fot. Mariusz Hertmann

Zakochana w bibliotece

„Musimy na nowo zdefiniować rolę bibliotek publicznych, które powinny stawać się lokalnymi centrami kulturalnymi, łączącymi w sobie wiele funkcji, tworząc tym samym jedną bogatszą przestrzeń” – mówi Monika Sobczak-Waliś, bibliotekarz w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu.

Kuba Wojtaszczyk: Czy do pracy w bibliotece potrzeba czegoś na kształt powołania?

Monika Sobczak-Waliś: Świetnie, kiedy osoba podejmująca pracę rozumie istotę tego zawodu, ma wiedzę i umiejętności, a także jakieś poczucie misji. Ale przez pryzmat moich doświadczeń, również jako czytelnika, bo i nim bywam, korzystając z rozmaitych bibliotek, dochodzę do wniosku, że nie mniej ważna jest pasja, która nadaje codziennym obowiązkom zupełnie inny wymiar. I to nie tylko dla nas samych, to czują również nasi czytelnicy… Spotkałam wielu znakomitych bibliotekarzy, którzy wykonywali swoją pracę poprawnie, ale z pewną rutyną, i takich, którzy zarażali pozytywną energią, byli twórczy, wychodzili przed szereg, otwierając dotąd zamknięte drzwi.

 

KW: Jak pani trafiła do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Kaliszu?

MS-W: W tym roku minie 12 lat mojej pracy tutaj. Upływ czas uświadamiają mi czytelnicy, których pamiętam jako uczniów przychodzących na zajęcia, a teraz są już dorosłymi ludźmi [śmiech]. Jak to w życiu bywa, zaczęło się od przypadku. Od zawsze chciałam pracować w szkole, w liceum zakochałam się w historii i ten kierunek wybrałam na studiach, zrobiłam specjalizację pedagogiczną, potem studia podyplomowe z filologii polskiej – wszystko z myślą o zawodzie nauczyciela.

 

KW: Co było dalej?

MS-W: W końcu trafiłam do gimnazjum, ale nie do tablicy, a do biblioteki – z tego, co pamiętam, pewnego sierpniowego dnia zadzwonił telefon i zaproponowano mi zastępstwo za kogoś, komu nagle zmieniły się plany życiowe – właściwie z marszu zostałam bibliotekarzem. Nie ukrywam, że pierwsze dni były trudne, każdy, kto pracuje w szkole, wie, jak wygląda wrzesień… Stres powoli ustępował, a po dwóch, może trzech miesiącach pomyślałam, że to miejsce dla mnie, że ta praca sprawia mi przyjemność. Okres ciąży wykorzystałam na studia podyplomowe z bibliotekoznawstwa, a kiedy moje dziecko skończyło 7 miesięcy, trafiłam do miejskiej biblioteki w Kaliszu. Tak zaczęła się moja przygoda z zawodem, który pokochałam.

 

KW: Pamięta pani pierwsze działania, które prowadziła w bibliotece?

Monika Sobczak-Waliś, fot. Mariusz Hertmann

Monika Sobczak-Waliś, fot. Mariusz Hertmann

MS-W: Nie lubię jakoś specjalnie celebrować przeszłości, wolę patrzeć w przyszłość, realizować kolejne projekty. Jestem chyba takim zadaniowcem, lubię się sprawdzać, poszerzać obszar swojego działania, zdobywać nowe doświadczenia.

 

KW: A gdyby miała pani wybrać te, które przyniosły najwięcej satysfakcji?

MS-W: Przez te 12 lat trochę się tego pewnie uzbierało – kilka całkiem niezłych wystaw, wykładów, książek, artykułów…

 

Miałam i mam szczęście współpracować z fantastycznymi ludźmi – bibliotekarzami, historykami, regionalistami, nauczycielami, z których doświadczeń czerpię pełnymi garściami.

Zawsze, kiedy coś zaczynam robić, myślę przede wszystkim o adresatach mojego działania. Oni są w danym momencie najważniejsi, staram się słuchać ludzi i wychodzić naprzeciw ich oczekiwaniom. To się sprawdza, choć wymaga nieco więcej zaangażowania. Jednak gdybym miała wskazać jeden obszar działania, to bez namysłu wybrałabym zajęcia z młodzieżą. To jest niewiarygodne źródło energii i skarbnica wiedzy jednocześnie. W jakimś stopniu to właśnie tym młodym ludziom zawdzięczam swój rozwój zawodowy.

 

KW: Jak pani kariera się rozwijała?

MS-W: Zaczynałam w dziale udostępniania zbiorów, w czytelni zdobywając pierwsze doświadczenia w pracy z ludźmi, i chyba dobrze się w tym odnajdowałam. Od 8 lat pracuję w dziale zbiorów specjalnych, który pozwala mi łączyć wiedzę z zakresu bibliotekarstwa z wiedzą historyczną.  Rozwinęłam tu skrzydła. Chociaż praca w tym dziale nie należy do najłatwiejszych, to daje dużo satysfakcji. Sama świadomość, że ma się pod opieką najcenniejsze zbiory biblioteki, m.in. jedną z większych kolekcji starodruków w Kaliszu, nadaje poczucie wyjątkowości tej pracy. Poza tym od kilku lat aktywnie działam w paru stowarzyszeniach, np. w kaliskim oddziale Polskiego Towarzystwa Historycznego czy Kaliskim Towarzystwie Genealogicznym „Kalisia”, co też pozwala mi łączyć moje dwie pasje, czyli bibliotekarstwo i historię.

 

KW: Czy istnieje coś takiego, jak kodeks pracy bibliotekarza?

MS-W: Jako pracownicy instytucji, bądź co bądź zaufania społecznego, jesteśmy zobligowani do przestrzegania pewnych zasad, np. ochrony prawa do wolności intelektualnej oraz swobodnego dostępu do wiedzy, informacji i kultury, przestrzegania zasady neutralności w sprawach ideologii, życia politycznego i religii. Bibliotekarze powinni być osobami godnymi zaufania, ekspertami, pośredniczącymi pomiędzy czytelnikami a zasobami piśmienniczymi, których ci potrzebują.

 

KW: Czy przy centralizacji dostępu do kultury od placówek z prowincji wymaga się większej dostępności? Pracownicy czują większą odpowiedzialność?

Monika Sobczak-Waliś, fot. Mariusz Hertmann

Monika Sobczak-Waliś, fot. Mariusz Hertmann

MS-W: Z pewnością bibliotekarzom pracującym w nieco mniejszych ośrodkach miejskich jest trudniej. Na to wpływa wiele czynników, ale mimo to realizując kolejne projekty edukacyjno-kulturalne, staramy się sięgać po coraz to nowsze metody pracy, służące stworzeniu z jednej strony czegoś ciekawszego, a z drugiej odpowiadającego zapotrzebowaniom mieszkańców naszego miasta.

 

KW: Może pani podać przykład?

MS-W: W sierpniu 2018 roku jako jedyna biblioteka w Polsce, a być może i na świecie, uruchomiliśmy pokój terapeutyczny w Filii nr 3. Jest on przeznaczony dla dzieci z autyzmem, chorobą Aspergera oraz innymi zaburzeniami neurologicznym.

 

W 2019 roku biblioteka otrzymała za to I nagrodę w konkursie „Wielkopolska Otwarta dla Osób z Niepełnosprawnościami”.

Jego powstanie jest odpowiedzią na społeczne zapotrzebowanie rodziców i opiekunów wychowujących dzieci z deficytami w sferze komunikacji społecznej, którzy z wielu bardzo różnych powodów mają ograniczony dostęp do korzystania z publicznych instytucji kultury. Pokoik jest dostępny dla każdego chętnego w godzinach pracy biblioteki, a dwa razy w tygodniu wykwalifikowany terapeuta prowadzi nieodpłatnie indywidualne zajęcia dla dzieci i ich opiekunów.

KW: To nie wszystko, prawda?

MS-W: Tak, w 2019 roku w wakacje w Bibliotece Głównej zaadaptowaliśmy jedno z pomieszczeń na „Dżunglowy Pokój Zagadek”. Trochę zaczerpnęliśmy z idei escape roomu, w którym dzieci pod naszą opieką mogą połączyć zabawę z edukacją. Tak, jak to jest w przypadku gry poświęconej kaliszaninowi Stefanowi Szolcowi-Rogozińskiemu – przy okazji rozwiązywania kolejnych zadań uczestnicy poznają postać i dokonania podróżnika. W tej chwili są już dostępne trzy różne gry-zabawy, a zainteresowanie w ostatnie ferie potwierdza, że pomysł spodobał się i dzieciakom, i rodzicom, którzy chętnie zapisują swoje pociechy na zajęcia, a czasami sami w nich uczestniczą.

 

KW: Obserwuje pani zmiany w czytelnictwie? Kto czyta?

MS-W: Z naszych statystyk wynika, że najwięcej czytają osoby w przedziale wiekowym 25–44 lata i w górę. Przy czym więcej czyta pań, bo aż 80% użytkowników biblioteki to kobiety. Bardzo dobrze  wyglądają statystyki, jeśli chodzi o dzieci w wieku 6–12 lat, a dzięki pracy jednej z naszych koleżanek, która w ramach akcji „Zostań Supermolem” odwiedziła wszystkie kaliskie przedszkola, mocno wzrósł poziom aktywności w najmłodszej grupie. Sporo się mówi o tym że, Polacy nie czytają. Ale kaliszanie to robią! W zeszłym roku odnotowaliśmy wzrost liczby zarejestrowanych czytelników, a przecież nie jesteśmy jedyną biblioteką. Studenci mają do dyspozycji dwie duże biblioteki uczelniane, po sąsiedzku działa również Książnica Pedagogiczna.

 

KW: Jakie książki królują w kaliskiej bibliotece?

Monika Sobczak-Waliś, fot. Mariusz Hertmann

Monika Sobczak-Waliś, fot. Mariusz Hertmann

MS-W: Staramy się dbać o to, by na półkach znajdowały się nowości, klasyka literatury polskiej i obcej, reportaże, fantastyka, literatura podróżnicza, biografie itd. Poza tym uzupełniamy księgozbiór o wydawnictwa związane z naszym regionem, a tych się ukazuje całkiem sporo, co nas oczywiście bardzo cieszy. Prym wiedzie współczesna literatura obyczajowa, w wakacje wzrasta zainteresowanie kryminałami, natomiast panowie wypożyczają literaturę popularnonaukową, historyczną oraz wojenną.

 

KW: Czego w bibliotece szukają dorośli odbiorcy? A czego najmłodsi?

MS-W: Oczywiście dobrych książek [śmiech]. Najmłodsi coraz częściej wybierają bibliotekę jako miejsce, w którym można ciekawie spędzić czas, czego najlepszy dowód stanowią niedawne ferie. W ciągu dwóch tygodni ponad 50 dzieci zdecydowało się skorzystać z oferty Biblioteki Głównej oraz Filii nr 5. Z kolei dorośli lubią spotkania z ciekawymi ludźmi, w naszych progach goszczą i twórcy literatury, i aktorzy, podróżnicy czy sportowcy. Zainteresowaniem cieszą się również nasze wystawy.

 

KW: Jakie zadania obecnie stoją przed biblioteką?

MS-W: Biblioteki – chcące określać się mianem nowoczesnych – nie mogą ograniczać się tylko do gromadzenia i udostępniania zbiorów. Czasy, w których żyjemy wymuszają na nas zmiany.

 

To oczywiście rodzi dylematy – czy „świętą” przestrzeń bibliotek nadal czynić miejscem dla regałów z książkami, czy może już bardziej dla ludzi, czy zakres świadczonych przez nas usług nie jest zbyt skostniały?

Z drugiej strony, jak daleko przesunąć granicę, by biblioteka wciąż pozostawała biblioteką? Musimy na nowo zdefiniować rolę bibliotek publicznych, które powinny stawać się lokalnymi centrami kulturalnymi, łączącymi w sobie wiele funkcji, tworząc tym samym jedną bogatszą przestrzeń. Tak, jak do kawiarni wkradają się regały z książkami, tak do bibliotek coraz częściej przenika styl życia oparty na wspólnym spędzaniu czasu. W bibliotekach się maluje, lepi z gliny, haftuje, gra w planszówki, słucha muzyki, ogląda filmy.

 

KW: Co planuje Miejska Biblioteka Publiczna w Kaliszu?

MS-W: Przed nami uruchomienie zupełnie nowej placówki połączonej z izbą pamięci Szczypiorna, poświęconą m.in. legionom i szczypiorniakowi. To takie chyba najważniejsze i dla nas, i dla naszych czytelników zadania. Odpowiem tak: Pomysły są, zapał jest, pozostaje kwestia wsparcia ze strony organu prowadzącego i możemy działać!

 

 

 

Monika Sobczak-Waliś – bibliotekarz, historyk, regionalista, kierownik Działu Zbiorów Specjalnych Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu. Autorka prawie stu artykułów naukowych oraz popularnonaukowych z zakresu historii regionalnej oraz bibliologii. W 2016 r. wyróżniona medalem W dowód uznania, przyznanym przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich za osiągnięcia na polu bibliotekarstwa, a w 2017 r. Nagrodą Prezydenta Miasta Kalisza za dokonania na polu zachowania dziedzictwa narodowego. Współautorka publikacji „Miejsca pamięci powstania styczniowego na terenie powstańczego województwa kaliskiego” (Kalisz 2013), „Wspomnienia pośmiertne i nekrologi »Kaliszanina. Gazety miasta Kalisza i jego okolic«” 1871–1892 (Kalisz 2015). Członek redakcji „Bliżej Biblioteki. Pisma bibliotekarzy Wielkopolski południowo-wschodniej” oraz Zeszytów Kaliskiego Towarzystwa Genealogicznego „Kalisia”, redaktor naczelna najstarszego kaliskiego periodyku – „Rocznika Kaliskiego”. Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddział w Kaliszu, wiceprzewodnicząca Towarzystwa Genealogicznego „Kalisia”, członek Kaliskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Prywatnie mama 12-letniej Antoniny, pasjonatka biegania, kajaków i szybowców, miłośniczka książek – szczególnie biografii, twórczości Fridy Kahlo oraz filmów Pedro Almodóvara.