fot. fot. M. Gołembka, Zachowana brama z pompą abisynką

Zatopieni w Lesznie

W roku 2020 minęło 120 lat od rozpoczęcia działalności wodociągów w Lesznie. Pandemia pokrzyżowała plany hucznego świętowania. W październiku 2021 r. na płycie leszczyńskiego rynku pojawiła się plenerowa wystawa zorganizowana przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. oraz Archiwum Państwowe w Lesznie. upamiętniająca imponującą rocznicę.

Katalog wystawy dostępny jest także na stronie internetowej leszczyńskiego archiwum. W katalogu znajdziemy fantastyczny i wyczerpujący opis działalności leszczyńskich wodociągów. Niemniej nadal wiele miejskich hydro zagadek pozostaje nierozwiązanych.

Sikawkowy baron

W roku 1857 Philipp Hannach uruchomił na leszczyńskim rynku sklep z artykułami żelaznymi i wyrobami metalowymi. Dekadę później prowadził zakład przy obecnej Słowiańskiej 7. Głównym ogniwem działalności była produkcja różnego typu pomp. W ofercie była także możliwość montażu u klienta. Dobra koniunktura spowodowała, że zainteresowanie produktami ogromnie wzrosło.

 

W związku z powyższym, Philipp wybudował fabrykę w ceglanej oprawie elewacji, przy obecnej ulicy Narutowicza.

Oferta usług komplementarnych, czy dodatkowych oraz loftowy wystrój obiektu świadczy o tym, że przedsiębiorca działający półtora wieku temu i dziś mógłby rywalizować z konkurencją. Warto zaznaczyć, że Leszczyńska Fabryka Pomp Sp. z o.o. jest poniekąd spadkobiercą leszczyńskiego kupca i kontynuuje wspaniałą i wieloletnią tradycję produkcji.

Spuścizna Hannacha

Przedsiębiorca zmarł w roku 1892, natomiast zakład produkcyjny został sprzedany przez jego potomków w okresie międzywojennym. Przemysłowiec pochowany został na nieistniejącym cmentarzu żydowskim w Lesznie. Nie ma zatem w mieście jego grobu, nie ma kamiennej tablicy, nie ma człowieka z jego imieniem, z opowieścią najkrótszą, kim był i jak żył. Nie patronuje dziś żadnej ulicy, a w dawnym Lesznie jeden z miejskich placów nosił jego imię.

 

Zachowana brama z pompą abisynką, fot. M. Gołembka

Zachowana brama z pompą abisynką, fot. M. Gołembka

W krajobrazie miasta jednak zachowały się: balustrada oraz brama z furtką ozdobione pompą abisyńską, na której Hannach zbudował swoje imperium.

Wymienione elementy znajdowały się na terenie kompleksu fabryki pomp. Balustrada w części mieszkalnej natomiast brama miała prowadzić na część przemysłową. Pod koniec działalności fabryki przy ulicy Narutowicza furta z bramą zostały zdemontowane i przeznaczone na złom, ale szczęśliwie uniknęły ponurego zakończenia działalności i trafiły na działkę w południowej części Leszna.

Czy ocalone elementy wyposażenia należy łączyć z Hannachem, czy też powstały w okresie późniejszym? Odwiedzając właściciela obiektu, przy którym znajduje się brama i przechodząc przez wrota, poczułem historyczny charakter furtki. Warto zaznaczyć, że wspomniana furtka nadal otwierana jest zachowanym, oryginalnym kluczem.

 

Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czy tym samym kluczem wielki przemysłowiec otwierał podwoje pracownikom.

Nierozwiązaną zagadką jest także pierwotny kolor bramy oraz jej dokładna lokalizacja. Pierwszą kwestię mogą rozwiązać badania stratygraficzne, natomiast nie podadzą odpowiedzi na drugie pytanie. Odpowiedzi pracowników zakładu przy Narutowicza bywają sprzeczne i jednocześnie zachęcają do dalszych badań.

Czarodziej aptekarz

Zaopatrzenie w wodę to jedno, a drugie to zapewnienie jej dobrej jakości. Na poprawie właściwości użytkowych wody w połowie lat 60. XIX wieku próbował zarobić fortunę leszczyński aptekarz – Rauchfuss.

 

W swojej ofercie posiadał specjalny filtrujący aparat z fabryki Berlińskiej mający nadawać płynowi cechy wody pitnej. Miał też sporządzać płyn z tajemniczym składnikiem gwarantującym długowieczność, a nawet nieśmiertelność.

 

W końcu został postawiony przed sądem w związku ze swoją znachorską działalnością. Został zapytany, czy był wcześniej karany. Odpowiedział, popijając swój specyfik: tak, dwukrotnie. Pierwszy raz w 1370 a drugi w 1650 roku. Ostatni raz był widziany w mieście przy obecnej ulicy Aptekarskiej. Tylko czy obecność magika aptekarza miała wpływ na nazwę ulicy? A może to właśnie najlepsze miejsce, aby dziś napić się leszczyńskiej kranówki?

Wiadomość w butelce

Czy listy w butelce zarezerwowane są wyłącznie dla nadmorskich miejscowości? Niekoniecznie. W 2015 r. podczas prac związanych z budową sieci kanalizacyjnej przy ulicy Mickiewicza w Lesznie trafiono na szklaną butelkę wtopioną w masywny betonowy fundament. Odnaleziona butla wcale nie była pusta. Jej zawartości nie wypełniał jednak żaden płyn, a odręczna notatka z roku 1967 o następującej treści:

 

Kopia odnalezionego listu, fot. M. Gołembka

Kopia odnalezionego listu, fot. M. Gołembka

„Ta brama została zamontowana przez ob. Kłosa Władysława i syna Marka gdy miał lat siedem a ja 30.Byłem tu wtedy dozorcą nad tym placem zabaw nr. 1. w Lesznie przy ul. Mickiewicza 3 plac zabaw miał długości 150 m a szerokość 80 m. w tym placu znajdowały się 6 chustawek i 1 karuzela z piaskownicą 14 rowerków.  Zamieszkiwałem tu w tym placu i zarabiałem 1000. złotych pieniędzy. Żona pracowała w szpitalu obok placu zabaw jako pielęgniarka i zarabiała  1500 złotych. Rodzice moi mieszkali w Zaborowie obok Leszna.” Na odwrocie listu zapisano: Kłos Władysław, Kłos Marek, Kłos Maria. (Zachowano oryginalną pisownię).

 

Dziś nie ma już tutaj bramy, nie ma placu zabaw. W budynku dawnego szpitala funkcjonuje Centrum Pomocy Osobom Starszym „Elżbietanki”. Zaborowo nie jest odrębną miejscowością, a dzielnicą Leszna.

Skontaktowałem się z panem Markiem Kłosem, który wspomina, że wówczas montowana była furtka przy domu, w którym zamieszkiwała rodzina Kłosów. Zabutelkowana wiadomość to także metafora przyszłości, w której to, co powstało dziesiątki lat temu, koegzystuje z tym, co zostanie po nas przez setki, a może i więcej lat.

 

Pozostaje ufać, że nie będą to tylko puste butelki.

Odnaleziony list wzbogacił zbiory Muzeum Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Lesznie natomiast Panu Markowi przekazano kopię. A ja zastanawiam się, gdzie jeszcze kryją się ślady historii miasta?

Kropla wiedzy

Zastanawialiście się nad pochodzeniem nazw armatury łazienkowej? Prysznic nawiązuje do nazwiska Vincenta Priessnitza, uznawanego za pioniera wodolecznictwa. Płaskorzeźbę z wizerunkiem twórcy hydroterapii możemy zobaczyć w samym sercu Poznania na cokole fontanny Higiei przy placu Wolności.

 

Płaskorzeźba na poznańskiej fontannie z wizerunkiem Priessnitza, fot. M. Gołembka

Płaskorzeźba na poznańskiej fontannie z wizerunkiem Priessnitza, fot. M. Gołembka

Innym popularnym urządzeniem nazwanym od pomysłodawcy jest jacuzzi. Nazwa pochodzi od włoskiej rodziny, która opatentowała swój wynalazek.

Niestety nie udało mi się w Wielkopolsce odnaleźć żadnego upamiętnienia tych włoskich konstruktorów. 

 

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
2
Świetne
Świetne
2
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0