fot. Dawid Stube, na zdjęciu Zuzanna Czerniejewska

W czasie epidemii gnieźnieńska kultura żyje w sieci!

Powiadają, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. I zapewne tak jest, choć słabsi czy mniejsi zazwyczaj mają w takiej sytuacji trudniej.

Jednak gnieźnieńscy twórcy kultury już przynajmniej raz pokazali swą siłę, gdy tuż po II wojnie światowej - jeszcze na zgliszczach – zorganizowali w mieście pierwszą wystawę lokalnych plastyków.

 

I chociaż dziś sytuacja oraz czasy są inne, to mimo wszystko można znaleźć pewne analogie.

Z powodu koronawirusa przełożono letnie igrzyska olimpijskie. Wcześniej datę olimpiady zmieniano tylko podczas wojen. Kultura działa teraz niewątpliwie w wyjątkowych okolicznościach. Choć nie tyle na zgliszczach, co w Internecie.

Jak wygląda to w Gnieźnie?

Miłość i „niewidoczni” w Teatrze Fredry

W Teatrze im. Aleksandra Fredry 14 marca miała odbyć się kolejna, z niecierpliwością wyczekiwana premiera. Tym razem spektaklu pt. „I tak nikt mi nie uwierzy” w reżyserii Wiktora Rubina, zainspirowanego historią Barbary Zdunk, ostatniej kobiety w Europie spalonej na stosie.

 

I tak nikt mi nie uwierzy, fot. Dawid Stube

I tak nikt mi nie uwierzy, fot. Dawid Stube

Nie ukrywam, że wieści nadchodzące z Wuhan już w połowie lutego brzmiały dość niepokojąco i zastanawialiśmy się wówczas, czy aby na pewno zdążymy z premierą. No i nie zdążyliśmy… Ale generalnie była to wieść dla wszystkich teatrów i całego życia kulturalnego na miarę antycznej tragedii – przyznaje dyrektorka teatru Joanna Nowak.

 

Z tego wszystkiego zrodziła się jednak „wizualna powieść w odcinkach pt. »Miłość (do teatru) w czasach zarazy«”, czyli cykl facebookowych wpisów na temat minionych przedstawień, a także tego, do którego prezentacji nie doszło.

 

Dzięki tej inicjatywie odbiorcy ani przez chwilę nie poczuli się osamotnieni.

Mogli dowiedzieć się m.in., że słowa jednej z piosenek zespołu Nagrobki (robił muzykę do sztuki „Krótka rozmowa ze Śmiercią”) o zarazie, co wszystkich przeraża, okazały się nad wyraz prorocze.

Każdemu zamieszczonemu w internecie materiałowi towarzyszy interesująca dokumentacja zdjęciowa oraz linki do portali z recenzjami czy relacjami. 

 

Aktualnie jest możliwość obejrzenia w sieci naszego „Poskromienia złośnicy” w inscenizacji Marii Spiss i Magdy Kupryjanowicz – mówi Joanna Nowak – Spektakl niedawno zszedł z afisza, więc serdecznie zapraszam wszystkich, którzy nie zdążyli obejrzeć na żywo. Oprócz tego na platformie teatralny.pl/telewizjateatralna, dostępny jest „PRIV” w inscenizacji Izy Szostak, a planujemy również pokazy „Mewy” Czechowa w reżyserii Marii Spiss i „Listopada” Rzewuskiego w reżyserii Tomasza Węgorzewskiego.

 

Innym przedsięwzięciem mającym podtrzymać więź widzów z ludźmi teatru jest cykl „Kogo nie widać?”. Opowiada o niewidocznych na co dzień pracownicach i pracownikach instytucji.

 

Królowa. Freddie – jestem legendą, fot. Dawid Stube

Królowa. Freddie – jestem legendą, fot. Dawid Stube

Dzięki temu mogliśmy poznać m.in. garderobianą Izabelę Stamm i fryzjerkę Magdalenę Ferfet, które tak ustylizowały umierającego Freddiego Mercurego ze spektaklu „Królowa. Freddie – jestem legendą”, że aż ciarki przechodzą po plecach.

Jedną z najnowszych aktywności teatru w sieci są etiudy aktorskie, czyli krótkie filmiki będące zapisem doświadczeń z przymusowej izolacji tych, których w normalnej rzeczywistości widać na scenie – np. aktorka Zuzanna Czerniejewska dzieli się z widzami swym pobytem na wsi.

Wirtualne preteksty do spotkań w bibliotece

Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna na koniec marca przygotowywała jubileuszową, bo X edycję Festiwalu Literackiego Preteksty, który miał być jednym z ważniejszych wydarzeń kulturalnych w mieście.

Przewidziano spotkanie autorskie z Mariuszem Szczygłem. Miała odbyć się wystawa obiecującego fotografa portrecisty Doriana Kaczmarka, którego modelkom i modelom przypisane zostały postaci literackie, Slam Poetycki im. Franciszka Rabelais organizowany przez lokalne stowarzyszenie Ośla Ławka, spotkania autorskie z gnieźnieńskimi literatami: debiutująca pisarką Irminą Kosmalą oraz posiadającym już swój bagaż doświadczeń poetą Krzysztofem Szymoniakiem, a także ekspozycja w okazji dekady istnienia Klubu Dyskusji o Książce. 

 

Piotr Wiśniewski, fot. Dawid Stube

Piotr Wiśniewski, fot. Dawid Stube

Z bólem serca musieliśmy odwołać wszystkie wydarzenia tegorocznego festiwalu. Nieśmiało planujemy realizację imprezy jesienią, aczkolwiek wszelkie plany wykraczające tak daleko są obarczone dużym ryzykiem. Na razie za wcześnie, aby cokolwiek potwierdzić – opowiada dyrektor książnicy Piotr Wiśniewski.

 

Kiedy rozmowy bibliotekarzy z czytelnikami oraz szmer wypożyczanych książek ucichły, kulturalne życie przeniosło się do mediów społecznościowych i na stronę internetowej książnicy, która i bez pandemii prężnie działała. Znajdziemy tam przepiękne prezentacje bardzo różnorodnych książek. Przez chwilę najmłodszych do wysłuchania różnych opowieści zapraszała Myszka Marcysia, ale w czasie największych obostrzeń produkcja filmików z tą sympatyczną pacynką została zawieszona.

 

Na osobną uwagę zasługuje cykl poświęcony historii gnieźnieńskiej biblioteki, który pojawił się głównie dlatego, że w tym roku placówka obchodzi 75 lat swego istnienia.

Całe Gniezno czyta dzieciom, plakat, fot. Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna

Całe Gniezno czyta dzieciom, plakat, fot. Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna

W związku z tym w każdy czwartek czytelnicy mogą poznawać kolejne fakty z jej bogatych dziejów, czyli na przykład dowiedzieć się, w jakich godzinach była otwarta w maju 1945 roku, oraz że wpisowe stanowiła wtedy książka. Wszystko to oczywiście okraszone zdjęciami.

Biblioteka wybiega też w przyszłość: 

 

Złożyliśmy projekt na inicjatywy online w ministerialnym konkursie „Kultura w sieci” i pełni nadziei czekamy na przychylne nam rozstrzygnięcie – mówi Piotr Wiśniewski – Zaś tuż przed całą tą sytuacją z koronawirusem jako jedna z piętnastu placówek w kraju otrzymaliśmy dofinansowanie w ramach programu „Kluby kreatywności w bibliotekach”. Nasz projekt polega na stworzeniu studia multimedialnego dla czytelników. Mieliśmy świadomość, że właśnie ten obszar musimy rozwijać. Nie możemy być przeżytkiem epoki Gutenberga.

Muzealne wycieczki w przeszłość

Dla Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie przerwanie bezpośredniego kontaktu ze swymi odbiorcami też nie było łatwe.

 

Pracownicy muzeum przy informacji o zamknięciu umieszczonej na Facebooku zaapelowali, by czytający zamiast „lubię to” klikali raczej „przykro mi”, a następnie oświadczyli, że nie zamierzają próżnować. Czy tak faktycznie się stało?

Michał Bogacki, fot. Dawid Stube

Michał Bogacki, fot. Dawid Stube

Zabraliśmy się do uzupełnienia kart inwentarzowych zabytków, bo to praca wiecznie zaległa. W teorii powinna się odbywać na bieżąco, ale przy około 20 tysiącach zabytków jest to niemożliwe – wyjaśnia szef MPPP Michał Bogacki – Porządkowaliśmy też magazyn archeologiczny. A czym zaskoczymy odbiorców? Znów dostępna będzie nasza wystawa stała „Sztuka romańska w Polsce”, która z przyczyn od nas niezależnych była od końca ubiegłego roku zamknięta.

 

Instytucja była również cały czas aktywna w sieci. Regularnie pojawiały się zarówno ciekawostki związane z czasami wczesnego średniowiecza, jak i prezentacja zabytków. Ukazały się serie filmowe, w tym obrazy popularyzujące wiedzę o średniowieczu i polecane jako Akcja Edukacja, czyli pomoc przy zdalnych lekcjach dla nauczycieli.

 

Na stronie muzeum ukazały się też opowieści o niedawnej historii Gniezna oraz „M3Pstory”, gdzie o przeszłości opowiada sam dyrektor.

Cykl animacji „Się zaczęło w Polsce Piastów” w atrakcyjny sposób wyjaśnia z kolei młodym odbiorcom, jak powstało państwo polskie, ale też jak wysocy byli ludzie w średniowieczu, jak długo żyli albo jak wyglądało ich dzieciństwo.

Jarosław Mikołajczyk, fot. Dawid Stube

Jarosław Mikołajczyk, fot. Dawid Stube

„Muzealny Detektyw” to natomiast opowieści muzealnika, lokalnego animatora kultury i regionalisty Jarka Mikołajczyka. Dzięki nim widzowie mogli dotąd dowiedzieć się m.in., skąd wzięła się potoczna nazwa jeziora Jelonek, czyli Weneja albo jak osądzono w latach 30. XX wieku w gnieźnieńskim sądzie podejrzanego o pedofilię. Warto dodać, że detektyw mówi gwarą wielkopolską, a odkrywanie najnowszej historii grodu Lecha wpisuje się też w działające przy MPPP Interaktywne Muzeum Gniezna.

Multimedialnych przedsięwzięć jest oczywiście więcej.

 

Nasza działalność w zakresie popularyzacji wiedzy w internecie zawsze była tak samo istotna jak realna. Wiele rzeczy robiliśmy wirtualnie – choćby wideo z oprowadzania po wystawie, które organizowaliśmy na żywo w sieci już w 2017 roku, jako jedni z pierwszych – opowiada Michał Bogacki – Zawsze uważaliśmy, że sieć jest doskonałym narzędziem do popularyzowania historii. Po prostu nagle działania tego typu, podejmowane przez instytucje muzealne, zaczęły być dostrzegane przez media. Nie podchodzę do tego jednak tak optymistycznie, jak czasami się słyszy – że teraz muzea będą wirtualne. Przygotowanie rzeczywistego zwiedzania wirtualnego, tak żeby nie sprowadzało się ono wyłącznie do aranżacji i ewentualnie kilku najważniejszych zabytków, zajmuje tygodnie i naprawdę sporo kosztuje. Ja ciągle traktuję to bardziej w kontekście zainteresowania, zachęcenia do odwiedzenia, a nie rzeczywistej prezentacji wystawy.

MOK-owe i ratuszowe serce kultury

Miejski Ośrodek Kultury w Gnieźnie i będący jego filią Stary Ratusz również musiały się przeorganizować w okresie przymusowej izolacji. 

 

Marta Pacak, fot. z archiwum Marty Pacak

Marta Pacak, fot. z archiwum Marty Pacak

W momencie rozpoczęcia się pandemii byliśmy w trakcie przygotowań do dużych imprez masowych, m.in. Festiwalu Kultury Słowiańskiej „Koronacja Królewska” i Królewskiego Festiwalu Artystycznego. Mieliśmy nadzieję, że odbędą się w późniejszym terminie, teraz jednak już wiemy, że to się nie uda – wyznaje zastępczyni dyrektora MOK Marta Pacak - W tej chwili mamy kilka wygranych projektów, które powinniśmy już przygotowywać, a cały czas pracujemy nad ich aktualizacją, tak aby móc zrealizować je w zmienionej formie lub online, co często nie jest łatwe. Równolegle proponujemy naszym odbiorcom działania w sieci, co również jest dużym wyzwaniem, ponieważ wcześniej tego nie robiliśmy i ciągle się uczymy.

 

Wśród udostępnianych przez MOK materiałów przeważają te produkowane przez sekcje ośródka, np. kilkuminutowe lekcje salsy, odprężających animacji czy hip hopu, proponowane przez grupy taneczne, kącik prowadzony przez Klub Fantastyki Fantasmagoria, dzięki któremu niewtajemniczeni dowiedzą się, jak narysować mangę albo czym są LARPy i gry RPG, odbyły się też internetowe rozgrywki szachowe.

 

Wśród propozycji nie brakuje również plastycznych warsztatów z cyklu „Rodzinne rękoczyny” czy fotograficznego poradnika pt. "Fotokonsultacje" prowadzonego przez Krzysztofa Ślachciaka, artystę fotografika ZPAF, współpracującego z MOK.

Pomiędzy wspomnianymi aktywnościami odbiorcy mogli także przypomnieć sobie choćby wystawę „całkowicie zakręconych ludzi, którym niestraszne brudne ręce, pokaleczone palce i trudne rzemiosło”, czyli uczestników Pracowni Witrażu, dowiedzieć się, że Stary Ratusz, nie jest wcale taki stary, bo powstał w XIX wieku po pożarze swego poprzednika, ale też zobaczyć prezentację z cyklu Wiosna z Polską Szkołą Plakatu, a na niej np. dzieła Jana Młodożeńca.

 

Stary Ratusz, fot. Dawid Stube

Stary Ratusz, fot. Dawid Stube

Oferta w sieci jest spora, bo spora ilość twórców i animatorów odezwała się do nas, aby wspomóc nasze działania swoimi umiejętnościami. To na pewno jest ogromny plus. Jestem bardzo dumna z całego zespołu, że potrafił się odnaleźć w nowej rzeczywistości – mówi Marta Pacak – Tęsknimy jednak za ludźmi i bardzo czekamy, aż do nas powrócą. W końcu kultura to spotkanie człowieka z człowiekiem i nic tego nie zastąpi….