(Nie)oświetlona dominacja
Opublikowano:
1 października 2025
Od:
Do:
Początek:
Koniec:
Męskość, białość, heteronorma, wszystkie one są uwikłane w pewien paradoks, z jednej strony są to wszechobecne matryce dominacji, z drugiej wydają się skrywać, być niedopowiedziane, niedoświetlone.
Gdy mówimy o rasie, to mamy na myśli (i języku) raczej inne niż biały kolory skóry, gdy mówimy o orientacji, to nie heteroseksualność jest raczej tematem naszych rozmów. Podobnie problematyczna jest męskość.
I tu oprócz paradoksu wkracza kwestia polityki uobecniania: jeżeli męskość jest tak dominująca, to czemu jej poświęcać czas, oddawać głos czy ściany galerii? Z drugiej jednak strony, gdy męskości nie opowiemy, nie zanalizujemy jej, pozostawimy ją w cieniu, to biało-heteronormatywna matryca męskości przecież nie przestanie oddziaływać.
„Drwal” w CK Zamek
Wystawa i cykl wydarzeń „Drwal” w CK Zamek (kurator: Przemysław Jędrowski) to próba właśnie takiego doświetlenia męskości, dostrzeżenia jej struktur, napięć z nią związanych, wymiarów dominacji.
Równocześnie wystawa stara się uniknąć pułapki, którą byłoby proste „gadanie o mężczyznach” czy umieszczanie ich w centrum sceny. Nasiedzieli oni się już w światłach jupiterów stanowczo zbyt wiele. Obecność artystek takich jak Aleksandra Ska, która anektuje „windę Hitlera” dla feministycznego manifestu, czy Sonia Rammer z jej postantropocentryczną instalacją, medytacją nad ruinami CK Zamku, pozwala uniknąć tej pułapki.

Honza Zamojski, Wilk szary, 2025, wideo montaż nagrań z lat 2018-2024, realizacja Monika i Honza Zamojscy (stopklatka z filmu), CK Zamek w Poznaniu
W podobne postmęskie, a zarazem postantropocentryczne obszary prowadzi nas Honza Zamojski w swoim projekcie, pokazującym ujęcia wilków zarejestrowane przez fotopułapki.
To bezpośrednie wejście w dialog z ostatnimi latami życia Wilhelma II, który po przegranej wojnie i abdykacji podtrzymuje ułudę panowania i męskości poprzez kompulsywny, prywatny rytuał ścinania drzew, który przyniósł mu przydomek „drwal” i zarazem nadał tytuł wystawie.
Wilhelm II Hohenzollern
To właśnie postać cesarza Wilhelma II Hohenzollerna stanowi punkt wyjścia dla wystawy. Figura dziewiętnasto- i dwudziestowiecznej patriarchalnej, pruskiej męskości ucieleśniana jest również przez miejsce ekspozycji: Zamek Cesarski.
Wilhelm II to symbol, szczytowe „osiągnięcie” pewnego modelu męskości, soczewka, przez którą możemy poddać analizie tę bliską, a zarazem wymykającą się kategorię. Pruski cesarz ze swoimi napomadowanymi wąsami przypomina momentami postać z przerywników graficznych między skeczami grupy Monty Pythona. Groteskowa przesada, teatralność męskości ociera się tu o śmieszność, lokując się na granicy subwersji.

Krzysztof Maniak, Pień (stan na 2 listopada 2018), CK Zamek w Poznaniu
„W projekcie „Drwal” postać cesarza jest „trupem w szafie”, ideą świata, która choć anachroniczna i skompromitowana, wciąż z tej szafy wyłazi, powracając w nowych wojnach. Jest też opowieścią o fałszu i rozpadzie zachodniego mitu męskiej dominacji. Ale także budowania nowych początków na jego ruinach. To punkt wyjścia wszystkich osób artystycznych biorących udział w projekcie. Ich prace, wykorzystując życiowe i artystyczne doświadczenie, zajmują się reinterpretacją męskości, recepcją jej znaczenia oraz projekcją postludzkiej przyszłości, która ją przekracza.” – mówi kurator wystawy, Przemysław Jędrowski.
Wilhelm II jest tak przesadnie patriarchalny, że gardząc kobietami, obraca się jedynie w męskim gronie. Ta doprowadzona do granic relacja homospołeczna już w jego epoce rodziła plotki. Nic dziwnego, gdyż jak wskazuje Eve Kosofsky Sedgwick, męskość w swym społecznym teatrze przedstawień naznaczona jest rozdrganiem, napięciem; hipermaskulinistczną męskość podszywa lęk, prowadzący do homofobicznej paniki.
I właśnie z owym napięciem w obrębie heteroseksualnej męskości wchodzi w dialog Kuba Radziszewski ze swą pracą Mon chéri Soviétique (2021), gdzie wizerunki żołnierzy armii radzieckiej opuszczających Polskę są jak z początkowych stron Lubiewa Michała Witkowskiego.
Centralny dla wystawy Wilhelm II to uosobienie takiego heterospektaklu. Surowe kalwińskie wychowanie, imperialna genealogia, przecież to wnuk brytyjskiej królowej Wiktorii, czynią z niego węzeł militarystycznej męskości, łączącej „ducha pruskiego” z brytyjskim kolonializmem. I właśnie ten ostatni motyw, a raczej jego brak, stanowi jedną z większych słabości wystawy.
„Zbrodnia kajzera”
Wilhelm II, jak pokazali David Olusoga i Casper W. Erichsen w przejmującej książce „Zbrodnia kajzera”, odpowiada za kolonialne zbrodnie popełnione przez pruski aparat przemocy w jego imieniu, w tym za ludobójstwo Herero i Nama (Namaqua) w dzisiejszej Namibii, preludium nazistowskiego planu Zagłady.
Ów brak wątku kolonializmu doskwiera tym bardziej, że tuż obok, po sąsiedzku mamy budynek pruskiej Komisji Kolonizacyjnej (dzisiejsze Collegium Maius) znanej nam Wielkopolanom, między innymi z walki z Drzymałą.
Pruskość Wilhelma II i przepracowywanie męskości w ramach „Drwala” wchodzą wprawdzie w dialog z militarnym dziedzictwem, tak jest w pracy Doroty Nieznalskiej, wykorzystującej motyw pickelhauby, jednak pozostają zbyt niedopowiedziane, niepociągnięte aż do swych kolonialno-imperialnych, ludobójczych konsekwencji.
Zamek Cesarski
Intrygująco niedopowiedziana jest też historia samego Zamku Cesarskiego, na wystawie jest on wpleciony w pruską, a później nazistowską męsko-militarną ramę. Ale przecież patrząc na historię tego dominującego w tkance miejskiej molocha, to tylko mały wycinek jego 115-letniej historii (licząc od czasu oddania budynku).
Pruski okres to jedynie moment, trwający osiem lat do zakończenia pierwszej wojny światowej łabędzi śpiew pruskiego zaboru. Nazistowski okres Zamku trwa tyle, ile i okupacja – lat sześć. Zamek jest dużo dłużej spleciony z historią Uniwersytetu Poznańskiego, którego siedzibą był w międzywojniu, czy poznańskiej kultury: przecież od 1962 roku był Pałacem Kultury, a następnie stał się Centrum Kultury.
Chyba zbyt mało wybrzmiało wprost to, że to Wilhelmowskie pruskie dziedzictwo jest już w dużej mierze odczarowane, że kultura w swych wielu przejawach mieszka w murach Zamku Cesarskiego o wiele, wiele dłużej niż sam Kaiser.
Wystawę „Drwal” można zwiedzać do 30.11.2025.









