fot. Michał Sita, na zdjęciu Jarosław Kozłowski, w tle praca Emmetta Williamsa

„Obrazy, słowa, książki”

W poznańskim Archiwum Idei czynna jest wystawa artystycznych książek najważniejszych postaci związanych z nurtami sztuki konceptualnej i Fluxusu, tworzących od lat 60. XX wieku, aż po prace twórców współczesnych. Po ekspozycji „Obrazy, słowa, książki” oprowadza kurator, prof. Jarosław Kozłowski. 

Archiwum Idei

W problemowej ekspozycji, poddającej analizie książkę jako samodzielny format wypowiedzi artystycznej, znalazły się białe kruki – unikatowe prace Emmetta Williamsa, wydane w kilku egzemplarzach publikacje Richarda Longa, książki klasyków takich, jak Ed Ruscha, czy prace zza żelaznej kurtyny; Endre Tota albo Jiří Valocha.

 

W realizacjach ponad stu artystów z całego świata, książki i obiekty kwestionujące tę formę tworzą własne obszary znaczeń, poddają dekonstrukcji najbardziej podstawowe elementy budowy publikacji, poszerzają obszar artystycznych działań, stają się nośnikiem idei.

Łączy je to, że w autorskim artystycznym geście, to właśnie książki pozwalają sztuce zachować niezależność – wobec aktualnej koniunktury, instytucji muzealnych czy wobec cenzorskich ograniczeń. Każdą z tych publikacji czyta się na swój sposób – niektóre z nich zastawiają na czytelnika logiczne pułapki, inne w granicach okładek zamykają komentarz dotyczący języka, graficznych form alfabetu, fizycznej konstrukcji książki, poddają krytyce sposoby dystrybucji sztuki – każda z nich jest jednostkowym dziełem, każdą z nich należy czytać osobno.

 

Okazja, by tego rodzaju prac doświadczyć osobiście, jest niepowtarzalna.

Wystawy podobnego formatu realizują zwykle największe muzealne instytucje. Tutaj, w Archiwum Idei, pojawia się szansa, by unikatowej selekcji książek artystycznych doświadczyć w intymnej przestrzeni. Profesor Jarosław Kozłowski zaproponował tu kolejną, niezależną i jednocześnie niesamowicie wartościową wystawę, w jakiej poddaje krytycznej refleksji kolejny fragment kolekcji sztuki związanej z działalnością Galerii Akumulatory 2.

Jarosław Kozłowski, w tle praca Emmetta Williamsa, fot. Michał Sita

Obrazy, słowa, książki

Jarosław Kozłowski: Wystawa dotyczy książki jako medium sztuki, a więc książki artystycznej, pełniącej podobne funkcje jak inne formy ekspresji znane nam z historii sztuki wizualnej. Powodem, który zmobilizował artystów do sięgnięcia właśnie po książkę, były lata 60. i 70. ubiegłego wieku, kiedy sztuka uległa radykalnej komercjalizacji. W rezultacie nie twórcy, a galerie i instytucje muzealne manipulowały sceną artystyczną, wyznaczały trendy oraz kreowały artystów stających się gwiazdami, gwarantującymi komercyjne zyski. 

Wielu niezależnych artystów kontestowało tę sytuację, szukało innej formy wyrazu po to, by uniknąć pośrednictwa galerii.

 

Okazało się, że książka artystyczna jest doskonałym medium, które omija galerię i „uprywatnia” relację między artystą a odbiorcą.

Taką książkę mogliśmy dostać w prezencie albo kupić za grosze. Publikacje obejmowały szerokie spektrum myślenia o sztuce, między innymi związane były z poezją wizualną, z ruchem Fluxus, ze sztuką konceptualną – szczególnie krytyczną wobec modernizmu i skutków komercjalizacji sztuki.

Jeff Instone, fragment ekspozycji "Obrazy, słowa, książki", fot. Michał Sita

Z kolei w krajach Europy Wschodniej, także w Polsce, dla wielu artystów książka była jedyną formą swobodnej wypowiedzi artystycznej. Galerie państwowe, kontrolowane przez Ministerstwo Kultury i Sztuki i Wydział Kultury Komitetu Centralnego PZPR, preferowały sztukę spolegliwą wobec systemu. Nie wszyscy mogli tam wystawiać.

 

Książka artystyczna zapewniała wolność.

Była medium bardzo praktycznym dla artystów, bez pośredników i politycznych ograniczeń. Większość książek prezentowanych na wystawie powstała w tamtych latach, w czasie szczególnej aury, jaka istniała wtedy wokół książki artystycznej.

 

Michał Sita: Może pan opowiedzieć o kilku przykładach takich prac?

JK: Jest na przykład seria wydawnicza Klausa Groha z lat 1973 i 1974. Zaprosił on kilkudziesięciu artystów o podobnych zainteresowaniach – z Niemiec, Meksyku, Wielkiej Brytanii, Włoch, Argentyny, Stanów Zjednoczonych, Czechosłowacji, Węgier, także z Polski – i wydał zbiór maleńkich książeczek.

 

Fragment serii wydawniczej Klausa Grocha, fot. Michał Sita

To chyba najtańsze publikacje, jakie można sobie wyobrazić – arkusz formatu A4 podzielony na 8 pól, dający 16 stron książki. Jiří Valoch, czeski artysta, który książką interesował się niezwykle intensywnie, wciągał czytelnika w swoją książeczkę: „See page 13!”.

Na stronie 13: „zobacz stronę 8”, na ósmej odsyłacz do szesnastej, na szesnastej do następnej – i tak dalej.

"See page 13!" Jiří Valoch, fot. Michał Sita

Klaus Groh zaprosił również mnie i zrobiłem książeczkę o kwadracie, który okazuje się nie być kwadratem. Gdy rozbierzemy zdanie stwierdzające, że to kwadrat, przechodząc na meta-meta-meta-metapoziom języka i z powrotem do prostego twierdzenia, uzyskujemy rezultat podważający kwadratowość kwadratu.

Na wystawie znalazły się prace z bardzo różnych części świata, pojawia się tu ponad 120 twórców, właściwie z każdego kontynentu.

 

Obrazy, słowa, książki

Endre Tot, I am glad if I can type zer0s, 1975, fot. Michał Sita

Węgierski artysta Endre Tot obsesyjnie posługiwał się bardzo minimalnymi środkami – maszyna do pisania była jednym z nich – wystukiwał na niej na przykład zera.

Miał w Akumulatorach w 1975 roku wystawę polegającą na tym, że przez trzy dni siedział w galerii i pisał na maszynie „0”. Jedna z kartek wynikających z tego działania pokazana jest na ekspozycji. W pewnym momencie wpisał pomiędzy zerami: „I am glad if I can type zeros” – „Jestem zadowolony, gdy mogę pisać zera” – to było jego szczęście.

Alfabety

MS: Tego rodzaju artystyczne eksploracje właśnie w formie książki są najpełniejsze? Najbardziej adekwatne?

JK: Na wystawie znajdują się książki bardzo różne. Nie ma reguły ani metody, którą można byłoby przyjąć za właściwy sposób ich czytania. Każda z nich w jakimś sensie wymaga świeżego podejścia – czytania inaczej – i to czytanie inaczej jest przygodą.

Jak ta: przesyłka od izraelskiego artysty Ernera Dova o nieznanej mi do dnia dzisiejszego zawartości. Wiadomość przesłał z inskrypcją – „nie otwieraj”. Albo praca Maryny Mazur – formularz z różnymi rubrykami z instrukcją: „nie wypełniaj”.

Jeff Instone, fragment ekspozycji "Obrazy, słowa, książki", fot. Michał Sita

Niektórzy artyści rozpoczynali pracę nad książką od zakwestionowania najbardziej fundamentalnych jej elementów, takich jak alfabet. Klasyk poezji konkretnej, wizualnej i Fluxusu – Emmett Williams – stworzył alfabetyczną podróż wędrującą od literki „A” do „A”.

 

To rodzaj labiryntu zapraszającego do interakcji. Duński artysta William Sørensen grał z czytelnością tekstu – nakładające się na siebie teksty pisane w dwóch kierunkach tworzą nowy, nieczytelny obraz.

Jeff Instone – w ekspresyjnych bazgrołach pisanych kredką gubi czytelność słów. Albo interesująca książka współczesnego artysty, „Eklipsa” Pawła Polusa, zbudowana z przesuwających się liter, co sprawia, że doświadczamy procesu obserwowanego przy zaćmieniu słońca. Tu takie zaćmienie dokonuje się w pojęciach, na samej nazwie zjawiska.

Fragment ekspozycji "Obrazy, słowa, książki". Pierwsza od prawej książka On Kawary -"I am still alive", fot. Michał Sita

 

To z kolei zupełnie inna forma pisania, użycia tekstu – telegramy, które wysyłał do znajomych artysta japoński On Kawara.

Stwierdzał w nich prosty fakt – „ciągle żyję” – jak w tych trzech wiadomościach, które od niego otrzymałem. Z telegramów z tą samą sekwencją, rozesłanych do różnych ludzi, złożył książkę. „I am still alive”.

Albo praca współczesnej artystki, Natalii Brandt, która zbudowała "rzeźbo-książkę", w której nałożone na siebie strony są przestrzennymi, dopełniającymi się elementami. Obok jest książka z fotografiami tych stron, która pozwala nam zobaczyć etapy ich wzajemnego ustosunkowania wobec siebie.

Czas sztuki

MS: Wystawa opiera się na kolekcji, jaką zainicjował pan w latach siedemdziesiątych, ale przesuwa ten zbiór we współczesny kontekst sztuki. W aktualnej pracy kuratorskiej zajmuje się pan archiwum – to zupełnie inny rodzaj aktywności, niż gdy tworzył pan kolekcję Galerii Akumulatory 2.

JK: W Galerii Akumulatory 2 prezentowane były przede wszystkim indywidualne wystawy artystów. W Archiwum Idei organizowane są natomiast wystawy problemowe. Nie skupiają się już na indywidualnej twórczości, ale na wspólnych zagadnieniach sztuki, rozmowach między artystami, na dialogach, jakie w naturalny sposób następują na przykład poprzez zestawienie jednej książki z drugą albo poprzez powieszenie na ścianie obok siebie dwóch obrazów.

Są na tej wystawie prace bardzo znanych twórców, np. Sol LeWitta, Amerykanina związanego na początku ze sztuką minimalną, później konceptualną. Albo Stanleya Browna, który chodził po świecie, odliczając kroki. W jednej ze swoich książek odnotował ich 100 000. Bardzo rzetelnie, krok po kroku.

Książki Richarda Longa, fot. Michał Sita

Są książki wspomnianego już Emmetta Williamsa, książki Richarda Longa, a pośród nich wydana w trzech egzemplarzach „Avon River Book” – książka fizycznie wypełniona błotnistą wodą z rzeki przepływającej obok Bristolu, gdzie mieszkał w tamtym czasie.

 

Przewracając kartki, mamy do czynienia z zapisem śladów ruchu rzeki Avon.

Cała twórczość Longa polegała na wędrówkach po świecie i dyskretnych interwencjach w naturze. Chodził, i gdziekolwiek był, w Argentynie, Irlandii czy w Himalajach – korzystał z materiałów, jakie napotykał.

 

Richard Long, Planes of Vision, fot. Michał Sita

Z kawałków drewna lub kamieni układał geometryczne formy, na przykład okrąg czy linię. Potem je fotografował, a samą pracę pozostawiał w miejscach, do których trudno byłoby dotrzeć.

Jego książki zawierają fotograficzne bądź rysunkowe reprezentacje tych obiektów oraz nazwy miejsc, w których powstały. W przypadku jednej z eksponowanych książek – w Ameryce Południowej.

Ed Ruscha, Colored People 1972, fot. Michał Sita

 

Wystawa zaprasza na spotkanie z bardzo różnymi koncepcjami sztuki, różnymi doświadczeniami, wrażliwościami i wyobrażeniami.

Prace artystów z lat 70. czy 80. są dzisiaj często zapominane, mimo że był to bardzo ważny okres dla sztuki i jej rozwoju. Koncepcja Archiwum Idei wynika z przekonania, że warto poddać ponownej refleksji tamten czas sztuki, ponieważ to, co zdarzyło się 30, 40, a nawet więcej lat temu, może okazać się dzisiaj ponownie bardzo aktualne. Możemy się czegoś dzięki tej sztuce dowiedzieć – czegoś, o czym nie mówimy dzisiaj, o czym zapomnieliśmy bądź czego nie znamy. A co warte jest przypomnienia.

Takie było założenie Archiwum Idei – przywrócić obecność zapomnianym pracom i przypomnieć, że sztuka wymyka się kategorycznym podziałom czasowym. Zegary mogą odmierzać nasz rytm życia, ale nie rytm sztuki. Prace artystyczne aktualizują się, są ciągle żywe. Sztuka nie jest zależna od czasu, a jedynie od naszej umiejętności jej czytania.

 

Obrazy, słowa, książki – wystawę można oglądać w poznańskim Archiwum Idei przy ul. Żydowskiej 35a w czwartki w godzinach 12:00–17:00, wstęp bezpłatny. Wydarzeniem towarzyszącym ekspozycji jest wykład Piotra Rypsona „KSIĄŻKA ARTYSTY – wersje i subwersje”, zrealizowany we współpracy z Galerią Miejską Arsenał, jego rejestracja dostępna jest tutaj.

 

prof. Jarosław Kozłowski – jeden z najważniejszych polskich artystów współczesnych, wybitny przedstawiciel nurtu sztuki konceptualnej, pedagog i kurator. We własnej twórczości posługuje się instalacjami, sięga po książki artystyczne, performance, rysunek czy fotografię. W latach 1981–1987 rektor poznańskiej PWSSP (obecnie Uniwersytet Artystyczny), w latach 1991–1993 kurator Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie. W 1971 roku, wspólnie z Andrzejem Kostołowskim, zainicjował działanie NET-u – międzynarodowej sieci wymiany artystycznej, zorganizowanej oddolnie, spontanicznie, niezależnie od instytucji i z nastawieniem niekomercyjnym. Uruchomione poprzez NET interakcje na polu sztuki realizowały się niezależnie od geopolitycznych ograniczeń, pozwoliły na powstanie Galerii Akumulatory 2, gdzie między 1972 a 1990 rokiem Jarosław Kozłowski prezentował indywidualne wystawy czołowych artystów Fluxusu i sztuki konceptualnej. Zarówno galeria, jak i NET zyskały niepodważalny status na światowej mapie sztuki. Kolekcja powstała w wyniku tych działań stanowi dziś podstawę dla funkcjonującej od 2019 roku autorskiej galerii – Archiwum Idei – gdzie krytycznej refleksji poddawane są wybrane wątki sztuki lat 70. i 80. Wystawa „Obrazy, słowa, książki” jest kolejnym tego typu problemowym opracowaniem. Poprzednia ekspozycja „Narysowane głową, pomyślane ołówkiem albo czymkolwiek” – przyglądała się statusowi rysunku w sztuce współczesnej, „Słuchając okiem” – poświęcona była dźwiękowi w sztukach wizualnych. Na 2021 rok Jarosław Kozłowski planuje ekspozycję związaną z nurtem Fluxusu.