fot. Mateusz Gołembka, na zdj. dawne koszary przy ulicy Dąbrowskiego w Lesznie

Baczność! Do Leszna marsz!

Często słyszę opinię, że w Lesznie ludzie mieszkają na dawnych cmentarzach. Trudno się z tym nie zgodzić, deweloperzy najczęściej nie wykazują szczególnego zainteresowania dziejami gruntów, na których realizują inwestycje.

Warto pamiętać, że wielu z nas mieszka i pracuje także w dawnych hotelach, szkołach, szpitalach czy koszarach. W Lesznie dla mundurowych powstało bardzo wiele obiektów, które spełniają dziś rozmaite funkcje. Co pozostało w Lesznie z żołnierskiej zabudowy?

Zakwaterowanie żołnierzy w Lesznie

Zanim wojacy zostali skoszarowani, wcześniej kwaterowano ich u mniej lub bardziej zamożnych obywateli Leszna. Wiązało się to z dodatkowym dochodem dla mieszkańców i zapewne z większą swobodą samych mundurowych. Po ulokowaniu w koszarach podlegali ściślejszej kontroli i ostrzejszej dyscyplinie.

Pierwszy budynek zakupiony na cele koszarowe miał znajdować się na obecnym placu Metziga. Następnie żołnierze trafili do budynku przy obecnej ulicy 17 Stycznia 8, gdzie dziś funkcjonuje Komenda Miejska Policji. Dla wojska wynajęto także choćby zabudowania przy ulicy Starozamkowej czy Przemysłowej.

Sąd Rejonowy

Interesująca jest historia budynku przy dzisiejszej ulicy Jarosława Dąbrowskiego 2. Miron Urbaniak w publikacji „Leszczyńskie koszary z lat 1901-1905 na planach budowlanych Archiwum Państwowego w Lesznie” odnotował, że w 1887 r. lokalny mistrz budowlany począł wznosić duży blok koszarowy, a w kolejnym roku w dniu 1 kwietnia został on obsadzony przez 3. eskadrę Zachodniopruskiego Pułku Kirasjerów, a następnie przez artylerzystów polowych, będącymi ostatnimi gospodarzami do końca zaborów. Wystarczy odrobina ułańskiej fantazji, aby uznać 1 kwietnia za dobrą datę do żartów.

 

 

Metalowe okucie używane do czyszczenia ułańskich butów, fot. M. Gołembka

Metalowe okucie używane do czyszczenia ułańskich butów, fot. M. Gołembka

Nawet, jeśli tak wynika z dokumentów, to przecież ile razy w dziejach fałszowano informację w nich zawarte? Upiększano zwycięstwa władców czy wprowadzano błędne dane na mapach, by zmylić potencjalnego wroga. Czy i tak mogło być tym razem?

W okolicznościowej publikacji „Metalplast 1954-2004: wspomnienia i dzień dzisiejszy” czytamy, że budowę budynku realizowali w 1897 r. więźniowie z poznańskiego zakładu karnego, ale z nieznanych przyczyn nie ukończono jej. Budynek oddany do użytku miał zostać dopiero 28 lipca 1923 r. i do wybuchu drugiej wojny jego gospodarzem był 17 Pułk Ułanów Wielkopolskich. To kolejny dowód, że tajemniczość wpisana jest w krajobraz Leszna.

Mniej tajemnicze są z kolei dzieje powojenne tejże zabudowy. Początkowo nie był użytkowany, ale od 1956 r. rozpoczęto starania o pozyskanie go dla potrzeb Leszczyńskich Zakładów Galanterii Metalowej, zakończone sukcesem. Od 1975 r. ulokowano tutaj siedzibę szkoły budowlanej, a od roku 2004 w dawnych koszarach mieści się Sąd Rejonowy.

Mieszkanie po ułanie

 

Fragment dawnego, zabytkowego budynku kasyna dla korpusu oficerskiego piechoty na terenie koszar przy ul. Racławickiej, fot. M. Gołembka

Fragment dawnego, zabytkowego budynku kasyna dla korpusu oficerskiego piechoty na terenie koszar przy ul. Racławickiej, fot. M. Gołembka

Na sąsiedniej parceli, również przy ulicy Dąbrowskiego dumnie stoi inny budynek z wojskową historią. Wybudowany na początku XX wieku, w międzywojniu także służył 17 Pułkowi Ułanów Wielkopolskich. Po wojnie został skomunalizowany i zaadaptowany na 40 lokali mieszkaniowych. W przewodniku z roku 1908 zawarto informację, że służy on ozdobie miasta.

 

Po ostatniej modernizacji przeprowadzonej przez Miejski Zakład Budynków Komunalnych w 2018 r. kosztem 2,5 miliona złotych budynek ponownie zachwyca.

Militarną przeszłość budynku zdradza nie tylko charakterystyczna posadzka na korytarzu, ale także zachowane metalowe okucie przy drzwiach służące do czyszczenia ułańskich butów. Czujne oko dostrzeże też podpisy ułanów wyryte w cegle, którym często towarzyszy rok powstania.

Podobne „ślady” zachowały się w dawnym budynku koszarowym przy ulicy Niepodległości. Dziś w budynku działa Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna. Na cegłach znajdują się nie tylko ułańskie podpisy, ale i pamiątki po stacjonujących tutaj żołnierzach radzieckich. Zgodnie z ustnym przekazem elewacja obiektu wymagała wielokrotnego malowania, aby zakryć nazwisko Józefa Stalina, znajdujące się nad wejściem.

 

Bohomazy czy dziedzictwo?

Napisy żołnierskie zachowały się także w innych miejscach. I nie tylko po ułanach, ale i szeregowych, służących w Lesznie w ostatnich dziesięcioleciach. Można je dostrzec na terenie Garnizonu Leszno przy ulicy Racławickiej. Nie ma potrzeby przedostania się na teren wojskowy, aby je zobaczyć. Po zamianie betonowego ogrodzenia na panelowe zabudowa koszar jest zdecydowanie mniej ukryta.

Wojacy zostawili po sobie ślady również przy ulicy Sienkiewicza. Owe obiekty powstały jako stajnie, następnie przeznaczone zostały na warsztaty i magazyny prowiantowe oraz Wojskową Administrację Koszar, gdzie mundurowi dokonywali choćby legalizacji gaśnic. Odbywając służbę, mundurowi znaleźli także czas na pamiątkowe wpisy.

 

Fragmenty zabudowy Wojskowej Administracji Koszar przy ulicy Sienkiewicza, fot. M. Gołembka

Fragmenty zabudowy Wojskowej Administracji Koszar przy ulicy Sienkiewicza, fot. M. Gołembka

Na jednym z nich widzimy następujący zapis: W-00 >>cywil<< dziadek 15… Co oznacza, że żołnierz został wcielony do armii wiosną 2000 r. Dalsze zapisy pozwalają sądzić, że wojak zbliżał się do końca służby i najprawdopodobniej nie dokończył swojej „pracy”. Za cyfrą 15 widać linię i zapewne chciał zapisać tutaj DDC, czyli dni do cywila, co jest dość powszechne w tego typu podpisach.

W tym momencie powstaje pytanie, czy wydrapane ślady po ułanach są bezcenne, a dwudziestoletnie wpisy wiosennego poborowego to zwykły wandalizm? Czy wraz z upływem czasu zamienią się z bohomazów w dziedzictwo? W Gdańsku podczas przenosin zabytkowego ogrodzenia dawnych huzarów konserwator zwracał szczególną uwagę, aby wyryte imiona, nazwiska i daty zostały zachowane.

Piekarnia

 

Korytarz w dawnych koszarach przy ul. Dąbrowskiego, fot. M. Gołembka

Korytarz w dawnych koszarach przy ul. Dąbrowskiego, fot. M. Gołembka

Wróćmy jeszcze na ulicę Jarosława Dąbrowskiego. W 1893 r. uruchomiono tutaj piekarnię wojskową. Piekarnia była niezwykle wydajna, szacuje się, że w ciągu 16 godzin wypiekano 2500 bochenków, a obsługa pieca była niezwykle prosta i nawet niewykwalifikowani żołnierze mogli pracować przy wypieku. Piekarnia aż do połowy lat 90. XX wieku, a więc przez 100 lat była wyłącznym dostawca chleba do leszczyńskiego garnizonu. Wewnątrz zachował się piec firmy W&P, uznawany za jeden z najcenniejszych ruchomych zabytków techniki na terenie Leszna. Piekarnia działa do dziś, a do zaopatrzenia się w wypieki nie potrzeba rozkazu.

Inne obiekty

Charakterystyczny budynek możemy zobaczyć przy ulicy Leszczyńskich 35. Wyróżniają go wysokie kominy wentylacyjne. Budowla powstała pod koniec 1880 r. jako… łaźnia dla żołnierzy stacjonujących w Lesznie, Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo, biegła tutaj wówczas odnoga fosy miejskiej.

 

W krajobrazie miasta jest jeszcze wiele obiektów, które w swoim CV zapisaną mają służbę na rzecz armii.

Choćby zabudowa przy alei Jana Pawła II: obecna Szkoła Podstawowa nr 7 im. Wojska Polskiego wcześniej stanowiła koszary 2 batalionu 55 Pułku Piechoty, a siedziba Wydziału Geodezji i Urzędu Budowlanego dawniej służyła jako lazaret. Słusznie łączone z działaniami militarnymi są okolice obecnego osiedla na Skarpie. Do dziś wielu mieszkańców określa te grunty mianem strzelnicy. Wystrzałowe określenie nie jest bezpodstawne. Od 1926 r. na tych terenach mieścił się poligon, a żołnierze mieli do dyspozycji strzelnicę bojową, szkolną, rzutnię granatów ostrych oraz tor przeszkód. Relikty założeń nadal są widoczne na skraju osiedlowego lasu, choćby w postaci kulochwytu.

 

Z kolei przy ulicy Sobieskiego realizowana jest inwestycja deweloperska pn.: „Nova Wozownia”. Jest to nawiązanie do tradycji tego miejsca. Pierwotnie znajdowała się tu właśnie wozownia, a następnie magazyn umundurowania.

Koszary przy ulicy Racławickiej

Imponująca zabudowa w tej części miasta nadal służy wojskowym. A w każdym razie większa jej część. Nieużytkowanym obiektem na terenie garnizonu jest choćby dawna kantyna. Przepiękny, zabytkowy budynek wiele widział w swoich murach. Ulokowany jest w reprezentacyjnej części kompleksu, u zbiegu ulic: 17 Stycznia, Grunwaldzkiej i Racławickiej. Pozostaje ufać, że budynek zyska nowe życie. Ku chwale ojczyzny.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
1
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0