fot. archiwum prywatne Pawła Malickiego

Ciało jak planeta

„Taniec, jak każda dziedzina sztuki i sztuka w ogóle, przyczynia się do większego poczucia wrażliwości. Wrażliwości osobistej, wrażliwości na drugiego człowieka, wrażliwości skierowanej na naturę. I uważam, że ta wrażliwość idzie w parze z większą dbałością o świat, o planetę” – mówi tancerz Paweł Malicki, jeden z tegorocznych stypendystów Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury.

Sebastian Gabryel: W ramach programu stypendialnego realizujesz dwa projekty. Pierwszym z nich będzie „(R)ewolucja” – projekt o tyle zaskakujący, że formy taneczne łączysz w nim z tematyką ekologiczną. W jaki sposób zbliżasz ze sobą te dwa światy? I co jest główną ideą tego spektaklu?

Paweł Malicki*: W obecnej rzeczywistości ekologia jest jednym z głównych tematów, jakimi powinien zająć się człowiek. Wydarzenia w moim programie konkursowym mają zarówno ukazać destrukcyjny sposób użytkowania naszej planety i nadmiernej eksploatacji środowiska naturalnego, jak i przybliżyć samo zjawisko i pojęcie ekologii w życiu codziennym każdego z nas.

 

Tematem spektaklu jest zagadnienie eksploatacji. Eksploatacji zarówno w ujęciu mikro – ciało tancerza, jak i makro – planeta.

Paweł Malicki fot. archiwum prywatne Pawła Malickiego

Tytułowe zestawienie słów „rewolucja” i „ewolucja” ukazać ma związek przyczynowo-skutkowy tych dwóch zjawisk, ich nierozłączność i wzajemne wpływy tej korelacji. Odniesieniem do procesu ewolucji jest „Bolero” Maurice’a Ravela – ścieżka muzyczna do spektaklu solowego. Utwór oparty jest na rozwijaniu, w formie prostych wariacji, jednego tematu melodycznego granego przez różne instrumenty. Rozwojowi muzyki towarzyszy jednostajny rytm werbla – dla mnie jest to odpowiednik mijającego czasu. Postęp i rewolucja przemysłowa pogłębiają widmo katastrofy ekologicznej. Również na płaszczyźnie cielesności tancerza następuje powolna i stopniowa eksploatacja, czy wręcz dosłownie zamęczenie kombinacji ruchowej. Zabieg ten ma unaoczniać proces destrukcji, jaki sukcesywnie zachodzi na Ziemi, a tym samym w człowieku, który stanowi nieodzowny jej element.

 

SG: Z reguły o tańcu mówi się, że może dać nam wolność i radość, że może nam pomóc wyrazić siebie, oderwać się od rzeczywistości. Na ile jednak – w twojej ocenie – taniec może być skutecznym narzędziem edukacji ekologicznej?

PM: W pierwszym odbiorze taniec może kojarzyć się z przyjemnością, radością i wolnością, jednak z mojego, już niemal dwudziestoletniego doświadczenia z tą dziedziną sztuki, wiem i mogę poświadczyć, że to nie do końca tak jest. Oczywiście, dochodzi tu kwestia podejścia i stopnia zaangażowania się w taniec.

 

Oddania się, poświęcenia, również tego, czy z tańcem zostaje się na poziomie rozrywki, aktywności fizycznej, czy wchodzi się na poziom, gdzie taniec staje się profesją, zawodem.

Wtedy jest już nie tylko radością. Czasami jest walką ze sobą, swoimi słabościami, fizycznością, walką z przeciwnościami i barierami, choćby takimi jak sceptyczne podejście rodziny, otoczenia. Jest fizycznym bólem. Taniec staje się po prostu życiem. I tak jak w życiu spotykają nas różne rzeczy, tak i w tańcu można wypowiedzieć się w wielu kwestiach i poruszyć różne tematy. Uważam, że poprzez taniec i tańczące ciało można, a nawet powinno się wypowiadać również na tematy trudne, takie jak ekologia. Być może nie jest to popularny temat przedstawień i spektakli tanecznych, ale to chyba nawet lepiej – dzięki unikatowej tematyce wewnątrz swojego gatunku, spektakl może dobitniej unaocznić problem, stając się nawet skuteczniejszym narzędziem edukacji w temacie ekologii.

 

SG: Nie jestem tancerzem, jednak łatwo mi sobie wyobrazić, o ile większą miałbym świadomość swojego ciała, gdybym nim był. Zastanawiam się, czy większa świadomość siebie w kontekście ciała przekłada się na świadomość otaczającej nas rzeczywistości – skłaniając do większej dbałości o świat, którego natura jest fundamentem. Jak to wygląda z twojej perspektywy?

PM: Uważam, że taniec, jak każda dziedzina sztuki i sztuka w ogóle, generalnie przyczynia się do większego poczucia wrażliwości. Wrażliwości osobistej, wrażliwości na drugiego człowieka, wrażliwości skierowanej na naturę.

 

I uważam, że ta wrażliwość idzie w parze z większą dbałością o świat, o planetę. Poza tym, głównym narzędziem pracy tancerza jest ciało.

Tancerz całe swoje artystyczne, sceniczne życie – ale chyba również nawet po zakończeniu kariery – zagłębiony jest w tematyce fizyczności, biologii, anatomii ludzkiej, ale i zwierzęcej. Wiele w swojej pracy czerpiemy z ruchu natury, z możliwości ruchowych zwierząt. Obserwujemy je, próbujemy „uszczknąć” choć odrobinę z nieograniczonych i jakże dalekich człowiekowi możliwości motoryki zwierząt. Dzięki temu, odczuwam ogromny szacunek do natury. Widzę, jaki ja sam – jako człowiek i jako tancerz – jestem „maluczki” w porównaniu do tego, czym dysponuje cała reszta natury, do nieograniczonych możliwości innych gatunków.

 

SG:„(R)ewolucja” to tylko jeden z projektów, nad którymi pracujesz. Drugim, nie mniej interesującym, jest akcja #wiElKOpolska, w ramach której zaprezentujesz zielone zakątki naszego regionu. Co jest głównym celem tej akcji i w jaki sposób zamierzasz ją przeprowadzić?

PM: Tak, drugim etapem mojego programu jest akcja wizerunkowa #wiElKOpolska, której towarzyszy hasło „Pokaż zielony kawałek Wielkopolski, nawet jeśli jest to mała roślinka w doniczce na twoim parapecie czy balkonie”. To będzie działanie zorganizowane i przeprowadzone w przestrzeni internetowej, a dokładnie w social mediach, które obecnie stały się najprostszym i najbardziej dostępnym środkiem komunikacji międzyludzkiej.

 

Szczególnie w obecnej, pandemicznej rzeczywistości, która również jest efektem eksploatacji planety, media społecznościowe stały się głównym źródłem przepływu informacji.

W celu upowszechnienia akcji, w przestrzeni internetowej zostanie zorganizowane wydarzenie, którego założeniem będzie wykonanie i wstawienie swojego wpisu z selfie w ekologicznie czystym miejscu Wielkopolski, z zielonym zakątkiem naszego regionu lub po prostu z zielonym fragmentem swojego mieszkania. Popularność takich przedsięwzięć, szybkich i nieskomplikowanych, w formie akcji wizerunkowych, pokazać ma, że w prosty sposób możemy zbliżyć się do natury i podzielić się z innymi swoim „ekousposobieniem”, a dodatkowo zaprezentować ciekawe, naturalnie piękne miejsca i regiony Wielkopolski. Poprzez ukazanie piękna natury akcja ma na celu uświadomienie, jakim dobrem jest czysta, nieskażona przyroda, jak bardzo jest ona częścią nas i jak bardzo my jesteśmy jej częścią.

 

SG: W naszym regionie zieleni nie brakuje. Które z „zielonych miejscówek” Wielkopolski należą do twoich ulubionych?

PM: Moje artystyczne poszukiwania i życie zawodowe zawiodły mnie do stolicy Wielkopolski, do Poznania, jednak pochodzę z małej wioski w gminie Skulsk. Znajduje się na nadgoplańskich terenach Wielkopolski, otoczonych jeziorami i lasami, dlatego czuję się bardzo związany z naturą, z przyrodą. Moje dzieciństwo to bieganie boso, włóczenie się po łąkach i polach, całe dnie spędzane nad jeziorami. Zawsze tam wracam, kiedy odwiedzam rodzinne strony. Te wszystkie „moje” ścieżki i dróżki, „moje miejsca”, które też były moim domem, bo tam spędzałem czas. Oczywiście, to wiąże się z dużym zapleczem sentymentalnym i emocjonalnym. Kiedy przywołuję w myślach rodzinny dom, to nigdy nie jest jedynie budynek, rodzina, atmosfera – zawsze jest też wiele miejsca dla tamtejszej przyrody. Oczywiście nie można pominąć faktu, że są to niezwykle urokliwe i po części wciąż dzikie miejsca naszego regionu i kraju.

 

SG: W najgorszym momencie pandemii w sieci zaczęło pojawiać się wiele artykułów mówiących o tym, że jedynym wygranym w tej tragicznej dla ludzkości sytuacji jest przyroda – globalny lockdown sprawił, że nieco od nas odpoczęła. Co twoim zdaniem jest głównym powodem naszej nieumiejętności życia w zgodzie z naturą? Krótkowzroczność?

PM: Krótkowzroczność – na pewno tak. Człowiek żyje kilkadziesiąt lat, to nawet nie kropla w całej historii planety i wszechświata. I to człowiek stał się jej największym i najbardziej ekspansywnym użytkownikiem. Z roku na rok środowisko naturalne naszej planety jest w coraz gorszej kondycji. Efekt cieplarniany, nadmierne zużycie energetyczne, wymieranie gatunków zwierząt i roślin, eksploatacja terenów naturalnych – to wszystko pogłębia widmo katastrofy ekologicznej.

 

I to wszystko jest efektem działań człowieka. A przecież nie jesteśmy tu sami.

Jesteśmy tylko jednym spośród tak wielu przedstawicieli gatunków fauny i flory. I tu, tak uważam, dochodzi główna wada człowieka jako gatunku – egoizm. Cecha, której chyba nie posiadają zwierzęta i rośliny. One poddają się naturalnemu cyklowi przyrody. My, ludzie, próbujemy z nią walczyć. Próbujemy być tym najsilniejszym gatunkiem, a przecież wcale tak nie jest, tylko nam się tak wydaje. I pandemia, której okres nie jest wcale aż tak długi, bezlitośnie to udowodniła i uwydatniła.

 

Paweł Malicki fot. archiwum prywatne Pawła Malickiego

To, jak człowiek nie może sobie poradzić z wieloma rzeczami i aspektami życia, z izolacją i odosobnieniem, a tak naprawdę ze sobą samym.

Natura natomiast odnalazła się w tej sytuacji świetnie. I słyszeliśmy o czystszym powietrzu, ustępowaniu wstrząsów i ruchów pokrywy ziemskiej poprzez mniejszy ruch powodowany przez człowieka, o zwierzętach, które zaczęły sobie przysposabiać przestrzenie miejskie jak swoje środowisko, o większej ilości narodzin zwierząt w ogrodach zoologicznych. Natura dostała w końcu chwilę oddechu od człowieka. A człowiek musiał odpuścić.

 

SG: Skoro już mowa o pandemii – nie tak dawno, bo 29 kwietnia, obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Tańca. Friedemann Vogel, pierwszy tancerz Stuttgart Ballet, mówił wtedy, że dziś „cała społeczność taneczna stoi przed wyzwaniem, by utrzymać motywację i odnaleźć rację bytu”. O jak dużym problemie tu mowa i jak bardzo jest on złożony?

PM: Całkowicie zgadzam się z treścią orędzia Vogela. Wszyscy doświadczyliśmy konsekwencji pandemii i lockdownu. Człowiek jest z natury stworzeniem stadnym i potrzebuje kontaktów społecznych. Potrzebuje ruchu, kontaktu, dotyku, nawet zwykłego podania dłoni, przytulenia. Dotyk, który jest naturalnym odruchem i dotychczas był czymś codziennym, okazał się mieć tak ważne znaczenie w naszym życiu, naszym świecie. I w jednym momencie stało się to zabronione, zakazane. Oczywiście, w sytuacji pandemii było to koniecznością, ale jednak wielka luka pozostała.

 

Tancerzy, których życiem, pasją i profesją jest ruch, dotknęło i doświadczyło to szczególnie, tak samo jak tych, którzy zajmują się jakąkolwiek inną aktywnością ruchową.

Sam po sobie wiem, na ile sposobów szukałem możliwości aktywności ruchowych – samodzielnych treningów, treningów online, spacerów, biegania, placów i siłowni na powietrzu, „wyszarpywania” zajęć w trakcie przerw między kolejnymi falami pandemii. Ciało tancerza to jego narzędzie, instrument pracy, którego nie można na jakiś czas odstawić z użytkowania. Praca tancerza to samodyscyplina, regularność, dbałość o ciało i kondycję fizyczną. Ale wszystko to robimy dla widza. To dla niego są te treningi, próby, procesy twórcze i same prezentacje spektakli. Sztuka, w szczególności sztuki wizualne, a więc również taniec, potrzebują bezpośredniego kontaktu z widzem i bezpośredniego odbioru. Tego nigdy nie zastąpi „online”.

 

SG: Gdzie i kiedy zamierzasz zaprezentować swoje projekty?

PM: Oba projekty zaplanowane są na lipiec i sierpień tego roku. Premiera filmu tanecznego ze spektaklu solowego „(R)ewolucja” oraz akcja społeczna #wiElKOpolska odbędą się w przestrzeni internetowej na platformach YouTube i Vimeo oraz na Facebooku i Instagramie. W przyszłości realizacja projektu ze stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego przyniesie mi możliwość prezentacji gotowego produktu – spektaklu teatru tańca – na festiwalach oraz innych wydarzeniach kulturalnych i tanecznych. Sam spektakl dołączy do listy moich dokonań choreograficznych, a także wejdzie w zbiór polskiej sztuki choreograficznej.

 

*Paweł Malicki – tancerz, performer, choreograf, pedagog, animator kultury. Magister sztuki Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. W latach 2004–2006 tancerz Teatru Tańca Alter. W latach 2006–2020 tancerz Polskiego Teatru Tańca. Pracował m.in. z Ohadem Naharinem, Ewą Wycichowską, Jo Strømgrenem i Yoshiko Waki. Twórca spektakli „46”, „Mat”, „secondhand”, „The Unknown-Niewiadoma”, tryptyku „Hello, My Friend”, „Hello, Stranger!”, „Hello. And Goodbye”, dyptyku „Kroniki czasu przyszłego: Żywa Historia. Przedmiot myśli”. Pedagog Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Laureat nagród i stypendiów: „The Best Duo” na Solo&Duo Festival Budapeszt, „Dolina Kreatywna”, „Biały Bez”, „Medal Młodej Sztuki”, stypendium „Młoda Polska”, stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury.