fot. Emilian Prałat, dańkowska odmiana jęczmienia.

DANKO – Hodowla Roślin

Wielkopolska, kojarzona nieodmiennie z rolnictwem, miała szczęście nie tylko do wybitnych rolników i agronomów (dość wspomnieć Chłapowskiego czy Jackowskiego), którzy swymi dokonaniami wyprzedzali epokę, w której przyszło im żyć, a swą determinacją zasłużyli na miano filarów najdłuższej wojny nowoczesnej Europy, ale również do spółek i firm będących synonimem postępu i sukcesu.

Jedną z nich jest DANKO Hodowla Roślin Sp. z o.o. należąca do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. O ile jej początki nie były związane z naszym regionem, to jednak od niemal stulecia stanowi jedną z najbardziej utożsamianych z Wielkopolską firm.

Jak to się zaczęło?

W 1880 roku Aleksander Janasz (1850–1930) w podwarszawskim Dańkowie założył rodzinną firmę, w której prowadził hodowlę pszenicy, a z czasem uprawę nowych odmian żyta i buraków. Jego pracę kontynuowało siedmioro dzieci. Janasz ukończył Politechnikę Berlińską, rzemiosła rolniczego natomiast uczył się od strony praktycznej, terminując w majątku ojca w Płochocinie. W 1880 roku rozpoczął długoletnie prace, których owocem było otrzymanie pierwszej linii czystej pszenicy dańkowskiej, tzw. Dańkowskiej Selekcyjnej. Siedem lat później podjęto, również zakończone sukcesem, prace nad krzyżowaniem międzyodmianowym.

 

Aleksander Janasz, fot. zbiory rodziny Janaszów

Aleksander Janasz, fot. zbiory rodziny Janaszów

Podobne osiągnięcia miała Hodowla Janasza także w zakresie uprawy buraka cukrowego.

Dość wspomnieć, iż pokrywała ona 1/3 zapotrzebowania polskiego przemysłu cukrowniczego oraz eksportowała materiał siewny, m.in. do Francji, Włoch, Hiszpanii, Jugosławii, ale także za ocean i Kaukaz. W okresie międzywojennym Janasz wydzierżawił domenę państwową Choryń, która stała się najważniejszą wielkopolską filią jego firmy, a dzisiaj mieści siedzibę Spółki.

Po śmierci Janasza kierownictwo nad hodowlą przejął syn Aleksander z siostrą Marią Wolską, a następnie Gustaw i Stanisław. Doskonałe funkcjonowanie firmy przerwała okupacja niemiecka. Losy „Hodowli Zbóż Ozimych i Buraków Cukrowych A. Janasz”, po II wojnie światowej związane były z nacjonalizacją firmy (w 1950 r.) oraz jej restrukturyzacją w 1963 roku, w wyniku których trzy stacje zbożowe (Dańków, Choryń i Dębina) oddano pod zarząd Poznańskiej Hodowli Roślin.

Tadeusz Wolski

Po wojnie też Choryń stała się główną stacją hodowlaną, do której przeniesiono ocalony z pożogi wojny materiał siewny. Hodowlą kierował wówczas prof. Tadeusz Wolski (1924–2005), syn Marii.

W historii „Danko” to postać wyjątkowa. Był absolwentem Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Pracę doktorską na temat chowu wsobnego żyta obronił w 1967 roku na Akademii Rolniczej w Poznaniu. Tytuł profesora otrzymał w 1989 roku. O uznaniu dla jego ogromnej wiedzy i wysiłków świadczy włączenie w poczet najznamienitszych gremiów, z Królewską Akademią Nauk Rolniczych i Leśnych w Szwecji, Francuską Akademią Rolnictwa na czele. Również polskie instytucje (PAN, Rada Hodowców przy ministrze Rolnictwa, Polskie Towarzystwo Genetyczne) doceniły osiągnięcia profesora Wolskiego.

Rzetelność, pracowitość (w tym ogromna spuścizna naukowa), zaangażowanie sił własnych oraz umiejętność włączenia w działanie współpracowników, a przy tym szacunek dla tradycji, intuicja i może najważniejsza – skromność – to cechy, które najlepiej charakteryzują osobę Tadeusza Wolskiego.

 

Prof. Tadeusz Wolski, fot. Centralna Biblioteka Rolnicza

Prof. Tadeusz Wolski, fot. Centralna Biblioteka Rolnicza

 

Ukoronowaniem dziesięcioleci pracy, w trakcie której powstało wiele znakomitych odmian zbóż, było odznaczenie Profesora Krzyżem Komandorskim Polonia Restituta.

Wolski współpracował z Normanem Borlaugiem amerykańskim hodowcą norweskiego pochodzenia, który jest inicjatorem „zielonej rewolucji”, dzięki której w latach 60. i 70. udało się zintensyfikować proces produkcji rolnej, a w konsekwencji ograniczyć głód zwłaszcza w Afryce, południowej Azji i Ameryce Południowej. W 1970 roku otrzymał za swe dokonanie Pokojową Nagrodę Nobla. W wielu wywiadach podkreślał jednak, że nagroda powinna przypaść im obu gdyż nie byłoby jej, gdyby nie uprawy prowadzone pod nadzorem Wolskiego w Choryni. Warto przypomnieć, że to w DANKO wyhodowano w 1968 roku pierwszą odmianę pszenżyta – Lasko.

 

Dzisiaj spółka opracowuje nowe jego odmiany (jare i ozime), a zboże to jest najpowszechniej wysiewanym gatunkiem na świecie.

W czasach pomyślnych rządów profesora Wolskiego, przyłączono do Choryni Stację Hodowli Roślin w Rogaczewie Wielkim, należącym niegdyś do klucza majętności Mieczysława Chłapowskiego. Od 19 grudnia 1990 roku istnieje Hodowla Roślin „Danko” Przedsiębiorstwo Państwowe z siedzibą w Choryni. Od 1993 roku funkcjonuje DANKO Hodowla Roślin Sp. z o. o.

DANKO

Jednym z głównych zadań spółki jest zwiększanie efektywności upraw roślinnych dzięki zaopatrywaniu rolnictwa w nowe, udoskonalone nasiona (zbóż, roślin strączkowych, lucerny, traw). W należących do spółki Sobiejuchach prowadzona jest także hodowla zachowawcza odmian bobiku. Jest to również nawiązanie do tradycji uprawy roślin strączkowych, niezwykle popularnej zwłaszcza w czasach generała Chłapowskiego, który z dużym powodzeniem introdukował na swych ziemiach odmiany bobu.

 

Uprawy zbożowe w okolicach Choryni, fot. Emilian Prałat.

Uprawy zbożowe w okolicach Choryni, fot. Emilian Prałat.

A dodajmy, że majątek DANKO sąsiaduje z ziemiami należącymi niegdyś do gospodarstwa w Turwi, gdzie rozpoczęła się wielkopolska rewolucja agrarna.

DANKO Hodowla Roślin Sp. z o.o. uprawiała również amarantus i grykę. Ważnym elementem współczesnej hodowli jest dzisiaj uprawa traw. Poza użytkami roślinnymi, w trzech lokalizacjach wielkopolskich, jednej śląskiej, kujawsko-pomorskiej i pomorskiej, utrzymuje się ponad 4 tysiące sztuk bydła mlecznego, z czego niemal połowa, to krowy rasy polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej.

Obecnie spółka składa się z sześciu zakładów nasienno-rolnych (Kopaszewo, Dębina, Sobiejuchy, Szelejewo, Modzurów i Łagiewniki), Zakładu Hodowli Roślin w Choryni oraz jego oddziałów w Dębinie, Laskach, Szelejewie i Modzurowie. W posiadaniu spółki znajduje się kilka pałaców i dworów oraz założeń parkowych. Utrzymanie tych obiektów należy do zadań DANKO. Część z nich jest ogólnodostępna, niektóre przeznaczone do zwiedzania.

 

Niewielka ekspozycja poświęcona historii uprawy i hodowli roślin zlokalizowana w pałacu w Kopaszewie, fot. Emilian Prałat

Niewielka ekspozycja poświęcona historii uprawy i hodowli roślin zlokalizowana w pałacu w Kopaszewie, fot. Emilian Prałat

W ostatnich latach prowadzone są badania nad uzyskaniem odmian zbóż, które lepiej tolerowałyby susze. Powodzenie tych prac ma rzecz jasna fundamentalne znaczenie dla wielkopolskiego rolnictwa, któremu coraz poważanej zagraża proces stepowienia regionu.

Duży nacisk prowadzony jest na uprawy zbóż ozimych, które zarazem byłyby odporne na choroby. Przykład ostatnich lat pokazał, że mimo początkowych sukcesów w uzyskaniu materiału siewnego, a następnie roślin odpornych na choroby, po jakimś czasie odporność ta spadła, a obiecujące odmiany przestały być wysiewane. Dla DANKO to kolejne doświadczenie wymagające intensyfikacji prac eksperymentalnych. Ich celem jest stworzenie kwalifikowanego materiału siewnego, który gwarantowałby jak największe plony.

Ostatnie lata były czasem stopniowego odchodzenia od państwowych dopłat do takiego właśnie materiału, co spowodowało spadek zainteresowania nim, a w konsekwencji wybór nasion o gorszych parametrach, a więc i zapewniających niższe plony. Dla firm produkcyjnych to oczywiście wielkie wyzwanie, które utrudnia skuteczne konkurowanie z wielkimi, europejskimi graczami rynku materiałów siewnych.

Dlatego też ważną gałąź działalności DANKO stanowi uprawa wspomnianych traw, a ostatnio także soi.

Co dalej?

Jaka jest przyszłość spółki po 141 latach od jej powstania? W ostatnich latach, naznaczonych kolejnymi zmianami władz spółki, DANKO przeżywało wstrząsy, które również odbiły się na pozycji firmy na europejskim rynku hodowców nowych odmian zbóż. Negatywne warunki klimatyczne dodatkowo pozycję tę zachwiały. W czasie odłożono również pomysł włączenia spółki do większej struktury, której główną domeną byłaby szerokorozumiana branża cukrownicza.

 

Żniwa w Choryni. Zbiór z poletek doświadczalnych, fot. Archiwum DANKO

Żniwa w Choryni. Zbiór z poletek doświadczalnych, fot. Archiwum DANKO

DANKO należy do najdłużej istniejących firm hodowlanych i może się poszczycić szeregiem osiągnięć. Z perspektywy Wielkopolski nadal jest jednym z liderów produkcji nowych odmian zbóż.

Ma również coś, o czym – zwłaszcza odpowiadającym za ostatnie wstrząsy poziomie rządowym – się zapomina: wyjątkową historię, która zbudowana została dzięki pracy setek osób, wśród których znaleźli się tytani pracy pokroju Janasza i Wolskiego wspierani przez zespół najwyższej klasy fachowców i pasjonatów. Ze względu na swe położenie – mam na myśli główne oddziały spółki – jest DANKO kontynuatorem idei nowoczesnego, wielkopolskiego rolnictwa, którego początków upatrywać należy w latach 20. XIX wieku.

 

To zaś jest kapitałem niemierzalnym i wierzę, że będzie plonować silną pozycją firmy w latach kolejnych.

Spółka przetrwała okres wojny, kolektywizacji czasów komunizmu, przekształcenia wolnorynkowe początku lat 90. XX wieku. To zasługa solidnej, rzetelnej pracy i zaangażowania wielu osób.

Za sprawą DANKO praca organiczna w XX wieku nabrała nowego znaczenia i wymiaru, jednak w swych pryncypiach pozostała zbieżna z wieloma założeniami, które w odniesieniu do rolnictwa, przyświecały tak wielu agronomom, hodowcom i rolnikom, bez których wysiłku Wielkopolska wyglądałaby dzisiaj zdecydowanie odmiennie.