fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dobry człowiek w czasach rozbestwienia

Przed wojną Franciszek Raszeja jako jeden z nielicznych profesorów Uniwersytetu Poznańskiego podpisał list przeciwko gettu ławkowemu dla żydowskich studentów. Zginął, niosąc pomoc żydowskim pacjentom w getcie warszawskim

W kwietniu 2000 roku Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem w Jerozolimie przyznał mu pośmiertnie medal Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Franciszek Raszeja zginął śmiercią tragiczną, ale jednocześnie bardzo wymowną – wśród swoich pacjentów. I to tych, za którymi najbardziej się wstawiał. Był znany z tego, że potrafił mówić rzeczy niepopularne: np. jako jeden z nielicznych w Poznaniu potępiał antysemicką nagonkę i ekscesy na tutejszym uniwersytecie, do jakich doszło w latach 30. Widział dalej i bardziej wrażliwie – pewnie dlatego dał też przykład poświęcenia.

Między Taszkietem a Münsterem


Urodził się 2 kwietnia 1896 roku w Chełmnie, leżącym wówczas w zaborze pruskim. Ojciec Ignacy był urzędnikiem pocztowym, matką Julianna z domu Cichoń. 14 sierpnia 1914 roku, już po wybuchu I wojny światowej, zdał maturę w Królewskim Gimnazjum w Chełmnie – by ledwie dwanaście dni później zostać powołany do niemieckiego wojska i pojechać na front wschodni.


Pewnie nie spodziewał się, że wojna rzuci go aż do Azji. W bitwie nad rzeką Rawką pod Łowiczem, do której doszło w grudniu 1914 roku, dostał się bowiem do niewoli rosyjskiej. W efekcie trzy lata spędził w obozie jenieckim pod Taszkientem w Uzbekistanie.

Z obozu uciekł po wybuchu rewolucji lutowej w 1917 roku. Po długiej tułaczce, na początku kwietnia 1918 dotarł do odradzającej się Polski. Marzył o zawodzie lekarza, rozpoczął nawet studia lekarskie na uniwersytecie w Münsterze (w Nadrenii Północnej-Westfalii). Kiedy jednak latem 1920 roku Ojczyzna znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, nie kalkulował: w lipcu 1920 roku przerwał studia, wrócił do kraju i wstąpił do Wojska Polskiego, by wziąć udział w wojnie polsko-bolszewickiej w kluczowym momencie bitwy warszawskiej.

Do cywila wrócił w marcu 1921, po zawarciu traktatu pokojowego w Rydze. Po zwolnieniu z wojska wznowił studia – tyle że na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego, a następnie – na tym samym wydziale nowo utworzonego Uniwersytetu Poznańskiego. 23 września 1923 roku otrzymał dyplom doktora wszech nauk lekarskich.
W październiku 1926 roku ożenił się ze Stanisławą z domu Deniszczuk, doktor filozofii w dziedzinie chemii. Doczekali się dwóch córek.

Prekursor na Wildzie


Pracował zrazu jako starszy asystent w Klinice Ortopedycznej Uniwersytetu Poznańskiego, mieszczącej się przy ul. Gąsiorowskich na Łazarzu – w pierwszej (i przez cały okres międzywojenny jedynej) klinice tej specjalności w Polsce, którą zamknięto jednak w październiku 1930 roku. W 1931 doktor Raszeja habilitował się z ortopedii i jeszcze w tym samym roku zorganizował Szpital Ortopedyczny Poznańskiej Ubezpieczalni Społecznej w Swarzędzu i został jego dyrektorem. Kierował nim aż do jego likwidacji w lipcu 1935 roku.

Franciszek Raszeja

Uroczystość poświęcenia Kliniki Ortopedycznej na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego. Uczestnicy uroczystości. Widoczni m.in. duszpasterz uniwersytecki ks. Teodor Taczak, rektor Uniwersytetu Poznańskiego prof. Stanisław Runge, prorektor prof. Karol Jonscher, dziekan wydziału lekarskiego prof. Tadeusz Kurkiewicz, prezes Izby Lekarskiej Poznańsko-Pomorskiej dr Roman Konkiewicz, kierownik Kliniki Ortopedycznej Uniwersytetu Poznańskiego prof. Franciszek Raszeja. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

 

Była to nowoczesna placówka: dysponowała 40 łóżkami na oddziałach kobiecym i dziecięcym oraz męskim, a także nowoczesną salą operacyjną, pracowniami diagnostycznymi i pomieszczeniami, w których prowadzono fizykalną terapię pacjentów.

 

1 sierpnia 1935 roku w gmachu Collegium Marcinkowskiego (dziś to szpital im. Degi przy ul. 28 Czerwca 1956) reaktywowano uniwersytecką Klinikę Ortopedyczną, a na jej czele stanął właśnie Franciszek Raszeja. Zadbał o klinikę w właściwą sobie starannością i sumiennością: wyposażył ją w nowoczesny sprzęt, stworzył z niej cieszący się wysoką renomą ośrodek leczniczo-rehabilitacyjny, dydaktyczny i naukowy. Już rok później klinika miała 60 łóżek – by w 1939 roku oferować 100 łóżek dla dorosłych i 30 dla dzieci.

Przeciw dyskryminacji


15 grudnia 1936 roku Raszeja został mianowany przez prezydenta RP Ignacego Mościckiego profesorem nadzwyczajnym ortopedii. Jego dorobek naukowy budzi szacunek – w krótkim czasie napisał 40 prac w języku polskim, niemieckim i francuskim.

 

W gorących chwilach dyskusji i zamieszek na Uniwersytecie Poznańskim w latach 30., wywołanych napastliwą wobec żydowskich studentów postawą żaków – narodowców, Raszeja był odważny.

Zaprotestował m.in. przeciwko wprowadzeniu getta ławkowego na wyższych uczelniach (nakazującego studentom wyznania mojżeszowego siadanie w innych ławkach niż reszta akademików). W grudniu 1937 roku – jako jeden z jedenastu profesorów Uniwersytetu Poznańskiego – podpisał list w tej sprawie, opublikowany na łamach „Dziennika Ludowego”. Kolejna wojna światowa znowu rzuciła Raszeję na wschód. Powołany do wojskowej służby sanitarnej, zgodnie z rozkazami profesor udał się do szpitala wojskowego w Łodzi, by wraz z nim ewakuować się do Kowla na Wołyniu. Został tam komendantem szpitala. Był świadkiem wejścia oddziałów Armii Czerwonej na Kresy i pierwszych represji.

 

 

Franciszek Raszeja

VI zjazd Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego w sali wykładowej Zakładu Anatomii Opisowej UP w Poznaniu. Uczestnicy zjazdu. Za stołem prezydialnym widoczni od lewej: dr Michał Grobelski, prezes Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego prof. dr Adolf Wojciechowski, prof. dr Franciszek Raszeja, dziekan Wydziału Medycznego Uniwersytetu Poznańskiego prof. dr Tadeusz Kurkiewicz. W pierwszym rzędzie od prawej siedzą: przedstawiciel Urzędu Wojewódzkiego dr Kowalski, prorektor Uniwersytetu Poznańskiego prof. dr Karol Jonscher, reprezentant Ministerstwa Opieki Społecznej dr Rostkowski. W drugim rzędzie od prawej widoczni: prof. dr Paweł Gantkowski i naczelnik Wydziału Zdrowia miasta Poznania dr Ludwik Babiak. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Ponieważ cieszył się szacunkiem miejscowej ludności żydowskiej, w listopadzie 1939 roku jeden z żydowskich mieszkańców Kowla ostrzegł go, że Sowieci chcą zlikwidować szpital, a jego pracowników wywieźć w głąb Rosji. Franciszek Raszeja wraz z rodziną podjęli wtedy decyzję o ucieczce. Dotarli do Bugu i przeprawili się na zachodnią stronę, a następnie – dostali się do Warszawy.

Prof. Raszeja zgłosił się do Szpitala Ujazdowskiego. Osoba z takimi referencjami mogła liczyć na natychmiastowy angaż. 5 grudnia 1939 roku został ordynatorem oddziału chirurgicznego w Szpitalu PCK na Smolnej, a następnie utworzył w nim oddział ortopedyczny (na 30 łóżek). Praktyki odbywali tu m.in. studenci medycyny tajnego Uniwersytetu Warszawskiego. Sam prowadził tajne nauczanie na konspiracyjnym Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego.

Zginął wśród pacjentów

 

Ponieważ w czasie okupacji w stolicy wzrosła znacząco liczba zachorowań na gruźlicę, w 1941 roku prof. Raszeja zorganizował w Ośrodku Zdrowia i Opieki Społecznej Poradnię Gruźlicy Kostno-Stawowej dla najuboższych mieszkańców Warszawy. Codziennie przyjmował tam pacjentów jako kierownik poradni. We współpracy z prof. Ludwikiem Hirszfeldem utworzył tajną stację krwiodawstwa, w której młodzież studiująca konspiracyjnie medycynę oddawała krew dla Żydów w getcie. Kilkukrotnie odwiedzał getto, by leczyć również jego mieszkańców.

 

Nie mógł się pogodzić z tym, że getto warszawskie miało zniknąć z powierzchni ziemi. 21 lipca 1942, dzień przed rozpoczęciem akcji likwidacji getta, został poproszony przez swego byłego asystenta, dr. Kazimierza Pollaka, o udanie się wraz z nim na konsylium do getta. Pacjentem był 54-letni Abe Gutnajer, przed wojną właściciel słynnych warszawskich antykwariatów z malarstwem polskim.

Tego dnia po południu prof. Raszeja i dr Pollak, legitymujący się przepustkami wystawionymi im przez policję niemiecką, dotarli do mieszkania Gutnajera przy ulicy Chłodnej 26. Niedługo potem kamienica została obstawiona przez Niemców. Do lokalu zamieszkanego przez Gutnajera wpadli esesmani z bronią w dłoniach. Zastrzelili wszystkich obecnych – prof. Raszeję, dr. Pollaka, pielęgniarkę, chorego i jego rodzinę.


Okoliczności dramatycznych wydarzeń nie są do końca jasne. Być może Raszeja zginął w trakcie rabunkowego napadu na wytypowany wcześniej przez esesmanów dom. A może zabito go i resztę obecnych z powodu oskarżenia o udział w szmuglowaniu żywności? Jego zwłoki pochowano najpierw na zbiorowym cmentarzu w getcie. Wydobył je potajemnie jeden z lekarzy Polskiego Czerwonego Krzyża i wywiózł śmieciarką poza mury.

Profesor spoczął ostatecznie na Powązkach. Jego pogrzeb przerodził się w wielką manifestację patriotyczną.


„Zginął śmiercią lekarza podczas niesienia pomocy poniżonemu i prześladowanemu za murami choremu Żydowi. Śmierć jego w dzisiejszych czasach rozbestwienia staje się pięknym symbolem tak rzadkiego dziś człowieczeństwa (…)” – napisali lekarze w nekrologu, opublikowanym w konspiracyjnym „Abecadle Lekarskim”.


Od 1953 roku imię profesora Raszei nosi szpital miejski na poznańskich Jeżycach.

 


Piotr Bojarski – pisarz i reporter, postać prof. Raszei pojawia się w jego powieści „Pętla”. W lutym ukaże się jego nowa książka „Fiedler. Głód świata”.