fot. Mariusz Forecki

Dudy w taką noc

Noc muzeów w Poznaniu nie tylko galeriami, muzeami i bibliotekami stała. Było też skocznie i na ludowo. W ogrodzie Muzeum Etnograficznego i na Starym Rynku zabrzmiała muzyka dudziarska. Obok Wielkopolskich kapel wystąpili też goście z Beskidu i Podhala.

13. edycja „Nocy muzeów” za nami. W tym roku, podobnie jak w latach ubiegłych przez muzealne sale w Poznaniu i Wielkopolsce przewinęły się tysiące ludzi, spragnionych kultury – w różnych odmianach.

Tłoczno było jak zwykle w Muzeum Narodowym, gdzie m.in. można było obejrzeć rysunek „Studium kobiety” francuskiego impresjonisty Camille’a Pissarro. Nie mniej zwiedzających odwiedziło także Muzeum Instrumentów Muzycznych, gdzie od kilku dni podziwiać można kopie dawnych instrumentów muzycznych, ofiarowane przez znanego w świecie budowniczego – Rainera Webera.

Ciekawą ofertę przygotowało Muzeum Etnograficzne, tu poza stałą ekspozycją, można było stanąć twarzą w twarz z żywą muzyką. Po ogrodzie przechadzały się dziewczęta w tradycyjnych strojach bamberek, bogato haftowanych czepkach i fantastycznych kornetach na głowach. Młode bamberki z pasją opowiadały o zwyczajach, strojach i życiu codziennym bambrów poznańskich.

Słowem, każdy kto chciał mógł zajrzeć pod bamberski spódnik i przekonać się, jak kosztowne i pracochłonne w przygotowaniu były stroje – przybyłych w początkach XVIII wieku do Wielkopolski – chłopstwa z okolic niemieckiego Bambergu.

W ogrodzie muzeum pojawili się także dudziarze. Do Poznania przyjechali z wielu zakątków województwa, a także Beskidu i Podhala.

Trudno wskazać drugi, równie ważny instrument dla wielkopolskiego folkloru, jak dudy. O ile coraz częściej mówi się schyłku autentycznej muzyki ludowej, nieskażonej XXI wiekiem, o tyle dudy ciągle mają się świetnie. Tradycja gry na tym starym instrumencie jest wciąż żywa, a co najbardziej zaskakujące – na przestrzeni wieków nigdy nie została przerwana. Umiejętność gry na dudach przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, z ojca na syna. Dudy często, choć niesłusznie, nazywane są kobzą. Kobza jest bowiem instrumentem strunowym, a dudy – dętym drewnianym. Błędna nazewnictwo wynika z pokrewieństwa fonetycznego między kobzą, a kozą czyli dudami podhalańskimi.

Koncert w ogrodzie przyciągnął sporo słuchaczy, którzy z uwagą przysłuchiwali się dudziarskiej muzyce. Następnego dnia, w niedzielę, dudziarze zawładnęli Starym Rynkiem, gdzie wygrywali swoje melodie z balkonu Pałacu Działyńskich. Z wielkim zaciekawieniem grającym na balkonie muzykom przyglądali się turyści z Włoch, Hiszpanii, Rosji i Niemiec. Obecność ludowych muzyków w Poznaniu zawdzięczamy imprezie organizowanej przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Poznaniu pt. „Konfrontacje dudziarskie”, która odbyła się już po raz trzynasty. Poza koncertami chętni mogli wziąć udział w warsztatach dla młodych muzyków oraz seminarium, poświęconemu aktualnym problemom zachowania dudziarskiej muzyki i instrumentów, był także konkurs dla budowniczych dud na wykonanie nowego instrumentu.

Poniżej galeria zdjęć z koncertu dudziarzy.

 
Podziel się kulturą!