Festiwal bez końca

Z Piotrem Kończalem, organizatorem festiwalu „Cały Poznań Ukulele”, rozmawia Martyna Nicińska.

Martyna Nicińska: Rok temu przenieśliście festiwal „Cały Poznań Ukulele” do sieci i poprosiliście muzyków o przesyłanie nagrań online. W tym roku mogliście już zaprosić zagranicznych artystów do Poznania. Podejrzewam, że była to dla was wielka radość?

Piotr Kończal: Dokładnie tak, ale nie tylko dla nas – także, a może nawet przede wszystkim, dla artystów, którzy mogli dotrzeć do Wielkopolski.

 

Festiwal przez te wszystkie lata stał się rozpoznawalną marką, cenioną przez zagranicznych wykonawców, którzy bardzo chcą do nas przyjechać, poczuć tę wspaniałą atmosferę i spotkać się z publicznością.

Po katastrofalnym dla kultury 2020 roku większość tegorocznych festiwali ukulelowych znów się nie odbyła, normalność dopiero zaczyna powracać. I my tu, w Wielkopolsce, jesteśmy „forpocztą” tego powrotu (śmiech).

 

MN: Mimo możliwości spotkania na żywo transmitowaliście też wydarzenia na Facebooku.

PK: To znak czasu. Z jednej strony, po pandemicznym roku ubiegłym, w którym wszystko przeniosło się do sieci, musieliśmy zachować ostrożność i być gotowi na ponowną edycję online w przypadku wprowadzenia w ostatniej chwili jakichś obostrzeń.

 

fot. Ewelina Jaśkowiak

fot. Ewelina Jaśkowiak

Przygotowaliśmy całą infrastrukturę do transmisji i grzechem byłoby z niej nie skorzystać.

Z drugiej strony, mamy wiele sygnałów, że nasza publiczność chce mieć możliwość choć cząstkowego uczestniczenia w festiwalu, nawet jeśli nie jest w stanie na niego dotrzeć osobiście

 

MN: Liczba tegorocznych artystów była naprawdę imponująca. Według jakiego klucza zapraszaliście muzyków?

PK: Z roku na rok jest łatwiej. Artyści, znając już rangę i poziom festiwalu, często sami się do nas zgłaszają, i to z dużym wyprzedzeniem! Wybór zawsze jest kompromisem. Problem stanowi nie tyle wybranie konkretnych wykonawców, ile zmieszczenie się w założeniach budżetowych.

 

 

Festiwal jest całkowicie darmowy dla uczestników i odbywa się dzięki wsparciu lokalnych samorządów. Nie mamy żadnych dodatkowych wpływów z biletów itp.

Wracając do artystów – inne festiwale szczycą się tym, że zapraszają za każdym razem innych muzyków – my wręcz przeciwnie! Staramy się przywiązywać wykonawców do nas i naszej publiczności, nawiązywać relację pomiędzy muzykami a odbiorcami. Oczywiście robimy to w sposób przemyślany i zorganizowany, a każda kolejna edycja festiwalu to przede wszystkim nowy program, pojawiają się też nowi artyści.

 

MN: Radosną atmosferę „Cały Poznań Ukulele” oddaje krótki dokument, który nakręciliście. Widać na nim, że muzycy są pod wielkim wrażeniem festiwalu i miasta.

PK: Nasi goście są za każdym razem zafascynowani Poznaniem i Wielkopolską. Podoba im się specyfika festiwalu, jego otwartość na widzów, darmowa formuła warsztatów i koncertów. To robi wrażenie w szczególności na zagranicznych artystach. Są przyzwyczajeni do bardziej kameralnych występów, często ograniczonych do publiczności mocno związanej z ukulele.

 

fot. Ewelina Jaśkowiak

fot. Ewelina Jaśkowiak

Tutaj mają okazję spotkać się z większą grupą odbiorców, którzy poza samym instrumentem są zainteresowani po prostu muzyką, dobrym koncertem, zabawą.

Dzięki temu, że wydarzenia odbywają się w różnych lokalizacjach w centrum Poznania, goście mają okazję zachwycić się architekturą i atmosferą miasta. Film jest krótki, choć w czasach szybkiego przekazu i dyktatury prędkości mam wrażenie, że jest on długi i refleksyjny (śmiech). Świadomie nie ma on formuły teledysku czy festiwalowego spotu, ponieważ staraliśmy się oddać klimat tych kilku dni.

 

MN: Jaka dla pana była tegoroczna edycja „Cały Poznań Ukulele”?

PK: Wiem, że jestem teraz sędzią we własnej sprawie, ale jako zawodowy muzyk, grający od 30 lat na estradach w Polsce i na świecie, nigdzie nie spotykam tak radosnej, ale spokojnej atmosfery, tyle uśmiechu i pozytywnej energii. W tegorocznej edycji bardzo mocno zaakcentowaliśmy udział najmłodszych wykonawców.

 

Cieszę się też, że mamy coraz więcej powodów, by zapraszać dobrych artystów z Polski, ale największą frajdę miałem chyba podczas nieformalnych spotkań po koncertach w klubie festiwalowym, gdzie spontanicznie i naturalnie rozwijała się współpraca pomiędzy wykonawcami.

Muzyka i atmosfera po prostu nami zawładnęły (śmiech). Wyjątkowy był także wspólny występ Pierwszej Niesymfonicznej Orkiestry Ukulele z Taimane Gardner, chyba najpopularniejszą na świecie ukulelistką, która pojawiła się na festiwalu online, co nie przeszkodziło w zbudowaniu muzycznego pomostu pomiędzy Poznaniem a Honolulu!

No i ratusz. To już nasza tradycja, trwająca prawie od początku festiwalu. Rzecz niespotykana na skalę światową, żeby ukulele wybrzmiewało z centralnego punktu w mieście i to z niebanalnej wysokości.

 

No i ci wszyscy ukuleliści na dole, na płycie Starego Rynku, którzy się do nas dołączają w muzykowaniu – to z pewnością coś wyjątkowego!

Za każdym razem zaskakuje mnie wierność publiczności, pomimo corocznej powtarzalności tego zjawiska (śmiech). Poszczególne występy przed sceną gromadziły audytorium liczone w dziesiątkach i setkach odbiorców, a nie sposób do końca oszacować tych, którzy oglądali wydarzenia w internecie.

 

fot. Ewelina Jaśkowiak

fot. Ewelina Jaśkowiak

 

Według statystyk portali dotarliśmy z przekazem do kilkudziesięciu tysięcy odbiorców na całym świecie.

W warsztatach w zależności od miejsca (musieliśmy stosować się do reguł w związku z zagrożeniem covidowym) uczestniczyło od kilkunastu, przez kilkudziesięciu, aż do ponad stu odbiorców (na świeżym powietrzu przed główną sceną). Chciałbym też zwrócić uwagę, że działania festiwalowe, w tym warsztaty, rozpoczęły się już na wiosnę i odbywały się nie tylko w Poznaniu, ale także w powiecie i województwie, a na naszych kanałach Face­book i YouTube zamieszczaliśmy kolejne materiały edukacyjne i tutoriale. W tym kontekście festiwal trwa nieprzerwanie!

 

MN: Festiwal otrzymał wsparcie w ramach Programu Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego „Ambasador kultury”. Jakie skojarzenia wywołuje w panu to hasło?

PK: Odpowiedzialność i zadanie do wykonania, ale także mile połechtane ego (śmiech). W mojej świadomości to pojęcie cały czas się rozwija. W ubiegłych latach byliśmy jako Pierwsza Poznańska Niesymfoniczna Orkiestra Ukulele „Ambasadorami kultury”, jeżdżąc z programem po Europie. Teraz już sam festiwal stał się ambasadorem, a co się z tym wiąże – wykonawcy, którzy nas odwiedzają, niosą ten tytuł do swoich krajów.

Występ na „Cały Poznań Ukulele” zmienia ich postrzeganie naszego kraju i nas, Polaków. Dobre wspomnienia sprawiają, że promują nas na całym świecie oraz namawiają innych do przyjazdu do Poznania i do Wielkopolski. 

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0
D
Kontrast Wyłącz ruch