fot. Małgorzata Kubska

Gitara w pięciu smakach

„Mimo skromnego instrumentarium i świadomej rezygnacji z elektronicznych wspomagaczy talentu, gramy na bogato. Bywalcy naszych koncertów wiedzą, że potrafimy z gitar wykrzesać tony słodkie, kwaśne, gorzkie, słone, a nawet tłuste. Gitara jest źródłem nieprzebranych możliwości, a nie ich ograniczeniem – mówi Czarek Bera, gitarzysta i współzałożyciel poznańskiego zespołu Gitarsi.pl.

Sebastian Gabryel: Choć Gitarsi.pl to – jak sama nazwa wskazuje – przede wszystkim muzyka gitarowa, to jednak zorientowana głównie na jazz i muzykę filmową. Skąd w was potrzeba poszukiwania właśnie w tych rejonach?

Czarek Bera: Ona wypływa z naszej miłości do jazzu i filmu. Ze Staszkiem Kaczmarkiem [współzałożyciel zespołu Gitarsi.pl – przyp. red.] przyjaźnimy się od ponad trzydziestu lat.

 

Poznaliśmy się dzięki pasji do gitary, i na początku naszej znajomości, głównie w domowym zaciszu, rozpracowywaliśmy jazzowe evergreeny.

Dlatego kiedy przed trzema laty powstał zespół Gitarsi.pl, to mieliśmy już pewne doświadczenia z graniem jazzowych hitów. Jeśli zaś chodzi o muzykę filmową, to warto zaznaczyć, że nie jest to gatunek muzyczny jako taki, a raczej funkcja muzyki. Muzyka filmowa najczęściej powstaje do gotowych obrazów filmowych lub w oparciu o scenariusz. Pełni zatem funkcję służebną w odniesieniu do innej dziedziny sztuki. Dla kompozytorów muzyki filmowej stanowi to poważne ograniczenie. Często komponują ze stoperem w ręku, dostosowując rozkład napięć muzycznych do tego, co widać na ekranie. Mimo to wybitnym kompozytorom muzyki filmowej udaje się tworzyć prawdziwe przeboje, które z upływem czasu zaczynają żyć własnym życiem. Często zdarza się, że słuchacze zafascynowani muzyką, nigdy nawet nie zetknęli się z filmem, z którego ona pochodzi.

 

Gitarsi.pl, fot. Małgorzata Kubska

Gitarsi.pl, fot. Małgorzata Kubska

Gitarsi.pl, fot. Małgorzata Kubska

Gitarsi.pl, fot. Małgorzata Kubska

Podczas koncertów staramy się nawiązać do źródeł i rozniecać w publiczności tę filmową pasję.

Dlatego z ogromną przyjemnością nie tylko gramy, ale i popularyzujemy twórczość takich tuzów jak Francis Lai, Antonio Carlos Jobim, Astor Piazzola, Jerzy Duduś Matuszkiewicz, Andrzej Kurylewicz czy Włodzimierz Korcz.

SG: Jak sami podkreślacie, od początku stawialiście na czystość. Rozumianą w ten sposób, że w waszej muzyce próżno szukać perkusji, wokalu i – jak to określacie – „bajerów”. Nie obawialiście się, że taka ascetyczność pozbawi wasze brzmienie wyrazu?

CzB: Nie mamy takich obaw. Bo z muzyką jest trochę jak z kuchnią – to, czy danie jest smaczne czy nie, zależy od umiejętności kucharza i sposobu podania. Nie musi zależeć od mnogości składników, przypraw, konserwantów i wzmacniaczy smaku. Nasze granie nie jest ani trochę ascetyczne!

 

Mimo skromnego instrumentarium i świadomej rezygnacji z elektronicznych wspomagaczy talentu, gramy na bogato.

Chętnie sięgamy po tony subtelne i delikatne, jak też mocne i wgniatające w fotel. Bywalcy naszych koncertów wiedzą, że potrafimy z gitar wykrzesać tony słodkie, kwaśne, gorzkie, słone, a nawet tłuste. Temu, kto prawdziwie pokocha gitarę, potrafi się ona odwdzięczyć prawdziwym bogactwem ekspresji, i z pewnością sama w sobie jest źródłem nieprzebranych możliwości, a nie ich ograniczeniem.

SG: Trzeba przyznać, że wasze koncerty nieco różnią się od typowych występów gitarowych. Jak sam już wspomniałeś, w swój repertuar wplatacie liczne anegdoty na temat kompozytorów, wykonawców, filmów. Skąd ten zabieg? Czy można powiedzieć, że Gitarsi.pl to projekt muzyczny, który ma również pewien wymiar edukacyjny?

CzB: To może tak wyglądać, choć nie mamy ani aspiracji edukacyjnych, ani misji dydaktycznej. Po prostu chętnie dzielimy się z innymi muzycznymi opowiastkami – zwłaszcza tymi, które dla nas samych są urzekające i ciekawe. Dobrze zapowiedziany numer sprawia, że muzyka trafia do słuchaczy w pełniejszy sposób i oprócz doznań dźwiękowych nabiera też innych znaczeń. Jest przez to głębiej przeżywana i zapamiętywana na dłużej.

 

SG: Od jakiegoś czasu współpracujecie ze znanym muzykiem Wiesławem Prządką. Jak doszło do waszej współpracy i za co najbardziej cenicie go nie tylko jako artystę, ale i – po prostu – człowieka?

CzB: Należy podkreślić, że Wiesław Prządka to nie tylko wirtuoz akordeonu i bandoneonu diatonicznego – to również wspaniały kompozytor, szef i założyciel wielu formacji muzycznych oraz propagator muzyki, szczególnie tango nuevo i walca. Cenimy go jako niezwykle sprawnego muzyka, ale też jako przyjaciela zespołu.

 

Gitarsi.pl, fot. Małgorzata Kubska

Pierwszy kontakt nawiązaliśmy, prosząc go o opinię na temat naszej debiutanckiej płyty „Etna”.

Bardzo chętnie spełnił naszą prośbę. A przed rokiem zgodził się nagrać z nami krótkie filmiki z kolędami i życzeniami dla naszych słuchaczy. Tej zimy poszliśmy o krok dalej i przygotowaliśmy wspólny program koncertowy pt. „Kolędy i nie tylko…”. Mimo pandemii, udało nam się zrealizować kilka udanych koncertów oraz zarejestrować jeden z nich w Radiu Poznań. Planujemy wspólnie rozwijać ten pomysł w kolejnym kolędowym sezonie.

SG: Skoro już wspomniałeś o „Etnie” – jaka jest istota tej płyty?

CzB: Po kilku pierwszych koncertach uznaliśmy, że wreszcie trzeba nagrać płytę – i to najlepiej nie z coverami, ale z materiałem autorskim. Przeszukaliśmy więc swoje przepastne szuflady z twórczością własną. Staszek zaproponował trzy numery, Marcin Fukowski dorzucił jeden, a ja zaadaptowałem kolejne trzy dawne piosenki i na szybko dokomponowałem następne trzy. Ciekawostką jest to, że tytułowy utwór „Etna” powstawał na Sycylii, w przepięknej agroturystyce z gajem pomarańczowym i widokiem na wulkan. Na okładce płyty widnieje moja gitara i wznosząca się za nią Etna.

 

SG: Tytuły niektórych waszych utworów noszą imiona wielkich muzyków. Czy można powiedzieć, że ta płyta to wasz hołd dla nich?

CzB: Przede wszystkim „Etna” ma bardziej charakter pospolitego ruszenia niż świadomie przygotowanego materiału. Utwory pochodzą z różnych czasów i powstawały w różnych okolicznościach. Mimo to płyta ma bardzo spójny charakter. Sądzę, że bierze się to ze specyficznego brzmienia Gitarsów.pl. Nasz sposób traktowania gitar jest intuicyjny. Nie jesteśmy ani gitarzystami klasycznymi, ani blues-rockowymi.

 

Gitarsi.pl, fot. Małgorzata Kubska

Bynajmniej nie twierdzę, że nasze brzmienie jest nowatorskie i odkrywcze, natomiast z całą pewnością jest unikalne.

I to sprawia, że „Etna” brzmi jak jednorodny program. A wracając do twojego pytania, to oczywiście, że utwór Staszka Kaczmarka „Django blues” to hołd dla gitarzysty Django Reinhardta. To zresztą widać choćby po linii melodycznej, w której Staszek zawarł nawiązania do melodyki i zdobnictwa Django. Z kolei „Ennio” to mój numer, w którym próbowałem poszukiwać zwiewności tak charakterystycznej dla muzyki mistrza Morricone. Marzyłem, by w jakiś sposób dostarczyć mu egzemplarz naszej płyty… Niestety – pandemia, a później choroba i śmierć maestro zniweczyły te plany.

SG: Wasz kolejny projekt to suita tańców polskich. Ciekawi mnie, w jaki sposób wyglądają od kuchni wasze próby zmierzenia się z poczciwym kujawiakiem, oberkiem, polonezem.

CzB: Ten projekt powstaje etapami. Już od około roku koncertujemy, grając trzy spośród pięciu polskich tańców narodowych. Kujawiaka dopiero zakończyliśmy tworzyć, a krakowiak jest jeszcze w powijakach. W naszych kompozycjach tańce narodowe zostają pożenione z innymi gatunkami. Słuchacz bez trudu rozpozna zalążki walca, walczyka czy akcenty jazzu. Traktujemy polskie tańce jako materiał wyjściowy do tworzenia muzyki koncertowej. Podobnie robił Chopin – budując nową wówczas formułę mazurka jako hybrydy kujawiaka, oberka i mazura. Cieszymy się, że nasza suita przyjmowana jest podczas koncertów tak entuzjastycznie.

 

SG: Na koniec pytanie pół żartem, pół serio – skąd aż tak duży nacisk na stronę internetową, że jej adres uczyniliście nazwą swojego zespołu? Nie boicie się, że kiedyś ktoś podwędzi wam domenę? (śmiech)

CzB: Naszej domeny będziemy bronić jak niepodległości!

 

Gitarsi.pl – poznańskie trio powstałe w 2018 roku. Czarek Bera i Staszek Kaczmarek grają na gitarach akustycznych, a Marcin Fukowski na gitarze basowej lub kontrabasie. Muzycy wykonują instrumentalne utwory we własnych aranżacjach. W programie tria znajdują się m.in. numery Duke’a Ellingtona, Astora Piazzolli, Francisa Lai, Henry’ego Manciniego, Jerzego Dudusia Matuszkiewicza czy Beatlesów. Wiosną 2020 roku ukazała się pierwsza płyta zespołu pt. „Etna”. Znalazły się na niej własne kompozycje wszystkich członków zespołu. Najnowszy projekt Gitarsów.pl to suita tańców polskich.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
2
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0