fot. J. Jurek

Goście Radziwiłłów. Izabela Fietkiewicz-Paszek

W październiku ubiegłego roku, w ramach programu pt. "Goście Radziwiłłów", odbyła się trzytygodniowa rezydencja literacka. W jej trakcie, sześć osób związanych z Wielkopolską i aktywnych w dziedzinie literatury, pracowało nad swoimi autorskimi utworami.

Program „Goście Radziwiłłów” został zainicjowany przez Samorząd Województwa Wielkopolskiego w roku 2020.  

 

Rezydentów zaprosił Pałac Myśliwski Książąt Radziwiłłów w Antoninie – Dom Pracy Twórczej.

Jedną z uczestniczek Programu „Goście Radziwiłłów” była poetka Izabela Fietkiewicz-Paszek. Prezentujemy fragment zbioru sonetów, nad którymi pracowała w trakcie swojej antonińskiej rezydencji.

 

Marek Brymora

(1954–2017)

 

Jednak kiedyś umarłeś (dość niepostrzeżenie,

w mieście średniej wielkości taka śmierć to sztuka),

ładnie cię pochowali, ale wiesz, był upał,

więc kondukt raczej skromny, tylko przyjaciele

 

oraz kilku sąsiadów. Czyli tak jak chciałeś.

Tylko nie wiem, co z resztą. Garnitur, koszula?

Czy było komu zadbać? Kiedyś będzie mural,

pomnik, nawet ulica. Dobrze się sprzedaje

 

w mieście średniej wielkości legenda poety.

Bądź cierpliwy, po latach ktoś wreszcie odkryje,

że miałeś wielki talent. Potem drugi, trzeci

 

odczyta twoje wiersze. Do tego – nie żyjesz,

idealny bohater lokalnej pamięci,

w końcu będą cię cenić. Chyba, że się mylę.

 

2021-10-05

 

Meir Pakentreger

(1913–1960)

Noc nadleciała czarną sową
I nie rozbłysła żadna z gwiazd.
[„Mama w moim mieście”, Kalisz, wrzesień 1939,
z tomu „Na progu dnia”, 1946, tłum. z jidysz Maciej M. Kozłowski]

Za rok to miasto spłonie, większość domów zniknie,

rozproszy się rodzina, ktoś się przeprowadzi,

inny straci dobytek, ktoś odmówi kadisz.

To za rok, a dziś szczęście– rozbrzmiewają skrzypce,

 

radość z twoich narodzin. Za rok spłonie miasto,

przeżyjesz pierwsze piekło, pierwszy koniec świata,

kolejne przyjdą wkrótce, już po kilku latach,

ale to będzie kiedyś, na razie wciąż jasno

 

wygląda twoja przyszłość. Ja już wiem, co dalej

z całą waszą rodziną, nie umiem was chronić.

Wiem, że z waszego świata nic już nie zostanie.

 

Ale jest rok trzynasty. Poeta się rodzi,

noc dopiero nadleci, zacznie odliczanie.

Na progu dnia w powietrzu nie czuć jeszcze trwogi.

 

2021-10-09

 

Łucja Gliksman

(1913–2002)

Przecież jest tylko przeszłość jak węzeł korzeni –
Tam, w opatowskim lesie, tam, w kaliskiej ziemi”.
[„Korzenie”, z tomu „Wczoraj”, 1993]

Pobyć chwilę w ogrodzie na tyłach fabryki,

wejść między zrujnowane resztki dawnych hali,

stanąć jeszcze w tych gruzach, nim dach się zawali,

ostatnie powidoki próbować uchwycić.

 

Albo może zapukać do byłych sąsiadów,

czy gdzieś nie przechowują drewnianych zabawek?

Wejść na strychy, do piwnic – tam też mieszka pamięć.

Dostrzec ślady epoki pośród innych śladów

 

i tak węzły korzeni powoli wytropić,

pojąć twoje wybory, odczytać poezję,

poczuć w niej wszystkie lęki, obawy, tęsknoty.

 

Wiedzieć, że od Syberii przez Lwów aż po Persję

był tylko jeden sposób, by przetrwać, najprostszy:

wszystko, co się pamięta, rozpisać na wiersze.

 

2021-10-12

 

Maciej Maria Kozłowski

(1937–2002)

W połowie słowa – wiem –
nie wybiegnę poza krajobraz
[„W połowie słowa” z tomu „Niżej człowieka. Wiersze”, 1960]
W połowie słowa. Zapomniany początek. Niepomyślny koniec.
W połowie słowa. Łaknąca tlenu samogłoska „o”.
[„Wieniec radosny”, 09.07.2002, z tomu „Osypał się wzrok w dolinę”, 2002]

Przyszedł w połowie nocy. Nad ranem wiedziałeś,

że kończy się krajobraz i twój udział w drodze.

Razem z nim przyszła pewność: nic już nie dopowiesz

i zostawisz za sobą rzeczy nienazwane.

 

Przed tym snem były inne – pamięć je pomija,

to zaciera kontury, to rozmywa kształty,

a sztuczki wyobraźni nie zmienią wyblakłych

obrazów ani wspomnień. Przeszłość ma się nijak

 

do punktu granicznego, to po nim wiadomo,

że echo nie powróci, tlenu zaraz braknie,

a ty przeczuwasz chwilę, w której twój metronom

 

na dobre się zatrzyma – w połowie słów, pragnień,

podróży albo wiersza. Jakie sny przychodzą,

gdy płuca sabotują już zupełnie jawnie?

 

2021-10-18

 

Herman Herszel Solnik

(1869–1943)

 

Niemal cię przegapiłam. Nie bywasz na listach

zasłużonych mieszkańców. Nie ma twoich wierszy

w lokalnej antologii. Wczoraj po raz pierwszy

o tobie usłyszałam. Dość intymna misja

 

stoi za tym spotkaniem, a skoro już jesteś,

spróbuję zebrać fakty, odnaleźć cokolwiek

– wiersz, artykuł, poemat, rodzinną historię –

nie opisywać życia tylko przez śmierć w getcie.

 

I co czytam? Że twórczość zabrała pożoga

drugiej wojny światowej. Jedno proste zdanie.

Jest w nim jakaś perfekcja, brzmi jak dobry slogan.

 

Tyle że kończy misję. I nie ma nic dalej,

ponad to proste zdanie nic nie można dodać.

Nie przywrócę cię, wybacz, to fałszywy alert.

 

2021-11-01

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
13
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0