fot. Materiały prasowe

Inne światy, inne życia

„Kradzież” Abdulrazaka Gurnaha wydana przez Wydawnictwo Poznańskie, to pierwsza po Noblu powieść tego pisarza. Taka sytuacja to jednocześnie swoisty sprawdzian dla uhonorowanych jakąkolwiek nagrodą (nie tylko literacką) – czy potwierdzi słuszność werdyktu, czy rozczaruje, prowokując tym samym wrażenie, że była niezasłużona, niewczesna, że nie dorośli do otrzymanego lauru.

W przypadku „Kradzieży” Gurnaha dostajemy to, co sprawiło, że został uhonorowany literackim Noblem. Z jednej strony przypomina ona wcześniejsze jego powieści, z drugiej mocniej konfrontuje z dziedzictwem kolonialnym, bardziej bezpośrednio i współcześnie.

Ten kierunek był już widoczny w „Nad morzem”, gdzie bohaterowie połączeni wspólną przeszłością spotykają się w Europie, co jest nie tylko konsekwencją ich wyborów, ale też określa ich inaczej niż w rodzimym kontekście, zrównując poniekąd w statusie migrantów, otwierając szansę spotkania. „Kradzież” idzie jeszcze dalej.

Nasycenie konkretem

Przy spotkaniu z twórczością Gurnaha rzuca się w oczy głębia świata przedstawionego. Choć główne postacie są znane, to zanim się z nimi spotkamy, poznajemy losy ich rodziców, dziadków nawet. I nie wydaje się to zabieg nadmiarowy. Nie chodzi też o pisanie w duchu kroniki rodzinnej. Fabułę dałoby się opowiedzieć krócej, szkicując tło, jednak nie same zdarzenia fabularne są istotne.

 

W nasyceniu konkretem świata przedstawionego tkwi, wydaje mi się, intencja odkrycia jego specyfiki. Zasygnalizowania „to nie świat, który znasz, który łatwo możesz sobie wyobrazić”. Podkreślenie, że odkrywa się jego znaczącą szczególność.

W przypadku powieści Gurnaha – tak jawnie nawiązujących do dziedzictwa kolonializmu – chodzi może o podważenie mającego długa tradycję traktowania Afryki w kategoriach jednolitego obszaru, homogenicznej całości. (Ukazała się jakiś czas temu na polskim rynku książka „Afryka to nie państwo” Dipo Faloyina, do tego przekonania bezpośrednio się odwołująca i starająca się je rozbroić). Gdyby ktoś w ten sposób potraktował przestrzeń Europy łatwo byłoby w tym dostrzec dalekie od rzeczywistości uroszczenie, nie sprawia kłopotu takie myślenie o innych przestrzeniach.

Tanzania

Afryka Gurnaha to konkretny fragment kontynentu: dzisiejsza Tanzania. Obszar posiadający własną historię długowiekowych relacji ze światem arabskim i subkontynentem indyjskim. Afryka – wydaje się mówić pisarz – to nie jednolita masa czarnoskórych twarzy, to mozaika kultur, społeczeństw, języków, historii. Jednocześnie osiąga tym zabiegiem coś innego. Wprowadzając w meandry losów swoich bohaterek i bohaterów daje znać jak niezależne od Europy i Zachodu w ogólności to były światy.

 

fot. Materiały prasowe

fot. Materiały prasowe

Choć z perspektywy europejskiej kolonizacja mogła być postrzegana jako cywilizowanie odległych narodów, w istocie jej oddziaływanie było powierzchowne, a dodatkowo przykryła (interesownie) złożoność innych światów.

Jednak Europa jest znakiem, dalekim echem innej rzeczywistości: postacie stykają się z nią, muszą dostosowywać się do narzuconych reguł, a jednocześnie czynią to na tyle, na ile jest to konieczne. Jak najmniejszym wysiłkiem, starając się wygrywać dla swoich celów i wreszcie – żyjąc po swojemu.

Swój rodzimy kontekst Gurnah ukazuje w jego bogactwie, złożoności i żywotności. Ten aspekt „Kradzieży” i innych powieści noblisty zasługuje na uwagę – dają one dostęp do rzeczywistości, którą trudno sobie wyobrazić, żyjąc gdzieś indziej.

Kradzież

Czas akcji – od lat 70. do 2000. – odczytać można z rozrzuconych tu i ówdzie znaków łączących świat tanzańskiego miasta z zachodnim kontekstem. Czytelnych dla nas, obrosłych skojarzeniami, dla bohaterek i bohaterów znaczących coś innego. To tyleż podpowiedzi, co wyraźne sygnały, że historia nie jest jednolita, że są też inne miary czasu.

 

Tytułowa kradzież – także – może znaczyć wiele rzeczy, bo sama kradzież jest przecież wieloznaczna. Sam pisarz nie rozstrzyga, które z wielu bezprawnych przejęć jest kluczowe dla powieści. Nie ma w istocie na tak postawione pytanie odpowiedzi. Każda kradzież coś zmienia, kieruje bohaterów i bohaterki w stronę, której by nie przypuszczali. Pełne są niejednoznaczności.

Matka ucieka z dzieckiem od jego ojca wyrywając się z nieudanego małżeństwa, a jednocześnie pozbawiając dziecko – syna – relacji z ojcem. Kradzież – domniemana, a rzeczywista krnąbrność, to protest przeciwko hierarchii i biedzie, nie znajdujący zrozumienia ani uznania.

Pozamałżeński romans to także kradzież czyjegoś męża – stereotypowo obciążająca kobietę, choć nie byłby możliwy bez zgody i woli mężczyzny. Kradzież – znowu domniemana – to wreszcie zapalnik, wyzwalający ukryte – mniej czy bardziej głęboko – uprzedzenia i przesądy.

Wyzwanie

To też sygnalizuje jako jedno z odczytań kradzieży ogłoszonej w tytule – kradzież historii. Skolonizowane obszary zostały pozbawione przeszłości. Jako niecywilizowane w przestrzeń historii zostały włączone dopiero po przybyciu Europejczyków.

 

Europocentryczność historii zasygnalizowana jest w książce Jacka Goody’ego zatytułowanej właśnie „Kradzież historii” i oznacza narzucanie Zachodnich schematów myślenia i doświadczeń na inne historie, interpretowanie ich przez ten właśnie – Zachodni – pryzmat i tym samym unieważnianie w ich swoistości. Na tym najogólniejszym poziomie Gurnah stara się tę historię odzyskiwać.

Rozstrzygnięcie tych dylematów należy do nas, czytających „Kradzież”. Nie jest to jednak autorski unik. Raczej świadomy gest otwarcia pola interpretacyjnego dla kwestii niedających się jednoznacznie rozstrzygnąć. Gurnah nie rozstrzyga. Wzywa:

 

„Rozważ. Zmierz się z wyzwaniem”.

Podziel się kulturą!
What’s your Reaction?
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0