fot. Mateusz Kiszka

Jak jeden dzień

Estrada Poznańska to jedna z najbardziej zasłużonych dla kultury w Wielkopolsce instytucji. Obchodzi w tym roku sześćdziesięciopięciolecie działalności. Nobliwy to wiek, piękna rocznica. Pandemia ograniczyła możliwość uczczenia jej wraz z odbiorcami różnorakich przedsięwzięć organizowanych przez Estradę.

Publiczność decyduje o powodzeniu wydarzeń, to ona stanowi – czy się to komuś podoba, czy nie – pierwszego recenzenta. Zapewne po ustabilizowaniu sytuacji, wobec możliwości organizowania już teraz koncertów, spotkań, seansów – choć w pandemicznym rygorze – jubileusz zostanie odpowiednio do swojej rangi uczczony.

Historia Estrady

By jednak niemożność uczynienia tego teraz w jakiś sposób zrekompensować, na stronie Estrady systematycznie były publikowane podcasty – wywiady z postaciami współpracującymi z nią od początku, będącymi świadkami historii; z twórcami występującymi na jej scenie w różnych okresach historii. Tematy tych wywiadów są różne – od osobistych wspomnień po kulisy organizacji przedsięwzięć; różna jest perspektywa rozmówców indagowanych na okoliczność jubileuszu przez Mariusza Kwaśniewskiego.

 

W efekcie jednak otrzymujemy kilka godzin historii mówionej – że powtórzę – jednej z najistotniejszych wielkopolskich instytucji kultury.

A historia to zajmująca, chociażby z racji rozpięcia pomiędzy Polską Rzeczpospolitą Ludową a Rzeczpospolitą Polską. Tych 65 lat minęło przecież w czasie, gdy nie można było mówić wiele, trzeba było grać z cenzurą bądź koniunkturalnie wpisywać się w dekretowane oficjalną ideologią komunikaty, przez chwile oddechu i nadzieje wolności, aż po faktyczną wolność, która okazała się trudniejsza niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

 

Estrada Poznańska, fot. Mateusz Kiszka

Estrada Poznańska, fot. Mateusz Kiszka

W historii Estrady przegląda się historia Polski. Kabaret Tey, Lombard, Made in Chicago, to tylko niektóre hasła mogące odnieść do działań podejmowanych przez Estradę. A jednocześnie świadectwa zmieniających się czasów, potrzeb, zainteresowań i możliwości.

Z górą dwudziestu rozmówców Mariusza Kwaśniewskiego wprowadza w kulisy organizacji imprez, zdradza detale niedostępne widzom i słuchaczom, opowiada anegdoty – przybliża niewidoczne od strony widowni okoliczności i żywą, nie instytucjonalną jedynie twarz Estrady. Wspomnę o trzech rozmowach, które obrazują różne czasy funkcjonowania instytucji, rożne realia i możliwości. To rzecz jasna tylko anons i zaproszenie do słuchania.

Gwiazdy Estrady

Krzysztof Jaślar przywołuje początki kabaretu Tey, który w latach siedemdziesiątych zyskał niezwykłą ogólnopolską popularność. Wpierw związani z Wyższą Szkołą Wychowania Fizycznego jako kabaret Klops, Jaślar z Zenonem Laskowikiem profesjonalnie zaczęli działać w Estradzie.

 

Po premierze programu na jej deskach konferansjer Bogdan Paluszkiewicz założył się z twórcami o skrzynkę wina, że nie zagrają więcej niż 30 razy – taka jest, jak to określił, wyporność poznańskiej publiczności.

Estrada Poznańska, fot. Mateusz Kiszka

Estrada Poznańska, fot. Mateusz Kiszka

Wprawdzie przegrał i wywiązał się z zakładu, ale na popularność kabaret czekał do roku 1973, do festiwalu w Opolu, podczas którego zdobyli Złotą Szpilkę. To zainicjowało złoty okres kabaretu Tey. W 1974 Krzysztof Jaślar został objęty cenzurą i odszedł z zespołu. Ten fakt pokazuje szczególne realia funkcjonowania rozrywki w czasach PRL-u, zupełnie inne niż dzisiaj. Tey, Elita, Salon Niezależny, Pod Egidą – chcąc nie chcąc były skazane na wyłapywanie absurdów rzeczywistości z gruntu politycznej i grę z cenzurą. Oczekiwała tego publiczność i z tego powodu wypełniała widownię. A później skecze i żarty funkcjonowały niezależnie, przekazywane z ust do ust.

 

Małgorzata Ostrowska to jeden z symboli boomu polskiego rocka w latach osiemdziesiątych.

Charyzmatyczna wokalistka Lombardu wspomina spotkanie w Studium Sztuki Estradowej (funkcjonującym przy Estradzie) Wandy Kwietniewskiej i Grzegorza Stóżniaka, z którymi założyła zespół Vist (wystąpili nawet w Opolu w 1980 roku), przemianowany później na Skandal, by w roku 1981 nazwać go ostatecznie Lombard.

Choć dodaje, że jej propozycją była nazwa Wiadro. Opowiada o swoich występach z Krzysztofem Krawczykiem, Alex Bandem, z kabaretem Tey. O kostiumach scenicznych, nazywanych „glizdami”, zabawnych nieporozumieniach z kostiumografką i niefrasobliwym wydawaniu zarobionych pieniędzy. I najlepszym sprzęcie nagłaśniającym będącym w posiadaniu Estrady, który podróżował z Lombardem podczas tras koncertowych. Czasochłonna konieczność każdorazowego jego ustawiania i wypróbowywania była też, jak wspomina z uśmiechem Małgorzata Ostrowska, impulsem do stworzenia jej charakterystycznego wizerunku scenicznego.

 

By zabić czas, robiła swoje charakterystyczne makijaże.

Najnowsze dzieje Estrady to chociażby festiwal Made in Chicago organizowany we współpracy z Jazz Institute of Chicago. Przez dwanaście edycji pozwalał publiczności zetknąć się z wybitnymi twórcami jazzowymi reprezentującymi ważny ośrodek tego nurtu muzycznego.

 

Estrada Poznańska, fot. Mateusz Kiszka

Estrada Poznańska, fot. Mateusz Kiszka

Chicagowski jazz to szerokie grono muzyków otwartych na eksperyment, nawiązujących zarówno do bluesa, jak i do awangardy muzycznej.

Festiwal gościł takie wybitne postacie jak Nicole Mitchell, Roscoe Mitchell, ale i twórców początkujących. Często były to ich pierwsze koncerty w Polsce. O swoich doświadczeniach – organizatora i muzyków – opowiadają Eryk Kozłowski, Patryk Piłasiewicz i Maciej Fortuna. W głosie Patryka Piłasiewicza pobrzmiewa autentyczne wzruszenie, kiedy wspomina swój udział jako muzyka w koncercie „Tribute to Birth of The Cool” z Lee Konitzem, po którym ten nazywał członków zespołu imionami członków Davisowskiego Nonetu.

 

Nie sposób wymienić wszystkich osób, które w ciągu całej długiej historii Estrady były z nią związane, występowały na jej deskach, organizowały i kreowały jej wizerunek i ofertę.

To grono obejmuje setki ludzi. Część z nich zaczynała swoją karierę w Estradzie, by pójść dalej. Część związała swoje losy zawodowe z nią na dłużej, dla innych była etapem, przystankiem na drodze. W każdym przypadku – jak to wybrzmiewa wyraźnie w tych wywiadach – była przestrzenią istotnych doświadczeń i możliwości. Zapewne dzięki tej otwartości przed Estradą jeszcze długa i równie frapująca historia.