fot. Mariusz Forecki

Kino Muza – powrót do przyszłości

Już 8 czerwca Kino Muza wraca na Święty Marcin. Kino przeszło wielką metamorfozę – ma nowe sale, dwa bary, piętro i taras. To idealny prezent na 111 rok funkcjonowania instytucji.

Nie będzie nadużyciem, gdy powiem, że Muza jest najpopularniejszym kinem studyjnym w Poznaniu. Od lat przyciąga miłośniczki i miłośników filmów. Oczywiście jedne tytuły są lepsze, drugie gorsze, ale wszystkie łączy kilka wspólnych cech — filmów tych próżno szukać w multipleksach, idą za nimi mniejsze pieniądze, ale charakteryzuje je większe zaufanie do inteligencji widzów.  

Rok temu, tuż po 110. (!) urodzinach, Muza przeniosła się na ulicę Masztalarską, do dwóch sal Sceny na Piętrze. Nie były to zbyt komfortowe warunki, ale trudno oczekiwać czegoś więcej po przestrzeni, która nigdy nie miała spełniać funkcji prawdziwego kina. Jednak tymczasowa zmiana miejsca przyzwyczaiła „muzomanów” do większej liczby seansów, co wcześniej, przy jednej sali, nie było wykonalne.

 

Na szczęście już 8 czerwca Kino Muza wraca odmieniona – z nowymi salami, dwoma barami, piętrem i tarasem.

Oczekiwania są ogromne, jednak to, jak nowa przestrzeń będzie finalnie wyglądać, owiane jest tajemnicą, a na teren budowy wstęp mają nieliczni. Dlatego też przed uroczystym otwarciem spotkałem się z Dorotą Reksińską, główną specjalistką ds. filmu i promocji, która obiecała uchylić mi rąbka tajemnicy.

ZMIANY NA LEPSZE

Już na etapie koncepcyjnym pracownicy Muzy postanowili, że w przestrzeni instytucji widoczna będzie miłość do kina w szerokim rozumieniu tego słowa. Odwiedzający, którzy wybiorą się na przechadzkę po budynku, natrafią na wiele filmowych smaczków, co na pewno wywoła uśmiech na ich twarzach. Jednak Muza nie przeszła tylko liftingu.

Dorota Reksińska, Kino Muza, fot. Mariusz Forecki

 

„Zobaczymy ją w zupełnie innej odsłonie. Naszym priorytetem podczas rocznej walki z przebudową było stworzenie miejsca, które będzie przyjazne dla wszystkich miłośników kinematografii. Tak powstało hasło: »Trzy nowe sale. Ten sam klimat«, bo mimo że się rozrastamy, kino nie staje się multipleksem. Każda z przestrzeni ma inny charakter, a dzięki temu będziemy mogli w nich wyświetlać seanse w trochę innych formułach” – zapowiada Dorota Reksińska.

Sercem Muzy jest oczywiście doskonale znana duża sala na parterze, która nie tylko powiększyła się o nowe dwadzieścia miejsc, ale także zyskała srebrny ekran. Pod względem technicznym może konkurować z najlepszymi technologicznie kinami w Poznaniu, a nawet w Polsce. Moja rozmówczyni przyznaje:

 

„Mamy świadomość, co stało się z przemysłem filmowym i jak cyfryzacja wpłynęła na kina. Na szczęście Muza ma w swoich szeregach wiele osób, które pałają miłością do taśmy filmowej. Z tego też względu na największej sali pojawiają się projektory analogowe. W tym momencie jest to już ewenementem na skalę krajową, ponieważ niewiele kin jeszcze tak funkcjonuje”.

Dorota Reksińska, Kino Muza, fot. Mariusz Forecki

Wchodząc na piętro, do pomieszczeń, w których niegdyś istniało studio karate i klubokawiarnia Cicha Kuna, trafimy do dwóch mniejszych sal (każda na 50 osób). W pierwszej znajdziemy kanapy i fotele, które nadają miejscu domowy klimat. Przestrzeń idealnie nadaje się na kameralne seanse i mniejsze spotkania. Druga – ze stolikami i krzesłami o charakterze barowym – nawiązuje do początków historii kina, kiedy to projekcje odbywały się w kawiarnianych warunkach. To miejsce służyć ma też różnego rodzaju warsztatom i wydarzeniom, takim jak seanse z psami czy zajęcia dla dzieci. Ostatni, czwarty ekran, zamontowany został… na tarasie, na którym w okresie letnim prezentowane będą seanse na świeżym powietrzu.

 

„Muza jest specyficznie ulokowana w otoczeniu kamienic mieszkalnych. Dlatego, dbając o dobre relacje z sąsiadami, postanowiliśmy stworzyć Silent Cinema, czyli dać możliwość oglądania filmu na dworze, ale z dźwiękiem docierającym przez słuchawki używane do Silent Disco” — kontynuuje Reksińska.

HISTORIA

Już 6 czerwca nad głównym wejściem od strony ulicy Święty Marcin zabłyśnie neon (który projektem nawiązuje do oryginalnego neonu sprzed lat), symbolicznie zwiastując nowe otwarcie Muzy. Odniesienia do przeszłości są, jak widać, istotne dla działalności kina. Z tego też względu 8 czerwca w każdej z sal odbędą się pokazy filmów, które w 2019 roku obchodzą okrągłą rocznicę.

Dorota Reksińska, Kino Muza, fot. Mariusz Forecki

 

„Chcemy podróżować przez różne okresy, bo mamy poczucie, że ludzie chcą wracać do fajnych, udanych tytułów, a może nawet niektóre obejrzeć po raz pierwszy” — wyjaśnia rozmówczyni.

„Gratką dla fanów kina będzie projekcja w sali głównej »Obcego – ósmego pasażera Nostromo« w reżyserii Ridleya Scotta. Tytuł ten został wybrany po pierwsze dlatego, że w tym roku przypada 40. rocznica jego premiery. Po drugie, ponieważ film poleci z taśmy 35 mm, która posiada status cymelii, czyli antyku, jeżeli chodzi o kopię filmową. Z racji jej wartości materialnej, będzie to jeden z ostatnich pokazów »Obcego« z tej konkretnej taśmy” – opowiada Reksińska.

Od ponad dekady w murach Muzy gości Festiwal Animator, dlatego też w sali z kanapami będzie można zobaczyć Fantastycznego pana Lisa (w reżyserii Wesa Andersona), który w tym roku obchodzi dziesięciolecie premiery. W sali ze stolikami dzień otwarcia Kina uświetni pokaz „Kiedy Harry poznał Sally” Roba Reinera, filmu mającego już trzydzieści lat. Ostatni seans obędzie się na tarasie.

 

„Pozwoliliśmy sobie na jazdę bez trzymanki, chcąc pokazać spory dystans do tego, co się dzieje w kinematografii. Kino klasy B wywołuje dużo entuzjazmu wśród publiczności, która rozumie, że przemysł filmowy miewa wiele odcieni. Sześćdziesiąt lat od premiery na naszym ekranie zagoszczą »Zabójcze ryjówki« w reżyserii Raya Kellogga” – zapowiada Dorota Reksińska.

 

CO DALEJ?

Muza nie zmienia się pod względem klimatu i samego funkcjonowania. Pojawią się pokazy przedpremierowe i premierowe, ale nie zabraknie też powrotów do ważnych produkcji sprzed lat. Liczba sal ma sprawić, że będziemy mogli dłużej oglądać wartościowe filmy, a kino przestanie być uzależnione jedynie od cyklu premier.

 

„W czerwcu, zaraz po otwarciu, odbędą się: Przegląd Kina Francuskiego i Przegląd Kina Węgierskiego, które są już stałymi punktami w repertuarze Muzy. Zanim jesienią zagości u nas Festiwal Be POLAR, zaprosimy widzów na jednodniowe pokazy specjalne filmów z Północy. Zaprezentujemy również filmy krótkometrażowe, a także zachęcimy do udziału w weekendowym evencie z HBO”.

 

Dorota Reksińska, Kino Muza, fot. Mariusz Forecki

„Na koniec miesiąca zaplanowano również Pride Week, podczas którego odbędą się seanse zorganizowane wspólnie z Tongariro i Grupą Stonewall. Zatem czerwiec będzie okresem testującym nową przestrzeń, ale na pewno nikt nie będzie się tutaj nudził” – zapewnia rozmówczyni.

Pracownicy kina nie chcą, aby otwarcie Muzy trwało tylko jeden dzień, dlatego też metamorfozę będzie można świętować do końca roku. Ten czas zaobfituje w różnego rodzaju wydarzenia specjalne.

Dorota Reksińska przyznaje, że oczekiwania widzek i widzów są bardzo duże.

 

„Wiemy, że finalny rezultat przebudowy nie podbije wszystkich serc. Takie jest życie, przecież nie da zadowolić się wszystkich. Jednak jesteśmy pewni, że zmiana na pewno wywoła szok, ponieważ wnętrze diametralnie się zmieniło” – dodaje i zaznacza: „Nowe kino jest prezentem dla odwiedzających. Chcemy, aby wiedzieli, że mogą do nas przychodzić też poza seansami, bo drzwi są dla nich zawsze otwarte”.

 

Kino Muza wyrasta nie tylko z pasji i miłości do filmów, ale także do samego miejsca. Warto o tym pamiętać w dniu wielkiego otwarcia.

 

CZYTAJ TAKŻE: Opowieści filmowe z Bałkanów. Balkan Film Fest

CZYTAJ TAKŻE: Dojrzewanie w cieniu wojny. Rozmowa z Adrianem Pankiem, reżyserem filmu „Wilkołak”

CZYTAJ TAKŻE: „Najważniejsze jest to, co między ludźmi”. Cinema Italia Oggi 2019