fot. Archiwum Klubu Dyskusji o Książce

Klub książkowych pasjonatów z kurą w znaku

Co robi grupa dorosłych osób raz w miesiącu i niemal zawsze we wtorek, po zamknięciu Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna? Z zaangażowaniem godnym sprawy dyskutuje o literaturze!

Klub Dyskusji o Książce, bo tak brzmi pełna nazwa tego osobliwego tworu, działającego przy bibliotece miejskiej w Gnieźnie, to grupa miłośników słowa, która spotyka się niemal od dekady i której historia zdaje się równie wciągająca, co polecane przez nią lektury. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się dość niemrawo oraz niezbyt optymistycznie. Założycielka Klubu, czyli bibliotekarka z zawodu i powołania Magdalena Karpińska, zamierzała bowiem po kilku spotkaniach zakończyć cały eksperyment, gdyż zwyczajnie nie miała z kim dyskutować.

W przyjacielskim kręgu

 

Jednak przed tą decyzją uchronił ją krąg zaprzyjaźnionych osób. Ludzi, którzy z pomysłodawczynią  spotykali się wcześniej na różnych wydarzeniach kulturalnych w mieście, a teraz do kalendarza swoich aktywności postanowili dopisać dyskusje poświęcone książkom.

W ten sposób narodził się KDOK – obecnie jedno ze stabilniejszych i bardziej wyrafinowanych działań dla statystycznej mniejszości czytającej w grodzie Lecha. 

Formuła Klubu łączy w sobie co najmniej dwie pasje: tę do czytania i tę, która pozwala na dyskusję na temat literatury.

 

Nie chcemy być samotnymi rozmówcami autor–czytelnik. Chcemy poszerzyć ten dialog, zdobywając dzięki temu prawo głosu oraz możliwość współuczestniczenia w refleksji czytelniczej innych. Sami stajemy się kierunkowskazami dla innych, dzieląc się tym, co najcenniejsze w naszych czytelniczych odkryciach – podkreśla na klubowym blogu Magda Karpińska.

 

Kim w takim razie są jej towarzysze literackich spotkań? To osoby o różnych charakterach, doświadczeniu życiowym czy światopoglądzie. Wykonujące na co dzień różne zawody, posiadające rodzinę lub nie oraz mające często odmienne upodobania lekturowe. Jednak tym, co je łączy, jest niewątpliwie miłość do książek i to niekoniecznie tych lekkich i przyjemnych.

Wiktor w Klubie jest praktycznie od początku. Zawodowo związany z Urzędem Miasta, a po pracy prowadzący gnieźnieński Klub Fantastyki Fantasmagoria, więc oddany fantastyce, w tym japońskiej kulturze oraz mangom – pojawił się na drugim spotkaniu w kwietniu 2010 roku i właściwie pomagał rozkręcać całe działanie.

 

Paweł ma niemal taki sam staż jak Wiktor, pracuje w międzynarodowej firmie, a po godzinach jest kulturalno-społecznym aktywistą, czyli przez kulturę (w tym przez popularnonaukowe pozycje) opowiada o świecie, który następnie próbuje zmieniać na bardziej sprawiedliwy, egalitarny i progresywny.

Druga Magda tłumaczy literaturę z języka angielskiego na polski, w poleceniach zaś często stawia na problematyczną obyczajową beletrystykę.

Dalej jest Iza, dla której nie istnieje świat bez książek, a stanem wymarzonym zdaje się lektura, kubek gorącej herbaty i kot na kolanach. Iza, pracująca na co dzień jako korektorka, przez swoje czytelnicze propozycje jawi się jako zaskakująca erudytka, której nie brakuje poczucia humoru, a na sercu leży ocalenie planety.

Oprócz niej na spotkaniach pojawia się także Wiola, która sprzedaje artykuły dla zwierząt, światopoglądowo reprezentuje rzadki w obecnych czasach „wyważony konserwatyzm”, a lekturowo – refleksyjną ciekawość świata. Pokrewna ideowo Wioli zdaje się Ewa, która mimo doświadczenia niepełnosprawności, zadziwia kulturalną aktywnością, będąc jedną z wierniejszych fanek Klubu, a także publikacji o lżejszej treści.

 

Co ciekawe, w tym całym gronie odnalazł się również tynkarz, miejski performer i aktywista Bogdan, znany jako pan Boguś, który póki co żadnego tytułu nie polecił, tylko słucha innych w empatycznym zachwycie.

Z kolei z częstszych propozycji niż wizyt zasłynął drugi Paweł, co obecnie nosi oryginalnego wąsa i zna sztuki walki, ale podczas spotkań „walczy” jedynie na słowa.

I wreszcie są dziewczyny, które dopiero niedawno dołączyły do grona klubowych dyskutantów. Jedną z nich jest specjalistka od pozyskiwania grantów Monika, która do Gniezna sprowadziła się z Białegostoku, a o Klubie dowiedziała się przy zapisie do biblioteki i której literacki wkład porównać można ze społeczno-krytyczną perspektywą pierwszego Pawła.

Kolejna to fotografka i optymistka z wyboru Ania, co w życiu i książkach zdaje się fantastycznie dostrzegać odmienne racje oraz argumentować za najlepszym wyborem. Natomiast ostatnia z nich to otwarta, towarzyska i równie uśmiechnięta Lidka, która dopiero się rozkręca na klubowych spotkaniach, więc jej lekturowe preferencje to na razie tajemnica.

 

Warto dodać, że to tylko pewien trzon, bo przez KDOK przewinęło się w sumie kilkadziesiąt osób: wspomnieć trzeba jeszcze Martę, której miłość do czytania objawiła się nawet na ślubnym zaproszeniu w postaci autoportretu z książką, redaktorkę naczelną portalu Kuźnia Literacka Irminę czy obecnego dyrektora książnicy Piotra Wiśniewskiego.

W czytelniczym zachwycie

 

Do niedawna członkowie KDOK spotykali się w Wypożyczalni dla Dzieci Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna, co mogło budzić pewien dysonans poznawczy, a wynikało po prostu z przyjaznej przestrzeni usytuowanej w samym centrum miasta. Natomiast obecnie miejscem spotkań jest niedawno wyremontowana Czytelnia w Bibliotece Głównej po drugiej stronie ulicy. Kiedyś uczestnicy książkowych rozmów od razu po rozmowie rozchodzili się do domów, a dziś nie tylko o literaturze debatują już w gnieźnieńskich lokalach. I wreszcie, niegdyś dyskusyjne omówienia książek były jakby nieśmiałe czy bardziej powściągliwe, a teraz bywają zdecydowane i konkretne niezależnie od tego, czy książka zdaniem klubowiczów jest wybitna, średnia, czy zaledwie przeciętna.

 

Cóż zatem ląduje na klubowym stoliku? Bardzo różne publikacje, począwszy od „Kongresu futurologicznego” Stanisława Lema, „Fantomowego ciała króla” Jana Sowy czy „Ostatniego życzenia” Andrzeja Sapkowskiego, poprzez „Białe zęby” Zadie Smith, biografię Magdaleny Zawadzkiej „Taka jestem i już!” i „Podziemny krąg” Chucka Palahniuka, a skończywszy na „Fun Home: tragikomiks rodzinny” Alison Bechdel, „Tańczących niedźwiedziach” Witolda Szabłowskiego” czy najświeższym, bo omówionym w grudniu „Mnichu” Tadeusza Bartosia.

Literackie odkrycia to najprzyjemniejsza część działalności Klubu.

 

Uwielbiam propozycje, które dają członkowie naszej małej wspólnoty. Dzięki nim co rok jesteśmy bogatsi o nowe wiadomości i czytelnicze zauroczenia – wyznaje gospodyni inicjatywy.

 

Jednak nie bez znaczenia zdaje się też formuła. Klub Dyskusji o Książce bowiem jest całkiem niezależnym bytem od funkcjonujących w kraju Dyskusyjnych Klubów Książki. Nie ogranicza go nawet najszersza lista lektur, a tym samym nie obowiązuje książkowe wsparcie z jakiejkolwiek „centrali”. Oznacza to, że z jednej strony klubowicze mają pełną wolność przy doborze publikacji, ale z drugiej muszą zadbać, by polecana przez nich rzecz dotarła do wszystkich. Dobrze też, jeśli choć jeden egzemplarz danej lektury dostępny jest w bibliotece.

logo KDOK

logo KDOK

 

I wreszcie o oryginalności świadczy… kura w logotypie Klubu.

Kura wzięła się z chęci odświeżenia loga, które od początku istnienia inicjatywy było raczej proste i banalne, bo przedstawiało lekko otwartą książkę z nazwą umieszczoną z boku. Pomysłodawczyni akcji oraz członkowie Klubu postanowili więc poprosić o pomoc zaprzyjaźnionego z nimi Przemka, który jest architektem i jednocześnie plastycznie uzdolnionym człowiekiem. Kolega na prośbę oczywiście odpowiedział, stwierdzając wcześniej, że dla niego skrót KDOK brzmi jak gdakanie kury, więc narysował kurę z książką na plecach, która dodatkowo wyróżnia literackich pasjonatów.

W książkowym działaniu

 

Od początku istnienia Klubu moją ambicją było, aby prócz spotkań poświęconych dyskusji literackiej inicjować inne działania artystyczne. Tak się dzieje. Jesteśmy autorami już czwartej edycji Turnieju Książkożerców, a w tym roku po raz pierwszy zorganizowaliśmy grę miejską – podsumowywała rok temu Magdalena Karpińska.

Jednak wydarzeń będących wyjściem członków KDOK poza literackie dyskusje w książnicy jest znacznie więcej. Wszystko zaś zaczęło się od dość oryginalnego i niesamowitego happeningu pt. „Wielotwarzowość książki”, który prezentowany był podczas gnieźnieńskiego festiwalu Festa Fatuorum w 2010 roku, gdzie klubowicze, jak nazwa wskazuje, pokazali różne oblicza książki. Wśród tych ostatnich nie zabrakło więc m.in. książki szalonej, którą prezentowała postać w białym kaftanie bezpieczeństwa, książki umieszczonej niczym w muzealnej gablocie, czyli tej zabytkowej, książki pisanej, a więc dopiero tworzonej na pisarskiej maszynie czy książki rewolucyjnej, symbolizowanej przez czerwone sztandary i propagandowe ulotki.

 

Kolejnym działaniem była inicjatywa jednej z członkiń Klubu, Irminy, która prowadząc swój recenzencki portal Kuźnia Literacka, postanowiła w 2012 roku wydać najlepsze omówienia w zbiorze „Punkt na mapie”, a w tomie nie zabrakło także recenzji napisanych przez uczestników KDOK.

Natomiast dzięki zaprzyjaźnionym z Klubem autorem loga Przemkiem powstały dwie niecodzienne wystawy. Pierwsza z nich stała się częścią szerszego projektu „Poczytaj sobie” i przybrała postać 12 czarno-białych plakatów w humorystyczno-skojarzeniowy sposób zachęcających do czytania. Z kolei druga, również czarno-biała, pojawiła się podczas Królewskiego Festiwalu Artystycznego (2012) jako prezentacja ilustracji do książek z wyrazem „król” w tytule, który mimo iż nie został podany wprost, to był dość łatwy do odgadnięcia. Co ciekawe, ta ekspozycja stanęła na gnieźnieńskim Rynku podobnie jak kolejna, tym razem będąca zbiorem światłoczułych portretów znanych mieszkanek i mieszkańców miasta z książką. Wystawę „Znani zaczytani”, bo o niej mowa, czyli 10 fotografii nauczycieli, lekarzy, społeczników i artystów z lekturą w dłoni oraz polecającym je cytatem, wykonała zaś obecna klubowiczka Ania.

 

Jeszcze bardziej angażująca, tym razem już większość członków KDOK, okazała się akcja „Czy-tu Czy-tam” na kolejnej odsłonie KFA – na Rynku rozbił się cały obóz „głośnych czytaczy”, którzy zainteresowanym przechodniom prezentowali fragmenty przyniesionych przez siebie publikacji.

Te ostatnie były nadzwyczaj różnorodne i wielogatunkowe. Na stoisku „Wróżek czytuszek” można było sobie wywróżyć fragment wybranej beletrystyki, kącik „Moja pierwsza” proponował tytuły z dzieciństwa i młodości, „Fabryka wiedzy” wypełniona była zaangażowanymi społecznie pozycjami, a „Odlot z literaturą” zabierał swych słuchaczy w nieziemskie podróże.

Poza tym nie byłoby tego czytelniczego Klubu, gdyby nie spotkania autorskie – tu warto wymienić choćby to z Anną Cieplak, które wyewoluowało z początkowej chęci omówienia jej pełnowymiarowej powieści „Ma być czysto”. Spotkanie z autorką, jedną z animatorek ze Świetlicy Krytyki Politycznej w Cieszynie oraz koordynatorką licznych projektów kulturalno-edukacyjnych, przyciągnęło wielu młodych odbiorców w podobnym wieku, co główne bohaterki jej książki. W dodatku potwierdziło, że tylko autentyczny opis życia i problemów dorastających nastolatków, zderzony z obrazem instytucji publicznych, obyczajowością czy nierównościami społecznymi, może prawdziwie angażować czytelników.

 

Obecnie jednym z ważniejszych działań KDOK zdaje się turniej literacki dla uczniów szkół średnich i starszych osób o wdzięcznej nazwie Książkożercy, który do tej pory odbył się pięć razy w ramach Festiwalu Literackiego Preteksty.

W trakcie tego wydarzenia przygotowanego przez klubowiczów uczestnicy odpowiadają m.in. na pytania dotyczące różnych książek lub ich autorów i rozpoznają dane dzieło po cytatach, okładce, a nawet kadrach z ekranizacji. I zawsze towarzyszą temu pozytywne emocje oraz nagrody dla zwycięzców. Bo książka powinna budzić uczucia i być nagrodą.