fot. K. Szymkowiak

Lilli Marie, gwiazda z Posen

Grała z Garym Cooperem i Fredem Astaire’em. Zrobiła filmową karierę w Europie i w Hollywood. Mało kto wie, że urodziła się w poznańskiej kamienicy przy Paulikirchestrasse, czyli na dzisiejszej ulicy Fredry.

Lilli Palmer zagrała w kilkudziesięciu filmach i sztukach teatralnych po obu stronach oceanu. Jej role zapisały się na trwałe w historii światowego kina – dość powiedzieć, że dwukrotnie nominowano ją do nagrody Złotego Globu.

 

Gwiazda światowego kina przyszła na świat 24 maja 1914 roku w Poznaniu, w domu przy ul. Fredry 12, stojącym do dziś na prawo od wzniesionego pół wieku wcześniej kościoła ewangelickiego św. Pawła (dziś Zbawiciela).

 

Umiejętności, które zdecydowały o jej dalszym życiu, otrzymała zapewne w darze genetycznym od matki – Rose Lissmann (ur. 1881 r.). Pochodząca z bawarskiego Landshut matka była bowiem aktorką, a prywatnie – żoną medyka Alfreda Peisera, w przyszłości naczelnego lekarza szpitala gminy żydowskiej w Poznaniu.

O siedmiu pierwszych latach życia Lilli Marie spędzonych w niemieckim Posen (a przez trzy lata w już polskim Poznaniu) niewiele wiadomo. Znacznie więcej wiemy o jej ojcu, cenionym poznańskim lekarzu, urodzonym w tym mieście w 1876 roku. Wybuch Wielkiej Wojny spowodował, że musiał zostawić rodzinę i wyruszyć na front. Mała Lilli nie znała go, kiedy wrócił z wojny, dlatego nazywała go "wujkiem". Po latach wspominała: „Brakowało nam lat pierwszej decydującej zażyłości i oboje nigdy już nie mogliśmy tego nadrobić. Umarł, nim zdążyłam się z nim zaprzyjaźnić".

Wszystko przez Gary Coopera

Lilli Palmer w roku 1946, fot. Wikipedia

Lilli Palmer w roku 1946, fot. Wikipedia

Po I wojnie światowej, a już zwłaszcza po powstaniu wielkopolskim, wielu Niemców, a także poznańskich Żydów wyjechało z Poznania. W mieście, w którym z całą mocą wybuchł tłumiony przez lata polski nacjonalizm, trudno im było wytrzymać. Z pozycji uprzywilejowanych spadli nagle do kategorii niechętnie tu widzianych mniejszości. Nic dziwnego, że podobnie uczynili rodzice Lilli Marie, przenosząc się – jak wynika z zachowanej w Archiwum Państwowym w Poznaniu karty meldunkowej rodziny Peiserów – w grudniu 1921 roku do Berlina. Ich córki uczęszczały tam do szkoły w Charlottenburgu. Lilli przeżyła w niej kryzys wiary, wywołany faktem, że jako dziecko żydowskie nie mogła wystąpić w jasełkach szkolnych. Postanowiła wtedy, że się ochrzci. Alfred Peiser skutecznie jej to jednak odradził.

 

Nie była pokornym dzieckiem. Gdy miała 16 lat, oświadczyła ojcu, że chce opuścić szkołę i podjąć naukę w dwuletnim studium aktorskim. Już jako nastolatka podkochiwała się bowiem w Garym Cooperze i chodziła do kina na wszystkie jego filmy. Występując w szkolnych przedstawieniach, marzyła o tym, by zostać aktorką.

Ojciec miał jednak inne plany – według nich córka miała zostać lekarką. Postawił twarde weto. Ale Lilli nie ugięła się: przed południem uczęszczała do gimnazjum, a po południu – do studium teatralnego. W kwietniu 1932 roku zdała maturę – i egzamin dyplomowy kończący naukę w studium teatralnym. Ten ostatni okazał się decydujący: na widowni zasiedli bowiem reżyserzy i dyrektorzy niemieckich scen.

Jak napisała Katarzyna Kolska w tekście „Lilli Palmer”, opublikowanym w „Kronice Miasta Poznania” (nr 1/2009), egzamin wypadł celująco. Nic dziwnego, że z miejsca młodej aktorce zaproponowano angaż w Teatrze Krajowym w Darmstadt. To właśnie wtedy przyjęła pseudonim artystyczny Lilli Palmer.

Jak najdalej od nazistów

To nie był najlepszy czas dla żydowskich artystów w Niemczech. Gwałtownie rosła w siłę NSDAP i popularność jej lidera, Adolfa Hitlera. Lilli, jakby na przekór okolicznościom, rzetelnie pracowała na sukces. Postanowiła brać prywatne lekcje śpiewu. Dostała nawet dwuletnią umowę o pracę w teatrze we Frankfurcie, jednak atmosfera w kraju zrobiła się zbyt duszna, by mogła wiązać jakiekolwiek plany z Niemcami. Prący do władzy naziści pozbawili ją złudzeń – zdecydowała się wyjechać wraz z siostrą do Paryża.

Akt urodzenia Lilli Palmer, fot. Archiwum Państwowe w Poznaniu

Akt urodzenia Lilli Palmer, fot. Archiwum Państwowe w Poznaniu

Pobyt w stolicy Francji nie wróżył nic dobrego. Podczas próby w „Moulin Rouge” złamała lewą kostkę, co przerwało krótką serię jej występów i skutkowało cofnięciem pozwolenia na pracę. Gdy wróciła do formy, wraz z siostrą zaczęły występować w nocnych klubach, w których nie wymagano żadnych zezwoleń.

 

To właśnie w nocnym klubie Lilli zauważył agent Walta Disneya, który zaprosił ją na przesłuchanie przez menedżera z Hollywood. Menadżer zaproponował jej próbne zdjęcia w Londynie. Pojechała na nie limuzyną słynnej wytwórni filmowej.

Próby udały się na tyle, że zagrała w filmie „Zbrodnia bez ograniczeń”. Potencjał dostrzegło w niej liczące się wówczas towarzystwo filmowe Gaumont British. To dzięki GB zagrała u Alfreda Hitchcocka, Davida Leana czy Carola Reeda. Występowała też na deskach teatrów – ale w czasie wojny, gdy większość teatrów nie działała, miała przestój.

Związki i powroty

To właśnie wtedy, w czasie wojny, poznała aktora komediowego Rexa Harrisona. Pobrali się, a w lutym 1944 roku urodził się ich syn Carey. W 1945 roku zagrali razem w filmie „The Rake’s Progress”, opowiadającym o zakończonej niedawno wojnie. Sukces filmu wywołał propozycję z Ameryki. Hollywood stanął przed Lilli otworem. A wraz z nim – spełnienie wielkiego marzenia, by zagrać razem z Gary Cooperem. Stało się to w produkcji „Cloak and Dagger” („Płaszcz i sztylet”).

Po takim sukcesie przyszły nowe propozycje. Wielkie uznanie widowni przyniosła jej główna rola w filmie „Ostatnia runda” – obraz wszedł do klasyki kina amerykańskiego. Pokazywany w kinach oraz w nabierającej znaczenia telewizji wywindował Lilli Palmer do miana gwiazdy światowego formatu. Jej pozycję za oceanem wzmocniła rola Kleopatry w sztuce Bernarda Shaw „Cezar i Kleopatra”, granej na Broadwayu.

Z mężem zagrała w komedii „Bell, Book and Candle” („Dzwon, książka i świeca”), ale nad jej życiem prywatnym pojawiły się chmury. Rex Harrison miał kłopoty z dotrzymaniem małżeńskiej wierności. Efekt – w 1956 roku Lilli i Rex rozstali się po 15 latach wspólnego życia. W 1957 roku Lilli wyszła za Carlosa Thompsona, aktora z Argentyny, którego poznała w Hollywood. Ten związek okazał się bardziej trwały – przeżyli w nim niemal 30 lat.

 

Lilli Palmer w 1957 roku, fot. Wikipedia

Lilli Palmer w 1957 roku, fot. Wikipedia

Do powrotu do Niemiec przekonał ją dawny znajomy Erik Charell. W 1954 roku – choć bez entuzjazmu – wzięła udział w niemieckim filmie „Fajerwerk”. Plan zdjęciowy zorganizowano w Monachium, gdzie starano się jej przychylić nieba. Aktorka pozostała jednak nieufna wobec nowych Niemiec – nie dała się też przekonać do powrotu na deski niemieckich teatrów.

„To wymagało od Lilli wielkiej odwagi, by wrócić po wojnie do Niemiec jako Żydówka. I ona miała tę odwagę. Ale prawdą jest też, że dla Niemców nie była ona wtedy Żydówką, była ich gwiazdą z Hollywood” – opowiadał po latach Carey Harrison, syn Lilli. Sam film był sukcesem – podobnie jak kolejny z jej udziałem, zatytułowany „Szatan zazdrości”. Za rolę w tym filmie otrzymała nagrodę „dla najlepszej niemieckiej aktorki roku”.

W 1961 roku wystąpiła z Fredem Astaire’em i Debbie Reynolds w filmie „The Pleasure of His Company”. Polscy widzowie po raz ostatni mogli ją zobaczyć w amerykańskim serialu z 1986 roku, zatytułowanym „Piotr Wielki”. Zagrała w nim matkę cara. Zmarła w Los Angeles 27 stycznia 1986 roku na chorobę nowotworową.

 

Piotr Bojarski – pisarz i publicysta, autor m.in. biografii „Fiedler. Głód świata” oraz powieści „Na całego” i „Cwaniaki”.