fot. Zamek w Kórniku fot. przed 1939, źródło: Polona

Małżeństwo z rozsądku

Bardzo się kochali. Niestety nie mogli być razem. Przeszkodą do wspólnej przyszłości stały się pieniądze. Choć brzmi to niczym scenariusz popularnego serialu, to wydarzyło się w połowie XIX wieku w Wielkim Księstwie Poznańskim. O kim mowa? O Marii z Mańkowskich i Janie Działyńskim.

Ona i on

 

Ale zacznijmy od początku. Ona przyszła na świat 28 grudnia 1837 roku w rodzinnym majątku Dąbrowskich – Źrenicy, jako córka Teodora Mańkowskiego herbu Zaremba i Bogusławy z Dąbrowskich herbu własnego. Jej dziadkiem ze strony matki był generał Jan Henryk Dąbrowski.

 

Jan Kanty był osiem lat starszy, urodził się 28 września 1829 roku w Kórniku. Jego ojcem był jeden z najbogatszych mieszkańców Księstwa Poznańskiego – Tytus Działyński herbu Ogończyk, a matką Celestyna z Zamoyskich herbu Jelita.

Poznali się w 1854 roku, gdy ojciec Marii zdecydował się sprzedać Źrenicę Janowi Działyńskiemu. Między młodymi zaiskrzyło.

 

„Mama kochała się w p. Janie Działyńskim i on podobno w niej. Z Kórnika do Winnogóry konno dojeżdżał, kawał drogi. Czytali Słowackiego, Beniowskiego, Nieboską, psalmy” – pisała po latach córka Marii (również Maria) w swych pamiętnikach.

Portret Jana Kantego Działyńskiego (fot. obrazu Leona Kaplińskiego), 1864, źródło: Polona

Portret Jana Kantego Działyńskiego (fot. obrazu Leona Kaplińskiego), 1864, źródło: Polona

Ona liczyła na niego jak na Zawiszę…

 

Mańkowscy zaczęli odwiedzać Działyńskich w Poznaniu. Maria przypadła do gustu matce i siostrom swego oblubieńca. Ostatnie słowo należało jednak do nestora rodu – Tytusa, który miał inne plany wobec swego syna. Zapragnął on bowiem ożenić go z księżną Izabellą Czartoryską i tym sposobem połączyć fortuny obu rodów. I choć, jak pisał Józef Łoś:

 

„Panna Mańkowska liczyła na niego jak na Zawiszę”, nie mając wyboru, Jan musiał wziąć za żonę Izabellę. „Biedna księżna Iza” – skwitował dalej pamiętnikarz.

 

Autor pamiętnika był guwernerem u Czartoryskich. Spora część jego wspomnień dotyczy burzliwych relacji między Janem i Izabellą.

 

I tak, gdy przed Bożym Narodzeniem 1855 roku siostry Działyńskiego wznosiły toast za pomyślność brata i Izabelli, cieszyli się wszyscy z wyjątkiem Jana.

Portret Marii Kwileckiej z Mańkowskich, ok 1860-1869, źródło: Polona

Portret Marii Kwileckiej z Mańkowskich, ok 1860-1869, źródło: Polona

Miesiąc później podobno relacje narzeczonych zostały zerwane z uwagi na jakieś jego paryskie listy, w których dał słowo Mańkowskiej, ale już tydzień później Józef Łoś odnotował, że w rodzinie Działyńskiego mowa jest tylko o ślubie, a Maria [Mańkowska] odstąpiła już zupełnie od matrymonialnych planów.  

 

Pobrali się. Ostatecznie…

 

Księżna również nie paliła się do tego ślubu. W listopadzie 1856 roku podobno załatwiono już większość formalności związanych z ceremonią, ale nadal nie wyznaczono daty. Pamiętnikarz skwitował to krótko: widocznie Izabella nie była rada dać rękę. Krótko potem kolejna informacja, że ślub już wkrótce, ale nie, znowu nie. A to Izabella wyjechała do Włoch, a to do Hiszpanii. I tak to trwało do lutego 1857 roku. Aż w końcu wyznaczono datę – 18 lutego 1857 – ale i ten termin zmieniono.

 

Ostatecznie pobrali się 21 lutego 1857 roku, w Paryżu.

Ceremonię urządzono z wielką okazałością. Zaproszono wielu ważnych gości, ślubu udzielił kardynał Ferdinand Donnet, a ówczesne gazety prześcigały się w relacjach z tego wydarzenia.

 

Portret Tytusa Działyńskiego, 1860, źródło: Polona

Portret Tytusa Działyńskiego, 1860, źródło: Polona

„Radość więc w rodzinie [Działyńskich] jest bardzo wielka. Czy księżna znajdzie w niej szczęście dla siebie? Wątpię” – odnotował wspomniany wcześniej Józef Łoś.

Łuk i światełka

 

Kilka dni po ślubie młodzi przyjechali do Kórnika, powitanie było bardzo huczne. Na granicy majętności ustawiono łuk tryumfalny. Wieczorem oświetlono zamek, kościół i kamieniczki, a na cześć małżonków strzelano z moździerzy. Stamtąd pojechali do Gołuchowa, zakupionego przez Tytusa dla Jana.

 

Zamek nie przypadł jednak Izabelli do gustu. W listach do ojca pisała: „Gołuchów wygląda jak siedziba niedużej kasztelanii w Średniowieczu po ataku i po złupieniu”.

Małżeństwo Działyńskich było tylko pozorne. Małżonkowie często mieszkali oddzielnie, mieli także spisaną intercyzę majątkową. Józef Łoś wspominał m.in., że Działyński spędzał samotnie Boże Narodzenie 1857 roku, a nieco wcześniej pisał:

 

Portret Izabeli Działyńskiej z Czartoryskich, 1857, źródło: Polona

Portret Izabeli Działyńskiej z Czartoryskich, 1857, źródło: Polona

„Pani Janowa nie może się zaaklimatyzować w rodzinie”.

 

Jan zmarł 30 marca 1880 roku, spoczął w krypcie kórnickiego kościoła. Izabella zmarła dziewiętnaście lat później (18 marca 1899 roku). Została pochowana w mauzoleum w Gołuchowie. Małżeństwo było bezdzietne.

Jako wnuczka generała Dąbrowskiego miała prawo do ogólnej sympatii…

 

Kilka miesięcy po ślubie Działyńskiego, 29 września 1857 roku doszło do ślubu Marii z Mieczysławem Kwileckim herbu Byliny (ur. 1833). Uroczystość odbyła się w Kościele św. Małgorzaty, a ceremonii przewodniczył ksiądz arcybiskup.

 

„Zebrał się liczny poczet obywateli wiejskich, cała, a tak liczna rodzina Kwileckich. Panna Mańkowska, jako wnuczka generała Dąbrowskiego miała prawo do ogólnej sympatii, a […] cały prawie kościół zastałem ciekawymi zapełniony” – relacjonował Józef Łoś.

 

Początkowo Kwileccy mieszkali w Poznaniu, później przeprowadzili się do majątku Mieczysława w Oporowie (gmina Ostroróg). Po roku przyszedł na świat pierwszy syn – Hektor. Potem kolejne sześcioro dzieci (Władysław, Jadwiga, Kazimierz, Maria, Anna i Julia). Zapewne około 1858 roku, jak pisała wspomniana już wcześniej Maria zwana „Mimisią”, Mieczysławowie Kwileccy gościli na balu w Pałacu Działyńskich w Poznaniu.

Portret Mieczysława Kwileckiego, ok 1863, źródło: Polona

Portret Mieczysława Kwileckiego, ok 1863, źródło: Polona

 

Podobno, gdy opuszczali przyjęcie, Jan chciał ich zatrzymać, a gdy Maria odpowiedziała, że nie może, bo musi nakarmić syna (Hektora), Działyński miał rozłożyć ręce, powiedzieć „siła wyższa” i zetrzeć łezkę z oka.

W 1917 roku małżonkowie Kwileccy obchodzili złote gody szczęśliwego pożycia. Mieczysław zmarł rok później (5.06.1918), Maria przeżyła go o sześć lat (20.05.1924). Choć tworzyli zgodne i udane małżeństwo, to kto wie, czy gdzieś na dnie serca Marii nie zostały okruchy młodzieńczego uczucia.

 

 

 

 

 

Literatura:

Józef Łoś, „Na paryskim i poznańskim bruku. Z pamiętnika powstańca, tułacza i guwernera 1840–1882”, Polska Akademia Nauk, Kórnik 1993

Andrzej Kwilecki, „Z Kwilcza rodem”, Wydawnictwo Nauka i Innowacje, Poznań 2012