fot. Anna Jankowska

Mężczyźni w Hiszpanii nie tańczą flamenco

z Luisem Guillermo Cortés Fajardo, prezesem Escuela de Flamenco de Andalucía rozmawia Anna Kochnowicz-Kann

Przekład z języka hiszpańskiego: Ewa Jakubiec

 

Między 9 a 17 lipca 2022 odbywało się w Poznaniu I Międzynarodowe Spotkanie Flamenco, służące między innymi zaprezentowaniu programu hiszpańskiej organizacji Escuela de Flamenco de Andalucía, propagującej na świecie flamenco i przygotowującej uczniów szkół, które działają pod jej patronatem, do profesjonalnego wykonywania zawodu tancerki/tancerza flamenco.

Pisaliśmy o tym na początku sierpnia – artykuł znajdą Państwo: [tutaj – przyp. red.].

Wtedy też Poznań odwiedził prezes Escueli, Luis Guillermo Cortés Fajardo, skorzystaliśmy więc z okazji, by porozmawiać z nim o Hiszpanii i jej kulturze oraz o organizacji, której przewodniczy, a która – jak się okazuje – skupia dziś większość światowej sławy artystów flamenco.

 

Anna Kochnowicz-Kann: Czego słuchasz w domu, prywatnie?

Luis Guillermo Cortés Fajardo: Pewnie myślisz, że tylko flamenco? Nie, słucham różnej muzyki, ale zawsze dobrej.

 

AKK: A co najbardziej ci się podoba we flamenco?

LGCF: Pasja, która z niego emanuje, i poczucie szczęścia, które daje. Ważny jest też jego ludzki wymiar, wpisana we flamenco naturalność.

 

AKK: I to słychać w muzyce?

LGCF: Jednym z naszych ważniejszych zadań jest reorganizacja sektora. Zanim EFA powstała, każdy mógł jechać do Hiszpanii, pouczyć się flamenco trzy miesiące, po czym otworzyć szkołę gdziekolwiek na świecie. Natomiast taka osoba nie była odpowiednio przygotowana, a to skutkowało złym nauczaniem. Do naszej organizacji mogą należeć – i to podkreślamy – jedynie najlepsze szkoły, z odpowiednio przygotowaną kadrą. Działamy dwutorowo: z jednej strony wspieramy wszystkich tych, którzy traktują naukę flamenco jedynie jako rozrywkę, ale z drugiej strony dajemy też możliwość uczenia się według programów edukacyjnych stworzonych przez najlepszych profesjonalistów – po to, aby można było otrzymać wykształcenie na rzeczywiście najwyższym poziomie.

 

AKK: A co na to sama społeczność flamenco?

LGCF: Społeczność nas akceptuje, bo jesteśmy jedyną międzynarodowo uznaną organizacją certyfikującą kształcenie i mamy poparcie rządu Hiszpanii. A to ważne. Ponad siedemdziesiąt procent artystów o światowej sławie należy do EFA i to chyba rozwiewa wszelkie wątpliwości.

 

AKK: Czy wasz certyfikat to dziś jedyna droga, by zawodowo tańczyć flamenco?

LGCF: My mówimy, że tak, ponieważ tylko tutaj jest opracowany program nauczania. Oczywiście, możesz uczyć się od świetnych profesjonalistów-praktyków, ale ich nauczanie nie jest zorientowane na usystematyzowanie wiedzy, nie ma konkretnej struktury.

 

AKK: Kiedyś sprawdzianem, poświadczającym najwyższy profesjonalizm, było dostanie się do zespołu Baletu Narodowego.

LGCF: To całkiem różne sprawy – kwestia artystyczna i edukacyjna.

 

Fot., Anna Jankowska

Fot. Anna Jankowska

W Hiszpanii są dwie oficjalne drogi, żeby studiować flamenco: jedna to konserwatoria, a druga to właśnie centra zatwierdzone przez EFA. Cała reszta to szkoły niemające profilu akademickiego ani oficjalnego programu nauczania, który oprócz części praktycznej zawiera też niezbędne zagadnienia teoretyczne.

AKK: Mówisz, że zajmujecie się także promowaniem flamenco na świecie. Czy ono ciągle tego potrzebuje?

LGCF: W niektórych krajach wciąż tak. Możemy to robić dzięki finansowaniu przez samorząd Andaluzji – daje nam pieniądze, nie tylko na promocję, ale i abyśmy mogli brać udział w wydarzeniach takich, jak na przykład to w Poznaniu; dzięki temu mogłem opowiedzieć u was o naszych działaniach i o tym, dlaczego wybraliśmy właśnie szkołę Ewy Jakubiec (Espacio Flamenco Poznań), mogła tu też przyjechać na warsztaty Carmen „La Talegona”.

Ale ważne jest także to, że EFA pracuje nad flamenco wielokierunkowo: mówimy nie tylko o kulturze i sztuce, ale i o edukacji, handlu, turystyce, o zależnościach ekonomicznych. To bardzo ciekawe, w jaki sposób flamenco, pojawiając się w różnych miejscach świata, stwarza na przykład nowe możliwości biznesowe i jak da się na nie patrzeć z różnych perspektyw, nie tylko właśnie artystycznej.

 

AKK: Pozostańmy przy kulturze i rozprzestrzenianiu się flamenco po świecie. Kto na tym bardziej korzysta: Hiszpania czy te inne kraje, które przyjmują waszą sztukę?

LGCF: Chyba wszystkim to dobrze robi. Zresztą, pamiętajmy, że flamenco zrodziło się z różnych kultur. Ma korzenie w Indiach, skąd pochodzą Cyganie, którzy po przybyciu do Hiszpanii uczynili z flamenco jeden z filarów swojej tradycji. Ma również pochodzenie arabskie, ale widoczne są w nim też wpływy Ameryki Łacińskiej. To stamtąd przecież pochodzi chociażby guajira…

Zapożyczenia – z Indii, Maroka, Ameryki – widać również w strojach, a dawne, folklorystyczne style można odnaleźć w różnych palos (stylach) flamenco. Sama Hiszpania jest też mocno zróżnicowana kulturowo: w Katalonii czy Kraju Basków istnieją bardzo odmienne formy folkloru. I to jest właśnie interesujące: łączenie i przenikanie się kultur… A flamenco jest ważne, bo – jak widzimy – ma niesamowite możliwości: lubi się je praktycznie we wszystkich krajach, zachwyca i cieszy niemal wszystkich.

 

AKK: No i w wyjątkowy sposób oddziałuje też na inne gatunki muzyczne, powstaje coraz więcej fuzji.

LGCF: W ostatnich dziesięciu latach mówimy wręcz o rewolucji młodych artystów. Flamenco ma ogromną zdolność mieszania się, łączenia z inną muzyką. Oczywiście oba nurty są godne szacunku, zarówno flamenco puro, to bardziej tradycyjne, jak i współczesne, otwarte, które reprezentują na przykład Rocío Molina czy Israel Galván…

Współczesne flamenco na początku było krytykowane, ale teraz już nie – jesteśmy na zupełnie innym etapie jego rozwoju i odbioru. Prawda jest taka, że flamenco puro zawsze będzie miało swoje miejsce – ma niesamowitą siłę, ogromną energię, z drugiej jednak strony flamenco musi inkorporować inne style i to robi. Bo musi dopasować się do czasów, do ludzi i do innych kultur.

 

AKK: Rozmawiamy o flamenco jako o części kultury, ale nie sposób nie powiedzieć i o tym, że flamenco to także sposób życia. Kim są współcześni flamencos?

LGCF: To osoby, które cenią sobie wolność. Radosne, pełne życia, otwarte, chcące cieszyć się każdym dniem. Skupiające się na chwili obecnej. To piękna i bardzo potrzebna forma życia. Tak to widzę.

 

AKK: Czy flamenco jest kluczem do zrozumienia Hiszpanii?

LGCF: Hiszpanię zna się dzięki flamenco. Hiszpania jest flamenco również „historycznie”, bo na przykład tradycyjny ubiór hiszpański to kolorowy strój flamenco: groszki, zieleń, błękit, czerwień, peineta (ozdobny grzebień we włosach)… Ale co ciekawe, flamenco przemawia bardziej do kobiet niż do mężczyzn. Odczucia, motywacje i radość, które ma w sobie flamenco, jego wpływ na styl życia, trafiają szczególnie do kobiet.

 

Fot., Anna Jankowska

Fot. Anna Jankowska

Warto zastanowić się, dlaczego. To bardzo interesujące. Tak samo jak jego wpływ na turystykę – jak to możliwe, że właśnie ono ma największy wkład w turystykę Hiszpanii? Jak to się dzieje, że sześć lub siedem na dziesięć osób jadących do Hiszpanii czyni to z powodu flamenco? A Hiszpania jest drugim najważniejszym turystycznie krajem na świecie. Odwiedzają ją miliony!

 

AKK: Z czego wynika fenomen flamenco? Że choć jest takie trudne, ludzie chcą się go uczyć?

LGCF: To się dzieje dlatego, że – jak już mówiłem – Hiszpania przyciąga tak ogromną ilość turystów z całego świata. Ludzie przyjeżdżają do nas, widzą flamenco i się w nim zakochują.

 

AKK: Miłość miłością, ale mężczyźni poza Hiszpanią nie chcą go tańczyć…

LGCF: W Hiszpanii też nie. Owszem, grają flamenco na gitarze czy cajonie (skrzynka perkusyjna), śpiewają, ale jeśli chodzi o taniec, stanowią zaledwie dziesięć procent.

 

AKK: Jak to tłumaczysz?

LGCF: Flamenco bardziej przemawia do kobiet, szczególnie taniec i uczucia z nim związane. Ale niektórzy mężczyźni  w tańcu szukają właśnie kobiecości; we flamenco jest sporo osób innych orientacji – właśnie tu znalazły schronienie.

 

AKK: Dwanaście lat temu flamenco zostało wpisane na listę światowego niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Co to zmieniło w jego sytuacji?

LGCF: Od tego czasu mamy większe wsparcie finansowe instytucji publicznych, więcej festiwali, więcej wydarzeń – zarówno w wymiarze lokalnym, jak i międzynarodowym. Wielcy artyści z Hiszpanii są zatrudniani na całym świecie.

 

Fot., Anna Jankowska

Fot. Anna Jankowska

W szeroko pojętym świecie sztuki, flamenco jest coraz mocniej obecne. Badania wskazują, że jeśli flamenco nadal będzie rozwijać się w takim tempie jak obecnie, niebawem nie wystarczy artystów, by zaspokoić potrzebę obcowania z nim we wszystkich miejscach, w których się pojawia. Flamenco ekscytuje, wzrusza, rozjaśnia życie. I to sprawia, że ma taką moc oddziaływania.

 

AKK: A co jest dla ciebie dziś najważniejszym zadaniem jako prezesa EFA?

LGCF: Bardzo mnie martwi, że nie uznaje się za zawodową pracy artystów, którzy całe życie zajmowali się flamenco i to chciałbym w końcu zmienić. Chciałbym też, żeby byli zatrudniani na lepszych warunkach, żeby nauczyciele flamenco mieli odpowiednie przygotowanie, żeby ci, którzy nie ukończyli konserwatorium, ale mają doświadczenie i reprezentują odpowiednio wysoki poziom, mogli dzięki naszej organizacji otrzymać formalne poświadczenie umiejętności… Dziś działamy w trzydziestu sześciu krajach na całym świecie i lista naszych szkół ciągle się powiększa. To cieszy, napawa dumą. Oglądałem przed chwilą występ uczennic Espacio Falmenco Poznań. Ich radość, siła i zaangażowanie… To było bardzo ekscytujące. Trzy dni temu podobne chwile przeżyłem w Londynie.

 

AKK: A sam czasami jeszcze tańczysz?

LGCF: Czasami. Rzadko. Na fiestach. Ale niekoniecznie bulerias, częściej rumbę – jest łatwiejsza.

 

Podziel się kulturą!
What’s your Reaction?
Ciekawe
Ciekawe
3
Świetne
Świetne
1
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0