fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania "Cyryl"

Miasto pod wodą

Powodzie, które w przeszłości nawiedzały Poznań, ze szczególną zaciętością atakowały świątynie. Letnia powódź w 1736 roku zalała nawet katedrę!

Kiedy letnie upały dają się poznaniakom mocno we znaki; trudno uwierzyć, że w historii Poznania bywały okresy, gdy miasto znajdowało się „pod wodą”.

 

Piszę o tym w cudzysłowie, bo nigdy nie znalazło się pod taflą całkowicie, a już w ogóle nigdy całe – tym niemniej woda przez wieki kształtowała charakter Poznania i bez dwóch zdań wpływała na jego rozwój.

Woda była zawsze

W zbiorach Wirtualnego Muzeum Historii Poznania, czyli popularnego Cyryla, znaleźć można wiele zaskakujących zdjęć, dokumentujących XIX- i XX-wieczne wodne kataklizmy.

 

Widzimy na nich łodzie z ludźmi, pływające pomiędzy kamienicami na Chwaliszewie, albo żołnierzy śledzących wzbierającą Wartę w okolicy pruskich umocnień na Ostrowie Tumskim. Z reguły zagrożenie dla miasta czaiło się wiosną, ale i lata bywały zdradzieckie.

W roku 1736 wydarzył się największy w historii miasta zalew, a jego kulminacyjna fala nadeszła… w lipcu.

 

„Powódź wielka niesłychana (…)” – relacjonował pisarz miejski Jan Rzepecki.

 

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania "Cyryl"

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania „Cyryl”

Woda zalała wtedy nawet katedrę i przypuszczalny grób Bolesława Chrobrego. Podeszła tak wysoko, że jej łupem padł również ołtarz w kolegiacie św. Marii Magdaleny (dziś świątynia ta już nie istnieje, stała na obecnym placu Kolegiackim, o czym przypomina specjalna instalacja).

Pisarz Rzepecki:

 

„Na ratuszu poznańskim w sieni pół łokcia wysoko weszła. (…) Piwnice wszystkie wodą napełnione (…). Ta wysokość powodzi zalała wszystkie ulice, tylko Bramą Wrocławską i furtą zamkową można było wynijść, bo do samej Wronieckiej Bramy łodziami lub spławiami z kloców lub z koryt pozbijanemi wozieli się ludzie za tąż Bramę Wroniecką”.

 

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania "Cyryl"

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania „Cyryl”

Równie wielkie straty wyrządziła wielka woda w 1698 roku. W Wielkanoc zerwała „poręcza z mostu Wielkiego” i zniosła je na Chwaliszewo.

 

„W tejże powodzi w kościele farnym Maryi Magdaleny (w kolegiacie – przyp. red.) groby się pozawalały, ławy pomięszała woda (…). Po Rynku osobliwie tą stroną gdzie pręgierz, to była woda tak wysoko, że ledwie nie zalała u pręgierza ostatniego stopnia od wierzchu aż z bud śledziowych oknami ludzie po dachach wychodzić musieli (…)” – zanotował kronikarz.

Zalewany gród

Rzeka zalewała Poznań już wtedy, gdy był on zaledwie grodem na Ostrowie Tumskim. Archeolodzy ustalili, że wody Warty zniszczyły umocnienia pierwszego gródka z przełomu IX i X wieku, którego ślady odkryto wokół dzisiejszego kościoła Najświętszej Marii Panny. Ten pierwszy, niewielki człon rozbudowanego później przez Mieszka I grodu był kilkakrotnie zalewany mułem z Warty. Aby tego uniknąć, już w X wieku do dolnych partii wałów grodowych przybito dębowymi palikami płaty plecionki z gałęzi brzozowych i dębowych. Na niewiele się to jednak zdało.

 

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania "Cyryl"

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania „Cyryl”

Powodzie powtarzały się co stulecie, jakby rzeka celowo uprzykrzała życie mieszkańców Poznania. Letnia powódź, datowana na lipiec 1253 roku, naniosła do wnętrza grodu tyle piasków, że poziom gruntu we wnętrzu podniósł się aż o 2,5 metra!

W kolejnych stuleciach woda z Warty atakowała kościoły na południowych przedmieściach miasta: na Piaskach i Błoniach, wielokrotnie uszkadzając drewniany kościół i klasztor Karmelitów od Bożego Ciała, drewniany kościół i klasztor Bernardynów, kościół św. Anny czy kościół Wszystkich Świętych. To właśnie powodzie z XV wieku były przyczyną przebudowy drewnianych świątyń karmelitańskich i bernardyńskich na obiekty murowane, a także przebudowy przez biskupa Andrzeja z Bnina pałacu biskupiego – ten z XII wieku rozebrano, a w jego miejscu stanął nowy, solidny, z palonej cegły.

 

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania "Cyryl"

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania „Cyryl”

Sądnym czasem dla Poznania okazała się druga połowa XV wieku.  W latach 1451–1475 co drugi rok występowała powódź letnia lub wiosenna. W sumie od XVI wieku do czasów nam współczesnych w Poznaniu wydarzyło się ponad 70 powodzi!

Najczęściej były to wiosenne wezbrania roztopowe. W pierwszej kolejności ofiarą wysokiej wody padały Łęgi Dębińskie i Wildeckie, a następnie – nieco tylko wyżej położone przedmieścia, takie jak Garbary, Grobla, Chwaliszewo czy Rybaki. Nic dziwnego, że na Chwaliszewie dominowały wtedy lekkie konstrukcje szachulcowe, łatwe w odbudowie. W przypadku rekordowo wysokich stanów Warty zalewane były Wielkie Garbary, ulica Strzelecka, niższa część Rybaków, plac Bernardyński i Zagórze, plac Tumski i ulica Szeroka (dziś Wielka), a nawet Stary Rynek. Jak wyliczył Alfred Kanecki, autor tekstu „Powodzie w Poznaniu” („Kronika Miasta Poznania” 1/2014), co najmniej 30 razy od 1501 roku zalewane było Chwaliszewo.

Znaki i obserwacja

Znaki, którymi oznaczano poziomy wezbrań Warty, zachowały się na kolumnie w psałterii na Ostrowie Tumskim, ale również na kamienicy nr 50 na Starym Rynku (na tabliczce zaznaczono poziom wody z 1736 roku) i na dwóch tabliczkach w kościele Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej.

 

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania "Cyryl"

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania „Cyryl”

Na regularną obserwację nieobliczalnej Warty postawiono dopiero w XIX wieku. Pierwszy punkt pomiarowy usytuowano przy moście Chwaliszewskim. Regularne pomiary ruszyły w 1822 roku.

Wały przeciwpowodziowe we współczesnym rozumieniu po raz pierwszy usypano po powodzi z 1924 roku, która zalała część Starego Miasta. Nadsypano wtedy m.in. teren Łęgów Dębińskich i Wildeckich. Czartorii przez długie lata bronił przed falami Warty mur przeciwpowodziowy. Po wojnie zaczęto dbać o to, by koryto Warty (skorygowane po puszczeniu rzeki nowym szlakiem obok Ostrowa Tumskiego) miało odpowiednio wyprofilowane nabrzeże. Mimo to i tak nie zawsze wały ziemne były w stanie powstrzymać wzbierające roztopy.

 

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania "Cyryl"

fot. Wirtualne Muzeum Historii Poznania „Cyryl”

Czy dziś grozi nam powtórka z widoku zalanego centrum miasta? Dzięki zbudowanemu w latach 80. ubiegłego wieku zbiornikowi Jeziorsko Poznań wydaje się zabezpieczony przed powodziami małej i średniej wielkości.

Jeśli jednak zdarzy się znowu wielki kataklizm? Czy woda może znowu znaleźć się na ulicy Wodnej? Zasypane koryto starej Warty, niegdyś tak bliskie płyty Starego Rynku, zdaje się sugerować, że to mało realne.

 

Piotr Bojarski – pisarz i publicysta, w sierpniu ukaże się jego najnowsza powieść kryminalna retro „Mora”.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
1
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0