fot. Krystian Daszkowski

Miejsca codzienności

Swoją premierę miała właśnie publikacja zrealizowana na pograniczu fotografii i socjologii, stanowiąca twórcze opracowanie materiałów badawczych zgromadzonych w Archiwum Badań nad Życiem Codziennym. O działaniu na przecięciu sztuki i nauk społecznych oraz o wrażliwości, jakiej wymaga dostrzeżenie codzienności – z Michałem Sitą rozmawiają inicjatorzy książki – Zofia Małkowicz-Daszkowska, Krystian Daszkowski i Wiktor Wolski.

Niewielka książka opublikowana właśnie przez Galerię Miejską Arsenał powstała w wyniku konfrontacji perspektywy sztuki i nauk społecznych. Fotografowie i socjolodzy stanęli przed tym samym zadaniem odniesienia się do naukowego archiwum, w jakim gromadzone są materiały z badań nad codziennością. Ankiety, dokumentacja wywiadów, statystyczne opracowania, artykuły i książki – stały się inspiracją dla czterech esejów i czterech zestawów fotograficznych.

 

Niezależnie, czy realizowane za pomocą tekstu czy obrazu, narracje są autorskimi analizami wybranych szczegółów życia: balkonu jako miejsca na pograniczu publicznego i prywatnego; sytuacji rodzinnej rozgrywającej się w czterech ścianach mieszkania; roślin zasiedlających klatki schodowe czy kategorii nijakości i nudy. Książkowy przewodnik po miejscach codzienności uwrażliwia na detale, z jakich skonstruowane są nasze powszednie doświadczenia.

Miejsca codzienności, fot. K. Daszowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Archiwum Badań nad Życiem Codziennym

Michał Sita: Powiedzcie parę słów o samym archiwum. To ono stało się podstawą dla projektów artystycznych i socjologicznych esejów. Ma swoją strukturę, swój charakter – one muszą wpływać na to, jak przez jego pryzmat rozumiana jest codzienność.

Zofia Małkowicz-Daszkowska: Jest taka anegdota związana z jego powstaniem. Musiało to być jakieś 7–8 lat temu. Kilka osób, związanych później z zespołem badawczym Archiwum, zobaczyło, jak z Wydziału Socjologii UAM na kampusie na Ogrodach wyjeżdża przyczepa wypełniona starymi – co najmniej kilkudziesięcioletnimi – pracami magisterskimi i doktorskimi. Wyjeżdżały do spalenia. Udało się je przechwycić, ale trzeba było wymyślić, co z nimi dalej zrobić. W ten sposób narodził się pomysł na Archiwum Badań nad Życiem Codziennym (ABnŻC). Dzięki grantowi Narodowego Centrum Nauki pod kierownictwem prof. Marka Krajewskiego, realizowanemu jako projekt badawczy, archiwum przybrało postać internetowej platformy (www.archiwum.edu.pl), gdzie zbierane są badania dotyczące życia codziennego w Polsce od czasów powojennych.

 


W wielu miejscach w Polsce tego rodzaju materiały i dokumenty zalegają w magazynach, a zawierają przecież wiedzę i perspektywy, które można powtórnie wykorzystać na najróżniejsze sposoby. Archiwum powstało więc na zasadzie upcyklingu – ma przywracać do życia zbiory zarówno surowych, badawczych materiałów, jak i opracowań socjologicznych, antropologicznych czy historycznych dotyczących codzienności.

Miejsca codzienności, fot. K. Daszowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

W szczególności surowe materiały badawcze upublicznia się niezwykle rzadko, a da się je przecież umieścić w nowych kontekstach. Poza tym, że materiały te stanowiły element nowych działań badawczych prowadzonych przez zespół, uczestniczyły w dwóch mniej naukowych przedsięwzięciach: w wystawie „Życie codzienne w Polsce” w Arsenale w 2018 roku, a następnie jako punkt wyjścia dla naszej książki.


Krystian Daszkowski: A charakter Archiwum sprowadza się do obserwacji, że to, co codzienne, chowa się w lodówce. Rozumiem to w ten sposób, że ta codzienność przenika i przelatuje nam przez palce. Jest obecna, ale jej nie zauważamy.


ZM-D: Lodówka to logo Archiwum. Można je przeglądać na różne sposoby. Można podejść historycznie – porównać, jakie badania na temat codzienności powstawały w drugiej, trzeciej czy ósmej dekadzie XX wieku. Można te badania przeglądać według ośrodków, w których były realizowane, według badaczy, czy pod kątem dziesięciu kategorii – obszarów życia codziennego. Pojawia się tam „dom”, „formy zażyłości”, „praktyki cielesne”… czy moja ulubiona – „używanie, zażywanie, spożywanie”.


KD: Był taki moment, gdy pojawiliśmy się w archiwum w poszukiwaniu jakichś artefaktów, które mogłyby stać się częścią książki. To było fascynujące. Będąc tam, musieliśmy założyć rękawiczki, ponieważ część dokumentów została zadrukowana trującym dla człowieka pigmentem. To wszystko powoduje pewien dreszcz emocji. Mam nadzieję, że w przypadku artystów było podobnie, że też poczuli coś wyjątkowego, przeglądając archiwum. To oni, na podstawie archiwum socjologicznego, stworzyli własne archiwa: klatek schodowych, wydarzeń pośród czterech ścian mieszkania w bloku czy archiwum szkolnictwa. Te projekty stały się jednym z filarów książki. Jej format jest niewielki, podręczny – to notatnik z podróży po miejscach codzienności.


MS: Zaprosiliście fotografów do zainspirowania się zbiorami archiwum i wybraliście najlepsze propozycje opracowań. Jak tych kilka fotograficznych cykli przełożyliście na książkę?


ZM-D: Kiedy wybieraliśmy projekty fotograficzne, nie był jeszcze gotowy wywiad z Katarzyną Bryze, Markiem Krajewskim i Markiem Wasilewskim, stanowiący ważną oś książki. Nie były też gotowe eseje socjologów. Badacze dostali takie samo zadanie jak artyści – mieli zaproponować swoją perspektywę miejsc codzienności, zbudować swoją opowieść, która uzupełniałaby historie stworzone przez fotografów. Musieli zastanowić się nad własną interpretacją miejsc codzienności w odniesieniu do materiałów zgromadzonych w ABnŻC.


Decyzja, jaką wspólnie podjęliśmy, polegała na tym, by oba te rodzaje narracji były w książce równoważne. Fotograficzne wypowiedzi nie stanowią ilustracji do tekstów, razem z tekstami tworzą ciąg opowieści składający się w całość. To po prostu różne sposoby refleksji na ten sam temat.

Miejsca codzienności

MS: Miejsca codzienności, bo one są centralnym problemem waszej książki, oznaczają przestrzenie, w jakich codzienność się realizuje. Jak doszliście do tego rodzaju ograniczenia? Dlaczego stawiając w centrum zainteresowania codzienność, zdecydowaliście się opowiedzieć właśnie o jej infrastrukturze?


Wiktor Wolski: W czasie wyboru projektów fotograficznych braliśmy pod uwagę nie tylko to, by były ciekawe pod względem wizualnym czy problemowym, a tych widzieliśmy bardzo wiele, ale też to, żeby dobrze funkcjonowały we wspólnej całości. Musieliśmy zawęzić temat codzienności. Ale mimo to nie wydaje mi się, by była to książka tylko o jej materialnych, przestrzennych aspektach. Jest chyba o tym, do czego takie miejsca służą, jak w nich realizuje się codzienność.


ZM-D: To zawężenie interesujących nas aspektów codzienności było związane z doświadczeniami pracy z archiwum. Na etapie jego konstruowania wyodrębnione zostały różne obszary, w jakich życie codzienne się realizuje. W rzeczywistości oczywiście obszary te nie są od siebie oddzielone, ale trzeba było przyjąć jakiś rodzaj soczewek, przez które będziemy patrzeć na tak złożone zjawiska. One przecież pozostają dla nas zazwyczaj niewidoczne.

Miejsca codzienności, fot. K. Daszowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020


Ogólny wniosek wynikający z badań w ramach Archiwum jest taki, że możemy przyglądać się różnym enklawom życia codziennego: sposobom zamieszkiwania, formom spędzania wolnego czasu, praktykom religijnym czy magicznym.

Niezależnie od tego, jaki obszar weźmiemy na warsztat, będziemy mieli do czynienia z życiem codziennym, które się w tym kontekście ujawni – ale oglądanym z konkretnej perspektywy. My wybraliśmy „miejsca codzienności”. Nie sprawia to, że złożone relacje pomiędzy różnorodnymi praktykami i zaangażowanymi w nie ludźmi, przestrzeniami, przedmiotami przestają być istotne.


KD: Zresztą później kontekst takich miejsc okazał się niebywale istotny. Na przełomie lutego i marca my wszyscy, jako społeczeństwo, doświadczyliśmy dużej zmiany w obrębie tego, które miejsca uznawaliśmy za codzienne / niecodzienne i jakie funkcje pełniły w naszych życiach. Zostaliśmy zamknięci w swoich domach lub innych przestrzeniach, a prace wykonywane dotychczas w biurach musieliśmy często przenieść gdzie indziej. Niektórzy przenosili je do samochodu. Inni do domu czy do garażu. Adaptowaliśmy miejsca codzienności na nowo.


ZM-D: A inne, dotychczas stanowiące część naszego życia, straciły ten walor – przestaliśmy w nich bywać, przestaliśmy ich używać.

 


Detale codzienności


MS: W codziennych detalach dzieją się rzeczy najciekawsze. Co przed wami odkryły artystyczne i socjologiczne analizy miejsc codzienności?

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020


WW: Zwróciłem uwagę na ich intymność. Rzeźby, jakie robi Paweł Błęcki ze zgubionych śrubek i zawleczek po napojach czy klatki schodowe zastawione kwiatami na zdjęciach Joanny Szpak-Ostachowskiej. W każdym rodzaju codzienności istnieje duża doza intymności. Podobnie jest gdy pomyśli się o biurach i biurkach, przy których pracujemy – miejsca codzienności są kreowane tak, by dopełniać naszą tożsamość.

 


Może ta intymność pojawiła się intuicyjnie, ale ona tam jest – książkę budują małe rzeczy, które dodają jej ciepła. Jest tam też nuda. W eseju „Domowe nic – esej o nijakości i nudzie” Małgorzaty Kubackiej czuć charakterystyczny smrodek cebuli. To esej o mieszkaniu jako miejscu nudy i życia w niej – o tym, jak spędzamy w nim czas.


Język obrazu


MS: Projekty artystyczne zamieszczone w książce można czytać na kilka sposobów. Katalog roślin żyjących na półpiętrach wspólnych klatek schodowych świetnie działałby w kontekście wystawy zbudowanej wokół nie-ludzkich punktów widzenia. Projekt Dominika Wojciechowskiego jest do bólu intymny – można by skupić się na jego szalonej performatywnej akcji, którą stara się zneutralizować trudną sytuację rodzinną. Karolina Wojtas może opowiadać swoimi zdjęciami o opresyjności systemu, wciskającego nas w ustalone ramy od momentu, gdy tylko przekroczymy próg szkoły. Te projekty artystyczne dają szersze możliwości interpretacji niż kontekst codzienności, jaki zaproponowaliście.

 

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

KD: Jest jeszcze Paweł Błęcki. Tworzy swoje motanki oraz tradycyjne ozdoby; pająki, łańcuchy, jeżyki. Wykonuje przy tym emocjonalny gest skierowany w stronę swojej babci. Odwołuje się do pamięci tworzonych razem z nią ludowych pająków. To codzienność zapożyczona, zacytowana.


WW: To są projekty artystyczne. Koniec. Kropka. Muszą uciekać jednoznacznemu przekazowi. Gdyby było inaczej, byłoby po prostu nudno. Projekt Karoliny Wojtas jest między innymi o opresyjności. Projekt Dominika jest superemocjonalny i można byłoby go osadzić również w całkiem innym kontekście niż codzienność. Ale codzienność – ona przecież na tym właśnie polega, że dotyka tak zróżnicowanych wymiarów życia; składa się z tych elementów – z mamy Dominika, która musi sobie poradzić z sytuacją, w jakiej się znalazła. Codzienność to jest ten właśnie opresyjny system szkolny ze zdjęć Karoliny i kwiaty na klatkach schodowych. Miejsce codzienności jest tylko pretekstem do tego, by opowiedzieć, co się w nim dzieje.


ZM-D: Bo obiektywnej codzienności po prostu nie ma. Codzienność zawsze musi być czyjaś, rozpatrywana w określonym kontekście. To, co widzimy, to codzienności różnych sytuacji. Codzienność bez pozostałych tematów, problemów i wątków, jakie się w niej rozgrywają, będzie o niczym. Ona nie istnieje, jeżeli nie ma jej co zasilać.


MS: Dwa lata temu Marek Wasilewski zrealizował wystawę dotyczącą życia codziennego w Polsce. Z pomocą Marka Krajewskiego przyjrzał się zapisom zgromadzonym w Archiwum Badań nad Życiem Codziennym. Dzięki nim mógł obalać mity dotyczące polskości takiej, jaką chcielibyśmy widzieć, przyjmując zideologizowane punkty widzenia. Okazało się, że codzienność zbudowana z całego mnóstwa detali ucieka uproszczeniom i politycznym życzeniom. Jest bardziej zróżnicowana, otwarta na niejednoznaczność praktyk ludzi rzeczywiście żyjących w danym miejscu i czasie. Wystawa była kontrą wobec nacjonalizmu fantazjującego o tym, jak powinna wyglądać polska codzienność. Wy po raz kolejny przyglądacie się temu samemu archiwum. Co tym razem chcieliście za jego pomocą powiedzieć?


ZM-D: Pamiętam, Krystian, twoją fascynację, gdy w ramach działań ABnŻC skanowałam pracę o nieistniejącej już mniejszości etnicznej Filiponów – czemu o nich nie wiemy? To jest część naszej kultury, a została wyparta przez jakąś jedną, dużą narrację o Polsce. Miałeś poczucie, że trzeba tego typu wątki włożyć z powrotem do obiegu.


KD: Stąd pomysł, by drzwi tej lodówki z archiwum ponownie otworzyć, dać im nowe życie w postaci projektów artystycznych czy esejów socjologicznych.


ZM-D: Jednocześnie mieliśmy poczucie, że taka książka, niewyrażająca jednoznacznego stanowiska, może nie być aż tak ciekawa dla odbiorców.

 

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

To, co nas interesowało, to pokazywanie zniuansowania i pluralizmu perspektyw, a nie próba stworzenia jednorodnej narracji, prezentującej jeden punkt widzenia, np. krytyczny. Niuanse nie zawsze prowadzą do klarownych wniosków, ale poszerzają horyzonty.


WW: Moje dążenie do pracy z archiwum wynikało z własnych zainteresowań. Tak jak w przypadku wystawy Marka Wasilewskiego jej zaangażowany charakter był bardzo istotny – tak rzeczy dla mnie ważne to skrawki rzeczywistości. Warto na nie patrzeć, jest w nich mnóstwo życia. Po prostu lubię pewien rodzaj nudy związanej z codziennością. Lubię ten smród cebuli, lubię śmieci, z jakich Paweł Błęcki robi swoje rzeźby.

 

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Codzienność jest fascynująca, żyjemy w niej i warto poświęcać jej uwagę. Moje pobudki do pracy nad tą książką nie wynikały z poczucia jakiejś misji, ale ze zwykłego zainteresowania. A czy to ważne, czy nie – nie wiem. Nie czuję potrzeby, żeby to tak wartościować. Może te detale są zupełnie nieistotne? A nawet jeśli, to co z tego?


KD: Sama książka pokazuje też, że można działać na pograniczu różnych obszarów twórczości. Można wejść w archiwum z pozycji artysty i przefiltrować je przez własną wrażliwość. Fotograf pracujący z archiwum może się stać badaczem – i to ważne, by zauważyć, że da się to zrobić.

 


Art vs research


ZM-D: W tej książce ważna jest konfrontacja perspektyw. Inna jest codzienność widziana oczami artystów, badaczy i nas jako jej użytkowników. To trzy punkty widzenia. Codzienność przytłaczająca swoją zwykłością staje się dla nas przezroczysta. Wymaga zdystansowania, żebyśmy mogli się w ogóle zorientować, jaka jest. Możemy używać do tego różnych narzędzi. Możemy ją zobaczyć po prostu oczami kogoś innego, np. badacza, socjologa, który tę codzienność studiuje, ale też w pewien sposób standaryzuje, pozbawiając ją niuansów i szczegółów. Albo możemy zobaczyć ją oczami artysty dostrzegającego w niej rzeczy, jakie chce widzieć: wybrane przez siebie detale uznaje za istotne i eksponuje w swojej pracy.

 

Miejsca codzienności, fot. K. Daszowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Miejsca codzienności, fot. K. Daszowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Zarówno pierwszy, drugi, jak i trzeci punkt widzenia mogą być wobec siebie nawzajem niezwykle wzbogacające. Po zrealizowaniu tej książki wiem, że chciałabym, żeby tak właśnie wyglądały książki koncentrujące się na wybranym aspekcie społecznej rzeczywistości. Żeby tworzyły przestrzeń, dającą możliwość skonfrontowania tych właśnie perspektyw. Taka publikacja wymaga trochę innego rodzaju pracy koordynacyjnej i redakcyjnej niż publikacja realizowana tylko między grafikami i fotografami albo książka zrobiona tylko pomiędzy socjologami, kulturoznawcami czy antropologami.


Takich połączeń jest niestety mało. We wszystkich możliwych sektorach życia zdarzają się rzadko – wymagają większych nakładów pracy organizacyjnej czy komunikacyjnej. Rozmowy ponad podziałami, wykraczające poza utarte sposoby myślenia i mówienia, nie należą przecież do naszej codzienności. Paradoksalne jest, że specjalizując się w wąskich działkach, mówimy o tych samych rzeczach.


MS: Kontrast między tymi perspektywami jest rzeczywiście sam w sobie fascynujący. Jak dla was wybrzmiewa zestawienie artystycznej i socjologicznej analizy?


WW: Taki rozdźwięk jest konieczny, żeby dało się w ogóle poczuć, o co w codzienności chodzi. Mówię o odczuciu, o intuicyjnym rodzaju odbioru tej treści, bo skierowanie uwagi na codzienność tego właśnie wymaga.
Dwie perspektywy i kontrast między nimi są w stanie przybliżyć nieuchwytność codziennych zjawisk. I jest to całkiem zabawne. Można zupełnie na poważnie podejść do tematu takiego jak balkon, jak robi to w swoim tekście Przemysław Rura, i odkryć w nim jakiegoś rodzaju prawdę.

 

Miejsca codzienności, fot. K. Daszkowski, Galeria Miejska "Arsenał" w Poznaniu, 2020

Analizując taki balkon, można wnioskować o tym, jak człowiek określa swoją tożsamość, można formułować wnioski sprawdzalne w rzeczywistości. A z drugiej strony, w spojrzeniu z perspektywy aparatu, w obserwacji klatek schodowych – pojawia się przymrużenie oka. To zestawienie racjonalnego podejścia z emocjonalnym sprawia, że całość jest po prostu bardziej ludzka.


ZM-D: A mnie się wydaje, że to wcale nie jest jasne, kto tu jest racjonalny, a kto emocjonalny. Badacze też „puszczają oko”. Robią to co chwilę, tyle że w innej konwencji. Tekst Przemka Rury jest takim właśnie mrugnięciem, Małgorzata Kubacka i Rafał Drozdowski używają pojęć czy kategorii, które lokują się na pograniczach stylu naukowego, potocznego czy eseistycznego. Zachęcają do zabawy z wyobraźnią, sprawdzają, co się wydarzy, jeśli użyjemy pojęć, których w socjologicznym badaniu nie zaproponujemy z pełną powagą. Nie spotkamy tam przecież na każdym kroku „nudy”, „sielanki” albo “irytującej niecodzienności”.

 

BIO

ZOFIA MAŁKOWICZ-DASZKOWSKA – pisze o sobie: "Od kiedy pamiętam, nie mogłam się zdecydować tylko na sztukę lub tylko na naukę, dlatego wykształciłam się w jednym (edukacja artystyczna, rzeźba i działania przestrzenne na UAP) i drugim (media interaktywne i widowiska, socjologia na UAM). Nie przestaję poszukiwać dla siebie odpowiednich narzędzi do badania świata. W nadchodzącym roku zamierzam bronić na Wydziale Socjologii UAM doktorat o związkach sztuki i nauk społecznych. Piszę, edukuję (UAM, UAP, instytucje kultury), redaguję książki artystyczno-naukowe i prowadzę badania na temat tego, co wymyka się przyjętym w naszej kulturze porządkom (różnorakim!), a szczególnie tym związanym ze zmysłami i życiem codziennym (również jako członkini zespołu Archiwum Badań nad Życiem Codziennym)."


KRYSTIAN DASZKOWSKI – niezależny fotograf, absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy (2012) i fotografii na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu (2017). Współtworzy poznański kolektyw wydawniczy Ostrøv. Wykorzystuje medium fotografii zarówno w kontekstach związanych ze sztuką współczesną, jak i ze społecznymi wymiarami funkcjonowania fotografii. Płynnie balansuję pomiędzy tymi dwoma obszarami – co przejawia się w zróżnicowanych aktywnościach, których podejmuję się jako fotograf (prace prezentowane w galeriach, dokumentacja wydarzeń kulturalnych, działalność popularyzatorska i edukacyjna, również w ramach kolektywu wydawniczego Ostrøv) W swoich działaniach często podejmuję tematy związane z życiem codziennym, relacjami rodzinnymi, wykluczeniem, materialnym zapisem pamięci, ale także z metarefleksją nad fotografią jako medium.


WIKTOR WOLSKI – artysta wizualny, absolwent grafiki artystycznej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu, jedna piąta poznańskiego kolektywu wydawniczego Ostrøv.

 

„Miejsca codzienności”

koncepcja i redakcja wizualna: Krystian Daszkowski, Wiktor Wolski
koncepcja i redakcja merytoryczna: Zofia Małkowicz-Daszkowska
eseje: Rafał Drozdowski, Małgorzata Kubacka, Przemysław Rura, Marta Skowrońska
zdjęcia: Paweł Błęcki, Joanna Szpak Ostachowska, Dominik Wojciechowski, Karolina Wojtas
projekt graficzny i skład: Grigory Popov / Ostrøv
współpraca: Archiwum Badań nad Życiem Codziennym, Ostrøv
partner merytoryczny: VOX
wydawca: Galeria Miejska Arsenał, Poznań 2020
204 strony, format 13,5x21 cm
cena: 29 złotych
Archiwum Badań nad Życiem Codziennym