fot. materiały prasowe

Młodym i młodszym – bez lukru i uproszczeń

Zarówno „Wilczki” (Media Rodzina), krótka historia dla najmłodszych, jak i picturebook adresowany do nastolatków „O tym można rozmawiać tylko z królikami” (Zakamarki) należą do lektur, które bez zbędnych pouczeń pomagają rozumieć i nazywać – czasem nieoczywiste – uczucia.

Opowieść o wilczym rodzeństwie obrazuje pierwsze próby samodzielności, oswajanie nowych widoków i doświadczeń. Druga książka, zaglądając w introwertyczne wnętrze bohatera, ogniskuje się na trudnych emocjach, które z wyjątkową siłą dochodzą do głosu w czasie „przejściowym” – gdy świat ponownie staje się obcy.

RAZEM PRZEZ LAS (I Z POWROTEM)

Spośród wielu pozycji wydawniczych dla młodszych odbiorców „Wilczki” reprezentują tę ich część, która dziecięcego adresata traktuje poważnie i z szacunkiem dla małoletniej wrażliwości.

Tekst autorstwa Svenji Herrmann (w przekładzie Anny Urban) oraz znakomite ilustracje Józefa Wilkonia układające się w leśną opowieść, pozostawiają przestrzeń dla wyobraźni czytelnika. Wymowa książki w najmniejszym stopniu nie budzi skojarzeń z nachalną formą dydaktyzmu, nie ma tu też miejsca na uładzoną, życzeniową wersję rzeczywistości.

W historii o opuszczeniu rodzinnej nory przez młodą wilczycę i jej trzech małych braci znajdziemy szczęśliwe zakończenie, ale nie banalną puentę. Wędrówka po nieznanym dotąd lesie zaskakuje i cieszy, choć potrafi też wywołać strach i obudzić tęsknotę za tym, co już oswojone. W czasie wyprawy, która z ekscytującego „obwąchiwania” nowej przestrzeni staje się próbą odnalezienia powrotnej drogi do domu, młode wilki po raz pierwszy doświadczają ciężaru samodzielności.

 

Svenja Herrmann, niemiecka poetka, w sposób wiarygodny przedstawia wilczą rzeczywistość, nie pozbawia zwierząt ich instynktów i naturalnych zachowań.

Niekwestionowana „wilczość” bohaterów nie utrudnia jednak czytelnikowi utożsamienia się z emocjami towarzyszącymi młodym w drodze przez las. A las jest różny. W równym stopniu fascynuje, jak i niepokoi.

Podobnie mrok. Ciemność nocy pośród gęstych zarośli staje się schronieniem (choćby przed myśliwym), ale może też wzbudzić lęk wobec wszystkiego, co potencjalnie w sobie kryje. Świat, który poznają wilczki w czasie pierwszej śmiałej wyprawy, autorka umiejętnie cieniuje, wyraźnie sugerując, że trudno doszukiwać się w nim czarno-białej jednoznaczności.

Svenja Herrmann, „Wilczki”, ilustracje Józef Wilkoń, przekład Anna Urban, Media Rodzina 2018, s. 44.

Ilustracja Józefa Wilkonia do książki Svenji Herrmann, „Wilczki”, przekład Anna Urban, Media Rodzina 2018.

Oprócz wyczuwalnej pochwały otwartości na nowe i odmienne (przykładem niech będzie nieskrywany zachwyt nad puchaczem, którego widok pozwala wilczkom zapomnieć na chwilę o głodzie i tęsknocie za domem), Herrmann uczula na korzyści wynikające z bycia razem. Intencji tej nie da się sprowadzić do prostego: „razem raźniej”, chodzi raczej o wagę wsparcia w kryzysowych sytuacjach i przeświadczenie o sprawczości wspólnego działania.

HARMONIA WYOBRAŹNI

Integralną część książki stanowią ilustracje wybitnego Józefa Wilkonia, wszechstronnego artysty od kilkudziesięciu lat ilustrującego książki (nie tylko) dla dzieci.

Svenja Herrmann, „Wilczki”, ilustracje Józef Wilkoń, przekład Anna Urban, Media Rodzina 2018, s. 44.

Ilustracja Józefa Wilkonia do książki Svenji Herrmann, „Wilczki”, przekład Anna Urban, Media Rodzina 2018.

Utrzymane w ciemnej tonacji sugestywne obrazy uruchamiają wyobraźnię, zachęcając do wejścia w głąb portretowanego świata. Pozbawione jaskrawych barw nie koloryzują natury, nie są jej alternatywną wizją z nadwyżką ozdobników, współgrają ze słowem, miejscami uwypuklając sensy.

Przygaszone ilustracje Wilkonia i kreowany przez Herrmann wizerunek lasu nie stanowią swojego prostego odzwierciedlenia, ale korespondują ze sobą na równych prawach, tworząc spójny nastrój wilczej opowieści.

Zdaje się, że w jakimś stopniu na harmonijne współbrzmienie obrazu i tekstu wpłynęła również chronologia procesu powstawania „Wilczków”. W formie książkowych ilustracji wilczki Wilkonia ujrzały światło dzienne jeszcze w latach 70., towarzysząc historii autorstwa Güntera Spanga w książce dla dzieci „Wolfskinder” (1975). Svenja Herrmann do (odświeżonych przez Wilkonia) ilustracji napisała autorską opowieść o przygodach wilczego rodzeństwa, którą z niemieckiego przetłumaczyła Anna Urban – i w tej postaci książka premierowo ukazała się w Polsce.

Serdeczne podziękowania dla pani Anny Urban za udzielenie informacji związanych z historią powstania książki.

Najwłaściwszą rekomendacją „Wilczków” będą słowa ilustratora, które można interpretować jak artystyczne kredo: „Dziecko musi mieć to samo co dorosły, tylko zrobione jeszcze lepiej, w sposób bardziej zwarty i syntetyczny. To, co robię dla dzieci, musi podobać się i mnie dorosłemu. W sztuce dla małego czytelnika najgorszy jest infantylizm” (źródło: „Rzeczpospolita”).

PAMIĘTNIK MŁODEGO KRÓLIKA

Anna Höglund, „O tym można rozmawiać tylko z królikami”, przekład Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki 2018, s. 60.

Anna Höglund, „O tym można rozmawiać tylko z królikami”, przekład Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki 2018.

Przeznaczona dla dorastających czytelników „O tym można rozmawiać tylko z królikami” to pierwsza wydana w Polsce książka artystyczna szwedzkiej pisarki i ilustratorki Anny Höglund. I w kategorii picturebooka dla nastolatków na rodzimym rynku wydawniczym chyba nie tak łatwo byłoby znaleźć dla niej partnerkę zbliżonego formatu.

Autorka, konstruując przejmującą – ale nie tkliwą – werbalno-wizualną opowieść, wydobywa emocje i myśli młodego bohatera, refleksyjnego królika o bardzo czułym słuchu. Właśnie na tym metaforycznym ujęciu postaci fundowany jest sens całości – mowa tu o uwierającym poczuciu niedopasowania, płochliwej potrzebie bliskości, negocjowaniu siebie w spotkaniu z innymi.

Śledząc rozważania trzynastoletniego bohatera-narratora, czytelnik może mieć wrażenie lektury pamiętnika (autorką przekładu jest Katarzyna Skalska). Królik zdaje sprawę ze swoich lęków, opisuje niejednoznaczny stosunek do rówieśników, usiłuje znaleźć klucz do rozumienia własnych, niejednokrotnie sprzecznych odczuć wobec codziennych doświadczeń.

Nie sposób mu przy tym odmówić czujności obserwacji. Zauważa czarne dziury w relacji rodziców, poddaje refleksji własne zachowania, również wracając myślą do zdarzeń zapamiętanych z dzieciństwa.

 

Próby ustalenia własnej tożsamości obarczone są stałą obawą, że będzie się kimś jak ktoś. Albo jeszcze gorzej – sobą nie do zniesienia.

Anna Höglund, „O tym można rozmawiać tylko z królikami”, przekład Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki 2018, s. 60.

Anna Höglund, „O tym można rozmawiać tylko z królikami”, przekład Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki 2018.

Dylematy i wątpliwości narratora poruszają szczerością, na postrzeganie zwykłych spraw nałożony jest filtr nieodpornej wrażliwości – drobiazgi potrafią stać się realną przykrością, z którą czasem trudno poradzić sobie w pojedynkę.

Jedyną postacią, która dzieli z królikiem poczucie, że rzeczy z pozoru proste mogą wydawać się paraliżująco trudne, jest dziadek (jego królicze uszy widoczne na ilustracjach sygnalizują łączące ich porozumienie). Podejmuje dialog, nie umniejszając wagi rozterek, traktuje wnuka jak równoprawnego partnera w rozmowie. Co jednak najistotniejsze: nie proponuje tanich pocieszeń ani gotowych rozwiązań, nie występuje też z pozycji niepodważalnego autorytetu, po prostu jest – gotowy dać swój czas i szczerą uwagę.

Wielowymiarowość refleksji bohatera zawiera się również w języku, który zgrabnie przeplata rejestry: metaforyczne ujęcia myśli sąsiadują z potocznością stwierdzeń. Podobnie dzieje się z tematami rozważań – pytania wymykające się jednoznacznym odpowiedziom wchodzą w prozę codziennych doświadczeń. Albo z nich wynikają. Impulsem do refleksji może być „gość na YouTubie”, może ją inspirować rozmowa z dziadkiem.

Mimo dominującej (zarówno w warstwie tekstowej, jak i na płaszczyźnie wizualnej) aury smutku i niepokoju, można zauważyć subtelną linię niewymuszonego humoru. Przy czym nie odnosi się wrażenia, że autorka próbuje w ten sposób równoważyć nastrój – to przede wszystkim potwierdzenie wiarygodności wglądu w wewnętrzny świat bohatera. Te momenty dopełniają też (celowo delikatnie tylko szkicowany) portret królika – autora przenikliwych spostrzeżeń i błyskotliwych wniosków, za którego radykalnymi czasem sądami stoi brak wiary w siebie i poczucie bezradności.

PIĘTRA ZNACZEŃ

Anna Höglund, „O tym można rozmawiać tylko z królikami”, przekład Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki 2018, s. 60.

Anna Höglund, „O tym można rozmawiać tylko z królikami”, przekład Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki 2018.

Wykorzystanie techniki kolażu w kilku ostatnich książkach obrazowych artystka tłumaczyła potrzebą odświeżenia własnego stylu – gotowy „obcy” element sprawdza się w funkcji bodźca wprawiającego w ruch sieć skojarzeń. W przypadku „O tym można rozmawiać tylko z królikami” w pierwszej kolejności powstały ilustracje, dopiero na kolejnym etapie pracy dołączył do nich tekst (źródło: www.blog.picturebookmakers.com).

I właśnie w tych pełnych wewnętrznych napięć obrazach zawiera się ogromny ładunek emocjonalny. W przeważającej części utrzymane w zimnej kolorystyce prezentują znajomą, ale nieprzyjemnie wykoślawioną rzeczywistość, nie pozostawiając wątpliwości, że stanowią wyraz subiektywnego i bardzo osobistego oglądu świata. Choć bez trudu można tu rozpoznać codzienne sytuacje, miejską (posępnie industrialną) przestrzeń, epizody domowe i szkolne, to przede wszystkim narzuca się wrażenie, że nieoczywistości i zakrzywienia wynikają ze zindywidualizowanej perspektywy – myśli i uczuć bohatera.

Dzięki oryginalnym spotkaniom dwóch warstw narracji, werbalnej i wizualnej, dochodzi do spiętrzenia sensów. Niektóre ilustracje rozkładają akcenty inaczej niż tekst, niuansując zawarte w nim komunikaty. I odwrotnie – funkcjonując w pewnej odległości od niego, wskazują nowe konteksty. Twórcze krzyżowanie dwóch mediów przez autorkę mobilizuje czytelnika do uważnej lektury, inspiruje do poszukiwania własnych ścieżek interpretacyjnych.

 

Anna Höglund zachęca do mówienia o tym, co się mówieniu opiera, a jest i potrafi dokuczyć, czasem boleśnie.

Anna Höglund, „O tym można rozmawiać tylko z królikami”, przekład Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki 2018, s. 60.

Anna Höglund, „O tym można rozmawiać tylko z królikami”, przekład Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki 2018.

Książka obarcza gęstością emocji i unoszącą się nad całością duszną atmosferą przygnębienia, ale równocześnie – eksponując konkretne problemy, nazywając uczucia – daje oddech, uczy wyrozumiałego bycia z samym sobą.

„O tym można rozmawiać tylko z królikami” nie kończy się szczęśliwie, chyba w ogóle się nie kończy – zatrzymuje się w miejscu wyciszenia i zgody, może jedynie tymczasowej, na bycie częścią całości.

 

Svenja Herrmann, „Wilczki”, ilustracje Józef Wilkoń, przekład Anna Urban, Media Rodzina 2018, s. 44.

Anna Höglund, „O tym można rozmawiać tylko z królikami”, przekład Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki 2018, s. 60.

 

CZYTAJ TAKŻE: Zakamarki: nieco inne spojrzenie na dziecko

CZYTAJ TAKŻE: Na przekór – o mądrych książkach dla dzieci

CZYTAJ TAKŻE: Poznańscy do szpiku kości