fot. Materiały prasowe

Muzyka bezcenna w Wielkopolsce #46

„Muzyka bezcenna w Wielkopolsce” to rekomendacje albumów z naszego regionu, których autorzy umożliwiają ich bezpłatne pobranie. W tym odcinku Athrium, Tajfun Blackberry & Jasng i Ybalferran.

ATHRIUM
Thy Kingdom Gone
Heerwegen Tod Production, 2007

 

„Thy Kingdom Gone” to jeden z nielicznych przykładów na polskiej scenie symfonicznego metalu, pokazujących, że i w kraju nad Wisłą są (były?) kapele, które naprawdę potrafią go grać. Oczywiście, bez względu na to, tylko od naszych muzycznych preferencji zależy, czy debiutancką i jak dotąd ostatnią płytę zawieszonego obecnie poznańskiego zespołu Athrium skwitujemy kpiącym uśmieszkiem, czy cmokniemy z zachwytu.

 

Nie jest tajemnicą, że symfoniczny black metal to przede wszystkim pompa – majestatyczne smyczki, bombastyczne chóry śpiewające pod riffy i opowieści o czarodziejach, diabelskich królestwach i tego rodzaju fantasmagoriach.

Nic dziwnego, że to właśnie ten podgatunek metalu doczekał się chyba największego jak dotąd zbioru memów, których twórcami są również (a może przede wszystkim) fani stylów „ościennych” – surowego w formie death metalu czy black metalu „po prostu”, który w przeciwieństwie do swojej symfonicznej wersji stawia na brud, a nie blask.

Tym samym, takie granie jak na albumie „Thy Kingdom Gone” (swoją drogą, pięć lat temu wznowionego na kasecie przez podziemną oficynę Heerwegen Tod Production) po prostu trzeba lubić. Trzeba mieć za sobą nieco podobnych doświadczeń, choćby z płytami najważniejszych dla gatunku Dimmu Borgir i Cradle of Filth, tym bardziej, że Athrium plasuje się co najmniej jedną ligę niżej od wymienionych.

W przeciwieństwie do nich – rzecz jasna, dysponujących znacznie większym budżetem – ta hałaśliwa horda ze stolicy Wielkopolski świetnie radzi sobie ze wszystkim, tylko nie… z symfoniczną stroną swojej twórczości, która z uwagi na swój ewidentnie cyfrowy charakter aż razi plastikiem.

Ale ten Tomash to wrzasnąć potrafi… Arrrggghhh!

 

TAJFUN BLACKBERRY & JASNG
Fizyka i nurkowanie
wydanie własne, 2021

 

Gdzieś między hip hopem głównego nurtu a podziemnymi demówkami kryją się właśnie takie perełki jak „Fizyka i nurkowanie”. Mówiąc „takie”, mamy na myśli balans pomiędzy tym, co ze wszech miar mainstreamowe, a tym, co nawet nie wyściubia nosa ze studia w zatęchłej piwnicy. Krótka, choć uderzająca jak obuchem w łeb płytka „Fizyka i nurkowanie” wielkopolskiego duetu Tajfun Blackberry i Jasng wydaje się świetnie łączyć te dwa, dziś coraz mocniej przenikające się światy.

 

W kontekście tych dwóch młodzików, znanych skądinąd z równie kontrowersyjnego Flexi Gangu, mowa tu przede wszystkim o drodze do sukcesu, którą utorowały takie postacie światowego trap metalu jak Scarlxrd czy Ghostemane nie tylko sobie, ale i innym dirty-rapowym graczom.

Wcześniej, na hip-hopowym Olimpie nie było dla nich miejsca z racji okultystycznej aury, celowej i bardzo rażącej uszy niechlujności, czy po prostu alergii na gadanie o kasie i macho-przechwałki. „Fizyka i nurkowanie” to ordynarny materiał, to nihilizm napędzony złością, poczuciem beznadziei i samotności.

Przesterowane do granic, narkotyczne bity Jasnga, wyraźnie nawiązującego w nich do stylistyki witch house, jaką możemy kojarzyć choćby z utworów modnych duetów White Ring i Salem, stanowią tło dla równie punkowego krzyku jego kompana, który już dawno pozbawił się złudzeń:

 

„Ten pojedynek przegrałem na starcie/ Na równi pochyłej staczam się w dół/ Jestem do niczego, mojego ego przerasta już wszystko/ Nic nie ma sensu, nic nie jest dla mnie” („Siadaj”).

 

Ile w tym blagi, pozy, czy zwykłej ściemy? Mniejsza o to. Bo nawet jeśli mamy do czynienia jedynie z artystycznym zabiegiem, to działa on jak należy – z „Fizyki i nurkowania” nie wychodzimy cało…

 

YBALFERRAN
Relief By Seclusion
Audio. Visuals. Atmosphere., 2021

 

Muzyka ambient, która na łamach „Muzyki bezcennej” gości dość często, to zdecydowanie jeden z tych gatunków, w których liczy się niuans. Można doceniać jego kontemplacyjny charakter i zupełną niekoniunkturalność, ze względu na całkowite odejście od linearnie rozwijanej linii melodycznej, jednak warto zanotować jeszcze jedną, generalną cechę większości artystów tworzących w tym szerokim stylu – skupienie na detalu.

 

Skupienie na nim podczas tworzenia, ale też maksymalne zwrócenie na niego uwagi słuchaczowi, co – bądźmy szczerzy – na dzisiejszym rynku muzycznym jest coraz większą rzadkością.

Szczególnie zauważalne jest to, w co bardziej zintensyfikowanych podgatunkach ambientu, takich jak drone (jeszcze większy minimalizm, jeszcze mniej melodii), w który poznański producent i badacz dźwięku Błażej Kotowski, ukrywający się pod pseudonimem Ybalferran, nierzadko wyraźnie celuje.

Co jednak zdecydowanie wyróżnia jego „Relief By Seclusion” na tle rzeszy przepisywaczy dzieł Williama Basinskiego czy Bena Frosta, to wymiana komponentu transowego na element zaskoczenia, wyrażony w kontrastujących z pozornym spokojem dźwiękach. Dzięki nim „Ulga przez odosobnienie” to prawdziwe katharsis i jednocześnie jedna z najbardziej zajmujących polskich płyt z muzyką eksperymentalną. Jak przyznaje Kotowski, Ybalferran to niejednoznaczny twór będący efektem zgłębiania interdyscyplinarnych zjawisk dźwiękowych.

 

„To dziennik podróży, wpływów i zapisów przeszłości, wyrafinowana ekspozycja tonów i miejsc” – w tak enigmatyczny słowach opisuje swój projekt artysta, z którym z pewnością można coś przeżyć.

 

Czasem kontemplacja potrafi zapierać dech w piersiach.

 

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0