fot. Dawid Stube, na zdj. Youth Novels

Muzyka może być azylem

Z Anią Babrakowską i Emilem Nowakiem, tworzącymi duet muzyczny Youth Novels - o tekstach i dźwiękach, przygotowaniach do mającego się ukazać minialbumu, koncertach i publiczności - rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak: Przyglądając się waszej twórczości i sylwetkom, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że wyrośliście na fali popularnych w ostatnich latach duetów muzycznych. Co zdecydowało, że postanowiliście pracować razem i czy dwie osoby są tym minimum niezbędnym do ciekawych artystycznie działań?

Ania Babrakowska: Od początku naszej działalności mieliśmy wiele prób budowania większego składu. Jednak często kończyły się one niepowodzeniem lub po prostu czuliśmy, że to nie jest to. Dopiero niedawno dojrzeliśmy do tego, że Youth Novels to nasza dwójka, a dodatkowe osoby mogą dopełnić ten projekt, jednak bardziej sesyjnie.

 

Z Emilem znamy się prawie całe życie, więc można powiedzieć, że stworzyliśmy jakąś nić porozumienia, która sprawia, że myślimy i działamy podobnie. Śmiejemy się, że mamy jeden mózg.

Emil Nowak: Chyba nigdy nie odważyłbym się wyjść z solowym projektem na scenę. Grając w duecie, cały czas mam wsparcie. Możemy na sobie polegać. To powoduje, że trochę łatwiej jest nam odnaleźć się w tym świecie i wciąż pokazywać ludziom naszą muzykę.

 

Youth Novels, fot. Dawid Stube

Youth Novels, fot. Dawid Stube

KKB: Nieco ponad rok temu na portalu miasta Wągrowiec deklarowaliście, że potrzebujecie jeszcze czasu, nim wydacie płytę. Podeszliście do tematu profesjonalnie, nie chcieliście wykonywać żadnych pochopnych ruchów. Ten dodatkowy rok wam pomógł? I co przez ten okres się wydarzyło?

AB: Pandemia sprawiła, że musieliśmy trochę inaczej pokierować naszymi planami. Nie mogliśmy się spotykać zbyt często, więc wspólna praca była nieco utrudniona. Ten czas dał nam równocześnie wiele dobrego. Rozpoczęliśmy zagraniczną współpracę, której owocem jest m.in. „Hands” z legendą trance’owej muzyki Ferrym Corstenem czy „Skin Rework” z angielskim kompozytorem Samem Thompsonem.

 

Poznanie – nawet na odległość – muzyków, którzy działają o wiele dłużej od nas i czerpanie z ich wiedzy było bardzo inspirującym i niesamowitym doświadczeniem.

Zdecydowaliśmy, że do wydania albumu potrzebujemy jeszcze chwili. Natomiast nagraliśmy EP-kę, która jest podsumowaniem naszych działań i zamknięciem pewnych etapów w naszym życiu.

 

KKB: Jednak zanim przejdziemy do mającej się ukazać lada moment płyty, chciałabym zapytać o wasze związki z Wielkopolską. Bliski jest wam jedynie Wągrowiec, czy też inne miasta? I gdzie aktualnie mieszkacie, uczycie się, pracujecie?

AB: Urodziłam się w Wągrowcu i większość życia spędziłam tutaj, natomiast jako nastolatka przeniosłam się do Poznania, aby rozpocząć naukę w Liceum Plastycznym i tak już zostałam. Tutaj dorastałam i właściwie Youth Novels też rozkwitało w tym mieście. Myślę, że w Poznaniu zagraliśmy najwięcej koncertów, szczególnie jako początkujący zespół. Aktualnie studiuję grafikę oraz pracuję zdalnie. Uwielbiam spacerować po mieście i odkrywać nowe miejsca.

EN: Ja od samego początku żyję w Wągrowcu. Był krótki epizod z Warszawą, jednak dość spora odległość bardzo utrudniała nam pracę i zdecydowałem się na powrót do rodzinnego miasta. Od trzech lat dojeżdżam również do Gniezna, gdzie studiuję oraz pracuję.

 

KKB: Jaki będzie jego tytuł najnowszego albumu, kiedy premiera i co się na nim znajdzie? Czy całkiem nowe kompozycje, czy może też singiel sprzed roku, jak „What If”?

AB: EP-ka nosi tytuł „Blue”, tak jak nasz pierwszy singiel, wydany pod koniec 2021 roku. Poza tytułowym utworem znajdą się tam trzy zupełnie nowe kompozycje. Premiera w pierwszej połowie 2022 roku, na razie nie możemy zdradzić nic więcej, ale szykujemy też wersje fizyczne!

 

KKB: Czy możecie w takim razie zdradzić, jak pracowaliście nad krążkiem? Czy komponowaliście wspólnie piosenki, czy może był ścisły podział zadań na tworzenie muzyki i pisanie tekstów?

AB: Przy tworzeniu EP-ki „Blue” nie dzieliliśmy się ściśle zadaniami. Emil w większym stopniu odpowiada za muzykę, a ja za teksty, jednak te sfery się przenikają i bardzo często łączymy nasze pomysły. Czasem ja napiszę tekst, a Emil dopisze coś od siebie, czasem na odwrót. Piosenki trochę dojrzewały i miały kilka wersji, aż poczuliśmy, że to jest to.

 

Natomiast tekst do „Blue” to głównie zasługa Emila, może dlatego ta piosenka jest trochę mniej melancholijna? (śmiech)

Youth Novels, fot. Dawid Stube

EN: Nie mamy jednego schematu pracy, dlatego przy każdym utworze wygląda to nieco inaczej i każde nagranie jest dla nas nowym doświadczeniem. Staramy się razem rozwijać muzycznie, więc nie tworzymy podziału zadań. Chcemy być wspólnie zaangażowani w cały proces twórczy.

 

KKB: A czy tak jak wcześniej „nagrywki” odbywały się w pokoju Emila, a recenzentami byli bliscy?

AB: Tak, Emila pokój jest naszą pracownią i twórczą jaskinią. Wcześniej Emil miał bardzo ciemny pokój, teraz jednak wystrój jest bardzo jasny, więc może wprowadzi to więcej światła do naszej muzyki. Czasem pytamy naszych bliskich o wrażenia przed premierą i bardzo im ufamy.

EN: Chcielibyśmy w przyszłości pracować w studiu, gdzie do wyboru mamy wiele różnych instrumentów, jednak na ten moment nie możemy sobie na to pozwolić. Próbujemy tworzyć własną przestrzeń, w której oboje czujemy się komfortowo i nie jesteśmy ograniczeni czasem.

 

KKB: Aniu, co cię najbardziej inspirowało przy pisaniu tekstów?

AB: Jak wspomniałam wcześniej, czasem teksty są sumą naszych wspólnych pomysłów. Inspirują mnie ludzie wokół i sytuacje, czasem historie z książek, ale też filmy i seriale, szczególnie te kryminalne. Uwielbiam sztukę, sceny z obrazów. Często opisuję moje uczucia i lęki, pomysły na piosenki przychodzą, gdy nie mogę spać. Przy nadchodzącej płycie najbardziej inspirowały nas woda, niebo i własne doświadczenia.

 

KKB: W tekstach uderza bogactwo emocji i szczerość przekazu. Czy myślicie, że muzyka może zmienić człowieka, a nawet świat?

AB: Muzyka może rozwinąć wrażliwość, empatię, zwrócić uwagę na różne problemy. Zwłaszcza w połączeniu z obrazkiem, który domyka historię. Niedawno James Blake wydał nowy album „Friends That Break Your Heart”, na którym znajduje się utwór „Say What You Will”. Ta piosenka mnie wzrusza przy każdym odsłuchaniu i stała się wręcz hymnem mojego 2021 roku. Na dodatek dopełnia ją pięknie nakręcony, a jednocześnie smutny i poruszający teledysk.

EN: Dla mnie muzyka jest pewnego rodzaju azylem, miejscem, w którym odnajduję spokój i bezpieczeństwo. Jestem szczęśliwy, że mogę odkrywać takie miejsca, być odbiorcą, ale również współtwórcą tych muzycznych przestrzeni. Pozwalają nam one na wyrażenie siebie, tego co czujemy w danym momencie. Czasami chciałoby się coś wykrzyczeć, ale wtedy sięgamy po instrumenty i w naszym spokojnym stylu tworzymy coś nowego. (śmiech)

 

Youth Novels, fot. Dawid Stube

Youth Novels, fot. Dawid Stube

Muzyka jest też dla mnie nosicielem historii, zapisem poszczególnych momentów z naszego życia.

 

Czasami przesłuchując utworu od samego początku naszej działalności, widzę, jak wraz z ich powstawaniem dojrzewamy, jak zmienia się nasze postrzeganie świata oraz jak wykorzystujemy doświadczenie zdobyte z każdym nowym wydawnictwem.

 

KKB: Emil, brzmienia, które tworzysz, trudno jest zaszufladkować, choć określane bywają jako post-rockowe czy indie-rockowe z elementami „chłodnego folku” oraz szeroko pojętej alternatywy, a sama bym je ujęła jako „dark romantic”. Definiujesz swoje dźwięki? Czy gitara jest w nich równoważna elektronice?

EN: Sam nie potrafię zdefiniować muzyki, którą tworzymy razem z Anią. Wszystko zazwyczaj u mnie zaczyna się od gitary albo pianina, są to bardzo wdzięczne instrumenty do pisania. Często eksperymentuję również z różnymi efektami typu reverb czy delay. Przestrzeń jest dla nas bardzo ważnym elementem utworu, staramy się ją uzyskać na różne sposoby, za każdym razem inny.

 

Lubię usiąść i bez zastanawiania wydobywać różne dźwięki, szukając w nich czegoś ciekawego, odpowiadającego mojej wrażliwości.

Wszystko od razu rejestruję na dyktafon w telefonie, by następnie wybrać te ciekawsze momenty i kontynuować już wspólnie z Anią pracę nad nimi.

 

KKB: A jak jest z odbiorem waszej muzyki przez publiczność? Możecie podzielić się jakimiś ciekawymi wspomnieniami i wrażeniami?

AB: Lubimy wspominać nasz koncert na Open’erze w 2016 roku. Tuż za sceną, na której graliśmy, zapalił się foodtrack z frytkami, w którym na dodatek jadłam dwa dni wcześniej. Widownia falowała, z jednej strony na drugą, aby sprawdzić, co się dzieje. Na dodatek w trakcie zaczął lać deszcz. Jesteśmy wdzięczni, że ludzie zostali do końca koncertu, mimo tych przygód w tle.

 

Youth Novels, fot. Dawid Stube

Youth Novels, fot. Dawid Stube

A my o wielkiej chmurze dymu nad nami dowiedzieliśmy się dopiero ze zdjęć.

Każdy koncert to zupełnie inne emocje. Pamiętamy miłe słowa po koncertach, które zawsze nas wzruszają, bo czasem ludzie otwierają się przed nami. Na koncercie w Lublinie dostaliśmy tajwańskie przysmaki od jednej z fanek, która przyjechała do Polski na studia.

 

KKB: Czego zatem materialnego i niematerialnego wam życzyć w kontekście nowego krążka i najbliższej przyszłości?

AB: Koncertów oraz spotkań z fanami. Powodzenia z wydaniem EP-ki i pozytywnego odbioru. No i może zdrowia i spokoju w tych niespokojnych czasach. Bardzo dziękujemy za rozmowę!

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
1
Świetne
Świetne
6
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0