fot. Mariusz Forecki

Nauka potrzebuje przyjaciół

„Wyróżniamy prace z solidnym warsztatem naukowym, ale i te, które upowszechniają dorobek innych. W beletrystyce warunkiem jest, żeby opowieść osadzona była w realiach Wielkopolski” – o Konkursie na Najlepszą Publikację o Wielkopolsce mówi prof. Andrzej Gulczyński.

BARBARA KOWALEWSKA: Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk ma długą historię. Jakie były cele jego działalności, gdy powstawało, a jakie teraz, w innej rzeczywistości?

PROF. ANDRZEJ GULCZYŃSKI: PTPN powstało w 1857 roku jako odpowiedź na potrzeby dostrzegane w społeczeństwie polskim pod zaborem pruskim. Czyniono starania, aby założyć uniwersytet – to się nie udało – ale w innych miastach powstawały już w tym czasie organizacje wspierające naukę i dbające o zachowanie pamięci o polskości, np. w Szamotułach i Gostyniu. Dobrym wzorcem były towarzystwa działające w Lipsku czy Warszawie. Ich wzorem postanowiono założyć Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Jego celem miało być prowadzenie badań, zbieranie różnych obiektów i popularyzacja nauki. Powstały więc zbiory malarstwa, rzeźby, otwarto galerię, która rozrosła się, gdy Seweryn Mielżyński przekazał nam swoją kolekcję. Były też „starożytności” oraz eksponaty przyrodnicze. Dziś większość zbiorów znajduje się w różnych wielkopolskich muzeach.

 

Wszystkie te obiekty dawały bazę dla działań uniwersytetu, który wprawdzie nie powstał, ale Towarzystwo pełniło jego funkcję. Zbiory służyły też popularyzacji wiedzy, nie było przecież wtedy internetu.

Od początku ważna była biblioteka, zbierano książki, znaczna ich część uległa zniszczeniu w czasie II wojny światowej, część udało się ocalić. Jest to jeden z najlepszych księgozbiorów w Wielkopolsce o charakterze naukowym. Zbiory Biblioteki Raczyńskich miały charakter bardziej popularny, przeznaczony dla mieszczan, podczas gdy nasza biblioteka od początku była naukowa. Jest podstawą warsztatu badawczego dla specjalistów z różnych dziedzin. Znajduje się w niej wiele rękopisów, np. rękopis „Halki” Stanisława Moniuszki. Mamy też zielnik Elizy Orzeszkowej ze zbieranymi przez nią roślinami, pierwodruki Mikołaja Kopernika, Józefa Strusia i unikatowe egzemplarze innych starodruków.

 

Co się zmieniło i jak dzisiaj wygląda działalność Towarzystwa?

Prof. UAM dr hab. Andrzej Gulczyński, fot. Mariusz Forecki.

Nie prowadzimy już działalności wystawienniczej, a na uczelniach mamy tak wysoką specjalizację, że nie ma potrzeby dublowania tego. Postanowiliśmy rozwijać badania w regionie. Prowadzimy w tym kierunku kilka akcji na bazie zbiorów biblioteki. Nawiązujemy kontakt z różnymi miastami i powiatami wielkopolskimi. Już od kilku lat na spotkania przyjeżdżają mieszkańcy Pleszewa, Jarocina, Wrześni czy Gostynia. My również jeździmy do nich, organizując wystawy, które są rezultatem tej współpracy. Stworzyliśmy też Akademię Regionalistyczną, na którą udało nam się uzyskać grant z Urzędu Marszałkowskiego.

 

Jakie działania planujecie w ramach Akademii?

Nasi członkowie z różnych dziedzin będą przedstawiali możliwości badawcze i stan badań w regionie. Chcemy włączyć regionalistów z terenu całej Wielkopolski w jeden nurt, z podstawą naukową solidniejszą niż dotąd. Chcemy, żeby mieli możliwość wymiany doświadczeń z innymi. Takie doświadczenie ma Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne i z nim też będziemy współpracować. Towarzystwo organizuje raz do roku spotkania, stwarza wspólną przestrzeń dla środowisk, my chcemy dodać do tego solidną podstawę naukową. Ta wymiana będzie korzystna dla obu stron, naukowcy też zyskają, bo zostaną „sprowadzeni na ziemię”.

 

Chcemy przypomnieć, że nie tylko Paryż czy Ameryka są ciekawymi miejscami badawczymi, ale również Wielkopolska. A żeby tak się stało, musimy podnosić wartość tych badań.

Temu służy również Konkurs na Najlepszą Publikację o Wielkopolsce?

Tak. Przez ten konkurs chcemy doceniać tych, którzy badają region lub o nim piszą. Powstał taki pomysł, a Marszałek Województwa do niego dołączył. Bez finansowego wsparcia nie bylibyśmy w stanie tego zrobić. To, że Marszałek funduje tę nagrodę, też jest bardzo ważne. A nagroda ma w tytule „PTPN”, bo jesteśmy nie tylko ważną instytucją z piękną tradycją, ale i najdłużej działającą oficyną wydawniczą.

 

Konkursem objęte są również prace popularno-naukowe i beletrystyka.

Prof. UAM dr hab. Andrzej Gulczyński, fot. Mariusz Forecki.

Trudno czasem odróżnić prace popularne od naukowych. Mówi się, że jeśli praca jest pozbawiona przypisów, to już jest pracą popularną, albo gdy jest napisana przystępnie, to traci walor naukowości. Czasem też praca naukowa napisana jest świetnym, zrozumiałym dla innych językiem. Wyróżniamy prace z solidnym warsztatem naukowym, ale i te, które upowszechniają dorobek innych. Chcemy doceniać wysiłek popularyzatorów. Natomiast w beletrystyce warunkiem jest, żeby opowieść osadzona była w realiach Wielkopolski.

 

Czego oczekują członkowie komisji, gdy biorą do ręki książkę przysłaną na konkurs?

 

Książka musi być ciekawa dla czytelnika, ale też podejmować ważny problem związany z regionem, pozycja naukowa musi mieć solidną podstawę źródłową i być dobrze napisana. Oceniamy też staranność wydania, chociaż nawet najlepiej wydana książka bez sensownej treści nie ma szans na wygraną. Bywa też tak, że świetnej szacie graficznej towarzyszy treść nie najwyższego lotu. Istotna jest doniosłość tematu i wartościowe opracowanie.

Nagrodę otrzymuje autor, ale wydawcę również wyróżniamy specjalnym dyplomem. W beletrystyce, oprócz tego, że szukamy fascynujących historii, wskazujemy książki, do których mógłby sięgnąć każdy Wielkopolanin, albo takie, które można by polecić czytelnikom z innych stron Polski, żeby się czegoś o Wielkopolsce dowiedzieli. W tym roku napłynęło dużo prac dotyczących powstania wielkopolskiego.

 

Co chcielibyście, żeby znalazło się w zgłaszanych pracach? Jakie zagadnienia pozostają jeszcze do spenetrowania?

 

Prof. UAM dr hab. Andrzej Gulczyński, fot. Mariusz Forecki.

Każdy z członków komisji powie, że w jego dziedzinie jest wciąż za mało prac. Jako prawnik powiem, że badania nad prawem w Wielkopolsce są znikome. Byli świetni badacze, jak profesor Witold Maisel, moi uczniowie również nad tym pracują, ale to za mało. Jest to związane z problemem parametryzacji w badaniach naukowych. Łatwiej opublikować prace poświęcone problemom teoretycznym i globalnym, takie publikacje są też lepiej oceniane parametrycznie.

 

Wybierając temat badań i możliwość uzyskania dotacji, wielu zdecyduje się na wyjazdy w atrakcyjne miejsce – do Azji czy nad polskie morze, a nie do wioski położonej kilkadziesiąt kilometrów od Poznania.

Dlatego chcemy jako Towarzystwo docenić wysiłki tych, którzy pracują w regionie. A mało opracowane obszary? Dopiero niedawno zainteresowano się życiem codziennym w Wielkopolsce.

 

Długo na pierwszym planie były polityka i wielkie wojny. Dalej mamy kult poległych, a za nimi dopiero są organicznicy, którzy inaczej walczyli o polskość.

A przecież to ich praca przygotowała grunt pod powstanie wielkopolskie. Na opracowanie czekają zatem tematy związane z życiem codziennym: o czym pisano w listach, o sposobie doboru małżeństw, co ludzie jedli, jak panowała moralność. Wielu tych zagadnień nie znajdziemy w dokumentach. Trzeba badać listy, odsłuchiwać wspomnienia. Ale przeszłość to tylko jeden z aspektów włączanych do badań interdyscyplinarnych, które propagujemy.

 

Jakie regiony Wielkopolski są jeszcze „białymi plamami”?

Prof. UAM dr hab. Andrzej Gulczyński, fot. Mariusz Forecki.

Tu chcemy zrobić dopiero rozeznanie, musimy ustalić, o którym miejscu jeszcze nikt nic nie pisał – i zachęcić do działania. Są jednak ośrodki prężnie działające, jak Pleszew, w którym naukowcy z Poznania łączą wysiłki z miejscowymi badaczami. Sam jestem w to zaangażowany. W Pleszewie od dawna wydawany jest świetny „Rocznik Pleszewski”. PTPN wydaje z kolei cyklicznie publikacje z serii „Wielkopolska dawniej i dziś” – opracowania zawierające badania prowadzone w Pleszewie zamieszczono właśnie w niej.

Skoro o serii mowa, to ostatni jej tom zawiera „Dziennik polskiego sejmu dzielnicowego” z 1918 roku. Jest to jeden z elementów większego przedsięwzięcia. Sam sejm był ważnym etapem w dochodzeniu do niepodległości i objęcia władzy przez Polaków. Warto podkreślić, że wówczas kobiety po raz pierwszy uzyskały prawa wyborcze. W Warszawie nastąpiło to nieco później. W ramach tego projektu, realizowanego m.in. przy wsparciu Urzędu Marszałkowskiego miasta Poznania i Fundacji „Zakłady Kórnickie” przygotowaliśmy szereg wystaw (obecnie jedną z nich można oglądać w Koźminie). Teraz przygotowujemy słownik delegatów na ten sejm i współpracujemy z regionalistami nie tylko z Wielkopolski.

Pracujemy też z młodzieżą w ramach projektu „Forum Szkół Polskich”, w którym nawiązujemy do naszej tradycji – pracy organicznej i rozważamy to w kontekście Polski i Europy. Zapraszamy do udziału sześć szkół licealnych: z Łotwy, Litwy, Ukrainy, Czech i dwie nasze. W ubiegłym roku były to szkoły z Pleszewa i Strzelec Opolskich.

 

Co jest celem tego projektu?

Rozważanie problemów polskości w kontekście europejskim w nawiązaniu do ważnych dla Wielkopolski wartości: pracy organicznej, przywiązania do prawa, gospodarności, samorządności. Mamy trzy ważne konteksty: Poznań, Polskę, Europę. Członkowie PTPN prowadzą wykłady, zajęcia w terenie i warsztaty, w czasie których młodzież z różnych szkół w grupach dyskutuje i wspólnie rozwiązuje problemy.

 

Jak się młodzież potraktuje poważnie, to potrafią poważnie rozmawiać?

Młodzi ludzie bardzo chętnie dyskutują w tym projekcie. Ponieważ są to uczniowie z różnych krajów, dla nas ważne jest, żeby wiedzieli, że Wielkopolska jest również istotna dla całej kultury polskiej i europejskiej, a nie tylko Warszawa czy Kraków. Uczestnicy tego projektu są też aktywni na Facebooku, utrzymują ze sobą kontakty. W tym roku będziemy kontynuować te działania.

 

W jaki sposób realizujecie cel popularyzacji nauki?

Popularyzacja nauki może być skierowana do różnych adresatów i mieć różne formy. Organizujemy cykl konferencji „Człowiek przyszłości”, w którym chcemy pokazać, że potrzebna jest współpraca interdyscyplinarna, że na jeden problem można spojrzeć z wielu punktów widzenia i że w badaniu przeszłości ważna jest współpraca różnych specjalistów, np.: archeologa, metaloznawcy, dendrologa, biologa, specjalisty od medycyny sądowej i innych. Co roku organizujemy kilka takich konferencji, które są otwarte dla wszystkich, ale uczestniczą w niej głównie naukowcy. Zawsze patronuje jej jeden z wybitnych nieżyjących już członków PTPN.

 

Myślimy też o tym, co naukowcy mogą dać młodym: studentom i doktorantom. Temu służą odbywające się u nas interdyscyplinarne seminaria doktoranckie.

Prof. UAM dr hab. Andrzej Gulczyński, fot. Mariusz Forecki.

Na ogół doktoranci dyskutują wśród specjalistów swojej dziedziny. My zapraszamy ich do wymiany doświadczeń z przedstawicielami innych dyscyplin pod opieką merytoryczną naszych członków. Po co? Po to, żeby na przykład prawnik spojrzał na rodzinę nie tylko przez pryzmat przepisów, bo socjolog, teolog, psycholog dostrzegają w niej zupełnie inne problemy. Nie jest wcale łatwo – chociaż tak dużo się mówi o interdyscyplinarności, niechętnie wychodzi się poza swoją dziedzinę.

Ostatni typ popularyzacji skierowany jest do tych, którzy w ogóle nie zajmują się nauką. W tym nurcie prowadziliśmy trzyletni projekt „Poznański sposób na niepodległość”, pokazując, jak zachowywali się Polacy po utracie niepodległości, od końca XVII wieku. Poprzez wykłady i spacery miejskie przypominaliśmy, jak walczono o Polskę w różny sposób, nie tylko zbrojnie, ale też poprzez zakładanie bibliotek, czasopism, drukowanie książek, troskę o język polski, sprawy religijne, życie codzienne, zwyczaje. To z tych działań zrodziło się powstanie wielkopolskie. Teraz rozpoczynamy kolejne wykłady pod tym samym tytułem, ale żeby pokazać, jak „spożytkowano” tę niepodległość w okresie II Rzeczypospolitej. Będziemy mówić m.in. o rozwoju urbanistycznym Poznania i życiu politycznym w mieście.

 

Na jakie najbliższe wydarzenia w PTPN chciałby pan zaprosić Wielkopolan?

Oprócz wszystkich wspomnianych już w rozmowie przygotowujemy projekt „Trzy Filary Uniwersytetu”, na stulecie powstania Uniwersytetu Poznańskiego. Te trzy filary to była Akademia Lubrańskiego, Kolegium Jezuickie i Uniwersytet oraz PTPN. W Muzeum Archeologicznym odbędzie się wystawa o Kolegium Jezuickim, a w Muzeum Archidiecezjalnym wystawa o Akademii Lubrańskiego w kontekście słynnego obrazu Matejki, który należy do PTPN, a teraz znajduje się w depozycie Muzeum Narodowego.

 

Kiedy PTPN powstawało, było jasne, że potrzebuje wsparcia, czasy były wyjątkowe. Czy dzisiaj nauka nadal potrzebuje przyjaciół?

Jak najbardziej, potrzebuje takich przyjaciół, którzy będą myśleli o nauce i o tym, że trzeba ją propagować, że nie tylko parametryzacja jest ważna, ale to, jaki sens ma nauka dla nas wszystkich. Trzeba pokazać, w jakim celu prowadzi się badania, do czego są one potrzebne.

 

Obecnie stawiamy na regionalizację i interdyscyplinarność. W tym zakresie naukowcy potrzebują przyjaciół i zachęty.

My możemy wskazywać kierunki działań i doradzać. Nie jesteśmy związani z jedną katedrą, więc widzimy problemy znacznie szerzej. PTPN zawsze było rzecznikiem całego środowiska uniwersyteckiego i naukowego. Chcemy zbierać rezultaty badań i prezentować je publicznie. W tym zakresie wspiera nas Marszałek Województwa. Problemem jest natomiast finansowanie codziennego funkcjonowania biblioteki.

 

Jak wygląda to finansowanie?

Prof. UAM dr hab. Andrzej Gulczyński, fot. Mariusz Forecki.

Dostajemy pieniądze na różne zadania, na przykład na digitalizację. Brakuje nam jednak środków na działalność podstawową: gromadzenie, utrzymywanie i udostępnianie zbiorów. Teraz pozyskujemy książki właściwie jedynie od darczyńców. Jeszcze kilka lat temu na prowadzenie biblioteki dostawaliśmy pieniądze z budżetu państwa, teraz mamy już tylko wsparcie na „zadanie”. Prowadzenie biblioteki uznano za wewnętrzną sprawę Towarzystwa.

Mówi się nam, że jeśli nie mamy pieniędzy na jej utrzymanie, to możemy przekazać zbiory bibliotece państwowej… Promujemy nasze zbiory, żeby zachęcić do korzystania z nich badaczy. W chwili, gdy rozmawiamy, odbywa się u nas ogólnopolska konferencja o dawnej książce. Chcemy nadal udostępniać zbiory, ale bez wsparcia finansowego nie będzie to możliwe. Bez tego nie będziemy mogli sfinansować większości naszych działań.

ANDRZEJ GULCZYŃSKI – prezes Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, profesor nadzwyczajny na wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, pełni również obowiązki dyrektora muzeum uniwersyteckiego. W swych badaniach specjalizuje się m.in. w zagadnieniach europejskiej kultury prawnej, ewolucji instytucji prawnych, wizualizacji prawa.

Autor ponad 100 publikacji. Pod jego redakcją ukazały się książki: „Wielkopolanie XX wieku” (2000), „Uniwersalne wartości w uniwersyteckim dyskursie” (2016), „Wielkie nadzieje, wielkie rozczarowania. Ład wiedeński a europejska wspólnota” (2016). Jest również redaktorem serii „Magistri Nostri. Profesorowie Wydziału Prawa Poznańskiego Uniwersytetu” oraz „Wielkopolska dawniej i dziś. Studia, źródła i materiały”. Uczestniczył w międzynarodowych programach badawczych, a wyniki swych badań prezentował m.in. podczas wykładów w Austrii, Czechach, Estonii, Hiszpanii, Niemczech, Słowacji, Słowenii, we Włoszech i na Łotwie.

CZYTAJ TAKŻE: „Wychodząc z pudełka”. 11. Short Waves Festival 2019 „Outside the box”

CZYTAJ TAKŻE: Rozumna wiara. Rozmowa z Tomaszem Grabowskim OP z Wydawnictwa „W drodze”

CZYTAJ TAKŻE: O wadze roztropnych słoni (Elmer i Pomelo)