fot. kadr z filmu „Sisters”, reż. Daphne Lucker

„Wychodząc z pudełka”

„Outside the box” to wyjście poza schematy myślenia i oswojoną estetykę. Filmy z całego świata, w tym zestaw z Azji, taniec z kamerą, przestrzeń miejska jako tworzywo filmowe, różnorodność form i eksperymentalnych poszukiwań dowodzą ważności krótkiego metrażu dla rozwoju współczesnej kinematografii.

UWAŻNE OKO AZJI

Krótkometrażówki z południowo-wschodnich rejonów Azji, wybrane przez kuratora programu Johna Badalu (założyciela indonezyjskiego festiwalu filmów LGBTQ+) zabierają nas w świat zarówno lokalnych, jak i uniwersalnych problemów. „Milion lat” (Kambodża 2018, reż. Danech San) operujący przemilczeniami i metaforą uwięzionych przez tamę krokodyli zdaje się skargą, za którą kryje się jakaś trudna przeszłość. Sen, milczenie bohaterów, nieobecność, pustka w długich ujęciach wzmacniają to poczucie. Końcowe ujęcie rzeki (w której mogą mieszkać groźne krokodyle) z łódki wpływającej coraz głębiej w zarośla dżungli, jakby połykającej widza, potęguje niepokój, z którym zostajemy.

„Kado” (Indonezja 2018, reż. Aditya Ahmad) pokazuje problemy z płynnością seksualną wieku dojrzewania w kulturze islamskiej. Bycie dziewczynką oznacza tu tylko służbę i posłuszeństwo, bycie chłopcem przyzwolenie na eksperymentowanie. Nastoletnie przebieranki to sposób na przymierzanie się do ról płciowych i „oszukiwanie” oczekiwań restrykcyjnego społeczeństwa. Niepewność co do swojej orientacji seksualnej w realiach indonezyjskich oznacza sytuację podwójnego zagubienia, z której trudno znaleźć wyjście.

Filipiński „The Imminent Immanent” (2018, reż. Carlo Francisco Manatad) jest zmontowany z emocji: gniew przenika się z nudą, goryczą i beznadzieją, a fantazja o innym losie kontrastuje z nędzą realiów. Dziewczyna nucąca pewien przebój wyobraża sobie siebie na scenie, ale i to wyobrażenie jest tandetne i smutne, skomentowane ironicznie obecnością gadającej papugi, która przedrzeźnia śpiewającą. Egzotyka miesza się z uniwersum. Krawcowa szyjąca falbaniaste stroje chłopcom, których matka chce pokazywać jako syjamskie bliźnięta, zabobon i myślenie magiczne skontrastowane z siłą nagłego deszczu, zalewającego obraz i bohaterów – prawdziwa obojętność świata i ucieczka w fantazję.

GRY CIAŁA, TANIEC KAMERY

W jednej z najciekawszych na festiwalu kategorii „Dances with Camera” zaproponowano filmy, których siłą napędową jest taniec. Rządzą tu ciało, dźwięk i manipulowanie przestrzenią w kadrze.

„Letters from Wuppertal” – współprodukcja Tanzrauschen e.V. & Mobile Dance e.V. „Zufluchtshaus”, Niemcy 2017, reż. Jo Parkes

„Letters from Wuppertal” – współprodukcja Tanzrauschen e.V. & Mobile Dance e.V. „Zufluchtshaus”, Niemcy 2017, reż. Jo Parkes

Do niemieckiego projektu „Letters from Wuppertal”, pomyślanego jako „wizualne listy” z różnych miejscowości, Jo Parkes zaprosiła mieszkańców lokalnej społeczności. Ciała tancerzy amatorów „ogrywają” przestrzeń i elementy architektury miejskiej: dawnego domu towarowego, ratusza, basenu czy ośrodka pomocy dla kobiet. Najciekawszy wydał mi się projekt ratuszowy, gdzie tancerze ogrywają wnętrze trzech starych wind, a burleskowe multiplikacje i wariacje ruchów nasuwały skojarzenia z biurokratyczną rzeczywistością rodem z „Procesu” Franza Kafki.

 

Pozostałe choreografie (pokazy artystów berlińskich) przełamują „tabu przestrzenne”: dzieją się w mieszkaniu, lesie, sklepie, tunelu metra, przestrzeni wykreowanej przez komputer.

Również środki filmowe przekraczają znane granice – uparte pokazywanie fragmentów ciał tancerzy w „błędnych”, niejako przypadkowych kadrach, celowe wychodzenie tancerza z kadru, montowanie ujęć z czernią i ujęć opozycyjnych, przyzwolenie na brzydotę, pokazywanie detali ciała, kontrasty, niedokończone sekwencje ruchów. Liczy się tylko ruch i dźwięk – ciało w centrum. Przełamana zostaje również tradycyjna konstrukcja choreograficzna poprzez montaż na zasadach collage’u. Wszystkie te zabiegi oddają fragmentaryczność odbioru dzisiejszego świata i wszechobecny niepokój.

 

Pierwszą nagrodę kategorii „Dances with Camera” festiwalowe jury przyznało obrazowi „Sisters” (Netherlands 2018, reż. Daphne Lucker). To taneczno-filmowe budowanie grozy w domu, w którym źle się dzieje. Dowiadujemy się o tym z audiowizualnych skrótów: dźwięku zduszonych krzyków, podjeżdżającego z piskiem opon samochodu, oślepiających świateł, rozbitego szkła na podłodze, ponurej kolorystyki pokoju dziecięcego.

 

Trzy siostry z przerażającej rzeczywistości uciekają w świat stworzony przez siebie: ich taniec mówi, że chcą krzyczeć, lecz nie mogą, że nie chcą widzieć tego, co się dzieje, że tylko w siostrzanych relacjach odnajdują ratunek.

Wizualnie i choreograficznie wyrafinowany ekspresyjny taniec budowany jest z sekwencyjnie powtarzanych ruchów, ulegających wariacjom w wykonaniu każdej dziewczynki. Mamy tu symboliczną grę na szczegółach scenograficznych: szkłem można się zranić, ale można je też położyć na kręcącej się płycie gramofonu i łapać światełka na suficie. Tak dzieci próbują przetworzyć w zabawę strzępki nieludzkiej rzeczywistości.

„Operation Jane Walk”, Austria 2018, reż. Robin Klengel, Leonhard Müllner

„Operation Jane Walk”, Austria 2018, reż. Robin Klengel, Leonhard Müllner

W kategorii „Urban View” nagrodę publiczności otrzymał „Operation Jane Walk” (Austria 2018, reż. Robin Klengel, Leonhard Müllner), który w konwencji gry komputerowej przedstawia Nowy Jork po kataklizmie. To miejska dystopia ukazana z punktu widzenia gracza, który nie strzela, ale obserwuje zniszczony świat pogrążony w anarchii. Tłumaczenie reguł gry zamienia się tu w pacyfistyczno-krytyczną narrację o nieudanych cywilizacyjnych i urbanistycznych projektach. To ironiczna opowieść o tym, że burzenie i budowanie na ogół nie jest podyktowane stworzeniem przyjaznej ludziom przestrzeni, ale arbitralnymi decyzjami, często o charakterze politycznym.

MIGRACJA, WYKLUCZENIE I RZĄDY KOGUTA

„No Man in an Island” (Norwey 2017, reż. Ali Parandian), „Nikt nie jest samotną wyspą” to nowe odczytanie znanego cytatu. Trzech imigrantów mieszkających od dawna w Norwegii spotyka się w parku, pijąc, paląc trawkę i narzekając na nietolerancyjne norweskie społeczeństwo. Gdy podchodzi do nich pijany Norweg, chcąc porozmawiać, wzajemne stereotypy prowokują konflikt. Następuje odwrócenie tematu wykluczenia: to właśnie imigranci z naciskiem podkreślają różnice. To oni stosują agresję wobec białego i w końcu go odrzucają.

Podział na wykluczonych i wykluczających zostaje unieważniony. Wykluczeni sami też wykluczają. „No Man in an Island” to smutne i ironiczne spojrzenie na niezdolność człowieka do otwarcia się na drugiego. Obraz poetycki, z cytatami literackimi, ale pozbawiony pretensjonalności. Poetyckość podkreślają zdjęcia, subtelne światło, wrażliwość na detal.

O podobnym, ale inaczej ujętym problemie opowiada film „Fence” (Kosowo/Chorwacja/Francja 2017, reż. Lendita Zeqiraj, III nagroda na festiwalowym konkursie). Jest nim wszechobecna nienawiść w domu migrantów. Uczestniczymy w spotkaniu kobiet, z których niemal każda doświadczyła przemocy ze strony mężczyzn, ale dla siebie nawzajem również są okrutne, oceniające i zazdrosne.

 

Niespokojna kamera wprowadza nas w chaotyczną, duszną atmosferę rozwrzeszczanego wnętrza, zostajemy wciągnięci w podminowaną rodzinną przestrzeń, gdzie każde zdanie jest „łatwopalne”.

Zagubiony w tej sytuacji, szukający uwagi kilkuletni chłopiec nie znajduje żadnego dorosłego, który by go zrozumiał (brak tu też mężczyzn). Świat kobiet jest inwazyjny, zniechęcający, brutalny i niedający oparcia. Gdy najmłodsza kobieta, matka chłopca, szykuje się do randki z czarnoskórym, słyszy: „Mieszanie się ras jest wstrętne”. Słyszy to również chłopiec, którego dziecięcym marzeniem jest posiadanie psa. Wykorzystując ogólne zamieszanie, przechodzi przez płot i szuka zrozumienia u kolegi. Czy to nadzieja na to, że młode pokolenie może się dogadać?

Nagrodę Publiczności otrzymał dokument „Tungrus” (Indie 2018, reż. Rishi Chandna). Realizowany z całą powagą schemat odpytywania bohaterów dokumentu wyśmiany zostaje przez abstrakcyjny temat: jeden z członków rodziny przynosi do domu pisklę jako zabawkę dla swoich kotów. Wyrasta ono na bojowniczego koguta i ustanawia w domu porządek dziobania. Jesteśmy jednak podwójnie wyprowadzeni w pole. Kogut nie może mieszkać w tym domu wiecznie, więc jego właściciel bez cienia wątpliwości mówi, że trzeba go będzie zabić i zjeść. Scena zarzynania innego koguta ucina komediowy wydźwięk dokumentu i zostawia nas z pytaniem o to, kto tu naprawdę rządzi.

„Brotherhood”, Kanada/Tunezja/Katar/Szwecja 2018, reż. Meryam Joobeur

„Brotherhood”, Kanada/Tunezja/Katar/Szwecja 2018, reż. Meryam Joobeur

Moim faworytem był „Brotherhood” (Kanada/Tunezja/Katar/Szwecja 2018, reż. Meryam Joobeur). Do swojej wioski wraca po rocznej nieobecności syn Mohameda, Malik, z 16-letnią żoną, która jest w ciąży. Malik był w Syrii, „żeby pomóc braciom w wierze”, nie wiemy jednak nic więcej. Nie pyta go o to ojciec, który nie może darować synowi, że opuścił rodzinę, jest też wrogo nastawiony do obcej dziewczyny i do jej obyczajów (zakrywania głowy chustą, a dłoni rękawiczkami). Zdjęcia zagęszczają przestrzeń, budują atmosferę napięcia, zbliżenia twarzy intensyfikują emocje.

Podejrzewając, że syn mógł współpracować z ISIS, Mohammed denuncjuje go na policji. Kiedy słyszy od jego żony, że zaszła w ciążę nie z jego synem, ale za sprawą wykorzystania i że oboje uciekali z Syrii przed terrorem, pojmuje swój błąd. Jest jednak za późno… Obraz rozpaczy ojca to jedna z najsilniejszych scen filmowych: Mohammed nad brzegiem morza wykrzykuje, wypłakuje bez końca imię syna, jakby miało to wymazać skutki zaciekłego gniewu. Film jest historią o destrukcyjnej ojcowskiej władzy prowadzącej do tragedii. A także o tym, że świat muzułmański nie jest jednorodny, a nietolerancja, strach i niechęć do obcych wszędzie są siłą niszczącą.

„All These Creatures”, Australia 2018, reż. Charles Williams

„All These Creatures”, Australia 2018, reż. Charles Williams

Wnikliwy psychologicznie „All These Creatures” (Australia 2018, reż. Charles Williams) opowiedziany został z punktu widzenia dorastającego chłopca, którego ojciec zaczyna się zmieniać z powodu „choroby mózgu”, a może z powodu tych małych stworzeń, które zaczęły się roić pod domem. Owe insekty odzwierciedlają niepokój wpadającego w szaleństwo ojca, „mówiąc do niego z nieznanego miejsca” i „wkładając mu do głowy pułapki”, ale po jego śmierci pozostają również w wyobraźni chłopca jako intensywny w swojej grozie „ocean dźwięków”. To lęk, który nie pozwala odróżnić, co „jest oznaką choroby, a co tobą”. Zakłócenie stabilnego świata dziecka oddaje niestabilna kamera, która wywraca porządek obrazu i nasila subiektywność percepcji.

POLSKIE PUNKTY WIDZENIA

„Users”, Polska 2018, reż. Jakub Piątek

„Users”, Polska 2018, reż. Jakub Piątek

„Users” porusza problem samotności w sieci (2018, reż. Jakub Piątek). Spotkanie dwojga ludzi przed ekranem komputera, na czacie, pokazuje, jak w jeden wieczór można zawrzeć znajomość, pokonać granice wstydu i intymności, zranić siebie nawzajem, a w końcu upokorzyć i odrzucić.

To świetnie podsumowana rozpaczliwa rzeczywistość pokolenia, które pragnąc bliskości, jednocześnie sabotuje próby jej znalezienia. Pozostając w klatce nowoczesnych technologii, mających rzekomo ułatwić kontakty z innymi, przeżywa samotność i rozpacz w wersji „upublicznionej”.

Polowanie na czarownice to sztandarowy manifest feminizmu walczącego. „Fascinatrix” (2018, reż. Justyna Mytnik) wprowadza na scenę postać kobiety, którą za nieposłuszeństwo mężczyzna obwołuje czarownicą. Konwencja musicalowa pozwala w sposób dosłowny dać kobiecie głos: zdjęcie żelaznej maski z twarzą „wiedźmy” wieńczy ni to śpiew, ni wycie wilczycy. Bohaterka dokonuje zemsty, pokazując, że za męską agresją kryje się słabość i strach przed kobietą. Wiedźma nie jest tu ofiarą, uosabia przemoc, do jakiej zdolna jest kobieta, której odmawia się wolności i traktuje ją okrutnie.

II nagrodę w konkursie polskiego krótkiego metrażu otrzymał film dwojga młodych reżyserów: Michała Soi i Róży Dudy z 2018 r. „Jestem synem górnika” – mówi narrator filmu o tym samym tytule, sceptycznie odnosząc się zarówno do przeszłości, z której wyrósł, jak i przyszłości, co do której nie ma wielkich nadziei.

 

Podróż w czasie staje się bilansem przemian, które dokonały się w naszym kraju. Siłę przekazu stanowią eksperymentalne poszukiwania techniczno-wyrazowe.

„Jestem synem górnika”, Polska 2018, reż. Michał Soja i Róża Duda

„Jestem synem górnika”, Polska 2018, reż. Michał Soja i Róża Duda

Kamera zabiera nas do przeszłości, w coraz głębsze, zapadające się i zalane wodą stare szyby górnicze. Towarzyszą nam niewyraźne głosy radiowych czy telewizyjnych wiadomości. Zalewa potok politycznych obietnic. Teraźniejszość to „gmach delirycznych pragnień” (zdjęcia kręcone w opuszczonym budynku z walającymi się szczątkami socrealistycznych rzeźb), gdzie pieniądz zastąpił stare ideologie. „Rzeczywistość podtrzymywana jest przez marzenia o przyszłości”. To ironiczne hasło prowadzi do satyrycznie potraktowanych afirmacji rodem z poradników pozytywnego myślenia („ciągle mi się udaje”, „wszystko jest możliwe”). Przyszłość nie jest dobrze oświetlona i taka też jest w filmie, co podkreśla prowokacyjne pytanie: „czy jesteśmy ubocznym skutkiem optymizmu?”.

ROZKLEJANIE PUDEŁKA

plakat 11. edycji Short Waves Festival

plakat 11. edycji Short Waves Festival

Wychodząc z pudełka, można zobaczyć więcej. Może się okazać, że poza tym, co znane, są jeszcze rozległe przestrzenie tematów, kreatywności, sposobów patrzenia i ekspresji. Jako że krótki film jest mniej podatny na rynkowe naciski, częściej możemy w nim zobaczyć odświeżające sposoby ujęcia tematów i odważne eksperymenty z materią filmową, ale też z wychodzeniem poza ramy gatunku.

Tematy antydyskryminacyjne i krytyczne spojrzenie na rzeczywistość młodych twórców stanowią wyzwanie rzucone tym, którzy odrzucają inność i przekonują, że w pudełku jest cieplej i bezpieczniej.

Short Waves Festiwal 2019 pokazał, jak tłumnie z tego dusznego miejsca wychodzi młode pokolenie filmowców na całym świecie.

 

11. Short Waves Festival 2019, Poznań, 19–24.03.2019. Organizator: Fundacja Ad Arte Partnerzy: Miasto Poznań, Samorząd Województwa Wielkopolskiego, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Polski Instytut Sztuki Filmowej i in.

CZYTAJ TAKŻE: „Nieznane oblicza Japonii” – przegląd filmów japońskich

CZYTAJ TAKŻE: Sprawy nie zawsze do śmiechu („Ale kino”)

CZYTAJ TAKŻE: Sputnik 2018. Festiwal Filmów Rosyjskich