fot. materiały prasowe

O wadze roztropnych słoni (Elmer i Pomelo)

Filozoficznie nastrojony słoń Pomelo, a także jego rezolutny, niepozbawiony przenikliwej refleksji pobratymiec Elmer uczą uważnego spojrzenia na wielowymiarowość codziennych zdarzeń i jednostkowy charakter ich przeżywania.

INNY BOHATER

Na tle stada szarych słoni Elmer wyróżnia się nie tylko kolorowym umaszczeniem, ale też wewnętrzną iskrą, wyjątkowym temperamentem, które nierzadko inspirują do działania pozostałych mieszkańców dżungli. Za sprawą kraciastego słonia zwyczajne pomysły nabierają wigoru prawdziwej przygody, a dzięki jego nietuzinkowym propozycjom sprawy kłopotliwe tracą ciężar, by na końcu rozproszyć się w ogólnym rozbawieniu.

Mogłoby się wydawać, że główną motywacją stojącą za wykreowaniem oryginalnego bohatera jest wzbudzenie sympatii czytelników – i choć w przypadku Elmera ambicja ta zostaje spełniona, to jednak historia patchworkowego słonia ma głębsze podłoże.

Bezpośrednim impulsem stojącym za stworzeniem postaci było dla Davida McKee przykre zdarzenie z własnej biografii: w czasie jednego z rodzinnych spacerów ciemna karnacja jego córki wywołała złośliwą, bolesną dla dziewczynki uwagę jej rówieśnika. Doświadczenie to znalazło swoje odbicie w książce zatytułowanej (po prostu) „Elmer”, która otwiera cykl krótkich opowieści o perypetiach oryginalnego słonia (pierwsze wydanie brytyjskie pochodzi z 1989 roku, w Polsce książka ukazała się 15 lat później nakładem wydawnictwa Dwie Siostry)*.

Stworzona w odpowiedzi na realny incydent historia pokazuje alternatywny świat, w którym niezręczność związaną z innością odczuwa sam bohater, ale nie jego otoczenie. Gdy Elmera zaczyna uwierać wielobarwna pepitka, decyduje się zatrzeć kolory i upodobnić do pozostałych słoni. Szybko się jednak okazuje, że nowa skóra, choć zapewnia tymczasową anonimowość, nie jest w stanie ukryć prawdziwej natury ciekawego świata słonia o nieszablonowym poczuciu humoru. Odkryciu właściwej tożsamości towarzyszy radość szarego stada i ulga Elmera.

 

W książce inicjującej kolekcję przygód kolorowego słonia bohater przekuwa niedopasowanie w poczucie własnej wyjątkowości.

Trzeba tu jednak podkreślić, że autorowi udało się uniknąć niebezpieczeństwa (równie nieuczciwego) odwrócenia proporcji. W „Elmerze” dowartościowaniu odmienności nie towarzyszy krytyka zwyczajnego: w lokalnym kolorycie dżungli jest miejsca na „słoniowość” stada i „kraciastość” Elmera.

David McKee, „Elmer i Wilbur”, przeł. Maria Szarf, Papilon, Poznań 2015

David McKee, „Elmer i Wilbur”, przeł. Maria Szarf, Papilon, Poznań 2015

Wątek „innego” powraca również w kilku kolejnych tomach – jednym z ciekawszych przykładów jest historia z „Elmera i Róży”.

Autor, przy pomocy nieśmiałej różowej słonicy, daje prztyczka w nos przekonanym o swojej wyjątkowości Elmerowi i jego kuzynowi Wilburowi (czarno-białemu brzuchomówcy; wszyscy członkowie najbliższej rodziny głównego bohatera wyróżniają się spośród pozostałych członków stada). Na małej Róży znacznie większe wrażenie (niż spotkanie kraciastych kolegów) robi widok szarego słonia. Okazuje się, że w nowym kontekście atuty mogą stracić swoją pierwotną siłę, a przedmiotem fascynacji staje się pozorna nieatrakcyjność.

We wspomnianej opowieści wyjątkowe okazuje się przeciętne (i odwrotnie) – dla Róży, ku zaskoczeniu wielobarwnych kuzynów, to właśnie całkiem zwyczajny i nie dość kolorowy nieznajomy będzie intrygującym Innym.

PO DRUGIEJ STRONIE RZEKI

David McKee, „Elmer i hipopotamy”, przeł. Dominika Dominów, Papilon, Poznań 2011

David McKee, „Elmer i hipopotamy”, przeł. Dominika Dominów, Papilon, Poznań 2011

Niektóre z historii o Elmerze traktować można jak autorskie poprawki do rzeczywistości. Obserwacje dotyczące realnych zdarzeń i osobistych doświadczeń niejednokrotnie rezonują w twórczości dla najmłodszych, być może z wyrażoną nie wprost intencją, by tego typu „lekturowe lekcje” miały swój udział w kreowaniu nowej wrażliwości.

 

Według słów McKee dla wydanej w Wielkiej Brytanii w 2003 roku książki „Elmer i hipopotamy” ważną motywacją była reakcja na niechęć zachodnich społeczeństw wobec imigrantów.

W fikcyjnej historii jest miejsce na to, czego według autora zabrakło w rzeczywistości – pytanie o przyczynę zaistniałej sytuacji i wsparcie wychodzące poza doraźną pomoc.

Chociaż pierwszą reakcją mieszkańców dżungli na pojawienie się przybyszy jest wrogość, argumenty Elmera przekonują słonie nie tylko do konieczności tymczasowego podzielnia się własną przestrzenią, ale przede wszystkim zaangażowania w umożliwienie hipopotamom powrotu do utraconego domu.

Współpraca zwierząt skutkuje sforsowaniem tamy na rzece i staje się gestem założycielskim dla nawiązania pokojowych relacji sąsiedzkich. Choć sam autor mówi o bezpośrednim przełożeniu realnych zdarzeń na fikcyjną opowieść, książkę można czytać w zupełnym oderwaniu od wspomnianego kontekstu.

 

Etyczny wymiar przekazu ogniskuje się przede wszystkim wokół refleksji o pozornej wygodzie egoizmu, który wielokrotnie stoi u źródeł obudowywania wizerunku „obcych” krzywdzącym stereotypem.

A jeśli szukać jakiegoś rodzaju apelatywności ujętej w historii spotkania słoni z hipopotamami, będzie to zachęta do zadawania podstawowych pytań (niezależnie od poziomu skomplikowania sytuacji) – nawet gdyby potencjalna odpowiedź skutkowała koniecznością wyjścia poza własną strefę komfortu i wysiłkiem zaangażowania.

ELMER – ENTUZJASTYCZNY TRZYDZIESTOLATEK

„Urodziny Elmera”, przeł. Maria Szarf, Papilon, Poznań 2019

„Urodziny Elmera”, przeł. Maria Szarf, Papilon, Poznań 2019

W tym roku mija trzydzieści lat od ukazania się w Wielkiej Brytanii pierwszej książki o wyjątkowym słoniu. Okrągły jubileusz Elmera stał się okazją do sprezentowania (również polskim) czytelnikom nowej opowieści – tematycznie związanej z jego świętem.

Najnowsze, tegoroczne wydawnictwo – „Urodziny Elmera” – zawiera w sobie pewną przewrotność. Choć można by oczekiwać akcji rozgrywającej się wokół hucznego fetowania i wiwatów na cześć słonia w kratkę, czytelników czeka zaskoczenie – Elmer wcale nie ma urodzin…

W krótkiej historii o jednym (jednak „nieurodzinowym”) dniu z życia dżungli – nieporozumienia się nawarstwiają, atmosfera gęstnieje, a planowany dowcip (mając u podstaw pomyłkę) traci swój pierwotny sens. Mimo braku bezpośredniego powodu do świętowania dobry nastrój wraca wraz z pojawieniem się kraciastego tortu urodzinowego.

O niesłabnącej popularności książek opisujących przygody kolorowego słonia (od lat w kanonie światowej literatury dla dzieci) decyduje wiele czynników.

 

Zdaje się jednak, że Elmer zjednuje sobie sympatię kolejnych pokoleń czytelników przede wszystkim dzięki swojej bezpretensjonalności.

Choć kreowany jest na osobliwego przewodnika – inicjatora pouczających przygód i autora trafionych rozwiązań wobec piętrzących się kłopotów – nie sprawia wrażenia nachalnego edukatora. Każda historia zawiera w sobie określone przesłanie, ale forsowany postulat zostaje umiejętnie wpisany w codzienny bieg zdarzeń.

W świecie Elmera, jego rodziny i sąsiadów jest miejsce na wszystko, co składa się na życie wspólnoty i wielopoziomowość poszczególnych relacji: na dowcipy (zdarza się, że nie zawsze dla wszystkich zabawne), nudę, czułość, na zmęczenie sobą i sobą nawzajem, międzypokoleniowe rozmowy, motywującą siłę wsparcia przyjaciół, nieporozumienia.

POMELO: SŁOŃ SPOD DMUCHAWCA

Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, „Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem”, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2012

Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, „Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem”, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2012

Ramona Bădescu i Benjamin Chaud – autorzy opowieści o różowym słoniu Pomelo – proponują inne podejście zarówno do sposobu opowiadania, jak i konstruowania wizerunku głównej postaci.

Serię książek będących rezultatem ich twórczej współpracy cechują urywkowość narracji, otwarte zakończenia i bardziej kameralna przestrzeń, w której porusza się bohater. To nie, jak w przypadku Elmera, gęsta dżungla w intensywnych kolorach, ale ogród i w nim własne (udomowione) miejsce pod dmuchawcem (choć słoń porywa się również na poznawcze przygody i wyjście poza oswojone rewiry).

Tryb lektury wyznacza zindywidualizowana perspektywa relacji – krótkie zapisy będące świadectwem emocji i rozważań wrażliwca o (niekiedy kłopotliwie) długiej trąbie. Lektura poszczególnych części potwierdza deklarowaną intencję autorów, by akcentować przede wszystkim wewnętrzną kondycję bohatera: czytelnik poznaje jego refleksje, uczucia, niepokoje, czasem dość skomplikowane wywody myślowe (często mieszczące się w formule: co by było gdyby?).

Choć od ukazania się na polskim rynku (nakładem wydawnictwa Zakamarki) pierwszych tytułów serii – „Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem” i Pomelo jest zakochany – minęło zaledwie siedem lat, wydaje się, że różowy filozof na stałe wpisał się w katalog postaci reprezentujących wartościową (bo wymagającą) literaturę dla małych czytelników.

Kolejne części (konsekwentnie tłumaczone z francuskiego przez Katarzynę Skalską) zyskują sobie nowych sympatyków – czego potwierdzeniem może być nominacja najnowszego tytułu, „Pomelo rośnie”, do tegorocznej edycji Konkursu na Najlepszą Książkę Dziecięcą „Przecinek i Kropka”.

FORMA DO WYPEŁNIENIA WYOBRAŹNIĄ

Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, „Pomelo i kształty”, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2015

Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, „Pomelo i kształty”, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2015

Wszystkie propozycje lekturowe serii o Pomelo opierają się na twórczym dialogu słowa i obrazu. Realizowanie nadrzędnej intencji, by rzeczywistość, której doświadcza bohater, przedstawić przez pryzmat jego wrażliwości i wyobraźni, daje autorom ogromną swobodę twórczą.

 

Humorystyczne ilustracje Benjamina Chauda zaskakują, czasem oddalają się od sensu sugerowanego w danym fragmencie tekstu, odpowiadają słowom świeżym skojarzeniem.

W ogromnej mierze niebanalny humor i potencjał pogłębiania treści ujęte są w samej warstwie tekstowej. Ramona Bădescu zapętla znaczenia, wielokrotnie proponuje zabawę słowotwórczą, dowartościowując zmysłowy poziom odbioru świata.

Twórcy zachęcają czytelnika do kreatywnej lektury – szukania własnych, intuicyjnych, skojarzeń i osobnych języków dla określania emocji, widoków, zdarzeń. W pewnej mierze legitymizują język dziecka jako pełnoprawny i właściwy do opisu doświadczanych relacji, obserwowanych zjawisk.

 

Ten koncept twórczy wyrasta z osobistych przeżyć autorki, która jako dziesięciolatka, przenosząc się z Rumunii do Francji, musiała na nowo odnaleźć siebie – w innym otoczeniu kulturowym i w drugim języku.

„Jako dziecko z jednej strony intensywnie poznawałam rzeczywistość, z drugiej – nowy język. Efekt był taki, że tworzyłam własne słowa dla wyrażenia świata i tego, co we mnie się działo. Szukałam i szukam cały czas dostosowania formy i znaczenia” (źródło: www.newsweek.pl).

Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, „Pomelo i kolory”, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014

Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, „Pomelo i kolory”, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014

Artyści proponują również świeżą formułę książek dziecięcych, które z założenia miałyby realizować program edukacyjny – uczyć podstawowych kategorii opisu świata: kształtów, kolorów, prostych opozycji.

W trzech (wyróżniających się mniejszym formatem) publikacjach „Pomelo i przeciwieństwa” (2013), „Pomelo i kolory” (2014), „Pomelo i kształty” (2015) dominuje asocjacyjność, którą, według autorów, najpełniej można wyrazić przez użycie neologizmów i metafor. Elementarne pojęcia stają się bodźcem do tworzenia zaskakujących obrazów, czasem pełnych wewnętrznych napięć i dodatkowych znaczeń, jak choćby „nieodgadniony trójkąt wieczornego deszczu”, „dwupestkowy kształt miłości”, „kukulista okrągłość przemijającego czasu”.

Oczywiście nie wszystkie z oryginalnych opisów muszą spotkać się z pełnym zrozumieniem czy sympatią czytelników, można je interpretować jako autorską potrzebę podkreślenia indywidualnej perspektywy postrzegania rzeczywistości i impuls do podjęcia zabawy – językiem i wyobraźnią.

KROK W PRZÓD

Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, „Pomelo rośnie”, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2018

Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, „Pomelo rośnie”, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2018

 

Pomelo to typ bohatera-badacza, który uważnie przygląda się sobie, również w spotkaniu z innymi.

Jest wyjątkowo wrażliwy i otwarty na nowe doświadczenia, musi więc mierzyć się z szeregiem różnie zabarwionych emocji: nagły entuzjazm potrafi przeistoczyć się w poczucie lęku i niepewności. Choć stale się zastanawia, niekoniecznie dochodzi do ostatecznych wniosków – widząc wartość w samym zadawaniu pytań, wywracaniu pojęć, przypatrywaniu się codziennym zjawiskom z różnych perspektyw.

Najnowsza publikacja „Pomelo rośnie” (pierwsza książka z serii wydana w znacznie większym formacie) przedstawia refleksje, które towarzyszą dorastającemu bohaterowi. Różowy słoń – zaskoczony widokiem dobrze znanego, a nagle niepokojąco małego dmuchawca – zastanawia się, co znaczy rosnąć: być nie tylko większym, ale i starszym.

Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, „Pomelo rośnie”, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2018

Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, „Pomelo rośnie”, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2018

Pomelo uświadamia sobie nową perspektywę oglądu świata – nie jest przekonany, czy widzi więcej, ale na pewno inaczej. Oczywiście, wciąż zadaje szereg pytań, które mają siłę rozgęszczania, zdawałoby się, oczywistych sensów. Rozważania różowego słonia nie są wolne od rozterek, jednak gdzieś (na końcu) zwycięża poczucie gotowości do zrobienia kolejnego kroku i otwarcia się na nowe widoki.

Autorzy, czasem jedynie szkicując sytuacje i towarzyszące im emocje bohatera, umożliwiają dopełnienie treści wyobraźnią i wrażliwością odbiorcy. Książki o przygodach filozofującego słonia, będące pokłosiem twórczego spotkania dwóch temperamentów artystycznych, zachęcają do wspólnej lektury dziecka i dorosłego, budowania w rozmowie kolejnych, bliskich czytelnikom znaczeń i obrazów.

* Wydawnictwo Dwie Siostry opublikowało trzy tytuły serii: „Elmer” (2004), „Elmer i Wilbur” (2008) oraz „Elmer i zaginiony miś” (2008). Kolejne wydania wymienionych części, jak również pozostałe tomy (i ich wznowienia) ukazały się w Polsce nakładem wydawnictwa Papilon.

CZYTAJ TAKŻE: Młodym i młodszym – bez lukru i uproszczeń. Recenzja „Wilczków” i „O tym można rozmawiać tylko z królikami”

CZYTAJ TAKŻE: Zakamarki: nieco inne spojrzenie na dziecko. Rozmowa z Katarzyną Skalską

CZYTAJ TAKŻE: Wydawanie książek to adrenalina. Rozmowa z Anną Sójką-Leszczyńską