fot. archiwum WBPiCAK, na zdjęciu Piotr Kulka

Nie zakłamujmy prawdy o folklorze

„Jestem tradycjonalistą, osobą oddaną kulturze ludowej, kulturze muzyki, tańca, stroju i śpiewu, i chciałbym tak działać, by prezentować je w czystej postaci, ukazywać ich prawdę i nie pozwolić, by odeszły zapomniane” – mówi Piotr Kulka, kierownik Zespołu Folklorystycznego „Wielkopolanie” przy Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu.

Sebastian Gabryel: W 2021 roku Zespół Folklorystyczny „Wielkopolanie” podejmuje bardzo interesujące projekty. Jednym z nich są „Warsztaty Mistrza – nowa nadzieja”, w ramach których trzy pokolenia uczą się budować tradycyjne instrumenty ludowe. Co było impulsem do ich zorganizowania?

 

Piotr Kulka*: Ministerialny projekt „Warsztaty Mistrza – nowa nadzieja” to ochrona niematerialnego dziedzictwa kulturowego wielkopolskich tradycji dudziarskich poprzez organizację i realizację warsztatów budowy dud wielkopolskich typu bukowsko-kościańskiego oraz sierszenek. Impulsem do ich zorganizowania była chęć kultywowania i popularyzacji zanikających tradycji wielkopolskich w zakresie budowy instrumentów regionalnych, a także ukazania szerokiemu gronu odbiorców aktywności zanikającego zawodu budowniczego. Znane na terenie Wielkopolski od XVI wieku tradycje wytwarzania instrumentów oraz związanych z nimi materiałów weszły w fazę zaniku i dziś działa tylko kilku autentycznych twórców i instrumentalistów zajmujących się tą dziedziną.

 

Warsztaty Mistrza, fot. archiwum WBPiCAK

Nie można pozwolić, aby kultura wytwarzania instrumentów, które charakteryzują Wielkopolskę, region słynący z nich na całym świecie, zaginęła.

Stanowią one o naszej odrębności regionalnej, a nawet subregionalnej. Jestem tradycjonalistą, osobą oddaną kulturze ludowej, kulturze muzyki, tańca, stroju i śpiewu, i chciałbym tak działać, by ukazywać je w czystej postaci, ukazywać ich prawdę i nie pozwolić, by odeszły zapomniane. Cieszę się, że „Wielkopolanie” działają przy Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, instytucji, która wspiera działania dla dobra wielkopolskiego folkloru.

 

SG: Zorientowani w temacie wielkopolskiego folkloru wiedzą, że wspomniane dudy wielkopolskie typu bukowsko-kościańskiego oraz sierszenki to wyjątkowe instrumenty. A co o ich historii, brzmieniu, „duszy” warto powiedzieć laikom?

 

PK: Dudy to jeden z najstarszych instrumentów, obecny we wszystkich klasach społecznych na przestrzeni wieków, aczkolwiek na dudach nie grano w kościołach ze względu na ich „diabelski” charakter. Dawniej dudziarz był jednym z lepiej opłacanych zawodów na wsi – spisy podatkowe ukazują, że za dudziarza w wiosce właściciel pański odprowadzał taki sam podatek jak od młyna.

 

Warsztaty Mistrza, fot. archiwum WBPiCAK

Dudy były instrumentem unikatowym, ponieważ każdy z dudziarzy budował je sam – bo dopiero po wojnie pojawili się budowniczowie o szerokim zakresie działalności – z materiałów, które były dostępne w obrębie wioski, gospodarstwa.

Spośród ośmiu odmian dud w Polsce aż pięć występuje w Wielkopolsce. Dawniej ich tonacja była bardziej zróżnicowana – dudy o najwyższej tonacji były budowane na południu Wielkopolski, a im dalej na północ, tym niżej grały instrumenty. Często zależało to również od upodobań dudziarza. Dudy wielkopolskie i sierszenki wytwarzane są z naturalnych materiałów, takich jak drewno owocowe, skóra, pęcherze, trzcina, czarny bez czy kły dzika. Połączenie tych materiałów sprawia, że każdy instrument jest unikatowy, a nastrojenie go wymaga niemałych zdolności. Instrumenty te są bardzo podatne na działanie warunków atmosferycznych, dlatego nawet najmniejsza zmiana temperatury może dudy rozstroić. Dziś dudom towarzyszą skrzypce podwiązane – dawniej były to mazanki.

 

SG: Kiedy dwa lata temu rozmawialiśmy na temat Kuźni Tradycji, powiedziałeś, że „warto zadbać, by odbiorca był świadomy tego, czym jest folklor – kiedy kończy się autentyzm, a kiedy zaczyna jego swobodna adaptacja dla celów estradowych”. To wciąż poważny problem?

 

PK: Tak, dlatego działania popularyzacyjne, edukacyjne, które prowadzą „Wielkopolanie” w zakresie kultury tradycyjnej, są bardzo znaczące dla zachowania niematerialnego dziedzictwa wielkopolskiego.

 

Dbałość o każdy szczegół i prezentowanie go w formie jak najbliższej autentykowi, umiejętność ukazania prawdziwej tradycji wszystkim pokoleniom i zaciekawienia nią, stanowią ważny element przekazu historii regionu.

Projekt szycie strojów, fot. archiwum WBPiCAK

Kuźnia Tradycji, działająca przy Zespole Folklorystycznym „Wielkopolanie”, prowadzona przez muzyka regionalistę Pawła Zawadzkiego, jest tego przykładem. Tradycyjne instrumenty i autentyczne składy kapel przyciągają młodych uczniów, którzy oprócz gry zagłębiają się też w ich historię, brzmienie, a teraz podczas prowadzonych warsztatów również w ich budowę. Liczne koncerty edukacyjne, prowadzone także przez muzyków Kuźni, cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. Po co to psuć, zmieniać i urozmaicać? Po co zakłamywać prawdę? Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, bo każda forma popularyzacji kultury muzycznej jest cenna, zmienia się odbiorca, zmienia się środowisko przekazu, więc trzeba wyjść temu naprzeciw, jednak wtedy nie nazywajmy tego muzyką tradycyjną, nie oszukujmy odbiorców.

 

Wiem, że jest wiele zespołów muzycznych, które do swojego instrumentarium włączają instrumenty wielkopolskie, które inspirują się muzyką tradycyjną, i to cieszy.

Ludzie poznają – choć w zmienionej formie – polskie, wielkopolskie tradycje muzyczne. Jeśli jest to zrobione umiejętnie, to brawo, jednak uważam, że tradycyjna muzyka, tradycyjny śpiew, taniec czy zabawa również przyciągają, mają zwolenników i jest ich coraz więcej. I to też mnie bardzo cieszy. W ostatnich latach „Wielkopolanie”, oprócz prowadzenia działalności koncertowej, organizują tradycyjne wielkopolskie potańcówki. One również mają wymiar edukacyjny i z roku na rok cieszą się większym powodzeniem i przyciągają coraz szersze grono młodych ludzi. Podczas tych imprez można poznać tradycyjne gry, zabawy, tańce i składy instrumentalne. To świetny sposób na ukazywanie folkloru in crudo.

 

SG: Jak dużym wyzwaniem jest dla was maksymalna dbałość o właściwy wizerunek sceniczny, stroje i rekwizyty, z czego zresztą słyniecie nie od dziś?

 

Projekt szycie strojów, fot. archiwum WBPiCAK

PK: To prawda, dbamy o każdy detal stroju, podkreślając jego przynależność subregionalną i społeczną. Wiele ubiorów wykonywali – i do dzisiaj tak jest – twórcy ludowi z poszczególnych regionów kraju. Wiele z nich zostało odkupionych od autentycznych „nosicieli” ze starych skrzyń. Wśród nich znaleźć możemy stuletnie stroje mężatek biskupiańskich, składające się z kabatów, spódnic oraz charakterystycznych nakryć głowy – klapic, atrybuty drużbów szamotulskich – harapniki i chusty, a także ważące kilkanaście kilogramów stroje łowickie. Współpraca z regionalistami dotyczy również renowacji i uzupełniania strojów. Największą dbałością „Wielkopolanie” otaczają wielkopolskie przystroje kobiece – kryzy, czepce, bandy, fartuchy. Po rocznym używaniu na scenach tiulowe elementy strojów rodzimych należy prać, krochmalić i od nowa układać. Te czynności wykonywane są dla „Wielkopolan” przez ludowe twórczynie – kopczarki i hafciarki poszczególnych subregionów. Nie ukrywam, że kostiumy i dbałość o nie to moje oczko w głowie. Staram się, by zespół prezentował kulturę stroju na wysokim poziomie – zarówno jego wizerunku, jak i noszenia, ponieważ stanowi to cenny element prezentacji scenicznej i świadczy o jego nosicielach.

 

SG: I tu docieramy do drugiego z projektów, o który chciałbym zapytać, a mianowicie o nowe stroje dla „Wielkopolan”, powstające w ramach programu Narodowego Centrum Kultury „EtnoPolska 2021”. O jakie stroje poszerzycie swoje zbiory?

 

PK: W tym roku otrzymaliśmy dotację Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu z programu „EtnoPolska 2021” na zakup strojów regionalnych – lachowskich i cieszyńskich, w sumie dwudziestu ośmiu kompletów. Kostiumy szyte w ramach projektu wzorowane są na tradycyjnych strojach ludowych, a działania te zostały poprzedzone konsultacjami z etnografami, „naturszczykami”, dawnymi nosicielami tej odzieży, znawcami i ekspertami oraz wizytami w muzeach etnograficznych i izbach regionalnych, w celu zdobycia wiarygodnych informacji o autentycznych formach i wzorach.

 

Wielkopolanie, fot. archiwum WBPiCAK

Stroje wykonywane są z oryginalnych materiałów, ozdabiane autentycznymi haftami przez twórców ludowych, co jest istotne dla podkreślenia tradycji regionalnych.

Koszule, spódnice, spodnie, hoczki, cioski, gorsety i inne składowe kostiumów stanowić będą cenne zbiory w garderobie Zespołu Folklorystycznego „Wielkopolanie”, który dzięki nim poszerzy repertuar o widowiskowe zwyczaje, obrzędy i obyczaje dwóch regionów. Właściwie przygotowania zostały już rozpoczęte. W ostatni weekend sierpnia tancerze i muzycy zespołu uczestniczyli w szkoleniu z zakresu tańca, śpiewu i muzyki lachowskiej, prowadzonym przez ekspertów, regionalistów, autentycznych przedstawicieli kultury tej ziemi. Takie spotkania mają bardzo ważną, merytoryczną rolę w dążeniu do zachowania regionalnego charakteru, stylu wykonawczego i wierności subregionalnej prezentowanego programu. Podczas kilkudniowych warsztatów na salach treningowych poznańscy artyści przenieśli się w regionalny świat tradycji.

 

Bardzo cieszy mnie fakt, że „Wielkopolanie” pozyskali środki na zakup tych kostiumów.

Pozwoli to na pogłębienie świadomości kulturowej uczestników projektu, tancerzy i muzyków zespołu, a następnie odbiorców koncertów. To zaangażuje również młodzież oraz starsze pokolenie zespołu w odtwarzanie autentycznych form śpiewu, tańca, obrzędu oraz tradycji ziemi cieszyńskiej i lachowskiej.

 

Wielkopolanie, fot. archiwum WBPiCAK

SG: Podejrzewam, że projekty, o których rozmawiamy, nie są jedynymi. Co jeszcze przygotowujecie na kolejne miesiące?

 

PK: Najbliższe miesiące to oczywiście nie tylko działalność związana z projektami ministerialnymi, warsztatami z Andrzejem Mendlewskim – mistrzem tradycji, czy szyciem kostiumów regionalnych. Kalendarz „Wielkopolan” jest wypełniony po brzegi. Oprócz działalności koncertowej już we wrześniu tancerze i muzycy zespołu uświetnią choćby Dożynki Gminne w Łeknie i „Wiwatowisko” w Rawiczu, a także poprowadzą działalność edukacyjną w wielkopolskich ośrodkach kultury i oświaty. Dając kilkadziesiąt koncertów – i to tylko we wrześniu – zaprezentują dzieciom i młodzieży tańce, śpiewy i muzykę z okolic Rozbarka i Bytomia. Trasy kolejnych koncertów edukacyjnych są w trakcie planowania.

 

Edukacyjne formy koncertowe, których rocznie tancerze i muzycy dają kilkaset, to pomysł na umożliwienie kontaktu z kulturą i sztuką młodej i najmłodszej publiczności. „Wielkopolanie” od lat wychowują dzieci i młodzież, przekazując im wartości kultury polskiej, ze szczególnym uwzględnieniem tańca i muzyki wielkopolskiej.

Najbliższe miesiące to również turnieje i mistrzostwa tańców polskich w formie towarzyskiej, w których pary „Wielkopolan” zawsze zajmują czołowe miejsca. Odbywające się na terenie całego kraju imprezy to ciesząca się coraz większym uznaniem w polskich ośrodkach tanecznych forma popularyzacji polskich tańców narodowych oraz regionalnych. Pary występują w strojach wizytowych i oceniane są przez komisję sędziowską. Przedmiotem rywalizacji są polskie tańce narodowe – krakowiak, oberek, kujawiak czy mazur, a w młodszych kategoriach – także polka. Planów mamy bardzo dużo i oby wszystko się udało!

 

*Piotr Kulka – kierownik Zespołu Folklorystycznego „Wielkopolanie” przy Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, choreograf, pedagog, manadżer kultury, ekspert Polskiej Sekcji CIOFF (Międzynarodowej Rady Stowarzyszeń Folklorystycznych, Festiwali i Sztuki Ludowej). Tancerz i solista Zespołu Folklorystycznego „Wielkopolanie” w Poznaniu i Baletu Dworskiego „Ardente Sole” w Krakowie. W latach 1995–2000 Dyrektor Organizacyjny Międzynarodowych Spotkań Folklorystycznych w Poznaniu.