fot. K. Belter

Nieważne, czy jesteś uczesany

Już po raz 22. odbył się w Poznaniu niezwykły festiwal sztuki. Organizowany przez Zespół Szkół Specjalnych nr 105 i Stowarzyszenie na rzecz Uczniów i Absolwentów ZS nr 105 oraz Ich Rodzin TRWANIE przyciąga do CK Zamek liczną widownię. O znaczeniu imprezy mówi jedna z organizatorek wydarzenia Agnieszka Gapińska.

 

 

Barbara Kowalewska: Festiwal Sztuki Naszych Dzieci jest imprezą cykliczną. Kiedy i jak zrodziła się ta idea?

Agnieszka Gapińska: 23 lata temu, to była inicjatywa nauczycieli, którzy działali w obszarze arteterapii i widzieli potrzebę wyjścia na zewnątrz ze sztuką tworzoną przez nasze dzieci. Pracując na co dzień z osobami z niepełnosprawnościami, uznali, że bycie w murach szkoły nie wystarczy, że uczniowie tego potrzebują. Nie mogą jeździć na olimpiady, konkursy, jak inne dzieci, ale są mocni w sztuce i to na wielu różnych płaszczyznach. Impreza ma charakter festiwalowy, nie konkursowy, ponieważ nie chodziło o rywalizację, ale o to, żeby uczestnicy odczuwali przyjemność ze wspólnej pracy i prezentacji swoich dokonań przed publicznością. Oni się naprawdę cieszą, że mogą wystąpić na profesjonalnej scenie, że widzą zainteresowanie widowni, chętnie też udzielają wywiadu. Nieważne, czy ktoś jest nieuczesany scenicznie albo ma oczko w rajstopach, ważna jest radość ze wspólnego występu.

 

fot. K. Belter

fot. K. Belter

Na początku festiwal odbywał się m.in. w kinie Malta na Śródce i w małych domach kultury. Z czasem swoją salę udostępnił nam Zamek.

W czasie remontu Sali Wielkiej gościliśmy w Auli Akademii Muzycznej oraz w Auli Uniwersyteckiej. Teraz znowu impreza ma miejsce w murach Zamku. W trakcie pandemii mieliśmy jedną edycję online, a potem rok przerwy, bo wersja internetowa nie realizuje tych celów, które są ważne. Wiemy już po tym doświadczeniu, że festiwal musi odbywać się na żywo.

 

BK: Kto bierze udział w festiwalu?

AG: Grupy i osoby indywidualne ze szkół specjalnych, przedszkoli, dziennych domów opieki, ośrodki szkolno-wychowawcze, stowarzyszenia, a nawet znalazła się jedna poradnia psychologiczna pracująca między innymi poprzez sztukę ze swoimi podopiecznymi. Warunkiem jest, że uczestniczyć mogą osoby niepełnosprawne intelektualnie. Przed pandemią mieliśmy nawet zespoły z Niemiec i Anglii.

 

BK: Każda edycja festiwalu ma swoje hasło przewodnie. Jakie jest tegoroczne i jakie były w przeszłości?

AG: Za każdym razem to wynik burzy mózgów – trzeba zawrzeć w haśle ciekawy przekaz, ważne, by poszczególne prezentacje nawiązywały do tej myśli przewodniej. Ostatni festiwal, jako że nietypowo miał się odbyć 1 kwietnia, był pod hasłem „Pół żartem, pół serio”. Inne hasła nawiązywały np. do idei europejskości („Co kraj, to obyczaj – z uśmiechem przez Europę”) bądź takich, które niosą jakąś wartość („Zła unikać, dobra szukać – oto cała życia sztuka”, „Świat bez wad”). Hasło tegorocznego festiwalu brzmiało „Słoneczne opowieści”. Chcieliśmy po pandemii wrócić na scenę w pozytywnej atmosferze.

 

BK: Jakie formy ekspresji artystycznej prezentują uczestnicy?

AG: Mamy dwie dominujące formy: przedstawienie teatralne (w tym teatr cieni) i występy muzyczno-taneczne. Przy dużym stopniu niepełnosprawności intelektualnej osoby te porozumiewają się w dużej mierze pozawerbalnie. Ciekawe jest obserwowanie ich ekspresji w występach tanecznych czy teatrze cieni – to zupełnie inny przekaz. W przypadku osób, u których komunikacja werbalna jest lepsza, można przygotować występ wokalny czy spektakl dramatyczny z udziałem lektora i prezentacji multimedialnych. Za scenariusze i prezentacje odpowiadają opiekunowie grup.
W festiwalu biorą też udział przedszkolaki, tworząc ciekawe scenografie i stroje. W opracowaniach muzycznych wykorzystywane są także instrumenty, takie jak ukulele czy keyboardy. Mamy więc do czynienia z różnorodnymi formami przekazu.

 

BK: Jak wygląda proces tworzenia z dziećmi o szczególnych potrzebach?

fot. K. Belter

AG: Realizacją przedstawień zajmują się zawsze terapeuci ze specjalistycznych placówek, często są oni także nauczycielami sztuki. Jest to niezwykle trudne, bo do końca nie wiemy, czy określony skład uczniów będzie docelowo występował. Przygotowania do festiwalu zaczynają się już jesienią, czasem ktoś przenosi dziecko do innej szkoły, czy pogarsza się jego zdrowie i nie może uczestniczyć w spektaklu. Ze strony opiekunów potrzeba więc ogromnej elastyczności. Druga trudność to fakt, że występ na publicznej scenie odbywa się tylko raz, podczas samego festiwalu.

 

Normalnie artyści mogą ćwiczyć na tej samej scenie wielokrotnie, a nasze dzieci przygotowują się cały czas w swoich placówkach. Ale zaskakujące jest, że mimo tego doskonale sobie radzą w tej nowej sytuacji.

Oczywiście opiekunowie dbają o ich bezpieczeństwo, ale wiele elementów jest innych niż w miejscu, w którym się przygotowują – mają do czynienia z inną przestrzenią, światłem, czasem pojawiają się dymy, których na próbach nie było. A jednak potrafią się w tym znaleźć i nie zaburza to ich funkcjonowania. Czerpią radość  z bycia na scenie i kontaktu z publicznością.

 

BK: Z czym mierzą się organizatorzy i kto was wspiera?

AG: Wyzwaniem jest wygospodarowanie czasu na organizację festiwalu, bo na co dzień wszyscy przecież normalnie pracujemy, a to jest działanie dodatkowe. Mamy jednak ogromne wsparcie różnych instytucji, nie tylko finansowe. Pomagają nam co roku Urząd Marszałkowski, Wydział Kultury i Oświaty Urzędu Miasta Poznania, Wielkopolski Kurator Oświaty, CK Zamek, ale też liczni sponsorzy i darczyńcy. Trzeba zaznaczyć, że to impreza bezpłatna, nie trzeba na nią kupować biletów, dlatego tak potrzebne są różne formy dofinansowania. Dzięki sponsorom każdy niepełnosprawny artysta – a corocznie jest ich około 200 – wychodzi z paczką prezentów, co jest dla nich ogromną radością.

 

fot. K. Belter

fot. K. Belter

Jesteśmy też wdzięczni dyrekcji Zamku, która udostępnia nam Salę Wielką wraz z pomieszczeniami typu garderoby, szatnie oraz pomoc obsługi technicznej zajmującej się oświetleniem, nagłośnieniem, prezentacjami multimedialnymi. Podziękowania składam także opiekunom zespołów uczestniczących w festiwalu, terapeutom z tych placówek, bo jeśli chcą podjąć wysiłek, by przygotowywać występ, to ten festiwal ma sens.

Pomaga nam również rzesza wolontariuszy, m.in. z III LO z ulicy Strzeleckiej, harcerze Hufca Piast, SP nr 85 oraz wolontariat przy Bursie Szkół Artystycznych w Poznaniu, osoby prywatne, a nawet przed pandemią mieliśmy ratowników medycznych. W tym roku ich nie było, bo brakuje ich w samej służbie zdrowia.

 

To chyba jedna z największych takich imprez w Polsce. Potrzebujemy też nagłośnienia medialnego – mamy od wielu lat patronat medialny TVP Poznań, „Głosu Wielkopolskiego”, Radia ESKA.

Wspiera nas Fundacja „Filantrop”, patronat honorowy sprawują Prezydent Miasta Poznania i Wielkopolski Kurator Oświaty. Wydaje mi się jednak, że festiwal zasługuje na to, by go rozpropagować szerzej. Z festiwalami jest trochę tak jak z olimpiadami sportowymi. Olimpiada zdrowych jest pokazywana na całym świecie, a olimpiada dla niepełnosprawnych już rzadko, jako ciekawostka.

 

BK: Jakie są efekty długoterminowe waszych działań?

AG: Korzyści z  festiwalu widać zarówno w grupie uczestników, jak i wśród wolontariuszy czy na widowni. Pamiętajmy, że osoby niepełnosprawne intelektualnie są grupą nieustannie zagrożoną wykluczeniem społecznym. Festiwal stwarza możliwość niwelowania tego podziału. Uczestnicy czują, że są potrzebni społecznie, mają poczucie sukcesu, rzadko odczuwane w tej grupie, która na co dzień boryka się z wieloma barierami. Widownia z kolei ma szansę poszerzyć swoją  świadomość – zobaczyć, jak wiele talentów kryje się w osobach niepełnosprawnych i zwiększyć wrażliwość na to środowisko. Na co dzień przecież podchodzi się do nich z rezerwą albo jak do osób mniej wartościowych. Tutaj jest szansa zmodyfikować swoje przekonania. My to widzimy. Na widowni są uczniowie z różnych szkół i często chcą zostać dłużej niż mogą, jako że musimy stosować system widowni rotacyjnej, ze względu na dużą ilość chętnych. Naszym dzieciom pokazuje to, że są zauważone, dostają brawa, cieszą się z kontaktu z innymi.

 

Agnieszka Gapińska –  od ponad 20 lat pracuje z niepełnosprawnymi dziećmi i młodzieżą (w poznańskim ZSS nr 105 oraz przedszkolach), od kilkunastu lat jest kierownikiem Festiwalu Sztuki Naszych Dzieci oraz aktywnym członkiem Stowarzyszenia TRWANIE, a od roku prezesem tego stowarzyszenia.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
2
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0