fot. Wydawnictwo Poznańskie

Nowa odsłona skandynawskich fascynacji

Na początku maja w Wydawnictwie Poznańskim miała miejsce premiera książki „Blizna” Auður Avy Ólafsdóttir. To siódma książka w reaktywowanej w roku 2018 - po prawie trzydziestu latach - Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich.

Ta nobliwa i zasłużona inicjatywa edytorska funkcjonowała na polskim rynku wydawniczym od roku 1956 do 1990.

Przyczyny jej zniknięcia z półek księgarskich są takie, jak w przypadku wielu podobnych przedsięwzięć – transformacja ustrojowa, przejście do innego sytemu gospodarczego i zmiana zasad ekonomicznych. Dla literatury i jej wydawców najistotniejszą tego konsekwencją była zmiana nawyków czytelniczych, otwarcie na literaturę popularną i mniejszy popyt na książki w ogóle.

 

Skandynawska seria

 

Co do początków serii (nie wiem, czy są jakieś na ten temat informacje), nieco żartobliwie można stwierdzić, że jeśli istnieją przypuszczenia historyków o skandynawskim rodowodzie Mieszka I, to gdzie jak nie w Poznaniu taka seria miałaby zostać zapoczątkowana.

 

W trakcie z okładem trzydziestoletniej historii w PRL-u w serii ukazało się ponad 150 tytułów.

Były to utwory zarówno klasyków literatur skandynawskich – Augusta Strindberga, Karen Blixen; noblistów – Sigrid Undset, Knuta Hamsuna, Selmy Lagerlof; literatów z tego obszaru językowego się wywodzących – Artura Lundkvista, Halldora Laxnessa, jak i pisarzy wkraczających wówczas na pisarską drogę i zdobywających sobie czytelników – Jensa Bjørneboe, Pera Olofa Sundmana, Pera Olova Enquista, dzisiaj mających już ugruntowaną pozycję literacką.

Książki z Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich, fot. Wydawnictwo Poznańskie

Książki z Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich, fot. Wydawnictwo Poznańskie

Nie brakło też tekstów historycznych sag i opowieści baśniowych – literackich i tradycyjnych. Poza tym publikowano w serii także antologie prozy i poezji zapoznające czytelnika polskiego z szeregiem postaci, które miały w owym czasie znaczenie na skandynawskim rynku literackim.

 

Nie sposób przecenić zasług tego przedsięwzięcia edytorskiego dla przybliżania polskiemu odbiorcy bliskiego, a wówczas jednak znajdującego się za żelazną kurtyną świata literackiego.

Choć zdarzały się tłumaczenia pośrednie, z języka angielskiego czy niemieckiego, to gros tytułów stanowiły przekłady z języków oryginałów.

Reaktywacja serii, oprócz zapewne intencji jak najbardziej wynikających z zamiłowania do literatury, musiała być przedsięwzięciem przemyślanym biznesowo – to, co było możliwe w poprzednim wcieleniu projektu, musiało teraz zostać poddane sprawdzeniu pod względem rynkowego ryzyka. Jednak grunt był przygotowany.

Wcześniej już czytelnicy polscy zostali uwiedzeni skandynawskim kryminałem. Autorzy tacy jak Henning Mankell, Stieg Larsson czy Jo Nesbø – by tych tylko wymienić – otworzyli, można powiedzieć, drzwi, przez które skandynawska literatura niegatunkowa mogła wejść z powrotem w polski obieg czytelniczy w ramach odnowionej Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich, zachowującej przy tym rozpoznawalny znak graficzny pierwszej serii. Dodatkowym wsparciem było zainteresowanie Skandynawią wzmacniane literaturą reportażową – tu można wspomnieć o książkach Ilony Wiśniewskiej choćby.

 

Niewidzialni, okładka, fot. Wydawnictwo Poznańskie

Roy Jacobsen, Niewidzialni, okładka, fot. Wydawnictwo Poznańskie

Reaktywacja

 

Autorem inicjującym reaktywowaną serię był Roy Jacobsen ze swoją nominowaną do Nagrody Bookera w 2017 roku powieścią „Niewidzialni”. Zapewne owa nominacja miała wpływ na wybór pierwszego tomu serii po długiej przerwie. Wzmacniała potencjał sprzedażowy, jak można rzecz określić w języku ekonomicznym, niebiorącym pod uwagę wartości literackich. Tych jednak książce Jacobsena bynajmniej nie brakuje.

 

Frapująca sceneria niewielkiej wyspy odizolowanej od świata, będącej domem dla kilkuosobowej rodziny. Rytm pór roku i kolejnych mijających lat upływających na zmaganiach z przyrodą. I zmiany, które w tym unieruchomionym, wydawałoby się, powtarzalnym cyklu przyrody świecie mimo wszystko następują.

Oszczędny styl dopełnia charakterystykę tej intrygującej powieści. W kolejnym roku w serii ukazała się kontynuacja opowieści o losach rodziny Barøy – „Białe morze”, na ten rok zapowiadany jest kolejny tom. Pisarz oznajmił też, że pisze następny.

Ale sięgnęło też wydawnictwo po pozycję znaną z wielu wcześniejszych edycji (wydawanych w serii, ale i poza nią przez różne wydawnictwa) i wznowiło „Pożegnanie z Afryką” Karen Blixen, zawsze mogące liczyć na przychylność czytelników.

W ciągu półtora roku Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich wzbogaciła się o siedem tomów, w większości z literatury norweskiej, zachowując tendencję widoczną już w poprzedniej swojej odsłonie, kiedy to tłumaczenia utworów z tego języka stanowiły bez mała jedną trzecią wszystkich wydanych tytułów.

 

Blizna, okładka, fot. Wydawnictwo Poznańskie

Auður Ava Ólafsdóttir, Blizna, okładka, fot. Wydawnictwo Poznańskie

Blizna

 

Najnowsza jednak propozycja, „Blizna”, to powieść autorki pochodzącej z Islandii. Zdobyła wcześniej uznanie Rady Nordyckiej oraz Islandzką Nagrodę Literacką, czyli otrzymujemy znowu pewną jakość.

 

Jest to kameralna historia Jonasa Ebenesera, który dochodząc pięćdziesiątki, robi bilans swojego życia i w efekcie postanawia je zakończyć.

Choć nie rewolucjonizuje w żadnej mierze Ólafsdóttir literatury, to przewrotnie pokazuje, że zmiana perspektywy, punktu widzenia i życia finalnie jest zawsze możliwa. Wyjeżdżając, by skończyć z sobą, Ebeneser konfrontuje się z innym światem i zostaje zmuszony do przewartościowana swoich przekonań.

Temat śmierci umiejętnie jest kontrapunktowany humorem, pesymistyczna więc z pozoru opowieść nie przytłacza, a choć została wydana na początku maja, została już dostrzeżona – pojawienie się „Blizny” odnotowano w prasie, jest recenzowana na blogach literackich. Pozwala to stwierdzić, że nawet w czasach zupełnie odmiennych, kiedy czytelnictwo nie jest na najwyższym poziomie, a wydawanie książek podlega surowym regułom rachunku ekonomicznego, Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich Wydawnictwa Poznańskiego znalazła swoje miejsce na rynku wydawniczym i wśród czytelników i je systematycznie umacnia.

 

Na osobne uznanie zasługuje oprawa graficzna kolejnych tomów. Okładki są zaprojektowane oszczędnie, a jednak mają niezwykłą siłę koncentrowania spojrzenia. Jeden powtarzalny motyw wystarczy, by przykuć wzrok i zachęcić do otwarcia woluminu.