fot. Piotr Nędzewicz, na zdjęciu Kanał Kościański

Obra – piękna i niesforna

Królowa wielkopolskich rzek – Warta – ma swoją damę dworu, która czasem niespieszna, wspiera swą panią i niezmiennie jej towarzyszy. Obra, lewy dopływ Warty, niczym strojna pani zdobna jest licznymi kanałami i dopływami, które przecinając nizinny region przydają mu wyjątkowej urody.

Marzec i coraz bliższa wiosna zachęcają by spojrzeć na rzekę i zachwycić się jej przyrodniczym bogactwem i niezwykłą historią.

Płynie Obra, płynie…

Źródła Obry znajdują się we wsi Wałków niedaleko Koźmina. Po przepłynięciu 164 kilometrów (specjaliści nadal spierają się o długość rzeki) uchodzi do Warty w okolicach Skwierzyny. W początkowym odcinku Obra płynie naturalnie. Za Jaraczewem łączy się z Kanałem Obry i przepływa nim m.in. przez Gostyń, Stankowo, Wieszkowo, Krzywiń i Kościan do Węzła Bonikowskiego.

 

Krzywiń stanowi granicę między Kanałem Kościańskim a Kanałem Obry.

Tam również rzeka się rozwidla ku Wonieściowi. W Bonikowie z kolei część wody jest odprowadzana wprost ku Warcie, reszta zaś trafia do Kanału Mosińskiego. Dalej rzeka kieruje się do Zbąszynia, Trzciela, Międzyrzecza i wreszcie Skwierzyny.

Przemierzając nizinną Wielkopolskę wielokrotnie łączy się z licznymi jeziorami. Niegdyś, nim została uregulowana, tworzyła liczne rozlewiska nazywane jeziorzyskami. Były one nierzadko imponujące i liczyły w niektórych miejscach do kilku kilometrów długości. Największe znajdowały się między nomen omen Błockiem a Przemętem. Największymi jeziorami związanymi z rzeką są: Jezioro Obrzańskie, Jezioro Święte, Jezioro Orchowe, Jezioro Kotucz i jezioro Radusz.

 

Jeden z kanałów Obry z widocznym jazem, fot. Piotr Nędzewicz

Jeden z kanałów Obry z widocznym jazem, fot. Piotr Nędzewicz

Ogromne, zalewane przez rzekę przestrzenie były nieużyteczne z punktu widzenia rolnictwa, jednak tworzyły wyjątkowo cenne z perspektywy przyrodniczej i ekologicznej tereny.

Wawrzyniec Surowiecki (1796–1827) – geograf, historyk i publicysta – wskazywał na zagrożenie, jaki dla całej prowincji poznańskiej stanowiła nieokiełznana, dzika rzeka:

 

„Nie masz rzeki, któraby wylewami swemi tyle czyniła szkody kraiowi naszemu, ile czyni Obra w Departamencie Poznańskim; ta niszcząc wiele mil kwadratowych, i dochody od wielu milionów kapitału, należy słusznie do liczby tych plag, które cały naród dotykaią. Bez koryta, bez spadku, wody iey, błąkaiąc się na wszystkie strony, podmakaią niezmierne równiny, i zamieniaią ie w niedostępne strugi i błota. Tam gdzie uprawne zagony mogłyby rolnikowi stokrotne wydawać żniwo, gdzie na buynych łąkach pasłyby się nieprzeliczone trzody, tam rozlane wody zgnilizną rozkisiałey ziemi, albo zarażaią zdrowe powietrze, albo szkodliwe tylko rozkrzewiaią zielska. Nayżyźnieysze grunta, naypięknieysze łęgi, które gdzieindziej przyiemnem tylko drażnieniem łechcą oko ludzkie, tu nie wystawiaią, iak tylko smutny obraz ponurości i spustoszenia.”

 

Kanał w okolicach Gryżyny, fot. Piotr Nędzewicz

Kanał w okolicach Gryżyny, fot. Piotr Nędzewicz

Powodem takiego stanu rzeczy była specyfika rzeki, którą charakteryzowały liczne meandry i szerokie doliny. Ich dzisiejszą pozostałością są malownicze łąki, rozpościerające się po bokach koryta i kanałów rzeki.

Historia rzeki

Obra miała pewne znaczenie dla gospodarki. Mimo, że posiadała niewielkie spady, to jednak budowano na niej młyny wodne. W szczytowym okresie było ich 40. Warto wspomnieć, że dla prawidłowego funkcjonowania takiego młyna, konieczne było zbudowanie tamy do spiętrzania wody i stawu młyńskiego. Jednym z najstarszych jest wspominany w 1539 roku należący do młyna „Doziemka” w Wycisłowie.

Rzeka dostarczała również ryb i stanowiła naturalną granicę miedzy wsiami i majętnościami szlacheckimi czy kościelnymi.

 

Kanał Mosiński w okolicach Piotrowa, fot. Piotr Nędzewicz

Kanał Mosiński w okolicach Piotrowa, fot. Piotr Nędzewicz

Dość wspomnieć, że w 1231 roku Władysław Odnowiciel nadał cystersom z Łękna majętność z fragmentem rzeki, prawem do połowów oraz okolicznymi łąkami.

Jednak brak jej regulacji skutkował wiosennymi podtopieniami i powodziami. Stan taki utrzymywał się aż do 1903 roku, kiedy zakończono zasadniczy etap prac regulacyjnych. Współcześnie, częściowo naturalny przebieg, ma rzeka na odcinku między Kopanicą a Skwierzyną.

W latach 1793–1798 władze pruskie przeprowadziły kompleksowe prace pomiarowe, których kontynuacją były prowadzone od 1799 do 1806 roku pierwsze prace melioracyjne i regulacyjne. Głównym efektem tychże działań miało być zyskanie nowych terenów pod pastwiska i łąki. W ramach prac przekopano kilka kanałów: Południowy (53,9 km), Północny (57,6 km), Kościański (8,2 km), Mosiński (25,7 km), Wincentowski (6,8 km) i Dźwina (6,3 km). Niestety prace nie przyniosły pożądanego skutku, co wiązało się ze zbyt niskim spadkiem terenu.

 

Kanał Południowy, fot. Piotr Nędzewicz

Kanał Południowy, fot. Piotr Nędzewicz

Okazało się, że Prusacy popełnili szereg błędów obliczeniowych, stąd niepowodzenie projektu. Prace ustały, a powstałe kanały stopniowo uległy zamuleniu i zarastaniu.

Kolejny etap prac nastąpił w połowie lat 20 XX wieku. Wówczas to rozbudowano Kanał Kościański oraz poprowadzono kanał do Jeziora Wonieskiego. W roku 1830 gotowy był przekop z Krzywinia do Gaworka, a rok później zainaugurowano sztuczny Kanał Środkowy, który przecinał Wielki Łęg Obrzański.

Towarzystwo Melioracji Nadobrzańskich

16 sierpnia 1842 roku powstało Towarzystwo Melioracji Nadobrzańskich. Jego statut podpisał w Sanssouci Fryderk Wilhelm – król Prus. Kierowanie towarzystwem złożono w rękach Stanisława Chłapowskiego z Czerwonej Wsi, a w 1850 roku – generała Dezyderego Chłapowskiego. Łącznie swym zasięgiem Towarzystwo obejmowało 119 miejscowości.

Do dalszych robót przystąpiono ponownie w 1850 roku. Objąć one miały Kanał Mosiński. Mimo zabiegów Chłapowskiego nie udało się uzyskać królewskiego wsparcia dla robót. W 1853 roku inspektor kanałowy Wernekinck zrealizował projekt budowy kanału, łączącego Jezioro Oberskie z Kanałem Środkowym. W kolejnej dekadzie Towarzystwo prowadziło intensywne prace konserwacyjne.

 

Kanał Obry wypływający do Jeziora Wonieść, fot. Piotr Nędzewicz

Kanał Obry wypływający do Jeziora Wonieść, fot. Piotr Nędzewicz

Pierwsze, regularne pomiary wodowskazowe związane z rzeką prowadzono od 1872 roku. Dwie dekady później rozpoczęto obserwacje ilości opadów deszczu.

Działalność Towarzystwa zaowocowała powstaniem wzorcowo prowadzonych łąk i pastwisk, doskonale zmeliorowanych i skanalizowanych.

W 1905 roku opracowano projekt zakładający, iż w okresie wzmożonych opadów, możliwe będzie za pośrednictwem Kanału Kościańskiego i rzeki Mogilnicy odprowadzenie nadmiaru wody do Warty. Realizację ambitnego planu uniemożliwiła I wojna światowa.

 

Kanał w okolicach Nielęgowa. fot. Piotr Nędzewicz

Kanał w okolicach Nielęgowa. fot. Piotr Nędzewicz

Późniejsze dziesięciolecia zaniedbań w okresie powojennym doprowadziły do – w wielu wypadkach – nieodwracalnych zaniedbań i zniszczeń wydajnego niegdyś systemu. Najlepszym tego przykładem są niemeliorowane, pozarastane lub co gorsza zasypane rowy, czy zniszczone jazy.

Ponownie dochodziło do podtopień terenów pastwiskowych, to zaś skutkowało zmniejszeniem z jednej strony chociażby pogłowia hodowanej rogacizny, z drugiej zaś pojawieniem się krajobrazu łęgu wtórnego, w których szlachetne gatunki roślin ustępowały olchom, topolom, wiązom i roślinności typowej dla tzw. łąk łęgowych (porośniętych podagrycznikiem, kostrzewą, wiązówką czy bluszczykiem kurdybankiem).

Powstające przy okazji mady brunatne i czarnoziemy były (i są) jednymi z bardziej żyznych i obfitujących w próchnicę. Na wielu obszarach zalewowych powstały cenne z ekologicznego punktu widzenia ekosystemy bagienne.

 

Łabędzie na jednym z kanałów Obry w okolicach Bonikowa, fot. Piotr Nędzewicz

Łabędzie na jednym z kanałów Obry w okolicach Bonikowa, fot. Piotr Nędzewicz

Jednym z najciekawszych przyrodniczo fragmentów Obry, jest odcinek prowadzący do Kopanicy, z jej prawym brzegiem oraz w okolicach jezior przemęckich.

W Leśnictwie Zacisze z kolei znajduje się bór bagienny, torfowisko „Rosiczka”. Jeziora Zbąszyńskie wespół z Obrą tworzą blisko 200 km trasę wręcz stworzoną dla turystyki kajakowej. Jednym z najpiękniejszych terenów związanych z rzeką jest również Szlak Konwaliowy na Jeziorze Przemęckim Małym.

Obra dziś

Od połowy XX wieku rola kanałów Obry uległa diametralnej zmianie. Coraz mniejsze ilości opadów powodują, że palącym problemem staje się retencja wody. Obra, przez lata odwadniająca znaczne tereny Wielkopolski, zaczęła być ważnym elementem nawadniania stepowiejącego regionu.

Ważną częścią systemu hydrologicznego stał się zbiornik retencyjny w Wonieściu koło Kościana i planowany do budowy zbiornik w Sepienku. Na Kanale Południowym buduje się nowe jazy, co ma doprowadzić do spiętrzenia wody i efektywniejszego jej wykorzystania w rolnictwie.

 

Kanał Obry przy ''Łazienkach'' w Kościanie, fot. Piotr Nędzewicz

Kanał Obry przy ”Łazienkach” w Kościanie, fot. Piotr Nędzewicz

Dzisiaj, jak informuje Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, w Wielkopolsce znajdują się 683 urządzenia do spiętrzania wody (na rzekach, kanałach, jeziorach). Celem Wód Polskich jest podniesienie retencji do poziomu 7 000 000 metrów sześciennych, jak również dołożenie starań by zmniejszyć zagrożenie powodziowe związane z dolnym biegiem Warty.

Obserwowany od kilku lat proces stepowienia Wielkopolski dobitnie pokazuje, jak istotną rolę odgrywają rzeki naszego regionu. Popularne w ostatnich czasach hasła „powrotu nad rzekę” pokazują, że świadomość ich znaczenia się odradza, a podejmowane działania w wielu przypadkach niemal namacalnie pokazują korzyści płynące z rzek i zagrożenia, jakie nas czekają bez należytej troski o nie.

Początek wiosny to czas, w którym nie tylko Obra, ale i inne rzeki, kanały i rowy, wybuchają niebywałą witalnością budzącej się do życia przyrody. Nadal istniejące rozlewiska i podmokłe tereny tworzą wymarzone nisze ekologiczne dla wielu gatunków ptaków.

 

Kanał Obry oblewający Kościan, fot. Piotr Nędzewicz

Kanał Obry oblewający Kościan, fot. Piotr Nędzewicz

W dobie pandemii, szukania chwili codziennej normalności, warto – zwłaszcza z aparatem, wybrać się nad rzekę, w której lustrze wody odbija się to, co nas otacza: wielka, ciągle pisząca się historia!