fot. archiwalne zdjęcie Ottomara Anschütza

Ottomar Anschütz: 30 obrazów na sekundę

Aż trudno w to uwierzyć: Ottomar Anschütz, fotograf z prowincjonalnego Leszna wyprzedził braci Lumière. Jako pierwszy wyświetlał obrazy w ruchu, w dodatku po obu stronach oceanu.

Fotografia zawdzięcza Ottomarowi Anschützowi, Niemcowi z XIX-wiecznego Leszna, ostrość zdjęć. Kinematografia – pierwszy projektor filmowy. A także pierwsze sale kinowe. Dzięki odkryciu migawki szczelinowej aparaty Anschütza były w historii fotografii prawdziwą rewolucją.

Jednak światową wręcz sensacją stał się tzw. szybkowizjer skonstruowany przez Anschütza w latach 1888–1895. Zachwycał setki tysięcy widzów po obu stronach oceanu obrazami poruszających się zwierząt i ludzi – kilka lat wcześniej, zanim bracia Lumière pokazali słynny, zapisany na celuloidzie film.

OSTRE ZDJĘCIE NASTĘPCY TRONU

Urodził się 16 maja 1846 roku w Lissa (Lesznie). Od młodości zdradzał smykałkę do zdjęć. W latach 60. XIX w. odbył praktyki u trzech wiodących fotografów epoki: Ferdinanda Beyricha w Berlinie, Franza Hanfstaengla w Monachium i Ludwiga Angerera w Wiedniu. Praktykował też u znanego warszawskiego fotografa Maksymiliana Fajansa. Po przejęciu rodzinnej firmy z rąk ojca w 1879 roku zbudował na wozie konnym kompletne atelier. Ciągnięte przez dwa konie objechało ono niemal wszystkie miasteczka regionu.

Opis obwoźnego atelier zrobił potężne wrażenie na władzach berlińskiego Towarzystwa Wspierania Fotografii. Rezultat? W lutym 1880 roku szacowna organizacja przyjęła fotografa z Leszna w swoje szeregi. To był strzał w dziesiątkę, bo 34-letni wówczas Anschütz już wtedy zdradzał objawy geniuszu.

Portret Marcelego Czarneckiego autorstwa Ottomara Anschütza

 

Walcząc o ostrość zdjęć – wykonywanych zwierzętom i ludziom w ruchu – na początku lat 80. XIX wieku stworzył pierwsze wersje migawki szczelinowej.

Dzięki niezwykle krótkiemu czasowi naświetlania pozwalała ona doskonale i ostro uchwycić przedmioty w ruchu.

To on jako pierwszy na świecie sfotografował kulę armatnią w ruchu. W 1882 roku zdobył pozwolenie na fotografowanie manewrów wojsk cesarskich pod Wrocławiem. „Jest bardzo interesującym, że jedno z nich, na którym widać następcę tronu w dwukonnym powozie, jest dość ostre, choć następca tronu jedzie kłusem” – odnotowali w specjalnym protokole fachowcy z Towarzystwa Wspierania Fotografii.

Prace nad udoskonaleniem epokowego odkrycia – migawki szczelinowej – pozwoliły wytrwałemu Anschützowi jako pierwszemu sfotografować zwierzęta i ludzi w rewelacyjnym czasie jednej tysięcznej sekundy. Dzięki temu jako pierwszy uchwycił na zdjęciu biegnącego konia, gołębie w locie czy skaczących mężczyzn. W 1883 roku na wystawie fotograficznej w Brukseli zdobył brązowy medal, ale światową sławę przyniosły mu zdjęcia bocianów nad gniazdem, wykonane w 1891 roku.

EFEKT RUCHU NA SZKLANYM EKRANIE

1886 r. Anschütz i jego sąsiad Johann Schneider skonstruowali prototyp kinematografu. Szybkowizjer składał się z szyby i niewielkich szklanych płyt na ruchomym kole.

Ciągle eksperymentował, niestrudzenie poprawiał swoje dzieło. W 1885 roku skonstruował baterię sprzężonych ze sobą 12, a potem 24 aparatów fotograficznych. Takie urządzenie pozwoliło mu wykonać seryjne zdjęcia koni w ruchu. Już wtedy marzyło mu się „ożywienie” zdjęć. Cel osiągnął rok później – późną jesienią 1886 roku.

Ottomar Anschütz i jego sąsiad – budowniczy organów Johann Schneider, uchodzący w Lesznie za „złotą rączkę” – skonstruowali wtedy pierwszy, dość prymitywny jeszcze, ale już działający prototyp kinematografu. Nazwali go „szybkowizjerem” (używali też określenia elektro-tachyscop). Aparat zbudowany był z drewna. Składał się z szyby o średnicy 1,5 m i z 24 niewielkich szklanych płyt na ruchomym kole. Dzięki ruchowi korby i induktorowi, który wyzwalał napięcie, naniesione na szklane płyty zdjęcia poruszały się z szybkością 30 obrazów na sekundę. Podświetlone od tyłu fotografie dawały efekt ruchu na szklanym ekranie.

Pierwsze pokazy na szybkowizjerze oglądały małe grupy ludzi. Anschütz udoskonalił jednak swój projektor i półtora roku później zaprezentował go szerokiej już publiczności – zgromadzonej specjalnie na tę okazję w gmachu ministerstwa kultury w Berlinie.

Pokazy w ministerstwie stały się ogólnoniemiecką sensacją: widzowie oglądali na szybie szybkowizjera konie i ludzi, którzy poruszali się jak żywi! Nic dziwnego, że lato 1888 roku należało w Berlinie do wynalazcy z Leszna. W trzy miesiące pokazy możliwości szybkowizjera obejrzały dziesiątki tysięcy berlińczyków.

PROMOCJA NA CAŁYM ŚWIECIE

Zachęcony błyskotliwym sukcesem twórca szybkowizjera przeniósł się do Berlina. Stamtąd łatwiej było promować nowy produkt.

Anschütz zaprezentował swój wynalazek m.in. we Frankfurcie nad Menem, Dreźnie, Sankt Petersburgu, ale także za oceanem: w Nowym Jorku, Bostonie i Filadelfii. Pokazy gromadziły tysiące widzów. W 1891 roku szybkowizjer Anschütza pokazano w Warszawie. Przedstawił go warszawiakom Stanisław Jurkowski w specjalnie przystosowanym lokalu na rogu Nowego Światu i Alei Jerozolimskich.

W 1894 roku Ottomar Anschütz wyświetlał już swoje ruchome obrazy na lnianym ekranie o wymiarach 6 × 8 m. Projekcje odbywały się w zacienionych salach, które można śmiało nazwać pierwszymi salami kinowymi. Od 1892 roku w Paryżu, Nowym Jorku, Bostonie i Londynie działały sale projekcyjne wykorzystujące wynalazek Anschütza, a szybkowizjery produkowano już w USA i w Europie – także w mniejszej, domowej wersji. Do grudnia 1895 roku, a więc do słynnej projekcji filmowej braci Lumière, ruchome obrazy Anschütza obejrzało ponad milion widzów na całym świecie!

KTO BYŁ OJCEM KINA?

Konkurencja jednak nie spała. Zwłaszcza Thomas Edison, który już w latach 1893–1894 zademonstrował w Stanach Zjednoczonych, a potem w Europie swoje kinetoskopy. 28 grudnia 1895 roku w paryskim „Grand Café” bracia Lumière dali pierwszy płatny seans filmowy, który uważany jest dziś oficjalnie za początek historii filmu.

 

Wynalazek braci Lumière – film na celuloidzie – okazał się bardziej praktyczny, funkcjonalny i w praktyce popularny. Ottomar Anschütz tymczasem nie miał szczęścia do biznesu.

Liczne interesy, jakie prowadził, upadły. W dodatku podupadł na zdrowiu. Zmarł 30 maja 1907 roku w szpitalu w berlińskim Friedenau po nieudanej operacji wycięcia wyrostka robaczkowego.

Spór o to, kto był ojcem światowego kina, trwa do dziś. Prawnuk Anschütza, mieszkaniec nadreńskiego Ebersburga, na swojej stronie internetowej udowadnia, że „ruchome obrazy” to zasługa jego pradziada.

Ottomar Anschütz nie miał jednak tyle szczęścia do promocji co francuscy konkurenci, a jego rozwiązanie techniczne okazało się technicznie gorsze. Nie ulega jednak wątpliwości, że mieszkaniec niewielkiego XIX-wiecznego Leszna wniósł swój własny, autorski wkład w narodziny X muzy. Przez kilka lat był prekursorem kina.

W artykule wykorzystałem informacje z książki Deaca Rosella „Faszination der Bewegung. Ottomar Anschütz zwischen Photographie und Kino“.

*PIOTR BOJARSKI – pisarz i publicysta, autor m.in. powieści „Cwaniaki”, „Biegacz” i „Pokuszenie”, a także książek non fiction „1956. Przebudzeni” czy „Poznaniacy przeciwko swastyce”.

CZYTAJ TAKŻE: Katedra na celowniku

CZYTAJ TAKŻE: Pokolorować czas („Czarno na białym w kolorze”)

CZYTAJ TAKŻE: Światło i czas. Rozmowa z Wojciechem Olejniczakiem