fot. Andrzej Ławniczak, na zdjęciu Henryk Szopiński

Pandemia Blues

Z dnia na dzień zamarło życie klubowe, artyści zaszyli się w swoich domach, a organizatorzy większych wydarzeń wpadli w popłoch. A jednak część festiwali bluesowych udało się uratować. I są plany na kolejne edycje.

Dla poznańskiego zespołu Two Timer rok 2020 zaczął się ekscytująco. Pod koniec stycznia muzycy polecieli do USA, by po raz trzeci wziąć udział w konkursie International Blues Challenge w Memphis. Po powrocie ogłosili premierę pierwszej płyty koncertowej. W przypadku zespołu tak żywiołowego na scenie zarejestrowanie naturalnej energii i temperatury koncertów jest sprawą pierwszorzędną. Album „Live In The City” dowiódł, że kwintet gra bluesa podkręconego rytmiką boogie z wyjątkową mocą. Koncertowa płyta mogła być doskonałą przepustką do udziału w najważniejszych wydarzeniach muzyki bluesowej. Pandemia wirusa COVID-19 zmieniła wszystko.

Bez Koźmina i Ścinawy

Z dnia na dzień zamarło życie klubowe, artyści zaszyli się w swoich domach, a organizatorzy większych wydarzeń wręcz wpadli w popłoch. Rodziły się pytania: co z podpisanymi umowami z zagranicznymi wykonawcami, czy da się przesunąć imprezę o kilka tygodni?

 

Kalendarz festiwali nagle się posypał.

Leszek Sworowski, organizujący May Blues Meeting w Koźminie Wielkopolskim, musiał odłożyć swój festiwal na następny rok. Zapewne bardzo zmartwili się uczestnicy oryginalnego konkursu dla leworęcznych gitarzystów, którzy zwykle w połowie maja właśnie w Koźminie mają szansę zabłysnąć. Nie wypaliła trzynasta edycja festiwalu Blues nad Odrą w Ścinawie. Na tej barwnej pod wieloma względami imprezie co roku prezentowały się zespoły z Wielkopolski.

Festiwal Blues Express 2019, fot. R. Cielek

Festiwal Blues Express 2019, fot. R. Cielek

Szynobusem do Zakrzewa


Henryk Szopiński, twórca i dyrektor słynnego festiwalu Blues Express w Zakrzewie, ani na moment się nie zawahał:

 

"Wiedziałem, że festiwal się odbędzie, ale muszę zmienić program."

 

Zamiast wielu tysięcy uczestników mogło przybyć około tysiąca fanów bluesa.

Pierwszego sierpnia ruszył szynobus, a nie jak wcześniej parowóz. Tym razem Blues Express się nie zatrzymywał, lecz muzyka na żywo towarzyszyła podróżującym od samego początku na Dworcu Letnim w Poznaniu. Na miejscu w Zakrzewie nie było wielkiego koncertu nad Jeziorem Proboszczowskim. Przez trzy dni słuchaczy kusiły koncerty w czterech różnych miejscach.

 


"Ta edycja festiwalu była dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Okazało się, że scena przy fontannie, gdzie akustycznie zagrali Paweł Szymański, a potem grupa After Blues, ściągnęła zupełnie nowych odbiorców. Bardzo specyficzny klimat miały kameralne koncerty w ogrodzie przy Domu Polskim. Jak zwykle na europejskim poziomie wypadł w Zakrzewie koncert zespołu Smooth Gentlemen. Bardzo dobrze przyjęto młodą grupę Caroline and the Lucky Ones, która bluesa łączy z country. Na festiwalu okazało się, że dla zespołów z czołówki polskiego bluesa, takich jak Nocna Zmiana Bluesa Sławka Wierzcholskiego i Blues Flowers, te występy były pierwszymi w 2020 roku. Na szczęście życie koncertowe powoli zaczyna się odradzać i muzycy wracają na trasę. Zespół Blues Flowers dopiero co wystąpił w Gnieźnie, a w planie ma jeszcze dwa koncerty jesienne w Zakrzewie"– mówi Szopiński.

Klub Blue Note, fot. Magdalena Adamczewska

Klub Blue Note, fot. Magdalena Adamczewska

Do klubu pójść

W tym roku nie odbyła się jubileuszowa edycja festiwalu BLusowo w Lusowie.

 

A przez dziesięć lat impreza rosła w siłę.

Na początku września blues zdecydowanie wrócił za to do klubów. Z okazji Dnia Bluesa w poznańskim Blue Note koncertowały grupy Pokój Numer 3 oraz Stara Szkoła. W to miejsce warto zajrzeć niebawem, ponieważ zbliża się termin występu syna wspaniałego gitarzysty Gary’ego Moore’a. Jack Moore, który także gra na gitarze, wystąpi z zespołem złożonym z krajowych muzyków, takich jak Łukasz Gorczyca, Tomek Dominik i Bogdan Topolski.

Z Ostrowa do Memphis

Ekstremalnych emocji doświadczał od początku roku twórca i wieloletni dyrektor Jimiway Blues Festival Benedykt Kunicki. W styczniu wraz z synem Oskarem odbierali w Memphis nagrodę „Keep­ing The Blues Alive”, przyznawaną przez Blues Foundation. Ostrowska impreza ma od lat międzynarodową rangę. Grali tu Kenny Neal, Joe Louis Walker, Lucky Peterson, Toronzo Cannon, Tommy Castro czy Sugaray Rayford.

 

Pandemia i zablokowanie lotów przekreśliły ambitne tegoroczne plany.

Mimo to w Ostrowie wkrótce zabrzmi blues. 17 października w Domu Kultury zagrają Wild Flame, Cotton Wing, Forsal, Danny Boy Experience i Instant Blues. Liczba widzów musiała zostać zmniejszona, ale wszystko będzie transmitowane na platformach internetowych.


Trzymamy kciuki

Na koniec rajdu po Wielkopolsce zapytałem Andrzeja Adamskiego o losy konińskiego festiwalu Bluesonalia, który w ubiegłym roku świętował swoje 25-lecie:

 

"Tegoroczną edycję zaplanowaliśmy na 6 i 7 listopada. Dom Kultury „Oskard” nadal jest remontowany. Pozostaje nam znów wynająć Aulę im. A. P. Kaczmarka. Rok temu publiczność bardzo dobrze przyjęła koncerty zagranicznych sław, Arthura Browna i zespołu Ten Years After. Zrobimy wszystko, żeby znowu zaskoczyć miłośników szeroko rozumianego bluesa."


Trzymamy kciuki za Blues Express, Jimiway Blues Festival, BLusowo, Bluesonalia i wiele innych wydarzeń, które potwierdzają, że w bluesie jest ciągle moc.