fot. A. Grabowski

Pandemia o przedłużonej ważności

W czerwcu zapowiadaliśmy spektakl „Romeos & Julias unplagued. Traumstadt”. Tych, którzy nie mogli go obejrzeć na żywo, Polski Teatr Tańca zaprosił w październiku na premierę „bez barier” – online, by trafić do grupy osób odciętych na co dzień od życia artystycznego. Dzięki temu i ja wchodzę w mury „miasta snu”.

 

Cube – wspólna osobność

Siłą przedstawienia Yoshiko Waki (choreografia) i Rolfa Baumgarta jest jego uniwersalność i bezpośredniość ekspresji. Już pierwsza scena, w której tancerze poruszają się w ograniczonej przestrzeni plastikowych kubików, będąc i zarazem nie będąc ze sobą, odwołuje się w sposób oczywisty do komór izolacyjnych, a na poziomie ogólniejszym – do różnych przejawów sytuacji oddzielenia i osamotnienia.

 

Spektakl „Romeos & Julias unplagued. Traumstadt”, fot. A. Grabowski

Spektakl „Romeos & Julias unplagued. Traumstadt”, fot. A. Grabowski

Dzięki językowi ciała doświadczamy tego problemu w sposób dynamiczny – to, co tancerze robią z plastikowymi rekwizytami, pokazuje całą gamę „zastosowań” tego, co nazwaliśmy oficjalnie dystansem społecznym. Izolacja może cię chronić, może być narzędziem narzucania zewnętrznego porządku, ale też stać się – niszczącym relacje – więzieniem nie do zniesienia. W spektaklu nie mamy jednak wskazywania palcem, że ktoś jest temu winien.

Twórcy zapraszają nas raczej do uświadomienia sobie i przetworzenia losu, który stał się udziałem wszystkich, niezależnie od wieku (chociaż protagonistami są młodzi ludzie), miejsca w hierarchii społecznej czy narodowości.

Śnienia i śmiech szkieletów

W mieście widać katastrofę i rewoltę splątane ze sobą w jednym uścisku. Młodzi protagoniści, Romea i Julie, ze swoją energią i naiwnym poczuciem wszechmocy, zderzają się z szeregiem ograniczeń – zakazów i nakazów, ale też „rzeczami ostatecznymi”.

 

Spektakl „Romeos & Julias unplagued. Traumstadt”, fot. A. grabowski

Spektakl „Romeos & Julias unplagued. Traumstadt”, fot. A. Grabowski

Marzenia młodości (zbudowane na znanym psychologicznym ćwiczeniu z pytaniem „gdzie będziesz za 10 lat?”), wypowiadane ze sceny przez kolejnych tancerzy, zostają zagłuszone przez szyderczy głos z off-u. Szyderstwo zdaje się jednak nie być skierowane przeciwko młodym ludziom.

To raczej śmiech szkieletów rodem z tradycji dance macabre (szkielet jako rekwizyt pojawia się tu zresztą kilkakrotnie), naigrawający się z nadziei, planów, wiary w sprawczość (reklamowanej w naszych czasach bardziej niż w jakiejkolwiek wcześniejszej epoce – „możesz być, kim chcesz”, ha, ha, ha).

Między groteską a liryzmem

Wychylić się. Balkon ograliśmy w pandemii na tysiąc sposobów. I ten szekspirowski zostaje tu przywołany, ale w szyderczym tonie. To nie Romeo zabawia Julię swoją mową. Tym razem Julia śpiewa popową piosenkę, fałszując przy tym metodycznie (czy niechcący? nie wnikam). Wydźwięk utworu jest jasny – ona zrobi wszystko, byle tylko Romeo był przy niej. Masochistyczne niemalże wyznanie miłosne nabiera w kontekście pandemii groteskowego charakteru.

 

Spektakl „Romeos & Julias unplagued. Traumstadt”, fot. A. grabowski

Spektakl „Romeos & Julias unplagued. Traumstadt”, fot. A. Grabowski

Zakaz spotkania ma tutaj przecież inne źródło niż w dramacie szekspirowskim. A jednak przy całej groteskowości tęsknota za dotykiem, cielesną bliskością ukazuje nam się jako – nie naiwne, ale podstawowe, archetypowe pragnienie. Jedną z najbardziej poruszających scen jest ta, w której dochodzi do spotkania dwojga izolowanych – nie wiemy, czy realnie, w konspiracji, czy w wyobraźni bohaterów. W tej mistrzowsko przygotowanej sekwencji japońska scenografka (Nanako Oizumi) wykorzystała technikę projekcji i malowania światłem.

Efekt wizualny jest taki, jakby na światłoczułej, przezroczystej tkaninie pojawiały się i stopniowo ginęły obrazy. Sprawia to wrażenie nieustannie ponawianych prób odnawiania nadziei na kontakt i bliskość, mimo ciągłego wygasania świetlistości – aż do pojedynczych ledwie błysków zagubionych w ciemności. Nie przypadkiem słowo „gasnąć” ma też metaforyczne znaczenie.

Cienie i rewersy

Według psychoanalizy i teorii systemów każde zachowanie, osobiste czy społeczne ma swój rewers. Systemy dążą do równowagi. Rewersem zewnętrznego posłuszeństwa jest bunt i anarchia. W cieniu prób zaprowadzenia ładu ukrywa się chaos i destrukcja. To właśnie w „sferze cienia” rozgrywa się spektakl Yoshiko Waki i Rolfa Baumgarta. Paraliżowi zakazów i nakazów przeciwstawiono dionizyjski żywioł buntu młodych, wyrażony w ekstremalnej intensywności ruchu i gwałtowności muzyki (Damian Pielka). Reakcją na milczenie są animalistyczne wrzaski. Rewersem izolacji staje się podejmowanie ryzyka naruszenia stanu, eufemistycznie nazwanego „dystansem społecznym”. Bunt nie jest skierowany przeciwko komuś konkretnemu. To raczej wulkaniczna, niedająca się ignorować energia, zbierająca się pod przykrywką „aseptycznego ładu”. 

Balety i odbicia

Groteskowy jest też „balecik”, przypominający taniec łabędzi z baletu Czajkowskiego – nóżki w baletkach, drobione kroczki. Tyle, że nie widzimy twarzy tancerzy – trzymają przed sobą lustra, w których możemy się przejrzeć. W spektaklu w pewnym momencie odbijają się w nich groby (nota bene to te same rekwizyty, które były plastikowymi komorami izolacyjnymi). Gdy Julia kładzie się w takiej trumnie, a potem wstaje i widzi martwego Romea, można postawić pytanie o to, czym jest śmierć jednego i drugiego. Co tak naprawdę umarło w czasie pandemii? Nie jest wcale oczywiste, co zobaczymy w lustrze. 

Bal maskowy w czasach nowego ładu

I tutaj (w moim kraju) trwa bal maskowy. Na transparentach rozwieszono hasła „dzielnie walczących lekarzy”, „odmrożenia gospodarki”, „powrotu do normalności”. Woda święcona odgania zarazę, pacjentów podłącza się pod głośniki, z których płynie opowieść o serii sukcesów i panowaniu nad sytuacją.

 

Spektakl „Romeos & Julias unplagued. Traumstadt”, fot. A. grabowski

Spektakl „Romeos & Julias unplagued. Traumstadt”, fot. A. Grabowski

Wśród zamaskowanych przechadza się ta, która jest ignorowana, bo nie pasuje do transparentów. Tam, gdzie nie dopuszcza się do głosu rozpaczy (defetyzm nie pasuje do propagandy sukcesu), nie opłakuje się umarłych (a chodzi o opłakiwanie zbiorowe, wymagające pokory), lament i bunt będą wyciekać spod drzwi, wymykać się przez okna, wypełzać w zbiorowych snach. Tym samym pandemia będzie miała swoją przedłużoną ważność w różnych sferach życia osobistego i publicznego, może zawładnąć nami w sposób nieoczywisty.

Po katastrofie nie może już być „powrotu do normalności” w znaczeniu stanu sprzed zarazy. Zrozumienie tego daje cień szansy na zbudowanie przyszłości, która nie będzie koszmarem rodem z powieści Alfreda Kubina, ale takim mierzeniem się z rozpaczą, kruchością i bezradnością, która może nas jakoś połączyć. Inaczej grozi nam nieludzkie życie w schizofrenii społecznej. Wciąż jednak zdajemy się być na balu maskowym.

 

„Romeos & Julias unplagued. Traumstadt”

koncepcja i choreografia: Yoshiko Waki; dramaturgia: Rolf Baumgart; scenografia i kostiumy: Nanako Oizumi; muzyka: Damian Pielka; wykonanie: soliści Polskiego Teatru Tańca