fot. kalisz.naszemiasto.pl

Papierek lakmusowy tolerancji

Praca nad zilustrowaniem Statutu Kaliskiego trwała ponad dwa lata – od maja 1926 do października 1928 roku. Niemal nie odrywając się od biurka, Artur Szyk - artysta plastyk, przepisał stary XIII wieczny tekst pierwszych żydowskich przywilejów dla starszych braci w wierze, zamieszkujących dawny Kalisz.

Z tym dziedzictwem o statusie państwowym, a nie tylko lokalnym, mierzymy się od 751 lat. To jedna z najznamienitszych legislacji z okresu staropolskiego.

Statut kaliski

Oryginał nie zachował się. Statut kaliski, nadany Żydom przez księcia Bolesława Pobożnego 16 sierpnia 1264 r. w Kaliszu, a potwierdzony potem przez kolejnych królów Pierwszej Rzeczypospolitej, to godny pamięci przykład znakomitej koegzystencji w Państwie Polskim Żydów i Chrześcijan. Ale Statut miał przede wszystkim wymiar prawny.

Przez cały okres staropolski, kolejni władcy Rzeczypospolitej Obojga Narodów, aż do panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, potwierdzali, poprzez asygnowanie ważności dokumentu, podstawową regulację sytuacji prawnej Żydów w Polsce – kwestię władzy nad ludnością żydowską, zasady, na jakich Żydzi mogli prowadzić działalność kredytową i handlową oraz normy dotyczące stosunków z chrześcijanami.

 

Statut kaliski, źródło: Muzeum Polin

Statut kaliski, źródło: Muzeum Polin

Statut przewidywał kary za zbezczeszczenie cmentarza lub synagogi. Znalazły się w nim także przepisy dotyczące skierowanych przeciwko Żydom oskarżeń o mord rytualny. Dokument stał się na przestrzeni kolejnych stuleci symbolem bezpiecznego życia Żydów w Polsce.

W okresie II Rzeczypospolitej wszystko, co stanowi łącznik z Rzeczpospolitą Szlachecką zyskało szczególne znacznie. Państwu bardzo zależało na uwidocznieniu ciągłości tradycji Polski przedrozbiorowej z tą wydartą trzem zaborcom w 1918 roku. Jednym z przejawów tej czci historii i dumy z odzyskania niepodległości państwa było akcentowanie najbardziej wymownych symboli państwowych – bardzo często w nowej plastycznej interpretacji.

W 1927 roku Zygmunt Kamiński zaprojektował nową formę Orła Białego, a trzy lata wcześniej do powszechnego obiegu wprowadzona została waluta Złoty Polski – zastępując Markę Polską. W tych narodowych wspominkach i porządkowaniu symboliki kraju znalazł się też sumpt do zmiany dotychczas obowiązującej melodii hymnu państwowego – Roty, którą zastąpiła Pieśń Legionów Polskich – Mazurek Dąbrowskiego.

 

 

Artur Szyk, fot. Instytut Allerhanda

Artur Szyk, fot. Instytut Allerhanda

Artur Szyk, artysta grafik, ilustrator książek, scenograf, karykaturzysta, urodzony w 1894 roku w rodzinie żydowskiej, syn Solomona Szyka i jego żony Eugenii, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w pełni rozwinął działalność artystyczną, łącząc ją z zaangażowaniem politycznym. Znalazło to swój wyraz w zilustrowaniu Statutu Kaliskiego.

Swoje dzieło zadedykował naczelnikowi państwa – Józefowi Piłsudskiemu. Zaś powodem, dla którego podjął się tej benedyktyńskiej pracy, dzielił się na łamach prasy i radia wielokrotnie, mówiąc że:

 

„Jestem Żydem, a Polska jest moją ojczyzną. Nie umiem jednego od drugiego oddzielić w moim sercu.”

 

Artysta – malarz został badaczem starych dokumentów, kwerendując m.in. zasoby Paryskiej Bibliotece Narodowej, gdzie pilnie studiował łacińskie teksty dawnych przywilejów, nadawanych przez polskich władców ich żydowskim poddanym. Badał także stare rękopisy w archaicznej polszczyźnie i wielu innych językach, w których znajdowały się wzmianki na temat Żydów w dawnej Polsce.

 

Zamiarem artysty było także podkreślenie, że tolerancja wobec swoich starotestamentowych braci jest polską tradycją, jest zasadą, na której Polska wyrosła i że liberalizm wobec Żydów w Polsce przyczynił się do wzbogacenia kulturowego kraju. Statut w pracy Szyka był gloryfikowany jako jeden z najpiękniejszych aktów liberalizmu polskiego w dziejach Europy. Dzieło ukończone w roku 1928 bardzo szybko musiało się zmierzyć w skomplikowanej rzeczywistości społeczno – kulturowej II RP, z nagonkami rozpętanych nacjonalizmów.

Zaklinanie rzeczywistości

W 1937 roku na narożniku ulic Zamkowej (wtedy Pocztowej) oraz Kanonickiej, powieszono ponad ulicą transparent z napisem: „Kalisz bez Żydów”.

Reakcja kaliszan wyznania mojżeszowego była natychmiastowa. Według Jakuba Gelbarta”

 

Statut kaliski, źródło: Muzeum Polin

Statut kaliski, źródło: Muzeum Polin

„Ludność żydowska domagała się zdjęcia tego transparentu, jednakże władze nie zareagowały na jej żądanie”.

 

Aleksander Pakentreger, badacz historii kaliskiej diaspory żydowskiej wtrąca:

 

„Młodzi żydowscy sportowcy, Łajzer Kleczewski i Jakub [powinno być: Berek] Gelbart, potajemnie go zlikwidowali”.

Nacechowaną antysemityzmem akcję powieszenia napisu powszechnie przypisuje się członkom lokalnej Narodowej Demokracji. I choć w opinii wielu komentatorów tych wydarzeń, z różnych obozów politycznych, zapis „Kalisz bez Żydów” – w towarzystwie drugiej części transparentu: „Tydzień propagandy polskich warsztatów pracy”, daje się wytłumaczyć na gruncie ekonomicznej konkurencji realiów Wielkiego Kryzysu lat 30-tych, to wydźwięku niechęci do Żydów w tej akcji nie da się nie odnotować.

Kolejny raz za sprawą endecji spróbowano zakłamać rzeczywistość dwa lata później – na powitanie niemieckiego okupanta w Kaliszu. Transparent (nie wiadomo czy ten sam, czy też inny), znów zawisł nad staromiejskim brukiem Kalisza 10 września 1939 roku. Wkrótce zapis okazał się być wróżbą córki Priama, albowiem 5 lat wojny pozbawiło życie i mienie ponad 30 tysięcy Żydów – kaliszan.

O rzekomym braku Żydów w najstarszym mieście w Polsce, środowiska antysemickie próbowały przekonać kaliszan jeszcze kilkakrotnie.

 

„Obrzydliwe akty nienawiści – jak relacjonuje Hila Marcinkowska opiekunka Nowego Cmentarza Żydowskiego – zaistniały ponownie i nasiliły się zwłaszcza w ciągu ostatnich dziesięciu laty.”

 

Statut kaliski, źródło: Muzeum Polin

Statut kaliski, źródło: Muzeum Polin

Niechlubny zapis „Kalisz bez Żydów” pojawił się ponownie w mieście słynącym z tolerancji w 2013 roku. Autor tej nieprawdy, zapewne przekonany o swojej racji, zaakcentował napis wykrzyknikiem i zaopatrzył ścianę domu przedpogrzebowego na Nowym Cmentarzu Żydowskim perfidną grafiką szubienicy z gwiazdą Dawida.

Prokuratura prężyła muskuły przez jakiś czas po tych zajściach, lecz bez skutku. Anonimowy antysemityzm miał się dobrze, co pokazały kolejne podobne występki. Wkrótce znów pokazał swoją twarz.

Miasto pohańbione

Wisława Szymborska miała rzec, że nienawiść lekko bierze wysokie przeszkody. Brzmienie patriotyczne, zbudowane na platformie haseł rasistowskich i ksenofobicznych w Polsce współczesnej ma się dobrze. 

Spalenie Statutu Kaliskiego przed ratuszem w Kaliszu w dniu 11 listopada 2021 roku oraz wykrzykiwanie skrajnie antysemickich haseł wywołały masową reakcję, zainteresowanie mediów i stanowcze słowa potępienia. Ten bezprecedensowy akt wrogości i nienawiści sięgnął po zakwestionowanie jednego z największych pozytywnych symboli Kalisza – wielowiekowej tolerancji dla Żydów. Pełen wyrazu ekspresji akt spalenia Statutu Kaliskiego ugodził przede wszystkim w dobre imię miasta. Echa tego zajścia wybrzmiały nie tylko w Warszawie, ale również w wielu stolicach świata, w tym w Waszyngtonie i Jerozolimie.

Nie wolno lekceważyć faktu, iż wydarzenie w Kaliszu, łączy się przez osobę Piotra R. z innym rasistowskim wydarzeniem we współczesnej historii Polski – spaleniem kukły Żyda na rynku we Wrocławiu dokładnie sześć lat wcześniej. Daje to także pewną wiedzę, że za podobnymi obrzydliwymi aktami nienawiści, stoi ta sama bardzo wąska grupa osób.

 

Marne to jednak pocieszenie, gdyż za twarzami antysemitów, w tym także Wojciecha O – jednego z organizatorów wydarzeń w Kaliszu, stoi wiele osób podatnych na faszystowskie zawołania. Inną rzeczą, której portret statystyczny jest niezmiernie trudno przedstawić, jest to, ilu kaliszan dało się zmanipulować i wciągnąć w tę ksenofobiczną fetę przed kaliskim ratuszem.

 

Neonazistowski marsz z 11 listopada ubiegłego roku w podstępny sposób zawładnął wieloma zwykłymi obywatelami miasta, szukającymi akcentów świętowania dnia niepodległości Polski.

Reakcja nastąpiła. Sprawa spalenia Statutu Kaliskiego jest przedmiotem dochodzenia prokuratury. Do nas wszystkich należy obowiązek odpytania władz z każdego podobnego aktu siania nienawistnej retoryki i tego, jak nasze państwo reaguje na podobne wydarzenia.

Bezpośrednią reakcją na marsz nienawiści był zorganizowany kilka dni po tych zajściach marsz tolerancji pod hasłem „Kalisz wolny od faszyzmu”. Do wydarzenia przystąpili m.in. członkowie Komitetu Obrony Demokracji, Obywatele RP, Kaliski Bank Równości, Nowa Lewica, Platforma Obywatelska oraz Polska 2050. Jednak najbardziej pozytywnym akcentem tej szlachetnej akcji było przystąpienie do marszu zwykłych obywateli pohańbionego wcześniej miasta.

 

Marsz nacjonalistów w Kaliszu, zdjęcie z 11 listopada 2021 roku z kaliskiego Rynku Głównego, źródło: kalisz.naszemiasto.pl

Marsz nacjonalistów w Kaliszu, zdjęcie z 11 listopada 2021 roku, źródło: kalisz.naszemiasto.pl

Brunatny całun, którym okrył się Kalisz w święto niepodległości, kaliszanie będą zdejmować z obrazu miasta jeszcze długo.

Jest jedna rzecz – tolerancja. Tej zabrakło w latach 30-tych XX wieku.

 

„Auschwitz nie spadło z nieba”, jak powiedział Marian Turski w słynnym przemówieniu 27 stycznia 2020 r., wygłoszonym na terenie byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
1
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
1
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0