fot. Keymo, www.keymo.pl

Nie kolonizu jemy Marsa

Stoję na szczycie schodów, obok przechodzi dwóch chłopaków, których ewidentnie bawi mój widok. Zaczynają się docinki, nic groźnego. Jeden z nich pyta: „Kim jesteś?”. Patrzę na nich spokojnie z góry i mówię: „Twoją Starą” – opowiada Piotr Buśko, drag performerka i aktywistka Twoja Stara.

KUBA WOJTASZCZYK: Piszą o tobie: „najsłynniejsza polska drag queen” – to duża odpowiedzialność czy łechtanie ego?

PIOTR BUŚKO / TWOJA STARA: Piszą? Kto pisze? Gdzie piszą? Oczywiście to miłe wiedzieć, że to, co robię, podoba się. Pozytywny odbiór mojego dragu na pewno dodaje mi energii. A odpowiedzialność? Hm… Uważam, że każdy i każda, kto wchodzi na scenę, bez znaczenia, czy są to deski teatru, scenografia telewizyjna, czy podest w klubie – powinien wiedzieć, dlaczego jest w tym miejscu.

 

Twój drag nie jest oczywisty, wyróżnia się profesjonalizmem. A może inaczej – masz pełną kontrolę nad występem, a twoim żartom daleko do przaśności niektórych najdłużej aktywnych drag queen w naszym kraju. Potrzebowałeś inspiracji z Zachodu czy sam do tego doszedłeś?

Powiedz mi, a czym jest profesjonalizm? [śmiech]. Zauważyłem, że często używa się tego określenia nie po to, by wskazać czyjeś walory, ale by podkreślić wady innych. No i to jest trochę shady. Każdy i każda z nas, kto dziś robi drag, jest w jakimś miejscu swojej drogi, przygody, kariery, jakkolwiek to się nazwie. Każdy i każda z nas do dragu podchodzi inaczej, skupia się na innym aspekcie.

 

Moim zdaniem profesjonalizm nie jest perfekcją makijażu, nie jest też jakością wykonania, profesjonalizm jest relacją budowaną z osobami, z którymi pracujesz i które cię oglądają.

Profesjonalne jest bycie na czas, noszenie swoich toreb, zapoznanie się z przestrzenią przed występem, zadbanie o światło i nauczenie się tekstu – nawet jeśli robi się lip sync. Profesjonalne jest mówienie „proszę”, „dziękuję”. Truizmy, ale trochę nie pamiętamy, że zanim zacznie się show, ktoś musi nacisnąć „play”.

Zanim zacząłem dragować, sporo czasu spędziłem na uczeniu się makijażu, oglądałem drag na żywo i na YouTubie. Oszalałem na punkcie niektórych RuGirls (dziewczyn z programu „RuPaul’s Drag Race”) i z czasem odnalazłem świat poza telewizyjnym show, który jest jeszcze bardziej fascynujący.

Zdecydowanie najbardziej pomogły mi w moim dojrzewaniu do dragu podcasty, w których pojawiały się drag queens. Najwięcej nauczyłem się od weteranek, które zaczęły dragować dużo przed fenomenem Drag Race.

 

Myślisz, że reanimowałeś polską scenę dragu?

Keymo, www.keymo.pl

Choć jestem Stara, to nie aż tak, nie wymyśliłam koła. Drag w Polce był przede mną i będzie po mnie. Od lat w różnych miastach odbywają się festiwale drag i inicjatywy queerowe. Kluby zapraszają drag queens, a środowisko drag kingów ma swoich gwiazdorów i tandemy twórcze.

Polski drag pojawiał się w telewizji, był obecny na paradach równości i w galeriach sztuki. Dystansuję się też od takiego rozstrzygania „pionierskich” ruchów. To chyba nie jest istotne, kto dzierży palmę pierwszeństwa? Nie lecimy w kosmos, nie kolonizujemy Marsa, działamy, tworzymy grupę nienormatywnych genderowo performerów i performerek, grupę, której największym atutem jest różnorodność.

 

Uważam, że drag powinien pojawiać się w szerszej reprezentacji, nie tylko jako kobiecy drag wykonywany przez mężczyzn.

Chciałbym widzieć bardzo różnorodny drag w telewizji, na scenie, na koncertach i w magazynach modowych. Wszędzie, nawet tam, gdzie drag był już wiele razy, niech pojawia się wciąż i wciąż reinterpretuje siebie. Moim zdaniem tylko otwartość na różne formy dragu pozwoli mu się rozwijać i być ciekawszym.

 

Z czym drag performerzy muszą się dziś zmierzyć?

Pójdę za pierwszą intuicją i powiem: presja, zarówno ta, która przychodzi z zewnątrz, jak i ta, która trawi nas od środka. Dzięki popularności telewizyjnego show RuPaula drag wchodzi do amerykańskiego mainstreamu, a więc do globalnej świadomości. Odkąd Netflix wrzucił na swoją platformę wszystkie sezony tego programu, coraz więcej osób w Polsce zaczęło interesować się dragiem. To oczywiście jest pozytywne, powiększa się grono osób, które chcą robić drag i tych, którzy chcą go oglądać.

Niestety często dla widzów i młodych drag świat telewizji i rzeczywistość pozatelewizyjna jest tożsama. Rosną zatem oczekiwania, a ich spełnienie jest trudne, o ile w ogóle możliwe. Dlatego rada starszej pani będzie do znudzenia taka sama: rób swoje, szukaj swoich wzorców i baw się. Dla mnie w dragu najważniejsze jest to, jakie daję emocje, uwielbiam styk powagi z komedią.

 

Z jakim nastawieniem i jakimi emocjami sam zaczynałeś swoją przygodę?

Jak wspominałem, słuchałem dużo podcastów, oglądałem wywiady, chciałem przygotować się najlepiej na to, czego nie znam. Wiedziałem, że najwięcej nauczę się, kiedy pozostanę otwarty na każde doświadczenie przychodzące do mnie.

Kiedy trafiłem do Pożaru w Burdelu, na pierwszej próbie podczas czytania tekstu reżyser powiedział: „A tu jest twoja piosenka”. „Ach piosenka, tego jeszcze nie było” – pomyślałem, ale nie zaprotestowałem, zaśpiewałem swój fragment. Na następnej próbie pojawiły się dla mnie dwie nowe piosenki. Myślę, że to ta otwartość pozwala mi dziś robić to, co robię. Drag uczy mnie najwięcej o sobie.

 

Nie jest trochę tak, że działania LGBTQ często są hermetyczne, skierowane do samego środowiska? Wychodzisz do ludzi?

W działce LGBTQ jest wciąż wiele do zrobienia. Niektóre działania prowadzone przez organizacje pozarządowe są skierowane na zewnątrz, np. skupiają się na poszerzaniu grona sojuszników i sojuszniczek. Uważam jednak, że wiele pracy wciąż trzeba włożyć do wewnątrz, do społeczności. I choć te działania mogą wydawać się hermetyczne, to jednak warto powtarzać do nas samych, do gejów i lesbijek, osób bi i trans, że jesteśmy grupą różnorodną i powinniśmy się wzajemnie szanować.

Występowanie przed publicznością, która w większości nie jest LGBTQ, wzmacnia równościowy przekaz. Drag, dzięki temu, że jest tak wyrazisty, rażący, powoli oswaja z różnorodnością, która nikomu nie zagraża.

 

Na występy jeździsz w dragu? Z jakimi reakcjami kierowców taksówek czy ludzi na ulicy się spotykasz?

Keymo, www.keymo.pl

Często jeżdżę w dragu taksówkami i zazwyczaj spotykam się z neutralnymi albo pozytywnymi reakcjami. Nie spotkałem się z otwartą wrogością taksówkarza, ale to nie znaczy, że takie incydenty nie spotykały innych drag. Na ulicy, np. kiedy jestem na sesji, to rzeczywiście drag wzbudza poruszenie.

 

Przechodnie się przyglądają, czasem zapytają o selfie, częściej milcząco obserwują sytuację, której nie rozumieją, ale która dziwnie im się podoba.

Pamiętam takie zdarzenie podczas jednej sesji – stoję na szczycie schodów, obok przechodzi dwóch chłopaków, których ewidentnie bawi mój widok. Zaczynają się docinki, nic groźnego, raczej próba zaimponowania samym sobie. Jeden z nich pyta: „Kim jesteś?”. Patrzę na nich spokojnie z góry i mówię: „Twoją Starą”. I tyle, z tym nikt nie dyskutuje, w końcu nie wypada pyskować do matki.

 

Czy wspomniany przez ciebie „RuPaul’s Drag Race” przyczynia się do zwiększenia w Polsce jeżeli nie tolerancji, to może obycia z różnorodnością?

Chciałbym, żeby tak było. Drag, choć coraz bardziej popularny, jest jednak niszowy. Chociaż publiczność naprawdę chce drag oglądać. Kiedyś zdarzało mi się występować w niemalże pustych klubach, teraz na drag show przychodzi coraz więcej osób. Mam nadzieję, że będzie tak, jak mówisz, że obecność dragu w przestrzeni publicznej, kulturalnej, klubowej zwiększy otwartość na różnorodność.

 

Czy polska wersja „RuPaula” miałaby sens? A może tolerancji i obycia z innością nauczyłby nas program „Nasz nowy dom”, który zamiast Katarzyny Dowbor prowadziłaby Twoja Stara albo Hieemeras?

Każdy program, który będzie wykorzystywał drag, ma sens. Każdy przekaz, który wzmacnia równość i różnorodność, ma sens. Przed nami długa droga do akceptacji.

Ameryka powoli zmieniała swoje prawo i nastawienia społeczne względem osób LGBTQ nie tylko poprzez działania aktywistyczne i polityczne. Najwięcej wydarzyło się na polu widoczności, w telewizji i kinie zaczęło pojawiać się coraz więcej osób homoseksualnych i nienormatywnych. W Polsce ta widoczność osób i tematów LGBTQ wciąż jest mała, choć i to się zmienia. Dlatego czekam na telefon z Polsatu, może rzeczywiście Katarzyna Dowbor potrzebuje zmienniczki. Hasło „niech nas zobaczą” – wciąż jest bardzo aktualne.

 

PIOTR BUŚKO / TWOJA STARA – drag performerka, drag aktywistka i glam clown! Rzecznik prasowy Wrocławskiego Marszu Równości, koordynator Centrum LGBTQ Wrocław. Na scenie inspiruje się wszystkim, co stworzyło z niej potwora: musicalem, kinem klasy B i społeczeństwem, które jest niemiłe. Scenicznie związana z warszawską grupą teatralno-kabaretową Pożar w Burdelu. Cudaczy na scenie w teatrach, nocnych klubach i na marszach równości. Nie jest mężczyzną, nie jest kobietą. jest Twoją Starą, bo Twoja Stara to Twój Stary.

CZYTAJ TAKŻE: Książki na koniec roku 2018

CZYTAJ TAKŻE: Polski darkroom. Recenzja „Śmierci w darkroomie” Edwarda Pasewicza

CZYTAJ TAKŻE: Emocje popychają nas do działania. Rozmowa z Moniką i Hubertem Wińczykami