fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Plum, plum nad Wartą

Międzywojenne Łazienki Miejskie w Poznaniu były najnowocześniejszym tego typu obiektem w II Rzeczpospolitej. A nawet w Europie. Chwaliły się nimi władze miasta, zwiedził je m.in. prezydent RP Ignacy Mościcki.

Z roku na rok Warta w Poznaniu jest podobno czystsza. Poznaniacy wracają nad rzekę, co widać szczególnie dobrze wiosną i latem. Swoje dołożyła popularna Wartostrada, zbliżając ponownie mieszkańców miasta do rzeki. Jednak szybki powrót kąpieliska nad Wartę to raczej marzenie ściętej głowy. Choć miasto wykonało już pierwszy krok – odremontowało legendarne Łazienki Miejskie.

Moda na Łazienki

Tradycja letniego, zorganizowanego wypoczynku nad Wartą sięga XIX wieku. Plany, a także pocztówki z tego okresu ukazują pierwsze bulwary nad rzeką, które funkcjonowały w okolicy Szeląga czy Chwaliszewa. Jedne z pierwszych zakładów kąpielowych powstały przy Grobli, którędy płynęła wtedy Warta. W latach 90. XIX w. działały dwa bezpłatne kąpieliska: na „Bociance” – a więc przy Drodze Dębińskiej, oraz nad Cybiną, w pobliżu Zawad.

Ponieważ plaże te szybko przestały pełnić swoje funkcje, w latach 1924–1925 wybudowano nowoczesne, zapierające wówczas dech w piersiach Łazienki Miejskie, zlokalizowane bardziej na południe – w kierunku Dębiny. Długi na sto metrów budynek zaprojektował ceniony wówczas w Poznaniu architekt Jerzy Tuszowski. Dla większego bezpieczeństwa kąpiących się nad rzeką usypano groblę, a na plażę nawieziono piasku.

 

Poznań, plaża nad Wartą, 1933, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Poznań, plaża nad Wartą, 1933, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Do nowych Łazienek Miejskich woził poznaniaków tramwaj linii nr 3, który miał przystanek przy ulicy Jordana.

Międzywojenne Łazienki Miejskie były najnowocześniejszym tego typu obiektem w II Rzeczpospolitej. A nawet w Europie. Chwaliły się nimi władze miasta, zwiedził je m.in. prezydent RP Ignacy Mościcki. Nie bez przyczyny – nowoczesny obiekt z prysznicami naprawdę robił wrażenie na przyjezdnych: posiadał aż 128 kabin do rozbierania, a w dolnej części – szatnie na 200 miejsc! Obowiązywał w nim podział na szatnie damskie i męskie. W budynku głównym – w centrum – znajdowało się mieszkanie kierownika Łazienek i restauracja. Na zewnątrz wystawiano stoliki i donice z kwiatami.

Nic dziwnego, że Łazienki cieszyły się dużym wzięciem. Zdarzało się, że w trakcie lata korzystało z nich jednego dnia ponad 5 tysięcy osób! Przypomnijmy, że Poznań liczył sobie wówczas nieco ponad dwieście tysięcy mieszkańców.

Panie w jednoczęściowych strojach

W Łazienkach Miejskich funkcjonował początkowo rygorystycznie przestrzegany podział plaży na część damską i męską. Aby uniknąć ekscesów, obie plaże oddzielono parkanami. Zdarzało się jednak, że niesforni mężczyźni wędrowali na damską stronę plaży. Z tego powodu już w 1925 r. płot usunięto, a podejmowane przez radnych próby jego przywrócenia nie przyniosły rezultatów. Ostatecznie rajcy podzielili plażę na trzy części: damską, męską i familijną. W tej ostatniej mogli przebywać razem kobiety i mężczyźni – wszakże wyłącznie w pełnych strojach kąpielowych; panowie w długich kąpielówkach, a panie w jednoczęściowych kostiumach z krótkim rękawem i krótkimi nogawkami.

 

Poznań, plaża nad Wartą 1927, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Poznań, plaża nad Wartą 1927, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Popularności Łazienek Miejskich sprzyjały stosunkowo niedrogie bilety (miasto dotowało kąpielisko). Jednorazowy pobyt kosztował – w różnych okresach – od 30 do 50 groszy, przy średnich zarobkach na poziomie 100–120 zł. W Łazienkach spotykali się zarówno przedstawiciele elit, jak i robotnicy.

Nad ich bezpieczeństwem czuwali ratownicy. Początkowo nie wolno było wypływać na otwartą rzekę, utonięcia nie należały bowiem do rzadkości. Właśnie dlatego w latach 30. zdecydowano się prowadzić na kąpielisku naukę pływania. Odbywała się ona w godzinach porannych, od godziny 8 do 12. Była bezpłatna dla dzieci, a płatna dla dorosłych. Z dzisiejszej perspektywy wyglądało to cokolwiek pociesznie: kursant trzymany był na długiej, specjalnej wędce – tak długo, aż w końcu nauczył się sam utrzymywać na powierzchni wody.

Plaża w Łazienkach Miejskich była otwarta od godziny 6 do 21, zwykle do połowy września. Z powodu tłoku w Łazienkach popularnością cieszyły się też w międzywojniu darmowe dzikie plaże: przy ujściu Cybiny, a także przy Drodze Dębińskiej, niedaleko dzisiejszego mostu Królowej Jadwigi. Dzikie plaże również były przez miasto chronione. Świadczyły o tym wbijane w dno rzeki pale z tablicami: „Tu jest bezpieczne miejsce do kąpania”.

Łazienki tworzyły miasto

Łazienkom Miejskim towarzyszył cały kompleks rekreacyjny. Przed wojną miejsce to nazywało się Dziecińcem pod Słońcem. Przedwojenna popularność Łazienek animowała rozwój miasta i aktywności społecznej w kierunku Drogi Dębińskiej. Funkcjonowały tu ciekawe, oryginalne lokale gastronomiczne: Columbia, San Domingo, Nowa Ameryka czy Nowa Syberia. Ich naturalnymi klientami byli zwykle bywalcy Łazienek Miejskich z rodzinami.

 

Poznań, plaża nad Wartą, 1926, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Poznań, plaża nad Wartą, 1926, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Organizowano tu koncerty, w różnorakich loteriach czy konkursach można było wygrać posiłek (na przykład obiad). W okolicy powstały pierwsze ogródki, w których na specjalnie przygotowanych grządkach uczono dzieci miłości do roślin. Niedaleko stała też wieża spadochronowa z lat 1937–1938.

W czasie wojny Niemcy przetrzymywali tu jeńców francuskich i angielskich, a budynek Łazienek stracił swoje wcześniejsze funkcje. Po wojnie Łazienki Miejskie zostały przebudowane. Szatnie na dole zostały zmienione. Na plażę nie przywożono już nowego piasku, więc szybko straciła na atrakcyjności. Intensywny rozwój przemysłu i miasta zanieczyściły Wartę. Po raz ostatni w rzece kąpano się masowo w latach 60.

 

Piotr Bojarski – pisarz i publicysta, kierownik Centrum Szyfrów Enigma. W lipcu ukaże się jego nowa powieść „Coraz ciemniej w Wartheland’.