fot. Mateusz Halak, datownik drzwi wejściowych do bazyliki Św. Józefa w Kaliszu

Po(d)pisy budowniczych

Przestrzeń miejską sygnują nazwiska fundatorów, architektów i rzemieślników. Ale znakami istnienia i niekiedy też panowania mogą być same budynki – których tożsamość wyrażona w stylu, kreować może obraz miasta.

Dzięki niepozornym, a często też trudno zauważalnym herbom, inicjałom, podpisom czy prostym znakom ciesielskim, przestrzeń nas otaczająca staje się ciekawsza. Narracja tych architektonicznych rebusów służy zbadaniu i poznaniu czasów minionych.

Orła cień

Tożsamość i wynikająca z niej siła z jednakową wielkością potrafią budować i niszczyć. Kalisz, wraz z całym Królestwem Polskim, według ustaleń tzw. „tańczącego kongresu” z Wiednia z 1815 roku okryty został całunem władzy Romanowów.

 

Będąc jednym z największych miast Kongresówki stał się Kalisz miejscem bardzo śmiałych projektów budowlanych, których fundacja ze strony Petersburga miała jeden zasadniczy cel – uczynić miasto rosyjskim nadając mu nowe oblicze.

Fragment sylwety pałacu gubernatorskiego w Kaliszu z symbolami carskimi - godłem i inskrypcją, fot. Archiwum Państwowe w Kaliszu

Fragment sylwety pałacu gubernatorskiego w Kaliszu z symbolami carskimi – godłem i inskrypcją, fot. Archiwum Państwowe w Kaliszu

Recepcja stylu bizantyjsko-ruskiego nad Prosną oraz fundacje symboli imperium carów w końcu XIX wieku dotknęły najbardziej reprezentacyjnych części miasta. Do dnia dzisiejszego, gros z tych budynków tworzy symbol zabytkowości Kalisza i jego niegdysiejszego statusu – stolicy guberni i miasta wizytówki dla wjeżdżających do Imperium od strony Prus.

Paradoksalnie, oceniając wartości tych obiektów w całościowym portrecie miasta, nie można liczyć na niepamięć. A pamiętać o ich tożsamości przychodzi trudno.

Proces budowania świadomości przynależności miast polskich do Imperium Rosyjskiego nasilił się po powstaniu styczniowym. Manierę stylu zaborcy, adaptowano od tamtego czasu nad Wisłą nie tylko poprzez budowle sakralne, ale również świeckie.

 

Budowniczowie Kalisza, zarówno Ci wykonujący pracę fizyczną, jak i Ci budujący nasze miasto siłą władzy, starali się nadać miastu nową tożsamość.

Ustanawiając gubernię kaliską, car Rosji zlecił przebudowę największego i najbardziej luksusowego gmachu publicznego w Kaliszu – pierwotnie mieszczącego Komisję Wojewódzką – na siedzibę gubernatora. Neoklasycystyczny gmach, pod którego dachem dziś rezyduje starosta, otrzymał po roku 1837 napis:

 

Neobizantyjska architektura Banku Państwa w Kaliszu, rekonstrukcja Mateusz Halak

Neobizantyjska architektura Banku Państwa w Kaliszu, rekonstrukcja Mateusz Halak

„Budynek ten postawiono na chwałę cesarzowi Aleksandrowi I w 1824 roku” .

 

I gdyby tego było mało w dowodzie, kto de facto wówczas w Kaliszu rządził, we frontonie gmachu, zamontowano godło Rosji – carskiego czarnego orła.

Sygnowanie miasta ptakiem symbolizującym majestat carskiej władzy stało się zwłaszcza w drugiej połowie XIX wieku trendem powszechnym. Dość wspomnieć tutaj podobne zabiegi poczynione na gmachach trybunału, państwowych szkół, odwachu, ratusza, teatrze, czy dworcu kolejowym.

Najbardziej spektakularną metamorfozą w cyklu ukazania rzekomej rosyjskiej tożsamości Kalisza, była fundacja kantoru Banku Państwa przy alei Wolności 7. Ta szczytowa forma odrodzenia sztuki staroruskiej i jej tranzytu na ziemie polskie, pełna elementów rodem z zabudowań kremla moskiewskiego, pozostawała do 1918 roku oczywistym dla tutejszych symbolem rosyjskiego panowania w Kaliszu.

 

Orzeł carski z gmachu trybunału kaliskiego, fot. ze zbiorów Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku

Orzeł carski z gmachu trybunału kaliskiego, fot. ze zbiorów Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku

O randze budynku oraz jego nowym gospodarzu świadczyły sylwetki dwugłowego orła Romanowów zdobiące hełmy budowli.

Gmach zaprojektował w roku 1888 Józef Chrzanowski – architekt gubernialny. Owe podpisy, lub ironizując nieco – popisy budowniczego – cara Rosji, trwały jak wszystkie inne do odzyskania przez Polskę niepodległości. Po roku 1918 roku, nastąpiła szybka wymiana heraldycznego ptactwa, w czego wyniku, czarne orły zostały zastąpione Orłami Białymi.

Intymne sygnatury

W trendzie architecture parlante, czyli architekturze wyjaśniającą swoją funkcję i tożsamość, znaleźć można treści symboliczne w swojej formie. To inicjały donatorów budynków, jak również ich budowniczych czy projektantów.

 

Monogram cara Aleksandra I w zworniku Mostu Kamiennego, fot. Mateusz Halak

Monogram cara Aleksandra I w zworniku Mostu Kamiennego, fot. Mateusz Halak

Most Kamienny, zwany Aleksandryjskim, którego kamienne przęsło kryje zwornik z wielką literą „A” (inicjał cara Aleksandra II), jest dobrym tego trendu przykładem.

Ponad sygnowanym kamieniem codziennie przechodzące tłumy przekraczają, dziś już zatartą granicę dwóch miast – lokacyjnego – o średniowiecznej metryce, oraz nowego – wybudowanego „za cara”. Dziesięciolecia mijające od odzyskania niepodległości, zmiany geopolityczne i pędząca współczesność pozwalają dziś już kaliszanom zapomnieć o tym, że most spinający brzegi Prosny, to niegdysiejszy symbol zaborcy.

Ale na moście Aleksandryjskim, „podpisał” się nie tylko car Rosji, lecz także konstruktor mostu – Franciszek Reinstein. Tablica pamiątkowa z datą ukończenia prac przy kamiennej przeprawie (1825 rok), pozostaje ukryta pod łukiem mostu, i możliwa jest do zobaczenia tylko z pokładu łodzi przepływającej pod mostem. Kamienny, jak żaden inny zabytek w mieście, posiada inskrypcje jego budowniczego – donatora, oraz budowniczego – konstruktora.

Dzięki dziełom Leona Wiśniewskiego, któremu sławę przyniosła realizacja programu rzeźbiarskiego z pałacu Izraela Poznańskiego w Łodzi, można pokusić się o stwierdzenie, że bogactwo nie czuje wstydu do nagości.

 

Sygnatura Hugo Kudera, fot. Mateusz Halak

Sygnatura Hugo Kudera, fot. Mateusz Halak

Na przebogatym w wystrój, budynku byłego Banku Handlowego przy ul. Śródmiejskiej 29 w Kaliszu, w grupie sportretowanych w kamieniu, „państwa” skąpo ubranych nie brakuje.

Powyżej głównego wejścia z solidnymi dębowymi drzwiami okutymi mosiądzem, rozsiadła się wygodnie półnaga kobieta z rozłożystymi skrzydłami. Piękność w stroju Ewy, swoją lewą ręką wysypuje z mitycznego rogu dary natury – egzotyczne owoce, prawą dłoń zaś zanurza w skrzyni pełnej wspaniałych klejnotów. To alegoryczne wyobrażenie bogactwa – czego nie miało brakować nigdy pod tym adresem, w zamyśle jego fundatorów.

Wiśniewski „zaprosił” na elewacje banku wiele innych osobistości, wśród nich personifikację przemysłu, rolnictwa a także prosto ze starożytnego Rzymu – boga handlu Merkurego, niejako patrona obiektu. Chociaż najbardziej zainteresować w kontemplowaniu architektury dawnego Banku Handlowego mogą rzeźby i ich warsztat, to są one tylko dopełnieniem większego dzieła – całej sylwety budynku, zaprojektowanego w stylu wilhelmowskim przez Hugo Kudera.

 

Kamienny pałac pieniądza przy Śródmiejskiej, Kuder zaprojektował i wzniósł kierując robotami budowlanymi w 1914 roku, co poświadcza stosowna informacja w elewacji budynku w formie piaskowcowej tablicy inskrypcyjnej.

Hugo (czasem w literaturze pisany jako Hugon) Kuder urodzony w 1866 roku, zmarły w 1931., należy do pocztu najwybitniejszych architektów działających na ziemiach polskich na przełomie XIX i XX wieku. Świadectwa jego talentu znaleźć można m.in. w Warszawie i Poznaniu. Kaliska realizacja, dobrze wpisująca się w zagadnienie architecture parlante należy do najbardziej wartościowych zabytków w mieście. Neobarokowy bank podpisany przez swojego projektanta, szczęśliwie mimo licznych geopolitycznych zawirowań, bez przerwy, to jest od 107 lat służy obrotowi pieniądza.

Jeszcze więcej podpisów

W 1612 r. Albino Fontana zaczął odbudowę zniszczonego w pożarze z 1609 roku kościoła katedralnego św. Mikołaja w Kaliszu. Ze źródłowego przekazu (Aktu darowizny na przebudowę kościoła św. Mikołaja starszych cechów kaliskich, którzy w 1612 r. przekazali na ten cel 100 florenów) wynika, że budowniczy Fontana był autorem projektu, a także wykonawcą prac, a jego pomocnikiem był Paweł Karasek (Paulo Karassek), w innych dokumentach wzmiankowany jako cieśla lub stolarz (arcularius).

 

W trakcie prowadzonych wówczas prac przemurowano koronę murów nad korpusem nawowym, a wnętrze – nakryte przez Fontanę nowymi sklepieniami kolebkowymi z lunetami – otrzymało nową oprawę architektoniczną, którą możemy podziwiać po dziś dzień.

Owe sklepienia w latach 1620-1632 ozdobione zostały stiukami w tzw. typie kalisko-lubelskim przez warsztat anonimowego sztukatora, który nad chórem pozostawił monogram składający się z liter „T A R”.

Albino Fontana kierował też pracami o zbliżonym zakresie w kaliskim kościele franciszkanów, w ramach których przebudowany został szczyt zachodni (ufundowany po 1613 r. przez ówczesnego zakrystianina Cypriana Poznańskiego). Nadbudowany szczyt wschodni, dobudowana kaplica Męki Pańskiej z dzwonnicą i wykonane nowe sklepienia korpusu nawowego (przed 1623 r. pokryte bogatą, późnorenesansowo-manierystyczną dekoracją stiukową w tzw. typie kalisko-lubelskim), są dziełem dwóch nieznanych z nazwisk sztukatorów sygnujących swe prace inicjałami „PM” i „HG”.

 

Sygnatura Frantza Eytnera z rachunków na wyposażenie kościoła NMP w Kaliszu, fot. Ewa Andrzejewska

Sygnatura Frantza Eytnera z rachunków na wyposażenie kościoła NMP w Kaliszu, fot. Ewa Andrzejewska

Podpisy artystów rzemieślników po niedawno przeprowadzonych pracach konserwatorskich, są lepiej widoczne dla badaczy franciszkańskiej świątyni.

Rokoko zaklęte w drewnie, to nie tylko domena kościołów poreformackich. To również styl wielu elementów wystroju świątyń ze znacznie starszą metryką. Styl rokokowy, miał kontrastować z ascetycznymi wnętrzami świątyń reformackich, i dawać skojarzenia z Kościołem Rzymskokatolickim jako instytucją zamożną, podążająca za trendami w sztuce.

Antoni Krystian Eytner – stolarz, według ustaleń Ewy Andrzejewskiej, urodził się w Kaliszu jako syn pochodzącego z Głogowa na Śląsku stolarza Christiana Antona Eytnera i jego żony Anny Teresy, w 1754 r.

Po śmierci ojca Christiana, Antoni prowadził pozostawiony przez niego warsztat stolarski, ściśle współpracując ze swym krewnym, snycerzem Frantzem Eytnerem przy tworzeniu wyposażenia kaliskiej kolegiaty (Sanktuarium Św. Józefa), a także innych świątyń województwa kaliskiego, sieradzkiego i łęczyckiego.

Kłódka od drzwi kościoła józefowego w Kaliszu z inicjałami twórcy, fot. Mateusz Halak

Kłódka od drzwi kościoła józefowego w Kaliszu z inicjałami twórcy, fot. Mateusz Halak

Owocem tej współpracy były m .in. nowe zwieńczenia kolegiackich ołtarzy bocznych, wykonane ok. 1790 r. po katastrofie budowlanej świątyni (1783 r.), para ołtarzy pw. św. Alojzego Gonzagi i Stanisława Kostki, a także drzwi frontowe tutejszego kościoła józefowego opatrzone datą „1790”.

 

Mimo, iż snycerz nie wyrył na nich swojego nazwiska (istnieje prawdopodobieństwo, iż zwyczajnie nie mógł przez wzgląd na zbyt dużą rangę głównego wejścia do kolegiaty); sygnował je datą ukończenia przy nich prac.

Ten drobny szczegół, u wejścia do kościoła józefowego, choć milcząco, to dopowiada historię świątyni. Kunszt rzeźbiarza widać w zawiłym rokokowym ornamencie, ale przede wszystkim w tym, iż mimo upływu 228 lat, drzwi do kościoła NMP w Kaliszu wciąż otwierają się i zamykają tak, jakby było zrobione wczoraj, z praktycznie zerowym marginesem błędu.

Datownik drzwi wejściowych do bazyliki Św. Józefa, fot. Mateusz Halak

Datownik drzwi wejściowych do bazyliki Św. Józefa, fot. Mateusz Halak

Sygnatury Antoniego i Frantza Eytnerów wraz z notatkami zachowały się za to w księgach zamówień i rachunków kościoła kolegialnego w Kaliszu i stanowią wartościowy materiał naukowy do poznania krojów pisma w XVIII wieku. Mozaikę dzieł twórców opisywanego kościoła dopełnia ciężka żelazna kłódka do głównych drzwi. Młodsza od wrót o 85 lat, wykonana została przez właściciela inicjałów K.K – widocznych na skoblu.

Sygnatury pojawiają się niekiedy w zaskakujących miejscach, toteż warto patrzeć uważnie i z pieczołowitością przeprowadzać wszelkie remonty, konserwacje, naprawy etc., aby nie zniszczyć tych jedynych w swoim rodzaju śladów życia i działalności ubiegłych pokoleń.