fot. Alfons Mucha, „Epopeja słowiańska”, fragment monumentalnego cyklu z lat 1910–1928

Polacy – Słowianie – Hrvati

Błękit Adriatyku, imponujące krajobrazy i słowiańska dusza, która powoduje, że Polacy i Chorwaci szybko znajdują nić porozumienia, to elementy niezwykle złożonej mozaiki, w której swoje ważne miejsce zajmuje Wielkopolska.

W okresie wakacyjnym warto przypomnieć kilka faktów związanych z historią naszych wzajemnych kontaktów, tym bardziej że obecnie coraz częściej wraca się do idei Międzymorza i „ABC”, a więc sojuszu państw leżących między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym. Polska i Chorwacja są głównymi osiami tej inicjatywy.

Jednak na początku…

Chorwaci mieszkali na ziemiach później utożsamianych z polskimi. Tak przynajmniej twierdziło wielu autorów dawnych, wśród nich zaś znalazł się cesarz Konstantyn Porfirogeneta, który w swym dziele „De administrando imperio” wskazywał, iż współcześnie łączeni z Bałkanami Chorwaci mieli zamieszkiwać tzw. Białą Chorwację sytuowaną (nie bez głosów polemicznych) na terenach dzisiejszej Małopolski. Z kolei wielki ruski kronikarz kijowski Nestor twierdził, że Chorwaci byli protoplastami Lachów. Również Wincenty Kadłubek wskazywał, że Bolesław Chrobry miał podbić Chorwatów.

 

Jak było naprawdę – trudno rozstrzygnąć. Jest to w każdym razie interesujący, a w Polsce praktycznie nieznany, fragment naszej wspólnej przeszłości.

Hrvoje Vukčić Hrvatinić, całostronicowa miniatura z Mszału Hrvoja z 1404 roku, materiały udostępnione przez autora

Hrvoje Vukčić Hrvatinić, całostronicowa miniatura z Mszału Hrvoja z 1404 roku, materiały udostępnione przez autora

O wiele więcej wiemy o niej w związku z dynastą Andegawenów i Jagiellonów. Wnukiem Władysława Łokietka był Ludwik Andegaweński. Poślubił on Elżbietę z bośniackiej dynastii Kotromanić. Ludwik był królem Węgier (z którymi w unii personalnej pozostawała Chorwacja) i Polski. To pierwszy moment, w którym Polacy i Chorwaci mieli wspólnego króla. Granice państwa sięgały wówczas od ujścia Wisły do Bałtyku, z drugiej aż do Kotoru, leżącego na styku Adriatyku i Morza Śródziemnego, i obejmowały prawie wszystkie słowiańskie narody: Ukraińców, Polaków, Czechów, Słowaków oraz wszystkie ziemie chorwackie, łącznie z Bośnią i Dubrownikiem. Zawirowania i częste w tym czasie konflikty spowodowały, że więzy polityczne uległy rozluźnieniu.

Rycerstwo wielkopolskie poznało chorwackich ziomków przy okazji jednej z najbardziej spektakularnych uroczystości XV wieku, jakim był wielki turniej rycerski towarzyszący zawarciu pokoju między Zygmuntem Luksemburskim a Władysławem II Jagiellończykiem.

 

Wydarzenie zgromadziło kwiat rycerstwa europejskiego – ponad 1500 zbrojnych.

Wśród gości znalazł się książę splicki Hrvoje Vukčić Hrvatinić, którego wspaniała podobizna zachowała się w mszale przez niego zamówionym.

Legat papieski – Ivan de Dominis Gospodnetić – w 1440 roku na polecenie papieża Eugeniusza IV zaproponował węgiersko-chorwacką koronę królowi polskiemu Władysławowi III Warneńczykowi. Z tego czasu zachował się dokument autorstwa Jana Viteza, w którym chorwackie stany uznawały we Władysławie swojego suwerena.

Ferdo Kikerec, Dolazak Hrvata (Przybycie Chorwatów) 1870, olej na płótnie, materiały udostępnione przez autora

Ferdo Kikerec, Dolazak Hrvata (Przybycie Chorwatów) 1870, olej na płótnie, materiały udostępnione przez autora

Cztery lata później młody król i legat zginęli w bitwie z Turkami. Kolejny raz przed polskim władcą pojawiła się wizja węgiersko-chorwackiej korony w 1471 roku, kiedy niezadowoleni z rządów Macieja Korwina Chorwaci zwrócili swe spojrzenie ku Rzeczpospolitej. Przemyślność Korwina pokrzyżowała plany Kazimierza IV. Sukces pojawił się 20 lat później, w 1490 roku, kiedy koronę chorwacką ofiarowano Władysławowi II Jagiellończykowi. Podpisując pacta conventa, gwarantował, że Chorwacja zachowa samodzielność.

 

Koronę na głowę, jak się okazało w późniejszych czasach, niezbyt udolnego króla, włożył biskup Zagrzebia Oswald Tuz.

Rok później zawarto pokój pożoński (1491), zgodnie z którym Władysław II Jagiellończyk miał zrzec się tronu węgierskiego na rzecz Maksymiliana Habsburga, jeżeli nie będzie posiadać męskiego potomka. O tym, jak bardzo zależało Chorwatom, by pozostać w unii z Polską, niech świadczy fakt, iż pochodzący z Dubrownika Feliks Petančić zabiegał na dworze francuskim o rękę Anny de Foix-Candale, krewnej Ludwika XII. Okazał się skuteczny, gdyż w 1502 roku w Budzie odbył się jej ślub z Jagiellończykiem. Doczekała się z nim syna.

Strona tytułowa „Ad optimates Polonos admonition” z 1545 roku dostępna w wersji cyfrowej na platformie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, materiały udostępnione przez autora

Strona tytułowa „Ad optimates Polonos admonition” z 1545 roku dostępna w wersji cyfrowej na platformie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, materiały udostępnione przez autora

Chorwaci nad Wisłą

XVI wiek był złotym okresem rozwoju dla większości Europy. Jaśniejąca humanizmem Polska przyciągała adeptów sztuki i nauki. W Krakowie studiowało wielu Chorwatów. Jednymi z najsłynniejszych uczonych przebywających nad Wisłą byli pochodzący z Hvaru Vinko Pribojević czy bracia Antun i Mihovil Vrančić, humaniści i poeci rodem z Szybenika.

Kolejne stulecie naznaczyły walki z Turkami osmańskimi. Wielkie zwycięstwo pod Chocimiem w 1621 roku, stało się inspiracją poematu „Osman”, autorstwa Ivana Gundulicia.

 

Jest to bezsprzecznie jeden z najważniejszych chorwackich utworów inspirowany kulturą i historią polską.

Silna wówczas Rzeczpospolita Obojga Narodów postrzegana była przez Frana Trankvila Adreisa jako przewodniczka świata słowiańskiego i chrześcijańskiego, czego dowodził na kartach „Ad optimates Polonos admonitio” wydanego w Krakowie, w 1545 roku. Wzajemna sympatia trwała nieprzerwanie aż do czasów rozbiorów. I można powiedzieć, że jeszcze się wzmocniła, za sprawą podobnej sytuacji obu państw. Polska pod zaborami, Chorwacja coraz bardziej marginalizowana w sojuszu z Węgrami. Galicja formalnie została połączona z Cesarstwem Austrii, wobec czego po raz kolejny ziemie polskie i chorwackie funkcjonowały w obrębie jednego państwa.

Mapa Chorwacji z 1603 roku, materiały udostępnione przez autora

Mapa Chorwacji z 1603 roku, materiały udostępnione przez autora

W XIX wieku dochodzi do powstania ruchu odrodzeniowego i swoistego renesansu wzajemnego zainteresowania Polaków i Chorwatów. Szczególnie popularna staje się wymiana kulturalna.

 

O popularności polskiej tradycji literackiej niech chociażby świadczy wiersz Ljudevita Gaja (ojca chorwackiego odrodzenia) „Još Hrvatska ni propala”, będący parafrazą Mazurka Dąbrowskiego.

Gdy Europę roznieciły ognie Wiosny Ludów, doszło do nawiązania bliższych kontaktów między polskimi działaczami skupionymi wokół Hotelu Lambert a grupą, której przewodził Josip Jelačić. Jednak tym razem obu frakcjom nie było po drodze, a to za sprawą wizji Adama Czartoryskiego, która faworyzowała państwo serbskie (i była w zasadzie wizją serbskiego ekspansjonizmu, który wspólnie z Węgrami miał osłabić państwo austriackie).

W drugiej połowie XIX wieku ważną rolę odgrywał biskup Josip Juraj Strossmayer, humanista, polityk, mecenas kultury i miłośnik polskiej literatury, dla której nauczył się języka Skargi i Mickiewicza, by móc czytać ich dzieła w oryginale. Nie był w tym odosobniony. Naszą literaturę tłumaczyli m.in. Stanko Vraz i Adolfo Veber Tkalčević. Przekłady fragmentów „Ksiąg narodu i pielgrzymstwa polskiego” publikowano już w 1837 roku w „Danicy” i „Zorze Dalmatinskiej”. Tłumaczeń fragmentów „Ksiąg” dokonał też pochodzący z Dubrownika Orsato Pozzo, znany jako Medo Pucić.

Vlaho Bukovac, Josip Juraj Strossmayer, ok. 1892 roku, olej na płótnie, Moderna galeria Zagreb, materiały udostępnione przez autora

Vlaho Bukovac, Josip Juraj Strossmayer, ok. 1892 roku, olej na płótnie, Moderna galeria Zagreb, materiały udostępnione przez autora

Vlaho Bukovac, Josip Juraj Strossmayer, ok. 1892 roku, olej na płótnie, Moderna galeria Zagreb

Wielkopolska

Około 1850 roku odnotowujemy w regionie bardzo wyraźne ożywienie rynku wydawniczego. Na tle całej Polski zaborowej Wielkopolska mogła się poszczycić wyjątkowo dużą liczbą tytułów prasowych.

 

Większość z nich – w różnym stopniu – poruszała kwestie słowiańskie, przybliżając historię, kulturę, ważne postaci, ale również literaturę – Chorwatów, Serbów, Czarnogórców czy Bułgarów.

Śmiało można stwierdzić, że ówczesny czytelnik z Poznania miał lepsze rozeznanie w zakresie Słowiańszczyzny Południowej, aniżeli XXI-wieczny mieszkaniec grodu Przemysła. Z czego wynikało to zainteresowanie? Powodów było wiele, jednym z głównych była doskonale rozwijająca się idea wzajemności słowiańskiej. Jej podstawowym założeniem było nawiązanie współpracy między różnymi narodami słowiańskimi, wspieranie inicjatyw służących budowaniu wspólnoty między nimi, czemu miało sprzyjać wymienianie się tytułami prasowymi, publikacjami, przedrukowywanie wybranych przekładów dzieł literackich, przybliżanie folkloru, historii, prezentowanie nowinek ze świata kultury.

August Šenoa, grafika z ok. 1811 roku, materiały udostępnione przez autora

August Šenoa, grafika z ok. 1811 roku, materiały udostępnione przez autora

Dodajmy, iż nie były to krótkie wzmianki, ale niejednokrotnie bardzo obszerne i wyczerpujące artykuły. Wielkim orędownikiem wzajemności słowiańskiej był August Šenoa. Jako twórcę szczególnie interesowała go literatura.

 

Gdy w Zagrzebiu wystawiono dzieła Alojzego Felińskiego i Aleksandra Fredry, Šenoa postanowił zamówić u Josipa Eugena Tomicia tłumaczenie jeszcze jednego dramatu Fredry – „Ślubów panieńskich”. Spektakl okazał się wielkim sukcesem, a w czasopismach literackich „Neven” i „Vijenac” pojawiły się liczne przekłady dzieł polskich autorów.

Wielkopolskie fascynacje Słowiańszczyzną i Chorwacją splotły się czasowo z powstaniem ruchu pracy organicznej oraz dużymi sukcesami, jakie w regionie odniósł skrajnie konserwatywny, chrześcijański ruch ultramontanizmu. Przywołana wcześniej prasa, zwłaszcza zaś „Przegląd Poznański” – którego redaktorem naczelnym był ksiądz Jan Koźmian, wcześniej zięć generała Dezyderego Chłapowskiego – była głównym ośrodkiem promowania nie tylko idei wzajemności słowiańskiej, ale jej połączenia z myślą ultramontanistyczną.

Teatr Narodowy w Zagrzebiu, pocztówka z około 1900 roku, Gradski muzej Zagreb

Teatr Narodowy w Zagrzebiu, pocztówka z około 1900 roku, Gradski muzej Zagreb, materiały udostępnione przez autora

Wątek wielkopolsko-chorwackich, czy w szerszym kontekście słowiańskich relacji, jest ciągle jeszcze terra incognita. Pokazuje jednak, jak trwałe były wspólne kontakty i w jak wielu obszarach może być to element budowania kontaktów kulturalnych. Nauczanie języków południowosłowiańskich obecne jest na poznańskim uniwersytecie od dziesięcioleci. Szlaki wzajemnej fascynacji przetarto już półtora wieku temu.

Może zatem nadszedł czas, by poznać się w takim samym stopniu, jak znali Słowiańszczyznę mieszkańcy Poznania i Wielkopolski około 1850 roku? Dzięki Ławicy wydaje się, że zadanie to może być nie dość, że łatwiejsze, to z pewnością wzbogacone o inną niż tylko turystyczna perspektywę.