fot. Mariusz Forecki

Prawie wygrane powstanie

W 1794 roku Wielkopolanie powstali po raz pierwszy. Zwyciężyli Prusaków w kilku bitwach, ale nie mieli szans – jak nie miała ich konająca Polska, rozrywana przez dwa mocarstwa ze wschodu i zachodu.

Powstanie kościuszkowskie miało rozpocząć się od… Wielkopolski. Według Tadeusza Kościuszki insurekcja miała skierować się w pierwszej kolejności przeciwko Prusom. Dlatego do zajętej przez wojska pruskie Wielkopolski przybywali od 1793 roku emisariusze powstańczy, przygotowując przyszły zryw.

 

Kościuszko zakładał, że powstańcy opanują najpierw Piotrków Trybunalski, w którym przebywał ze sztabem gen. Moellendorff (ten sam, który rok wcześniej zajmował Wielkopolskę). Zdobycie Piotrkowa miało być sygnałem do opanowania całej Wielkopolski.

Od II rozbioru w Wielkopolsce rosło niezadowolenie z pruskich rządów. Okupanci wdrożyli policyjno-wojskowe represje i wprowadzali na urzędy wiernych sobie ludzi, pochodzących z głębi Prus. Ci z kolei nakładali kolejne podatki na Polaków wszystkich warstw. Według Marka Rezlera, autora książki

 

„Wielkopolanie pod bronią 1768–1921”, w drugiej połowie 1973 roku „niezadowolenie przybrało w Wielkopolsce takie rozmiary, że potajemnie zaczęto zakładać stowarzyszenia i klubu patriotyczne, które początkowo stawiały sobie za główny cel utrzymywanie kontaktu z Warszawą i kształtowanie w społeczeństwie opinii sugerującej, że w istniejącej sytuacji konieczne będzie powstanie zbrojne”.

 

Samorzutnie w Wielkopolsce zaczęły powstawać oddziały, kierowane przez osoby z doświadczeniem wojskowym. Planom insurekcji sprzyjał niewątpliwie fakt, że Prusy ugrzęzły w tłumieniu rewolucji we Francji. Dość powiedzieć, że na przełomie 1793 i 1794 roku w naszym regionie stacjonowało zaledwie 6 tysięcy żołnierzy pruskich.

Zaczęli Wielkopolanie

Wszystko zmienili Wielkopolanie, wchodzący w skład 1. Wielkopolskiej Brygady Kawalerii Narodowej, dowodzonej przez gen. Antoniego Madalińskiego. Kiedy wiosną 1794 roku rosyjski gen. Ingelström wydał polecenie zredukowania o połowę polskiego wojska na skrawku wolnej jeszcze Rzeczpospolitej, okaleczonej już przez dwa rozbiory, wiadomo było, że zwolnieni polscy żołnierze zasilą szeregi armii rosyjskiej. Właśnie przeciwko temu zbuntował się gen. Madaliński, który postawił się: odmówił rozformowania swojej jednostki i 12 marca 1794 roku ruszył z nią z Ostrołęki w stronę Krakowa.

Antoni Madaliński, fot. Wikipedia

Antoni Madaliński, fot. Wikipedia

 

Bunt brygady Madalińskiego zapoczątkował powstanie przeciwko Rosji. Jednostka przeszła przez teren opanowany przez Prusy – przez Mławę, Wyszogród i Sochaczew. 24 marca 1794 roku na rynku w Krakowie naczelnik Kościuszko proklamował powstanie.

W odpowiedzi na te wydarzenia władze pruskie aresztowały najbardziej znaczące postacie wśród polskiej szlachty. Prusacy wzmocnili też garnizony i nasilili inwigilację. A gen. Kurt von Schwerin, dowodzący wojskami pruskimi w Prusach Południowych (czyli Wielkopolsce w okupacyjnej nomenklaturze), zagroził represjami tym wszystkim, którzy wstąpią przeciwko władzy króla Fryderyka Wilhelma II. W maju przystąpił on otwarcie do tłumienia buntu, czego wyrazem był udział wojsk pruskich w bitwie pod Szczekocinami, zakończonej ciężką klęską powstańców, zadaną im przez Rosjan i Prusaków.

Kościuszko nakazuje atak na tyłach

12 czerwca 1794 roku Rada Najwyższa Narodowa wydała proklamację „Do obywatelów prowincji Wielkopolskiej”. Wezwała ona Wielkopolan do połączenia się z oddziałami powstańczymi. Z armii pruskiej masowo zaczęli dezerterować służący w niej dotychczas Polacy.

Tadeusz Kościuszko, fot. Wikipedia

Tadeusz Kościuszko, fot. Wikipedia

 

Gdy w lipcu 1974 roku Warszawa znalazła się pod oblężeniem armii rosyjsko-pruskiej, Kościuszko rozkazał konspiratorom z Wielkopolski wzniecenie walk na tyłach sił pruskich. W zamian obiecał im wysłanie z pomocą wojsk, dowodzonych przez doświadczonych generałów.

Powstanie na pruskich tyłach zaczęło się na Kujawach. Wywołał je 50-osobowy oddział kujawskiej szlachty, na czele którego stanął kasztelan Mniewski. W nocy z 20 na 21 sierpnia 1794 roku oddział ten zebrał się w Śmiłowicach, by jeszcze tej samej nocy opanować Brześć Kujawski. Drugi oddział pod dowództwem kanonika Jezierskiego uderzył na Prusaków we Włocławku. 22 sierpnia oddział Mniewskiego zdobył transport amunicji, przeznaczony dla armii pruskiej oblegającej Warszawę. Przechwycone ładunki utopiono w Wiśle. Po tym sukcesie powstańcy zorganizowali punkt zborny w Radziejowie, a także pospolite ruszenie i obowiązkowy pobór rekrutów – po jednym na każde pięć chat – na opanowanych terenach.

 

Wkrótce powstanie rozlało się na całą Wielkopolskę. Pod Jutrosinem powstał oddział Franciszka Budziszewskiego, a pod Książem – Jana Taroniego. Powstańcy zdobyli pruski magazyn w Śremie. Połączony oddział insurekcyjny urósł do 600 ludzi, którzy podpisali oficjalny akt przystąpienia do insurekcji. Na dowódcę w województwie wybrano Józefa Niemojewskiego, powszechnie obwołanego generałem. Oddziały powstańcze powołano też w Morkowie pod Lesznem, Grodzisku, Rawiczu, Czempiniu, Babimoście, Międzyrzeczu, Wolsztynie i Rakoniewicach.

Do starcia powstańców z pruską piechotą – bez rozstrzygnięcia – doszło pod Kościanem. Z rąk do rąk przechodziły Gniezno i Sieradz. Postępy Polaków wywołały panikę wśród pruskich urzędników, ale armia pruska zachowała dyscyplinę, skupiając siły w większych garnizonach, m.in. w Poznaniu i Toruniu.

Dąbrowski idzie na zachód

Sukcesy Polaków w Wielkopolsce zaniepokoiły króla Prus. Fryderyk Wilhelm II wydzielił z wojsk oblegających Warszawę korpus, dowodzony przez pochodzącego z Węgier pułkownika Johanna Friedricha Székelyego, który miał przywrócić porządek na tyłach. Sam Fryderyk Wilhelm II w związku z kłopotami z zaopatrzeniem armii musiał wycofać się spod Warszawy.

Jan Henryk Dąbrowski, fot. Wikipedia

Jan Henryk Dąbrowski, fot. Wikipedia

 

Ponieważ powstańcy z Wielkopolski pomogli stolicy, Kościuszko zdecydował się wysłać do Wielkopolski liczący 3100 żołnierzy i 16 dział korpus gen. Dąbrowskiego. Generał sforsował Bzurę, zajął Kłodawę i dotarł do Koła. Miał rozkaz dywersji na tyłach Prusaków i wiązania ich walką. Pod Kołem jego korpus, wsparty przez powstańców, urósł do siły 7 tys. żołnierzy. Inna sprawa, że powstańcy nie byli karnymi żołnierzami, co powodowało sporo problemów.

Dąbrowski szedł dalej na zachód. 27 września 1794 roku zajął Gniezno. Ponieważ jednak miał zbyt mało wojska, by pokusić się o odbicie Poznania, zwrócił się przeciwko oddziałowi płk. Székelyego, który stacjonował pod Inowrocławiem. Dąbrowski podzielił korpus na trzy kolumny, wszystkie miały dotrzeć do Łabiszyna. W nocy z 28 na 29 września 1794 roku w Łabiszynie kolumny Dąbrowskiego i Madalińskiego zostały ostrzelane przez artylerię pruską, jednak pod Wzgórzem Klasztornym Polacy poprowadzili kontratak na bagnety, a na koniec – zwycięską szarżę kawalerii. Székely musiał wycofać się za Brdę.

Pozorne sukcesy

Gdy na początku października 1794 roku gen. Jan Henryk Dąbrowski dowiedział się, że Prusacy zlikwidowali posterunki otaczające Bydgoszcz, postanowił zdobyć miasto. Po nieprzerwanym marszu, rankiem 3 października jego korpus stanął pod Bydgoszczą. Dąbrowski nakazał ostrzał miasta, ale Prusacy – choć byli w mniejszości, zgromadzili w Bydgoszczy tylko trzy bataliony piechoty – odpowiedzieli ogniem. Generał posłał więc emisariusza – majora Macieja Zabłockiego.

 

Obraz Jana Gładysza "Wjazd Jana Henryka Dąbrowskiego do Poznania

Obraz Jana Gładysza "Wjazd Jana Henryka Dąbrowskiego do Poznania"

Dowodzący oddziałami pruskimi pułkownik Székely obrzucił Dąbrowskiego obelgami i zagroził emisariuszowi plutonem egzekucyjnym, jeśli jeszcze raz go zobaczy. Dąbrowski wydał więc rozkaz ataku. Polska piechota zdobyła Bydgoszcz po dwugodzinnej walce. Straty pruskie sięgnęły 10 zabitych i 50 rannych, a ponad 400 dostało się do niewoli. Polacy mieli 30 zabitych i 23 rannych. Ujęli też powszechnie znienawidzonego Székelyego, który wsławił się wcześniej brutalnymi akcjami pacyfikacyjnymi. Od śmierci w samosądzie uratował go major Zabłocki. Székely był ciężko ranny, kula armatnia urwała mu nogę. Zmarł cztery dni później.

Generał Dąbrowski miał nadzieję na zajęcie Torunia, ale okazał się na to zbyt słaby. Rozbicie armii powstańczej przez Rosjan pod Maciejowicami spowodowało, że korpus Dąbrowskiego musiał się wycofać za Bzurę. Wkrótce powstanie kościuszkowskie upadło, zakończone w listopadzie rzezią Pragi przez oddziały Suworowa. Osamotnieni Wielkopolanie walczyli do późnej jesieni. 7 grudnia 1794 roku poddał się ostatni powstańczy oddział, dowodzony przez Ksawerego Łukomskiego, wsławiony walkami pod Książem Wielkopolskim, Zaniemyślem i Środą.

 

Piotr Bojarski – pisarz i publicysta, autor m.in. powieści „Cwaniaki” i „Na całego” oraz biografii „Fiedler. Głód świata”.