fot. materiały prasowe

Rosalie.: Doskonała, choć nie IDeal-na

Najnowsza płyta poznańskiej wokalistki Rosalie. ukazuje ją w nieco innym świetle niż na zjawiskowym debiucie. Na „Flashbacku” stawiała przede wszystkim na korzenne R&B, na „IDeal” zaś, mimo że wciąż się go trzyma, to jednocześnie coraz częściej ogląda się na mainstreamowy pop. Początkowy flirt przerodził się w zażyły romans. A to ma swoje małe minusy…

Kiedy dwa lata temu Rosalie. wystrzeliła ze swoim pierwszym albumem, ze świecą było szukać recenzenta, który na jej debiutanckie piosenki nie spojrzałby łaskawym okiem. 27-letnia piosenkarka ze stolicy Wielkopolski wypełniła je po brzegi nie tylko swoim bardzo charakterystycznym głosem, ale również smakowitymi (i wysmakowanymi) beatami, a całość otuliła miłą dla ucha aurą spójności – i to mimo łączenia wielu stylów.

 

Dodatkowo „Flashback” – co warto podkreślić, będący w Polsce jedną z najważniejszych, nazwijmy to, „popowych” płyt w 2018 roku – dał nadzieję, że również dziś, i to na naszym podwórku, są młodzi artyści, którzy potrafią wnieść coś nowego do szeroko rozumianego soulu i R&B.

 

okładka płyty IDeal Rosalie.,fot. materiały prasowe

okładka płyty IDeal Rosalie.,fot. materiały prasowe

Co stanowiło o sile „Flashback”, to na najnowszej i chyba jeszcze bardziej wyczekiwanej płycie „IDeal” zostało podkręcone do granic możliwości, co zresztą ma również swoje wady, o czym nieco później. Najważniejsze, że Rosalie Hoffman, niegdyś reprezentantka Alkopoligamii, a dziś dumna przedstawicielka „stajni” Universal Music Polska, a ściślej polskiego oddziału Def Jam Recordings, popełniła dziesięć nowych i niemniej urzekających kompozycji, które jednoznacznie pokazują, że nie tylko rozwinęła swoje wokalne możliwości, ale przede wszystkim zyskała jeszcze większą świadomość artystyczną, dzięki której wydaje się już w pełni gotowa na podbój znacznie rozleglejszych terytoriów niż 40-milionowa Polska. Dla jasności – to nie frazes, bo choć „towarami eksportowymi” obwołuje się u nas artystów w co drugiej recenzji co drugiej płyty, to w przypadku Rosalie. naprawdę jest coś na rzeczy. O tej dziewczynie usłyszy zachodnia Europa, to pewne.

 

 

Tendencja wzrostowa i…

 

okładka płyty IDeal Rosalie.,fot. materiały prasowe

okładka płyty IDeal Rosalie.,fot. materiały prasowe

Podobnie jak debiutancki „Flashback”, „IDeal” cechuje się zgrabnością i dojrzałością, dzięki której w naszych oczach Rosalie. wspina się na wyżyny, większość swoich konkurentek – których przecież jest tylko więcej i więcej – zostawiając daleko w tyle.

 

Jak przyznaje sama piosenkarka, ta płyta to rozliczenie z ostatnimi dwoma latami, które praktycznie w całości spędziła na scenach dużych i małych klubów oraz festiwali.

To również pokazanie mitycznego „sukcesu” jako rzeczy dość dychotomicznej – dającej satysfakcję i artystyczne spełnienie, ale też najzwyklejsze w świecie zmęczenie.

 

„Liczba zagranych koncertów, zdobyta pewność siebie na scenie, nawet niektóre porażki, bardzo wzmocniły moją wizję na ten krążek. Zależało mi na dobrej zabawie, luzie i pokonywaniu własnych barier. Siedzenie w studio z trzema dodatkowymi osobami początkowo wydawało mi się absurdalne, byłam przyzwyczajona do pracy w pojedynkę, ale emocje i ilość pomysłów, które rodziły się podczas takich sesji były czymś totalnie odjechanym” – opowiadała o nowym materiale Rosalie. I rzeczywiście – ani emocji, ani pomysłów nie brakuje.

 

„IDeal” tylko potwierdza może i śmiałą opinię, że Rosalie. to talent, który przy odrobinie szczęścia i w nieco innych realiach mógłby grać w lidze, nad którą są już tylko takie tuzy jak Banks czy Kelela. Ba, w wielu momentach ten krążek może przywodzić na myśl klasyczne hity Mary J. Blige i Brandy, a z drugiej strony ultranowoczesne dokonania ekstrawaganckiej FKA Twigs, co jest połączeniem, które doskonale sprawdza się w praktyce. Słabość do lat dziewięćdziesiątych zauważalna jest niemal w każdym z utworów poznanianki, które choć cieszą ucho nowoczesnym i bardzo wypolerowanym brzmieniem, to jednak nadal odwołują się do „starych szkół” – soulu (jak w „Najbliżej”), R&B („Chodź chodź chodź”), hip hopu („Spływa”) czy muzyki funkowej („Nie mów”). Co ważne, odwołują w sposób daleki od taniego naśladownictwa. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jeden maleńki szkopuł…

 

 

Ryzyko równi pochyłej

 

Rosalie. fot. materiały prasowe

Rosalie. fot. materiały prasowe

Pisząc to, trudno nie wyjść na czarnowidza, ale jednak ma się trochę wrażenie, że mamy do czynienia z płytą nieco zbyt „wymyśloną” przez świtę wokalistki – wykreowaną przez Rosalie. w stopniu o tyle mniejszym, że tym razem „pięć gwiazdek” przyznać jej trudno. Nie zapominajmy, że w warstwie muzycznej i tekstowej za „IDeal” odpowiada prawdziwy dream team – nie tylko „młody gniewny” Schafter, którego obecność na płycie z pewnością jest dla wielu niemałym zaskoczeniem, ale i „prosi”, tacy jak Jordach, Michał Lange, Chloe Martini, Ment XXL, Marcin Makowiec i Adam Świerczyński.

 

Chwała im za ich robotę, dzięki której wszystko trzyma się kupy, jednak słuchając takich piosenek jak chyba jednak przesadnie popowy „Moment” czy taneczne, wspomniane już wcześniej „Nie mów”, zaczynamy się zastanawiać, czy może to nie ostatni raz, kiedy Rosalie. jest tą Rosalie., którą naprawdę pokochaliśmy, czyli wyważoną również w swoich patentach na radiową przebojowość.

okładka płyty IDeal Rosalie.,fot. materiały prasowe

okładka płyty IDeal Rosalie.,fot. materiały prasowe

„Na pewno chciałabym w tym roku podejść do nagrania kolejnego albumu i mam już na niego pomysł. Wiem, z kim chciałabym współpracować i bardzo zależy mi na przyjęciu szybszego tempa, żeby już nagrać materiał, a później poświęcić się tylko trasie” – przyznała artystka w jednym z wywiadów.

 

Pozostaje liczyć, że na trzeciej płycie szala nie przechyli się w stronę może i doskonałych, ale jednak oczywistości…

 

Rosalie. „IDeal”, wyd. Universal Music Polska/Def Jam Recordings Polska 2020