fot. materiały prasowe Raw Plasiic

Utknięci w wiośnie

„My chyba lubimy trochę się poumartwiać, porozpływać, jakby dążyć do tego, co już nie wróci, zamiast spoglądać do przodu. Nasze piosenki to takie laurki dla ważnych osób i chwil” – mówią Seba i Bastian z poznańskiego duetu Raw Plastic, który właśnie wydał nową płytę „Stuck On Spring”.

Sebastian Gabryel: Wiosna w pełni. Jednak dla każdego może oznaczać coś innego. U jednych budzi wewnętrznego optymistę, drudzy nie znoszą jej z powodu pyłków… (śmiech) Czym dla was jest ta pora roku, zwłaszcza w kontekście tytułu waszej nowej płyty „Stuck On Spring”?

Bastian: W kontekście tytułu płyty wiosna ma symbolizować pewnego rodzaju „półśrodek”. Jeśli zimę określilibyśmy okresem „złym”, a lato „pozytywnym”, to wiosna jest punktem, w którym niby zaczyna być już OK, ale tak naprawdę do tego naprawdę „dobrego” miejsca jeszcze daleko. To też trochę taki follow-up do naszej poprzedniej EP-ki pt. „Waiting Till Summer”. Czekamy na lato, ale wciąż utykamy na wiośnie.

 

SG: „Powiew nostalgii słychać w utworach od pierwszej nutki do ostatniej sylaby” – to tylko jeden z przykładów tego, w jaki sposób najczęściej opisuje się wasze numery. Skąd w was ten sentymentalizm?

Raw Plastic fot. Filip Holka

B.: Myślę, że on częściowo wynika z tego, że spora część naszych inspiracji to zespoły z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Ale chyba też po prostu lubimy – przynajmniej ja lubię –  trochę się poumartwiać, porozpływać, jakby dążyć do tego, co już nie wróci, zamiast spoglądać do przodu. Te piosenki to takie laurki dla ważnych osób i chwil.

Seba: Szczerze, to sporo rozpamiętuję, myślę o rzeczach, które kiedyś wydarzyły się w moim życiu. Często przy pisaniu numerów staram się uchwycić jakiś konkretny moment, który był dla mnie na tyle istotny, że go zapamiętałem.

Raw Plastic, fot. materiały prasowe

SG: Zadałem wam to pytanie, bo niektórzy twierdzą, że sentymentalizm to jawna ucieczka nie tylko od rzeczywistości, ale i odpowiedzialności. Drudzy zwracają uwagę, że nie ma ludzkiej etyki bez pamięci i nie ma nic złego w emocjonalnym podchodzeniu do „reliktów przeszłości”. Po której stronie się opowiadacie?

B.: Moja poprzednia odpowiedź chyba sugeruje opcję numer jeden (śmiech), ale myślę, że moje podejście to swego rodzaju miks obu postaw, przechylający się w jedną ze stron w zależności od chwili.

 

S.: A moim zdaniem obecnie bardzo trudno jest nie szukać jakiejś drogi ucieczki od rzeczywistości. Patrząc na to, w jakim kierunku zmierza historia, łatwo jest dojść do wniosku, że może kiedyś jednak faktycznie było lepiej…

 

SG: Do niektórych piosenek ze „Stuck On Spring” nagraliście teledyski. Podobnie jak wasza muzyka, są jak pocztówki z czasów minionych, choć tak naprawdę niedawnych. Nie macie czasem poczucia, że urodziliście się trochę za późno? I że z tej – dosłownie – naturalnej przyczyny coś was ominęło?

B.: Myślę, że urodziłem się we względnie dobrym momencie, bo załapałem się jeszcze na końcówkę czasów względnie „analogowych”. Do tego trzeba zaznaczyć, że Polska była – szczególnie w tamtym momencie, a choćby w kontekście popkultury – o kilka lat za Zachodem.

 

Pamiętam, jak dostawałem jakieś fajne itemki po kuzynach z Niemiec, jak im się już one znudziły (śmiech).

Raw Plastic fot. Filip Holka

Choć w sumie fajnie byłoby być w wieku ogarniającym, kiedy wychodziło Nintendo 64. A swoją drogą, to pozdrówki dla Pawlacka [Instagram: @wojti3d – przyp. red]., z którym pracowałem nad wideo do „Crying On A Surfboard”. Koniecznie obczajcie tego trójwymiarowego świra!

 

S.: Bardzo miłym zaskoczeniem był również klip od Николай Штих [Instagram: @nervkodama – przyp. red.], który był na naszym warszawskim koncercie, zarejestrował go, a niedługo potem okazało się, że posklejał z tego klip do naszego numeru „Dive”. Bardzo się tym zajarałem, bo dokładnie taki teledysk chciałem mieć w Raw Plastic!

SG: Gdybyście mieli wskazać pięć płyt, które najbardziej ukształtowały was muzycznie, to o jakich musielibyście wspomnieć?

Raw Plastic fot. Filip Holka

B.: W tej chwili pierwsze, jakie przychodzą mi do głowy, kiedy próbuję cofnąć się do dzieciaka to – w losowej kolejności – Title Fight „Shed”, Mineral „The Power Of Failing”, Linkin Park „Hybrid Theory”, Blink 182 „Blink 182” i Basement „Colourmeinkindness”.

 

S.: U mnie Slowdive „Pygmalion”, увула „я думал у меня получится”, American Football „LP1”, Tortoise „Millions Now Living Will Never Die” i Ищейка „Я опять не могу уснуть”.

 

SG: Jak czujecie się ze świadomością, że wasze połączenie brzmień shoegaze, surf rocka i bedroom popu spotyka się z tak dużym uznaniem choćby w USA? To o tyle istotne, że to przecież jedna z kolebek tej sceny i konkurencja panuje na niej spora. A jednak sukcesywnie się tam przebijacie…

B.: To jest mega miłe! Każda wzmianka o nas gdzieś za granicą bardzo cieszy, i to zawsze też lekki szok (śmiech). Jesteśmy też mega wdzięczni naszemu amerykańskiemu labelowi – New Morality Zine.

 

To wszystko jest sporym wyróżnieniem.

Opcja zagrania z Fiddlehead na pewno nie pojawiłaby się, gdyby nie to, że jedna z osób odpowiadających za ten gig śledziła nowości z NMZ. Myślę, że sporo zawdzięczamy też temu, że Seba wychowywał się w Walii, więc – takie odnoszę wrażenie – ten „angielski” wyszedł u nas dość naturalnie.

SG: Zwykle mówi się, że Raw Plastic to wasz projekt poboczny. Wciąż? Bo mam takie wrażenie, że chyba jednak coraz mniej…

Raw Plastic, fot. materiały prasowe

B.: Ja to już sam nie wiem (śmiech). Raczej za mocno tego nie rozkminiamy, po prostu sobie gramy.

 

S.: No z gitarowej strony to większą zajawkę mam zdecydowanie w Raw Plastic niż w innych projektach…

 

SG: Ostatnio wiosna nas rozpieszcza, a lato dosłownie za chwilę. To najlepszy moment na koncerty – zwłaszcza z muzyką taką jak wasza, wręcz proszącą się o plener. Gdzie będzie można posłuchać was do jesieni?

B.: Z potwierdzonych opcji – Berlin z Fiddlehead i z naszymi przyjaciółmi Hippie Trim pod koniec czerwca, i to na chwilę obecną tyle, ale śledźcie nasze social media na bieżąco! Wysokie pięć dla ekipy Peletonu i NMZ!

 

Raw Plastic – poboczny projekt dwóch Sebastianów (Polusa i Najdka), będących muzykami takich poznańskich grup jak Syndrom Paryski i Revive. Ich muzyka to mieszanka bedroom popu, indie rocka, emo, grunge i alternatywnego punka. Jak dotąd ich dyskografia składa się z pięciu pozycji: „Promo 2020”, „Waiting Till Summer”, „There’s No Place Like Home”, „Handle Witch Care” i „Stuck On Spring”.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0