fot. Mateusz Gołembka

W moim Lesznie

Leszno. Miasto, które przyjęło mnie, kiedy przyszedłem na ten świat pewnego upalnego kwietniowego dnia – jak swojego. Leszno – miasto, które i ja uznałem za własne. Miasto, które pozostawiło wyraźne wskazówki do dalszych podróży.

Od strychu do piwnicy, od domu do domu, od podwórka do podwórka, od ulicy do ulicy, od dachu do dachu. Miasto, w którym chciałbym z całych sił poznać wszystkich mieszkańców. Także tych żyjących tutaj przede mną. Ludzie umierają, ale legendy są wieczne. A kto zasługuje na miano legendy, aby wciąż trwać? Czy zasługują na to niżej opisani?

Niezły kanał

Carl Rautenberg to przedsiębiorca zajmujący się w początkach XX stulecia instalatorstwem gazowym, wodociągowo-kanalizacyjnym i centralnym ogrzewaniem. Prowadził także sklep branżowy. Realizował zadania dla wielu ówczesnych mieszkańców Leszna. Z dokumentacji przechowywanej w Archiwum Państwowym w Lesznie wiemy, że jednym z klientów Carla był fryzjer Kunze mieszkający przy Moltkestrasse 12 (obecnie ul. Niepodległości 9).

 

Warto zaznaczyć, że Carl swoje wyroby często sygnował nazwiskiem.

Pokrywa włazu Carl Rautenberg, fot. M. Gołembka

Do dziś możemy w Lesznie zobaczyć pokrywę włazu kanalizacyjnego z napisem Carl Rautenberg Lissa i. P. Trafiłem na nią zupełnie przypadkiem, omijając kałuże wczorajszego deszczu. Przywołana pokrywa włazu pozwala sądzić, że realizował także zamówienia dla magistratu.

 

A w mojej głowie rodzi się pytanie, czy poza budową sieci Carl budował dobre relacje z klientami?

Numer 5 w budynku Carla Rautenberga, fot. M. Gołembka

Realizacja budynku mieszkalnego przez Carla komplikuje niewzruszoną pewność wyjaśnień i jego relacje z magistratem.

Dom Carla

Profesor Miron Urbaniak w publikacji „Leszno w latach 1832–1912. W drodze ku nowoczesności” zwraca uwagę na problemy z miejskim radcą budowlanym Ramspeckiem. Carl i radca mieli bardzo różne zdania odnośnie do ostatecznego wyglądu budynku mieszkalnego Carla. Rautenberg na początku XX wieku zakupił od mistrza nożowniczego Maksa Kothsa zrujnowany po pożarze dom. Zakupił także sąsiednią działkę, zamierzając postawić dom mieszkalny ze sklepami w przyziemiu. Za projekt odpowiadał architekt cudotwórca Walther Butzek. Ramspeck na wstępie wykreślił z projektu figury atlantów. A to dopiero początek roszczeń radcy. W końcu dopatrzył się niezgodności z ordynacją budowlaną dla rejencji poznańskiej z 1904 r.

 

Widok z oficyny w budynku Carla Rautenberga, fot. M. Gołembka

I nakazał wstrzymanie prac. Rautenberg z uporem maniaka walczył o swoje i odwołał się do rejencji. Ta przyznała mu rację. Dzięki temu powstał niezwykły obiekt, tylko bez atlantów…

Dom Carla do dziś wzbudza ogromne zainteresowanie. Dla przypadkowego przechodnia wyróżnia się przede wszystkim swoim rozmiarem w stosunku do sąsiedniej zabudowy. Mnie silnie nęci przechadzka po niezwykle urokliwej klatce schodowej. We wnętrzach wciąż czuć przedwojenny czar tego miejsca. To jedno z ostatnich miejsc w Lesznie, w którym zachowała się cudowna kaflowa okładzina ścienna. Warto zajrzeć także do oficyny. Niestety na podwórku trudno odnaleźć ślady dawnego właściciela.

Budował jak dla siebie

Willa Feliksa Kollata, detal, fot. M. Gołembka

Feliks Kollat urodził się 11 września 1887 r. w Lesznie. W wieku pięciu lat przeprowadził się wraz z rodzicami do Śremu. W 1916 r. został powołany do armii pruskiej. Wcześniej zdobył wykształcenie we wrocławskiej  Szkole Rzemiosł Budowlanych i Wyższej Szkole Budowy Maszyn. Od 30 grudnia 1918 brał czynny udział w powstaniu wielkopolskim. Współtworzył w Śremie I szwadron ułanów. Za udział w powstaniu został odznaczony. W roku 1923 powrócił do Leszna, gdzie założył przedsiębiorstwo budowy dróg i mostów oraz robót wodno-kanalizacyjnych. Został członkiem miejscowego Bractwa Kurkowego, zdobywając w 1928 r. nagrodę za strzelanie do tarczy premiowej. Po II wojnie kontynuował pracę jako kierownik robót w Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Zmarł 11 listopada 1985 r.

Dom Feliksa

Wspomniany wyżej i nieoceniony profesor Miron Urbaniak w publikacji „Leszno w dwudziestoleciu międzywojennym” pisze:

 

Willa Feliksa Kollata, inicjały, fot. M. Gołembka

„Feliks Kollat zaprojektował, a następnie zbudował sobie okazałą willę. To jedna z ciekawszych i bogatszych inwestycji willowych Leszna w okresie międzywojennym, a to dlatego, że właściciel piętrowy budynek z charakterystycznym półkolistym ryzalitem centralnym i wysokim dachem mansardowym przyoblekł w kostium neobaroku, tyle tylko, że nie o polskim, lecz wilhelmińskim rodowodzie […]”.

Dziś

Budynek zdecydowanie wyróżnia się z sąsiedniej zabudowy nie tylko inicjałami i datą powstania. Trudno przejść obojętnie obok imponującego ogrodu, ogrodzenia i tarasu. Zajrzałem do środka.

 

O czym myślał przedsiębiorca i powstaniec, przechadzając się po klatce schodowej? A o czym ja powinienem pomyśleć?

Wnętrze dawnej willi Feliksa Kollata, fot. M. Gołembka

Wchodząc do obiektu, krążyłem po schodach niczym lew zamknięty w klatce. Bardzo szybko można zauważyć, że willa lata świetności ma już za sobą. Klatka schodowa nie wydaje się godna przedsiębiorcy i powstańca. Przerażają nieudolnie skute tynki. Ubytki w szybach także nie prezentują się najlepiej.

Rosnące w ogrodzie drzewa nie tylko zasłaniają przepiękną willę, ale i mogą stanowić zagrożenie. Pęknięta brzoza z połamanymi gałęziami nie wróży niczego dobrego. Zdecydowanie warto ratować każde drzewo. Jednak podziwiając obiekt i stojąc w jej sąsiedztwie, ufam, że nie zwali mi się na głowę.

 

Pozostaje wierzyć, że budynek przetrwa trudne chwile.

I będzie bezpieczny, ładny i stwarzający godne warunki do życia. Te mury, ten dach i historia tego obiektu zasługują, aby trwał. A mam szczere obawy, że zniknie z mapy Leszna…

Cierpienia młodego Vettera

Tabliczka Reinhold Vetter, fot. M. Gołembka

Jest w Lesznie takie podwórko, na którym można przenieść się w przeszłość. Jednocześnie skrywa przedziwną tajemnicę. I to w samym centrum miasta. Na elewacji znajduje się tabliczka z napisem Reinhold Vetter 1898. Pewnie wystarczyło nie wchodzić na podwórko i nie miałbym problemu. A teraz nie mam już wyjścia i muszę rozwiązać zagadkę.

 

Reinhold Vetter to zagadkowa postać.

Podpis Reinholda Vettera wraz z adresem, repr. M. Gołembka

Nazwisko Vetter pojawia się często w publikacjach dotyczących dziejów Leszna. Dotyczy natomiast Daniela Vettera (drukarza i podróżnika), osiadłego w Lesznie w 1632 r., ewentualnie jego syna, Daniela Vettera juniora. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że o tabliczce nie wspomina Zbigniew Gryczka, autor wspaniałej publikacji „Znaki pamięci. Pomniki i tablice pamiątkowe Leszna”.

 

Czyżby o niej nie wiedział?

Prawdopodobnie Reinhold zafundował miastu jedyną w swoim rodzaju tabliczkę, chcąc zaznaczyć swoją obecność. I być zapamiętanym. A zupełnie na przekór pozostaje anonimowy.

 

Fragment budynku Reinholda Vettera, fot. M. Gołembka

Do tej pory udało mi się ustalić, że trudnił się ślusarstwem.

W 1898 r. wprowadził się do budynku, gdzie wmurował tabliczkę. W 1913 r. uzyskał zgodę na podłączenie do miejskiej kanalizacji. Nic nie wskazuje na to, aby pracami miał zająć się Carl Rautenberg. Czy panowie mieszkający w odległości kilkuset metrów nie znali się? A może za sobą nie przepadali?

I właśnie uświadamiam sobie, że najwyższy czas opuścić podwórze.

 

„Dawniej działała tutaj kuźnia.” – informuje mnie mieszkanka kamienicy.

 

A potem dodaje, że jeszcze tego lata ma przyjechać do Leszna najstarszy z żyjących dawnych lokatorów budynku. Z niecierpliwością oczekuję spotkania.

Należy zaznaczyć, że Reinhold mieszkał pod numerem 13. Dziś ten budynek ma numer 7. Ufam, że to dobra wróżba.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
2
Świetne
Świetne
15
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0