fot. Dominik Kałasz

W nauce musi nastąpić zmiana

O konieczności podniesienia rangi polskich publikacji, projekcie Centrum Dziedzictwa Wielkopolski, wykładach otwartych i wydawanych książkach opowiada prezes Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, profesor Andrzej Gulczyński.

Barbara Kowalewska: Jak przebiega teraz, w czasie kwarantanny praca w PTPN?

Andrzej Gulczyński: Spadło to na nas dość nieoczekiwanie. Szybkie przygotowanie miejsc do pracy zdalnej, zamknięcie biblioteki, odwołanie zaplanowanych spotkań. Potem już zamknięcie na dobre naszych biur i wyznaczenie dyżurów. Wiele spraw można załatwiać naprawdę zdalnie. Niemal normalnie funkcjonuje nasze wydawnictwo, trwają prace redakcyjne, korekty, prowadzimy dystrybucję książek.

 

B.K.: Czy wykłady otwarte dla mieszkańców Wielkopolski zostały zawieszone?

A.G.: Pierwszy wykład odwołaliśmy, ale już kolejne, te z cyklu „Poznański sposób na niepodległość” odbywają się online. Chcemy utrzymać rytm – dwa razy w miesiącu.

 

Poprzedni cykl dotyczył walki o niepodległość, obecny ma na celu przybliżenie, w jaki sposób spożytkowaliśmy odzyskaną przed stu laty suwerenność: jak powstawały szkoły i uczelnie, jak funkcjonowały teatry i wydawnictwa, jak rozwijała się kultura w Wielkopolsce.

Pierwszy wykład online poświęcony był architekturze zachodnich kresów Rzeczpospolitej. Doktor Szymon Piotr Kubiak, pracownik Akademii Sztuki w Szczecinie i tamtejszego Muzeum Narodowego, opowiadał o powstawaniu dworców kolejowych w związku z Powszechną Wystawą Krajową w Poznaniu w 1929 roku.

W połowie kwietnia natomiast profesor Damian Szymczak z Wydziału Historii UAM przypomniał przybyszy z Galicji, którzy uczestniczyli w odbudowie struktur sądownictwa i szkolnictwa, stawiając pytanie, czy faktycznie potrzebna była w Wielkopolsce ich pomoc.

Planujemy też wykłady prof. Przemysława Matusika o fenomenie „Kroniki Miasta Poznania” i prof. Piotra Okulewicza o wielkopolskiej sanacji. A potem może już w naszej pięknej sali wykłady profesorów Olgierda Kieca o ewangelikach i Rafała Witkowskiego o Żydach, prof. Sławomira Kamosińskiego z Bydgoszczy o przemyśle i prof. Wojciecha Morawskiego z Warszawy o bankach, wszystko oczywiście w czasach II Rzeczpospolitej.

 

B.K.: Do jakiego odbiorcy skierowane są te wykłady?

Andrzej Gulczyński, fot. Archiwum redakcji

Andrzej Gulczyński, fot. Archiwum redakcji

A.G.: Tak jak wtedy, gdy spotykaliśmy się w siedzibie PTPN, naszymi odbiorcami jest poznańska inteligencja, w tym seniorzy, ale też studenci i młodzież szkolna. Obserwujemy nawet wzrost liczby słuchaczy i mamy nadzieję, że stwarza to szansę na trwałe otwarcie się na nowe kanały przekazu informacji i odbiorców, przede wszystkim tych młodszych. Informacje o wykładach zdalnych są umieszczane również na stronie internetowej PTPN, a same wykłady tutaj.

 

B.K.: Przed jakimi wyzwaniami stoi teraz Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk?

A.G.: Przygotowaliśmy program działania na dziesięć lat do przodu. Teraz spokojnie go realizujemy. Dostrzegliśmy, że działalność naukowców skupia się coraz bardziej na uczelniach, do tego w kręgach swoich dyscyplin wielu z nas poddaje się bezrefleksyjnie parametryzacji.

 

PTPN ma być po pierwsze miejscem interdyscyplinarnej dyskusji, po drugie skupiać się na regionie i to zarówno jako przedmiocie badań, jak i oddziaływania.

Parametryzacja promuje nie tylko publikacje w językach obcych, głównie angielskim, ale i zagraniczne oficyny. To stawia polskie czasopisma naukowe i wydawnictwa w bardzo niekorzystnej sytuacji. Dotknęło to niestety również nas. Jako członek Rady Towarzystw Naukowych przy Prezydium PAN i Forum Porozumiewawczego prezesów najważniejszych polskich towarzystw naukowych uczestniczyłem w przedstawieniu apeli o zmianę punktacji, żeby podnieść rangę czasopism polskich. Jeśli taka sytuacja będzie trwała dalej, zaniknie polski język naukowy. A bez niego nie da się na przykład popularyzować nauki.

 

B.K.: Ale czy Towarzystwo ma jakieś inne narzędzia motywowania naukowców do podejmowania tematów lokalnych?

A.G.: Tak, staramy się na różne sposoby wzmacniać przekonanie, że badania nad regionem są konieczne i wartościowe.

 

Dzięki współpracy z Marszałkiem realizujemy po raz kolejny konkurs na najlepszą publikację o Wielkopolsce.

Chcemy pokazywać, że prace badawcze dotyczące regionu też są potrzebne, ważne i mogą zostać docenione.

 

B.K.: Jakie inne inicjatywy na rzecz Wielkopolski podejmuje obecnie Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk?

A.G.: Rozpoczęliśmy realizację projektu o nazwie „Centrum Dziedzictwa Wielkopolski”. Jest to platforma współpracy pomiędzy naukowcami z różnych dyscyplin, regionalistami i różnymi instytucjami. Przedmiotem naszej troski jest region, zarówno jego tradycja, jak i dzień dzisiejszy. Może do tej nazwy dodamy jeszcze „rozwój”. W pierwszej kolejności chcemy jednak umocnić ten jeden aspekt – dziedzictwo.

Już w poprzednich latach organizowaliśmy spotkania i dyskusje z ludźmi z różnych dziedzin, zarówno naukowcami, jak i mieszkańcami regionu.

 

W ramach cyklu „Wielkopolskie miasta i powiaty” podtrzymujemy więzi regionalne – zorganizowaliśmy spotkania z osobami wywodzącymi się z Kościana, Gostynia i Jarocina.

Dziedziniec PTPN, fot. Dominik Kałasz

Dziedziniec PTPN, fot. Dominik Kałasz

W marcu i kwietniu mieli u nas gościć pleszewianie i leszczyniacy, ale epidemia na to nie pozwoliła. Akcja ta obejmuje nie tylko spotkania, ale i badania, wystawy, wydawnictwa.

W ubiegłym roku, dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego i Fundacji Zakłady Kórnickie zorganizowaliśmy cykl o nazwie „Dziedzictwo Wielkopolski”. Obejmował on wykłady poświęcone m.in. początkom chrześcijaństwa, muzyce, gwarze, wydawnictwom, dziedzictwu Żydów wielkopolskich. Dotarliśmy w ten sposób do Gostynia, Kościana, Jarocina, Pleszewa, Wrześni i Piły.

W Poznaniu natomiast zorganizowaliśmy kilka wykładów i warsztatów prowadzonych przez specjalistów z wielu dziedzin, którzy przybliżyli sposoby docierania do różnych źródeł, korzystania z kartotek, metryk, map.

Co do drugiego akcentu naszej działalności, to podjęliśmy się przebudowy księgozbioru biblioteki, tworząc dział regionalny, żeby łatwiej można było dotrzeć do potrzebnych opracowań i źródeł. Nie ulega wątpliwości, że nasze zbory są prawdziwym skarbem narodowym, ale chcemy, aby stały się naprawdę warsztatem pracy regionalisty.

 

B.K.: Sukcesem zakończył się udział członków PTPN w konkursie na opracowanie koncepcji Wielkopolskiego Szlaku Pracy Organicznej, ogłoszonym przez Urząd Marszałkowski.

A.G.: Historycznie działalność PTPN zawsze była związana z pracą organiczną. Towarzystwo jest żywym pomnikiem tej idei. Zakładamy, że przerastający całą tkankę Wielkopolski szlak będzie miał swoje centrum, swego rodzaju mózg, właśnie w PTPN. Tu chcemy informować o Wielkopolsce, ważnych dla nas ideach i wartościach. Myślimy też, że warto w naszym gmachu uruchomić muzeum wnętrz mieszczańskich. W Wielkopolsce mamy piękne muzea ziemiaństwa (Dobrzyca) czy rolnictwa i wsi (Szreniawa, Lednogóra), natomiast dziedzictwo inteligencji i mieszczan wydaje się jak dotąd niedocenione w muzealnictwie, a artefakty do stworzenia takiego wystawiennictwa mamy i zbierzemy.

 

B.K.: Jakie prace publikuje w ostatnim czasie PTPN? Czy są wśród nich książki dla czytelnika niebędącego naukowcem?

A.G.: Ważny nurt wydawniczy to publikacje związane z organizowanymi przez nas regularnie konferencjami interdyscyplinarnymi. Wskazałbym tu konferencje organizowane przez historyków sztuki, które dedykowane są profesor Alicji Karłowskiej-Kamzowej.

 

Organizujemy też, a potem wydajemy materiały z konferencji rocznicowych.

Andrzej Gulczyński (red.), Wielkie nadzieje, wielkie rozczarowania, Wydawnictwo PTPN

Andrzej Gulczyński (red.), Wielkie nadzieje, wielkie rozczarowania, Wydawnictwo PTPN

Do takich należą książki „Wielkie nadzieje, wielkie rozczarowania. Ład wiedeński a europejska wspólnota”, będąca pokłosiem konferencji zorganizowanej w dwusetną rocznicę zakończenia kongresu wiedeńskiego, czy „Jak Dąbrowski do Poznania…" Rozważania w 210. rocznicę przybycia gen. Jana Henryka Dąbrowskiego i Józefa Wybickiego do stolicy Wielkopolski”.

Tu przypomnę, że zainicjowaliśmy organizowanie inscenizacji tego wydarzenia. Mam nadzieję, że i w tym roku w listopadzie, dzięki zaangażowaniu Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości, znów spotkamy się na Starym Rynku.

Z działalnością wspomnianego Centrum Dziedzictwa Wielkopolski związane są dwie serie historyczne: „Wielkopolska Dawniej i Dziś” oraz „Dziedzictwo Wielkopolski”. W tej drugiej serii wydaliśmy ostatnio pozycję „Pleszew w późnym średniowieczu i u progu epoki nowożytnej” autorstwa Adama Kozaka. To fascynująca opowieść o dziejach tego miasta, pozwalająca na spacer po ulicach, zaglądanie do mieszkań, uczestnictwo w codziennych i uroczystych wydarzeniach, obserwowanie dobrych i niecnych zachowań mieszkańców tego miasta, przyglądanie się nazwiskom, które nosili i kontaktom, jakie utrzymywali.

 

B.K.: Wydawnictwo PTPN znane jest z wielu prac filologicznych. Co w tym zakresie można polecić czytelnikom?

A.G.: Zacząłbym od publikacji wyników badań nad mową Wielkopolan. Prof. Jerzy Sierociuk wydaje czasopismo „Gwary Dziś” oraz serię pod tym tytułem. Wydajemy również monografie oraz słowniki języka i kultury poszczególnych powiatów. Warto wymienić też ostatnio opublikowaną edycję źródłową przedwojennej książki Jolenty Brzezińskiej „Nieznajomi”. Książki te w regionie są rozchwytywane.

Serią, do której mogą zajrzeć pasjonaci literatury jest „Polemika Krytycznoliteracka” prowadzona przez prof. Sylwię Panek. Obejmuje już 17 tomów i jest zapisem dyskusji literaturoznawców o książkach często znanym nam wszystkim, bo należących do klasyki literatury polskiej. Mamy tu do czynienia z prezentacją nie jednej interpretacji, ale ze zderzeniem różnych poglądów na temat wybranych pozycji. Seria zbiera te różne głosy w jedno, „ponieważ muszą być czytane razem”, jak twierdzą autorzy cyklu.

 

 

Warto tu wymienić ostatnie pozycje z 2019 roku: „Spór o »Granicę« Zofii Nałkowskiej” autorstwa Lucyny Marzec czy „Spory o »Kamienie na szaniec« Aleksandra Kamińskiego” pod redakcją Sylwii Karolak. Ciekawą pracą dla poznaniaków może być „Teatr poznański w podróży (1870–1900)” Krzysztofa Kurka, pozycja dająca opis oddziaływania Teatru Polskiego na zagrożonej germanizacją prowincji, przybliżająca koloryt epoki i kontekst społeczny, w którym działały zespoły teatralne.

 

B.K.: A pozycje dotyczące współczesnej rzeczywistości?

A.G.: Osoby związane z biznesem lub zainteresowane jego związkami z dyplomacją zachęcam do sięgnięcia po książkę Marcina Leszczyńskiego „Międzynarodowe public relations jako narzędzie konkurencyjności gospodarki”.

Marcin Leszczyński, Międzynarodowe Public Relations, Wydawnictwo PTPN

Marcin Leszczyński, Międzynarodowe Public Relations, Wydawnictwo PTPN

 

To monografia, która pokazuje, jak różne style utrzymywania relacji międzynarodowych przez organizacje rządowe i pozarządowe wpływają na wymianę produkcji i usług oraz pozycję danego kraju na arenie międzynarodowej.

Ciekawa jest również praca zbiorowa „Ekonomia informacji” pod redakcją Przemysława Deszczyńskiego. W ośmiu rozdziałach przedstawiono autorską interpretację ekonomii informacji w kontekście problematyki naukowej, którą od wielu lat zajmują się pracownicy poznańskiego Uniwersytetu Ekonomicznego.

 

B.K.: W jaki sposób, pana zdaniem, obecna sytuacja prawna, zmiany klimatyczne czy epidemia mogą wpłynąć na decyzje badawcze podejmowane w środowisku naukowym?

A.G.: Już teraz Forum Porozumiewawcze prezesów towarzystw naukowych i władze Polskiej Akademii Umiejętności wyraziły swoje stanowisko, zwracając uwagę na systematyczny wzrost nieufności polskiego społeczeństwa wobec wyników badań naukowych, spowodowany agresywną propagandą środowisk anty- i pseudonaukowych, a także brakami w podstawowej edukacji.

 

Uważam, że naukowcy powinni bardziej zdecydowanie przeciwdziałać zawłaszczaniu państwa. Obecna sytuacja polityczna sprzyja upowszechnianiu pseudonaukowych wypowiedzi i prawd. To ważny moment, by zastanowić się na nowo, czym jest prawo i jak stworzyć instrumenty ochrony demokracji, praw człowieka, gwarancji zgodnego współżycia, ale i prowadzenia badań.

W nauce musi nastąpić przewartościowanie i zdecydowany powrót do doceniania wartości, a nie liczenia punktów. Właśnie towarzystwa naukowe powinny upowszechniać taki pogląd, wskazywać wartości. I gdy widzimy tak duże podziały w narodzie, warto skupić się na najbliższym otoczeniu, na społecznościach lokalnych. Ale region to tylko jeden aspekt naszej działalności. Drugim – jak wspomniałem – jest interdyscyplinarność, szerokie wieloaspektowe spojrzenie na dotykające nas problemy. To jednak sprawa na odrębną rozmowę.