fot. M. Dachtera

Wielka Lechia – wielka ściema

Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie przygotowało nową, niezwykłą wystawę czasową zatytułowaną „Wielka Lechia – wielka ściema”. Około dekady temu pojawiła się w internecie pseudonaukowa teoria, według której setki lat przed Mieszkiem I nasi przodkowie stworzyli imperium zwane Wielką Lechią. Zwolenników tej „ściemy” nazywa się turbosłowianami i turbolechitami. Twórcy wystawy prezentują absurdalność tej koncepcji i obalają dziesięć najpopularniejszych „dowodów” turbolechitów.

 

Turbowładca Krak

Zwiedzanie wystawy rozpoczynamy od obejrzenia kilkuminutowego filmu, który wprowadza nas w świat Wielkiej Lechii. „Cztery tysiące lat temu na terenach między Odrą a Wisłą powstało ogromne państwo, którego obszar obejmował całą Europę Środkowo-Wschodnią. Zamieszkiwali je przodkowie dzisiejszych Polaków, czyli wojowniczy Lechici, zwani też Wandalami”.

 

fot. M. Dachtera

fot. M. Dachtera

Imperium owym rządzili władcy z rodu Lechitów. Przez okres trzech tysiącleci było ich podobno około 130, pierwszym z dynastii miał być Sarmata żyjący dwa tysiące lat p.n.e., a ostatnim Kazimierz III Wielki. Największym z nich był niejaki Krak, legendarna postać stworzona przez biskupa krakowskiego Wincentego Kadłubka, który w kronice „Historia Polonica” pisał: „odtąd wielu zaczęło ubiegać się o udział we władzy. Wtedy też Grakus [Krak], wracając z Karyntii, zwołał zgromadzenie ogółu, na którem siłą wymowy wszystkich oczy na siebie zwrócił, wszystkich pozyskał życzliwość i zjednał powolność. […]

Zaraz od wszystkich królem powitany stanowi prawa i głosi ustawy”. Miał on założyć stolicę imperium lechickiego – Kraków, a jego córka Wanda pokonać Niemców.

 

Lechina Empire

Kronika Kadłubka jest wykorzystywana przez zwolenników Wielkiej Lechii jako dowód źródłowy na istnienie imperium słowiańskiego. „Historia Polonica” powstała na przełomie XII i XIII wieku, trudno ją zatem uznać za wiarygodną w zakresie wcześniejszych wydarzeń.

 

fot. M. Dachtera

fot. M. Dachtera

Kronika jest naszpikowana wymyślonymi postaciami, wydarzeniami i tworami, jak choćby słynny smok wawelski, którego podstępem pokonali synowie Kraka. Turbosłowianie wykorzystują w swej (pseudo)nauce również inne wymyślone dowody mające świadczyć o potędze nieistniejącego państwa. Zwiedzając dalej wystawę, widzimy mapę Europy i części Azji, której znaczącą część zajmuje państwo w kolorze niebieskim z napisem „Lechina Empire”.

Zdaniem turbolechitów jest to mapa stworzona przez angielskich kartografów. Napis na niej głosi „Europa i Cesarstwo Wschodniorzymskie w latach 533–600”. W rzeczywistości jest to nieudolnie sfabrykowana mapa z „Atlasu historycznego” autorstwa amerykańskiego kartografa Williama Roberta Shepherda.

 

Lechia w Biblii

Kolejnym dowodem na istnienie Wielkiej Lechii jest podobno jej obecność na kartach Starego Testamentu. W Drugiej Księdze Samuela (23,11) czytamy: „Po nim jest Szamma, syn Agego z Hararu. Pewnego razu zebrali się Filistyni w Lechi”. Natomiast w Księdze Sędziów (15,9 i 15,14): „Wybrali się następnie Filistyni, aby rozbić obóz w Judzie, najazdy zaś swoje rozciągnęli aż do Lechi. […] Gdy tak [Samson] znalazł się w Lechi, Filistyni krzycząc w triumfie wyszli naprzeciw niego, ale jego opanował duch Pana, i powrozy, którymi był związany w ramionach, stały się tak słabe jak lniane włókna spalone ogniem, a więzy poczęły pękać na jego rękach”.

 

fot. M. Dachtera

fot. M. Dachtera

W rzeczywistości słowo „lechi” z hebrajskiego oznacza policzki, szczękę, a Ramat-Lechi wzgórze zwane oślą szczęką. „Znalazłszy więc [Samson] szczękę oślą jeszcze świeżą, wyciągnął po nią rękę, uchwycił i zabił nią tysiąc mężów” – czytamy dalej w Księdze Sędziów (15,15). Turbolechici, nie ustając w głoszeniu absurdalnych teorii, doszli nawet do wniosku, że Adam i Ewa mówili po polsku.

 

Kontakty z kosmitami

Zwiedzając dalej ekspozycję w MPPP, dowiadujemy się o kolejnych abstrakcyjnych teoriach. We włoskim muzeum Museo del Lapidario di Urbino znajduje się płyta nagrobna z I w. n.e. ufundowana przez Tyberiusza Klaudiusza Buccio dla Gajusza Awiliusza Leschusa. Turbolechici mają jednak swoją teorię, ich zdaniem płyta została wystawiona dla ich króla Awiłły Leszka IV przez rzymskiego cesarza. Rzekomym dowodem na istnienie Wielkiej Lechii ma być także osiemnastowieczny obraz znajdujący się klasztorze na Jasnej Górze – poczet królów i książąt polskich. Artysta przedstawił na nim swoje wyobrażenie władców Polski. Co ciekawe, oprócz postaci realnych władców malarz umieścił na płótnie również czternastu legendarnych, rządzących podobno przed Mieszkiem I. Zdaniem turbolechitów to dowód na poparcie ich teorii. Co więcej, twierdzą, że płótno to jest ukrywane przez ojców paulinów. W rzeczywistości obraz znajduje się przy wejściu do Sali Rycerskiej i jest dostępny dla wszystkich zwiedzających. Moim zdaniem jednak wisienką na torcie absurdu jest teoria, że Lechici przybyli na Ziemię jako Ariowie – Słowianie i toczą walkę z jaszczurami – reptilianami.

 

fot. M. Dachtera

fot. M. Dachtera

Ekspozycja zaprezentowana w MPPP z jednej strony bawi, w sposób humorystyczny obala pseudoteorie i pseudodowody zwolenników Wielkiej Lechii. Z drugiej strony jest to wystawa interwencyjna, która pokazuje, jak ważne jest myślenie, weryfikowanie informacji w różnych źródłach czy krytyczne spojrzenie.

Kuratorami wystawy są Artur Wójcik (Sigillum Authenticum) oraz Ewelina Siemianowska i Dariusz Stryniak z MPPP. Zabytki na ekspozycji pochodzą ze zbiorów: Biblioteki Narodowej w Warszawie, Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu, Muzeum Archeologicznego w Krakowie, Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie oraz PAN Biblioteki Kórnickiej. „Wielka Lechia – wielka ściema” jest dostępna dla zwiedzających do 26 lutego 2023 roku.

 

Podziel się kulturą!
What’s your Reaction?
Ciekawe
Ciekawe
11
Świetne
Świetne
5
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
4