fot. Mariusz Forecki

Wielkopolska Press Photo

„Konkursy fotografii prasowej mają pogłębiać świadomość. Są miejscem, gdzie można nagrodzić refleksję” – mówił Jacenty Dędek, przewodniczący jury Wielkopolska Press Photo.

„Konkursy fotografii prasowej mają pogłębiać świadomość. Są miejscem, gdzie można nagrodzić refleksję. Skoro dziś każdy może nacisnąć migawkę, choćby w telefonie, i rejestrować rzeczywistość, tym ważniejsze jest autorskie spojrzenie, wrażliwość i instynkt, który w połączeniu z zasadami moralnymi powoduje, że powstające zdjęcia są żywym komentarzem do aktualnych wydarzeń, zapadają w pamięć i pogłębiają refleksje nad współczesnym światem” – mówił Jacenty Dędek, przewodniczący jury Wielkopolska Press Photo.

 

Zatarte granice między fotografią prasową a osobistym, autorskim komentarzem do rzeczywistości sprawiają, że dokumentalnym obrazom stawiamy coraz wyżej poprzeczkę. Widać to chociażby, porównując Grand Prix Wielkopolska Press Photo – interwencyjny reportaż z nielegalnej eksmisji na osiedlu Kopernika w Poznaniu – z intymnymi historiami o polskich emigrantach w Argentynie czy z pozoru banalną obserwacją jeziornych plażowiczów.

W przypadku przekonującego dokumentu nie wystarcza już jego treść, ale kluczowy jest kontekst, komentarz i świadomość. Niezależnie czy na pierwszy rzut oka mamy do czynienia ze zdjęciem prasowym czy pracą, dla której środowiskiem naturalnym jest raczej galeria.

GRAND PRIX

MICHAŁ SITA: Jakie jest tło nielegalnej eksmisji? Jak znalazłeś się w tej sytuacji i dlaczego ją sfotografowałeś?

PAWEŁ JASKÓŁKA: Zainteresowałem się tą sprawą za pośrednictwem internetu, Rozbrat na Facebooku relacjonował zajście na żywo. Kobieta z dzieckiem znalazła się na klatce schodowej. Chyba faktycznie zalegała z czynszem, miała jakieś długi związane z mieszkaniem. Właściciel postanowił nie czekać na eksmisję komorniczą czy jakiekolwiek decyzje administracyjne, tylko po prostu wszedł do mieszkania i się w nim zabarykadował.

 

Aktywiści przez pół nocy próbowali dostać się do środka. Całą akcję obserwowało dziesięciu, może piętnastu, dobrze wyposażonych policjantów. Nie reagowali. 

Wielkopolska Press Photo 2019

Paweł Jaskółka, zdobywca Grand Prix Wielkopolska Press Photo 2019. Fot. Mariusz Forecki

Śledziłem to w facebookowej transmisji i myślałem, że sprawa zakończy się do rana. Ale gdy się obudziłem, zerknąłem na telefon i dowiedziałem się, że nic się nie zmieniło. Czekali na ciężki sprzęt i zaraz mieli ruszyć dalej forsować drzwi. Wtedy było już jasne, że to nie jest normalne i że powinienem tam jechać. Na moich oczach wycięli drzwi i weszli do środka.

 

Pracujesz na co dzień w gazecie? Prasowa publikacja była uzasadnieniem podjęcia się tak interwencyjnego tematu?

Tak, współpracuję z gazetą codzienną, fotografowałem dla niej. Często mówi się, że siła mediów to przebrzmiała historia, debatuje się o tym, że media niewiele są w stanie zmienić. A tu było inaczej. Piotr Żytnicki z „Gazety Wyborczej” nagłośnił tę historię, co miało wpływ na rozwój wydarzeń. Gdyby nie media, kobieta odbiłaby się od zamkniętych drzwi i na tym skończyłaby się ta sprawa.

 

Po to tam pojechałeś? By pomóc?

Nie. Pojechałem tam, bo to było ważne. Fotograficznie to był temat.

 

Jak zatem podszedłeś do tych wydarzeń?

Starałem się przedstawić je rzetelnie, po dziennikarsku, pokazać po równo strony sporu i równocześnie skomentować nieudolność policji, bo ona mnie w tej sprawie najbardziej zdziwiła. Zachowanie policji jest tu tak naprawdę najciekawsze. Bo fakt, że ludzie są nielegalnie eksmitowani, sam w sobie nie powinien już dziwić. To pewna brutalna codzienność, z którą jesteśmy zaznajomieni, mamy pełną świadomość, że takie rzeczy się zdarzają. Ale tu nielegalnej eksmisji bezczynnie przygląda się piętnastu policjantów. I to jest niecodzienne – ich indolencja. Podobno ze względów prawnych nie powinni byli reagować, nie mam wiedzy, żeby się wypowiadać autorytatywnie na ten temat. Wiem tylko, że wyglądało to karykaturalnie.

 

Nagrodę otrzymuje materiał, który spośród zgłoszonych prac ma bezpośrednie przełożenie na los konkretnych osób: kobiety i dziecka, którzy znaleźli się w nocy na klatce schodowej. Fotografia prasowa nadal ma szansę tak działać?

Mam nadzieję. Liczę, że w dalszym ciągu będziemy potrzebni i będziemy mogli wpływać na losy – może nie świata, bo to ambitna idea – ale tego, co dzieje się dookoła.

Krzysztof Miller mówił kiedyś, że kiedy fotografował konflikty zbrojne, jego praca niczego nie mogła zmienić, ale kiedy wykonał dla dodatku lokalnego zdjęcia o nielegalnym wysypisku śmieci na Mokotowie, efekt jego pracy było widać następnego dnia. Tu też tak się zdarzyło. Te zdjęcia nie zmieniły świata, ale być może miały pewien wpływ na przebieg wydarzeń.

 

BIEGUNY FOTOGRAFII PRASOWEJ

Konkurs Wielkopolska Press Photo organizujesz od wielu lat. Zauważyłeś zmiany pojawiające się w przesyłanych zgłoszeniach? Co charakterystycznego zwróciło twoją uwagę w zdjęciach prasowych w tym roku?

WŁADYSŁAW NIELIPIŃSKI (Wielkopolska Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury, organizator konkursu): Ciekawe jest, że kategorią chwytającą za serce okazało się „życie codzienne”. To tutaj fotografowie podchodzą do swojego środowiska z jakąś myślą, obserwują swoje otoczenie i znajdują w nim kwestie, którymi chcą podzielić się z innymi. To najciekawsza część wystawy.

Wielkopolska Press Photo 2019

Katarzyna i Marianna Wąsowskie, „Czekając na śnieg”, praca z zestawu nagrodzonego w ramach kategorii „życie codzienne”, Wielkopolska Press Photo 2019

 

Mamy przed sobą dwa materiały nagrodzone w tej właśnie kategorii. W dzisiejszych realiach trudno zaklasyfikować je w ogóle jako zdjęcia prasowe. Może lepiej prezentowałyby się na ścianach galerii, gdzie jest możliwość spokojniejszego odbioru, niż na stronach dziennika czy magazynu? Zdjęcia Katarzyny i Marianny Wąsowskich czy Łukasza Szamałka to zestawy realizowane dłużej, subtelniejsze.

Poruszają pewien problem. Razem z tekstem stanowią zamkniętą całość. To opowieści bardziej złożone, które tekstowego komentarza po prostu wymagają i razem z nim składają się w pełniejszą relację z rzeczywistości. Taki trend we współczesnej fotografii jest dość oczywisty – coraz więcej jest w niej projektów, w których tekst i obraz się równoważą.

Wielkopolska Press Photo 2019

Stepan Rudik, zdjęcie z cyklu „Schronisko dla bezdomnych mężczyzn”, wyróżnione w kategorii „życie codzienne” w konkursie Wielkopolska Press Photo 2019

 

Są dzięki temu samodzielnymi opowieściami.

Być może wiąże się to z degradacją prasy drukowanej, w której jest coraz mniej miejsca na tego typu materiały. W prasie, gdzie liczy się bieżączka, sensacja i aktualności – nie ma czasu na refleksje. A to są zestawy poruszające całkiem inne pokłady emocji, bazujące na czymś bardziej ulotnym niż „tutaj” i „teraz”.

Mimo to zdjęcia nagrodzone Grand Prix wydają się w kontekście konkursu prasowego bezkonkurencyjne. To ważny, uczciwy, interwencyjny reportaż, mający wpływ na życie ludzi, o których opowiada. To budujące, że fotografia może czasami działać w ten sposób, że jej etos – niezależny od czasów i stanu drukowanych gazet – bywa nadal aktualny. Dlatego chciałem też z tobą porozmawiać o twoich zdjęciach, bo znajdują się dokładnie na drugim biegunie fotografii prasowej.

ŁUKASZ SZAMAŁEK (autor zdjęć nagrodzonych w kategoriach „życie codzienne” i „przyroda i ekologia”): Moje zdjęcia nie mają niczego zmieniać. Raczej pokazują i komentują pewien rodzaj zachowań, wypoczynku, zainteresowań ludzi nad wodą. W szerszym kontekście dokumentują pewną współczesność i jej charakter, który w przyszłości może wyglądać całkiem inaczej.

Właściwości naszych zachowań, również tych letnich, zmieniają się. Zdjęcia są więc wystudiowane, wynikające z pewnego pomysłu, z refleksji na ten temat. Jednocześnie, jak zdjęcie nagrodzone w kategorii „przyroda i ekologia”, pokazują smutną rzeczywistość jezior znikających w naszym regionie. Ten proces widać na plażach, wysychanie jezior się czuje.

Wielkopolska Press Photo 2019

Łukasz Szamałek, „Wczasy w Wielkopolsce”, zdjęcie z cyklu wyróżnionego w ramach kategorii „życie codzienne”, Wielkopolska Press Photo 2019

 

Czy jest jakaś fundamentalna różnica między komentowaniem zmian społecznych czy ekologicznych a działaniem fotoreportera?

Myślę, że jest między nimi ogromna różnica. Ja nie szukam wydarzeń, bardziej interesują mnie zjawiska. Podejście jest tutaj biegunowo różne.

 

Co jest zatem ważne w twojej fotografii, w poszukiwaniu tematu?

Najbardziej interesuje mnie to, jak ludzie zagospodarują swoje małe fragmenty rzeczywistości, a to najlepiej widać w przestrzeni. Wypoczywamy i porządkujemy w jakiś charakterystyczny sposób przestrzeń, np. przed domkiem wczasowym czy na plaży. To mówi coś o nas, ale też o naszych czasach. Mówi też o uwarunkowaniach przyrodniczych, w jakich funkcjonujemy. Wszystkie zdjęcia powstały nad jeziorami.

Wielkopolska Press Photo 2019

Łukasz Szamałek „Plaża w Budzyniu”, zdjęcie nagrodzone w kategorii „przyroda i ekologia”, Wielkopolska Press Photo 2019

Ciekawe, jak poradzimy sobie w Wielkopolsce, kiedy tych jezior będzie jeszcze mniej. Czy nadal ludzie będą jeździli w te same miejsca, kiedy jeziora zmienią się w małe stawy? Co stanie się w Powidzu, Skorzęcinie, gdzie katastrofa ekologiczna związana z działalnością kopalni odkrywkowej w Koninie obejmuje swoim zasięgiem coraz większe obszary? Elementy takich zmian są widoczne, np. w pomostach tkwiących 2 metry nad lustrem wody. To lato i wypoczynek, jasne, ale jednocześnie problem tkwiący głęboko pod tą wakacyjną fasadą.

 

Katalog zawierający komplet prac nagrodzonych na tegorocznym konkursie fotografii prasowej można pobrać w formie cyfrowej ze strony Wielkopolskiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu: static.wbp.poznan.pl