fot. R. Szumigalski

Wieża ciśnień 2021

„Nie tylko spotykamy się, aby słuchać muzyki, ale także myślimy muzyką i staramy się cały czas kontekstualizować jej użycie w odniesieniu do miejsca, szukamy słownika, żeby te procesy nazywać” – tak swoją działalność kuratorską tłumaczy Robert Brzęcki z konińskiej galerii Wieża Ciśnień.

Poza symulacjami i symulakrami

W październiku 2019 roku na tych łamach przedstawiałem rozmaite dźwiękowe aktywności, za które w galerii będącej częścią Centrum Kultury i Sztuki odpowiada przede wszystkim Robert Brzęcki wraz z Marcinem Olejniczakiem. Od tego czasu ukazały się następne płyty, odbyła się kolejna konferencja „Słuchanie medium”, udało się też zorganizować kilka koncertów w reżimie pandemicznym.

 

W lutym 2020 roku premierę miała kompilacja „Strings – Theory + Tao”. Brzęcki pomyślał ją jako „szkic mapy gitarzystów, którzy moim zdaniem udowadniają, że w świecie symulacji i symulakrów muzycznych jest jeszcze miejsce na twórczość charakteryzującą się wyjątkową wrażliwością”. Album pomysłowo zestawia utwory wcześniej niepublikowane oraz te z płyt wydanych przez Multikulti Project, Requiem Records, Hevhetia, Bôłt Records, KMC i Alpaka Records. Zaczyna się delikatnie i kameralnie od premierowego nagrania Marcina Olaka, które stanowi szkic do powstającej płyty. Zarejestrowany w domowym studiu utwór jest nastrojowy i intymny, ale nawet ta powściągliwość pozwala się zorientować w wysokich umiejętnościach gitarzysty. Podobnie jest w przypadku kolejnej premiery, kompozycji Mikołaja Poncyliusza.

Ciekawym rozwiązaniem było przedzielenie tych dwóch dziełek solowych utworem „Love and Restraint” w wykonaniu Łukasz Borowicki Sextet. To jeden z dwóch przykładów udanej współpracy polsko-skandynawskiej na tej składance. Drugi to niepublikowany wcześniej „Violet Hour” Radek Wośko Atlantic Quartet, gdzie gitarzysta Stian Swensson odnajduje nie tak wcale łatwy do uzyskania balans między ekspozycją swoich walorów a zostawieniem miejsca kolegom z zespołu.

Odświeżające podejście do jazzowej klasyki proponuje Szymon Mika Trio, który bierze na warsztat słynną „Kołysankę Rosemary” Krzysztofa Komedy. Słychać, że robią to po coś i że mają coś swojego do powiedzenia, choć pozostają pełni szacunku do tradycji.

Na uwagę zasługują też trzy minimalistyczne ujawnienia:  Maciej Staniecki inspirująco łączący gitarę z repetytywną elektroniką (w „Following The Light” wypuszczonym przez Requiem), premiera „Water Tower” Artura Maćkowiaka (gitara i elektronika) w duecie z Grzegorzem Pleszyńskim (plastikowa trąbka) oraz zawsze warte przypomnienia Trio_io (z „Waves” wydanego przez Bôłt).

Przy okazji można też przypomnieć kompilację „V – oices” z 2018 roku, gdzie gitarzysta tego ostatniego zespołu, Łukasz Marciniak pojawia się w trio z Wojciechem Brzoską i Marcinem Markiewiczem. Na tej składance, zbudowanej wokół pierwszego, najbardziej osobistego instrumentu, usłyszymy wielość głosów. Jeśli chodzi o nagrania niepublikowane wcześniej: Svitlana Nianio & Vllkutan, Danka Milewska oraz Michał Pepol z niespodziewanym coverem „Among Angels” Kate Bush.

Restytucje


Niedawno swoją premierę miała dwupłytowa kompilacja „WC VII RST”, na którą nowe utwory przygotowali artyści, którzy już wystąpili albo dopiero pojawią się na organizowanym przez Marcina Olejniczaka w Wieży Ciśnień festiwalu Restytucje. Tym razem także na początku jest spokojnie, choć zupełnie inaczej. Mchy i porosty, czyli muzyczna emanacja artysty Bartosza Zaskórskiego, promieniują tutaj dziwną energią, która mimo spokojnej powierzchni kusi głębią i brzegi rwie.

Z pozorną statyką, powtórzeniem i różnicą igra też Palcolor (Emil Macherzyński, znany choćby z prowadzenia wytwórni Jasień). Okazuje się również, że zawsze pozostajemy w zasięgu głosu. Tylko że tutaj bardziej jako nośnika znaczeń. Roman Bromboszcz, organizator Permutacji, odbywających się na przemian z Restytucjami, podaje niepokojącą opowieść o stechnologizowanym świecie w „Roman Śliwonik in F”.

Równie nieprzyjazna jest rzeczywistość „Upadku” Uroruro, znanego poznańskiego animatora sceny muzycznej i wydawcy. Mniej uchwytny i dojmujący, ale nie mniej zajmujący jest świat wykreowany w „Spadam” CHORE IA, czyli solowego projektu konianina Jacka Wanata.

 

Piotr Krępeć w Wieży ciśnień, fot. R. Szumigalski

Piotr Krępeć w Wieży ciśnień, fot. R. Szumigalski

Bardzo cieszy mnie, że ten artysta, którego wydawnictwa dla wytwórni OBUH z lat 90. niezwykle cenię, powrócił do nagrywania. Tym bardziej, że pojawił się także na drugim krążku, który zamyka nowy utwór Blimp. Wanat założył ten zespół z Radkiem Dziubkiem (Innercity Ensemble) w 1994 roku i w tym składzie wydawali również w OBUHu. Potem Dziubek kontynuował działalność z innymi muzykami, a niedawno podjął na nowo współpracę z Wanatem. Do gry zaprosili poznańskiego klarnecistę Michała Giżyckiego, a efektem jest „Beaten Jazz”.

Tytułowy idiom jest tu faktycznie nieco pobity albo nawet zbity z tropu, ale to snucie się po elektroakustycznych bezdrożach jest fascynujące. W równie stymulującą wędrówkę pomiędzy terenami akustycznymi i elektronicznymi zabiera nas klarnecista Piotr Mełech (Tsigunz Fanfara Avantura). Stawki dopełniają perkusiści Wojtek Kurek i Adam Gołębiewski, wokalistka Gosia Zagajewska w duecie z kontrabasistą Ksawerym Wójcińskim, gitarzysta Paweł Doskocz, elektronik Łukasz Kacperczyk i Hubert Wińczyk, który jako DJ Nasłuchujący MoHikanin przetwarza nagrania terenowe.

W marcu 2021 roku ukazała się składanka wydana w prowadzonej przez Marcina Olejniczaka i Tomasza Misiaka wytwórni Antenna Non Grata poświęcona zjawisku zwanemu Electronic Voice Phenomena. Czyli znów głosy, tyle że ukryte pośród zakłóceń albo niezidentyfikowanych sygnałów. Z racji tego, że są niewiadomego pochodzenia, niektórzy twierdzą, że są to głosy zmarłych, czyli zasadniczo transmisje z zaświatów. Na płycie znajdziemy niestrudzonych badaczy tego zjawiska, czyli Carla Michaela von Hausswolffa i Michaela Esposito oraz polskich artystów odnoszących się do niego twórczo: Ludomira Franczaka, Zeniala oraz prowadzących wytwórnię w duecie.