fot. J. Wittchen

Wrócić odmienionym

„Wyspa” jest o tym transformującym momencie, które w antropologii nazywa się „doświadczeniem liminalnym” –  z Andrzejem Pakułą, autorem instalacji performatywnej rozmawia Barbara Kowalewska.

Barbara Kowalewska: W opisie projektu nawiązuje pan do Wielkiej Potrójnej Koniunkcji w Koziorożcu, która miała miejsce w 2020 roku i która wskazuje – według astrologii – na rozpoczęcie cyklu przemian o fundamentalnym charakterze. O jakich przemianach mowa?

Andrzej Pakuła: Punktem wyjścia dla tej pracy jest zjawisko astronomiczne i astrologiczne. Traktuję je jako rodzaj metafory, poprzez którą starałem się opowiedzieć o doświadczeniu współczesności. Potrójna koniunkcja jest zjawiskiem rzadkim i przypisuje jej się przełomowe momenty w dziejach ludzkości, które otwierają nowe epoki. Mówimy o głębokiej transformacji w długiej perspektywie czasowej.

 

Dziś nie możemy powiedzieć, co przyniesie ta koniunkcja w perspektywie lat, ale niewątpliwie jesteśmy w kolejnym momencie przełomowym dla ludzkości, od wielu lat występuje coraz więcej symptomów, które wskazują na to, że nasz świat ulega transformacjom. Doświadczenie pandemii umiejscowiło nas w momencie, w którym czujemy, że jesteśmy w rzeczywistości radykalnie się zmieniającej.

Posłużenie się metaforą astrologiczną, odniesienie się do metafizyki uniwersalnej, mitycznej miało pomóc uchwycić ten moment transformacji. 

BK: Są takie zjawiska, które wymykają się racjonalnemu?

AP: Nie interesowałem się wcześniej astrologią, nie jest to dla mnie narzędzie do radzenia sobie z rzeczywistością, zaciekawił mnie opis  zjawiska koniunkcji. Na jednym z blogów poświęconych astrologii znalazłem wpis, widzący w pożarze Katedry Notre Dame jedną z zapowiedzi zbliżającej się Wielkiej Potrójnej Koniunkcji. Obrazy płonącej katedry fascynowały mnie – widziałem w nich siłę natury, która postawiła opór wielowiekowej dominacji białego człowieka, przemocy, śmierci i niszczenia planety.

 

fot. J. Wittchen

fot. J. Wittchen

W tym sensie równie mocnymi obrazami współczesności był dla mnie ruch Black Lives Matter – zrzucanie z cokołów pomników symbolizujących przemoc wobec Innego, słabszego, wykluczonego. Po tych pomnikach zostały puste miejsca, co jest bardzo wymowne w kontekście rodzącego się na naszych oczach nowego świata.

To połączenie mnie zaciekawiło, zbiegło się z potrzebą znalezienia metafizyki, która przeniosłaby ten temat w sferę bardziej symboliczną, ale która nie byłaby obciążona dotychczasowymi znaczeniami religijnymi, społecznymi czy politycznymi. Myślę, że planety, antyczni bogowie są częścią naszego słownika kulturowego – to są nasze europejskie korzenie. Czuję, że jesteśmy w wyjątkowym momencie dziejowym, dziś w wielu obszarach (polityka, ekonomia, prawa kobiet) stawia się fundamentalne pytania.

BK: Rok 2020 jaki był, przypominacie i stawiacie tezę, że nie będzie już powrotu do starego świata. To ważny głos, bo dookoła – nie tylko w Polsce – mówi się wciąż o – nie do końca zdefiniowanym –  „powrocie do normalności”. Czy ten powrót może się zdarzyć?

AP: On jest kompletnie niemożliwy, jesteśmy w zupełnie nowej rzeczywistości. Ale zanim zbudujemy sobie mechanizmy, żeby w niej funkcjonować, to potrwa. Posługuję się też inną metaforą – dwóch statków – pandemia była w XXI wieku mocnym tąpnięciem. Musimy obudzić się i uświadomić sobie, że życie społeczne, polityczne dzieje się obecnie w dwóch światach – realnym i cyfrowym. To rewolucyjna zmiana, jak za Gutenberga. Wracając do metafory: jeden statek płynie w przeszłość, drugi w przyszłość i od tego, czy będziemy trzymać mocno linę pomiędzy nimi, będzie zależeć  to, jak odczujemy te turbulencje.

 

fot. J. Wittchen

fot. J. Wittchen

Dla mnie jako 30-kilkulatka myślenie o przyszłości jest inne niż dla pokolenia moich rodziców. Będąc w moim wieku, wchodzili w lata 90-te, wolną Polskę, pełną trudów transformacji, ale i nadziei na zmiany. My, którzy – jak potocznie się mówi – „mają wszystko”, będąc teraz w tym samym wieku, mamy przed sobą widmo katastrofy klimatycznej i odradzającego się faszyzmu.

Dorastanie w obietnicy i nadziei okazało się fake’iem. W momentach drastycznej transformacji jest wiele obszarów lęków, nie można się więc dziwić ludziom, jeśli nie znajdują źródła mądrości i szukają jakichkolwiek, nawet najbardziej absurdalnych i niebezpiecznych alternatyw.

BK: Czym zatem jest „Wyspa”? I w jakiej formie została pomyślana?

AP: Jeśli chodzi o formę, jest to instalacja performatywna, trwająca 17 minut, wyświetlana w pętli. Trzy projekcje wyświetlane są na trzech ekranach tworzących trójkąt i zwróconych do siebie. Te projekcje ogląda się ze środka przestrzeni. Odbiorca nie ma zatem możliwości widzenia wszystkiego  naraz, odwrócenie się w którąkolwiek stronę jest pewnego rodzaju stratą. Nie daje to komfortu percepcji. W tym sensie praca odwołuje się do doświadczenia teatru, które nigdy nie daje widzowi „pełnego” obrazu.

BK: Czy „Wyspa” jest miejscem zawieszenia, oczekiwania na coś?

AP: Metafora „Wyspy” jest pojemna, to miejsce, w którym dokonuje się rytuał przejścia. Proces realizacji projektu odbywał się w dwóch etapach: najpierw był plan zdjęciowy w Kaliskiej. To przestrzeń na obrzeżach Puszczy Noteckiej, osada w lesie, zbudowana na przełomie lat 80. i 90. w duchu dobrobytu i posiadania natury, która stała się dla mnie symbolicznymi ruinami kapitalizmu po końcu świata. To otoczone lasem miejsce, z dala od innego świata, pozwoliło na uchwycenie ważnego momentu przejścia w którym już straciliśmy to, kim byliśmy, wchodzimy w nową tożsamość, w nowe „ja”, ale nie wiemy jeszcze, kim będziemy. „Wyspa” jest o tym transformującym momencie, które w antropologii nazywa się doświadczeniem liminalnym. To także próba oddziaływania na widza, by samemu także wziął udział w takiej „podróży”.

BK: Powiedział pan: „Na planie powiedziałem bardzo niewiele. Chyba dlatego, że samotne mówienie o transformacji z samego jej środka nie jest dla mnie możliwe. Patrzyłem na to, co się wydarza i zastanawiałem się, w jaki sposób możemy budować sojusze”. Co pan zaobserwował?

AP: Cały proces nazywam performatywnym, w tym sensie, że przygotowałem sytuacje, które performerki i performerzy wypełnili swoim działaniem, stwarzając pewną oczekiwaną atmosferę.

 

fot. J. Wittchen

fot. J. Wittchen

Część na basenie związana jest z cyklicznością – powtarzaniem choreografii ciał wokół basenu. Również film jest wyświetlany w formie „pętli” na ekranach. Cykliczność jest obecna również w montażu, porządku ujęć – miało to odwzorować pewien porządek mityczny i mistyczny, stwarzający odbiorcy możliwość zanurzenia się w „żywym obrazie”.

Myślę o „Wyspie” jako o pracy magicznej, ale przez magiczność rozumiem jeden z fundamentalnych elementów człowieczeństwa. I w tym sensie magiczność jest dla mnie racjonalna.

BK: Czy to jest tak, że w sytuacji kryzysu konieczne staje się przeniesienie problemu na inny poziom niż ten, który można wyrazić językiem konkretu?

AP: Tak, pracując nad „Wyspą” miałem problem odnalezienia przestrzeni symbolicznych, za pomocą których mógłbym mówić o momencie, w którym jesteśmy. Jeśli mówimy o końcu naszego świata, to poczułem, że wiele moich własnych języków ekspresji już się skończyło. Sytuacja na planie miała być związana właśnie z rytuałem przemiany – woda, las, ogień – to wszystko są żywioły związane z transformacją. Grupę performerek i performerów tworzyłem intuicyjnie z osób, które są mi bliskie na poziomie wrażliwości, odbioru świata. To się działo po wyjściu z kolejnego lockdownu, kiedy wszyscy czuliśmy się zagubieni i nagle tyle osób spotyka się i zaczyna rozmawiać, zaczyna się jakiś ważny proces – to też bardzo wpłynęło na to, co się tam wydarzyło. Na planie były „dwie kamery” – jedna filmowa (autor zdjęć – Mateusz Faba) przeznaczona do realizacji zaplanowanych, malarskich kadrów, druga –  performatywna (autor zdjęć – Jędrzej Filuś) rejestrowała to, co się wydarzało na marginesach sytuacji, było niezaplanowane, ale zarazem wychwytywała najbardziej emocjonalne momenty procesu. Te dwa spojrzenia kamer łączą się w całość, magiczną Wyspę.

BK: Realizacja nagrań była pierwszym etapem projektu. Jaki był efekt końcowy?

AP: W kolejnym etapie pracy – podczas montażu sięgałem z kolei do doświadczeń teatralnych – to inna metodologia pracy. Przy montażu i na planie zdjęciowym współpracowałem z Iwettą Tomaszewską. Skupiliśmy się na tym, jak ta praca ma działać na odbiorcę w kontekście sposobu wyświetlania.

 

fot. J. Wittchen

fot. J. Wittchen

Zależało mi, żeby nie tworzyć narracji, fabuły, bo moment, o którym mówimy, wymyka się wszelkim ramom, próbom uchwycenia w jakikolwiek porządek fabularny Myśleliśmy od razu strukturą trzech ekranów. Na jednym z nich emitowana jest sytuacja cyklicznego rytuału na basenie. Kręciliśmy to na jednym ujęciu.

Na pozostałych ekranach pojawiały się inne ujęcia, które miały „wybijać widza” z zanurzenia w żywym obrazie. To wszystko po to, by odbiorca mógł składać „z tych klocków” świat, żeby mógł przejść przez tę Wyspę po swojemu. 

BK: Czego by pan pragnął, by zdarzyło się w odwiedzającym Wyspę?

AP: Musi się przedrzeć, przejść, zmapować terytorium, i wrócić z tej podróży odmienionym. To było właśnie ważne w projekcie – zaproszenie do pewnego rodzaju podróży. Myślę, że ta zmiana świata, której jesteśmy świadkami i uczestniczkami skupiona jest wokół ciał: ciał, które wychodzą z ukrycia na ulice, zabierają głos, walczą o godność i uznanie.  Jeżeli mam jakieś nadzieje co do „nowego świata”, to widzę ją w sojuszach między grupami –  od zjawisk makro, jak w przypadku ruchu kobiet, gdzie domagamy się równoprawnego udziału aż po mikrospołeczności. Nadzieja jest w poszukiwaniu innej definicji relacji, w tym też właśnie przejawiałoby się odejście od modelu patriarchatu, hierarchii, władzy opartej na przemocy i niszczeniu planety.

 

 

fot. J. Wittchen

fot. J. Wittchen

Koncepcja projektu powstała w ramach rezydencji artystycznej w Cité Internationale des Arts w Paryżu przy wsparciu Instytutu Francuskiego oraz Samorządu Województwa Wielkopolskiego w ramach programu Ambasador Wielkopolskiej  Kultury.

 

Andrzej Pakuła – artysta działający w polu teatru i sztuk wizualnych oraz kurator. Założyciel Korporacji Teatralnej. Autor m.in. spektakli „Rozmowy uchodźców” (2016, Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie), „Festiwal Pamięci” (2015, Muzeum POLIN i Teatr Powszechny im. Z. Hübnera w Warszawie), „Utøpia” (2012, Teatr Polski w Poznaniu) i „Bańka mydlana” (2010, Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy) oraz prac wideo „Tu i teraz” (2018, Muzeum Narodowe w Poznaniu), „Legion” (2017, Instytut Teatralny im. Z. Raszewskiego w Warszawie i „Enklawa” (2015, Malta Festival w Poznaniu). Od 2018 roku odpowiada za tworzenie nowego miejsca kultury – Pawilonu w Poznaniu. Współpracuje z Pałacem Dąbrowskiego w Winnej Górze.

 

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
1
Świetne
Świetne
1
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
1