fot. z archiwum KMTP

Wsiąść do pociągu, czyli turystyka komunikacyjna

Planując w głowie kolejną podróż, myślimy zazwyczaj o jej celu. Chcemy zwiedzić nieznane miejsca, podziwiać zabytki, odwiedzić muzea i galerie, zobaczyć morze, góry, poznać inną kulturę. Szukamy nowych doznań kulinarnych.

Sam etap podróży, rozumiany jako przedostanie się z miejsca zamieszkania do naszego upragnionego celu, traktujemy jako przykrą konieczność. Szukając środka transportu, rozważamy jego zalety i wady: szybkość podróżowania, wygodę, kwestie ekonomiczne.

Cel sam w sobie

Dla pewnej grupy pasjonatów podróżowanie jest jednak celem w samym sobie – mowa o Konińskich Miłośnikach Transportu Publicznego, którzy ze swoich podróży sporządzają obszerne notatki i dzielą się nimi w Internecie.

 

Warto wyjaśnić, że grupa ta wyjeżdża po to, aby w danym mieście pojeździć autobusem, czy tramwajem i zapoznać się z funkcjonowaniem lokalnej komunikacji miejskiej.

 

Po co to robią? Z jednej strony z pasji do środków transportu publicznego, a z drugiej przyświeca im dodatkowy cel. Od wielu lat działają w Koninie na rzecz poprawienia jakości komunikacji miejskiej.

 

„Komunikacja i podróżowanie zawsze się ze sobą zazębiają, bo jeśli jedziemy do innego miasta to zawsze z tego transportu trzeba skorzystać. – mówi Kamil Wódczak z KMTP – Zazwyczaj wybierając destynację, korzystamy z pociągów, autobusów, w zależności od tego jaką odległość mamy do pokonania. I rzeczywiście ten cel podróży jest nieco inny niż u „przeciętnego Kowalskiego”. Ponieważ oprócz tego, że zwiedzamy te miasta, przyglądamy się również komunikacji miejskiej celem wprowadzenia innowacji do Konina. Takich rozwiązań jest wiele. Można na przykład wprowadzić aplikacje mobilne, poprawić jakość systemu informacji pasażerskiej, wyświetlacze, inne skomunikowanie, linie pośpieszne.”

 

Odwiedzają różne miasta raz w tygodniu, zazwyczaj to są większe lub mniejsze miejscowości w Polsce, ale bywają również w Czechach, czy w Niemczech.

 

Wśród mniejszych miast, które zwiedzili można wymienić Zduńską Wolę, Sieradz, natomiast z większych Warszawę, Trójmiasto, Bydgoszcz, Szczecin, Gdańsk, Pragę, Goerlitz. Zauważają przy tym, że jakość komunikacji nie zależy od wielkości miasta, często to właśnie w tych mniejszych odnajdują ciekawe rozwiązania.

 

„W Kutnie, w zakresie komunikacji miejskiej, pojawiają się pewne intrygujące rozwiązania. – opowiada Kamil Wódczak – Na przykład cały system identyfikacji wizualnej pojazdów, rozkładów i przystanków jest skomponowany pod krainę róż, czyli pod system identyfikacji miejskiej.”

 

Każde miasto ma inną charakterystykę transportu publicznego, począwszy od rodzaju taborów, systemu identyfikacji wizualnej, systemu informacji pasażerskiej, kończąc na lektorach, czy schematach tras autobusów.

Czego dowiadują się podczas podróży i co chcieliby wprowadzić do swojego rodzinnego miasta?

 

„Wiele miast korzysta na przykład z linii pospiesznych. Biorąc pod uwagę układ Konina, można by spokojnie poprowadzić linię pośpieszną z Łężyna lub z Kazimierza Biskupiego. W innych miejscach również pojawiają się problemy, tak samo jak u nas, jednak tam znacznie szybciej się wszystko poprawia. W naszym mieście zmiany idą powoli.”

 

Konińscy Miłośnicy Transportu Publicznego bardzo dużo i klarownie piszą na swoim fanpejdżu. Publikują posty z podróży, robią dużo zdjęć, wskazują inne rozwiązania, porównują do tego, co jest w Koninie, spotykają się z władzami MZK. Jak to jest odbierane?

 

fot. z archiwum KMTP

fot. z archiwum KMTP

Wiele z proponowanych innowacji zostało już wdrożonych, np. każdy autobus posiada herb miasta, co stanowi wspólną identyfikację wizualną z Koninem, została również wprowadzona jednolita czcionka numerów taborowych w autobusach.

Wiele propozycji zmian odbieranych jest od razu pozytywnie, inne czekają już dość długo na wdrożenie – na przykład przystanki na żądanie. Jednak Miłośnicy nie poddają się. Twierdzą, że dzięki licznym podróżom wiedzą, że w Koninie może być znacznie lepiej.

Dzięki swojej wiedzy potrafią uniknąć wielu niedogodności wynikających na przykład z opóźnień autobusów. Potrafią tak zaplanować podróż, uwzględniając przesiadki i alternatywne połączenia, aby dotrzeć jak najszybciej do wyznaczonego celu.

Plan podróży

Aby zrealizować swój plan podróży zazwyczaj muszą wyruszyć już w nocy, ponieważ większość z wypraw ma charakter jednodniowy. Najczęściej wstają około godz. 2 w nocy, by pojechać pierwszym pociągiem z Konina do Poznania, który jest swoistym węzłem komunikacyjnym.

 

fot. z archiwum KMTP

fot. z archiwum KMTP

Następnie rozjeżdżają się w różne strony Polski, by dojechać do wybranego miasta wcześnie rano, obserwować komunikacyjny szczyt i mieć jak najwięcej czasu na poznanie miasta.

Oczywiście nie można poznać komunikacji miejskiej danego miasta w przeciągu jednodniowej wycieczki, dlatego Miłośnicy wracają w te same miejsca wielokrotnie. Do Konina wracają późno w nocy, zwykle taka podróż zamyka się w ramach 24 godzin.

 

„Każdy z nas ma swoje ulubione miasta. Moim jest Trójmiasto. – wyznaje Kamil Wódczak – Trolejbusy trójmiejskie są takim smaczkiem, który przyciąga bo można je spotkać jedynie w trzech miejscowościach czyli w Tychach, Lublinie i w Gdyni. Ta ostatnia to według mnie miasto najlepiej rozwinięte komunikacyjnie w Polsce. Świadczy o tym ilość rozwiązań komunikacyjnych, udogodnień skierowanych do pasażera, to jak się tego pasażera traktuje, ilość osób która pracuje nad tym aby ta komunikacja działała jak należy. Przy pojawieniu się najmniejszych nawet utrudnień, wymyśla się coś aby obsłużyć każdy kurs. Często wyjeżdżamy dlatego, że w innym mieście testowany jest jakiś innowacyjny autobus lub tramwaj.”

Jak zaczęła się ta nietypowa przygoda i pasja?

O tym opowiada Kamil Wódczak:

 

”Wszystko zaczęło się w dzieciństwie. Moja babcia, jeszcze za czasów kursowania Ikarusów i Jelczy, po przedszkolu zabierała mnie na przejażdżki autobusami. Jako starsza osoba, zawsze siadała za kierowcą, a ja obserwowałem go podczas pracy. I ta zajawka została ze mną do dzisiaj, pomimo że rodzice zawsze mówili, że z tego wyrosnę .”

 

Sama działalność Grupy Miłośników Komunikacji Miejskiej, a teraz Konińskich Miłośników Transportu Publicznego, zaczęła się od aktywności w mediach społecznościowych w 2016 roku. Próbując założyć tam jakąkolwiek stronę, stworzyli fanpejdż MZK Konin.

fot. Monika Marciniak

fot. Monika Marciniak

 

Prowadzili go przez dwa lata z dużym sukcesem.

Zaczynali skromnie, ciekawostkami komunikacyjnymi, wstawiali informacje o objazdach, o zmianach w rozkładzie jazdy. Warto dodać, że kilka lat temu takie informacje nie pojawiały się na stronie MZK ani na przystankach.

 

„Byliśmy jeszcze młodzi i nie pomyśleliśmy o pewnych konsekwencjach. – opowiada Kamil Wódczak – które w końcu nas dopadły. Były prezes MZK Mirosław Pachciarz stwierdził, że on też chce mieć taką stronę, ale my mu przeszkadzamy, wyniknęła z tego mała afera, która skończyła się na policji. My nie chcieliśmy tego drążyć, więc tą stronę za namową inspektora, który prowadził naszą sprawę na policji zamieniliśmy na nową i dalej działaliśmy po swojemu.”

 

Miłośnicy, choć są ludźmi bardzo młodymi, nigdy nie bali się zabierać głosu i wypowiadać się również krytycznie na tematy związane z działalnością MZK, czy jakością transportu publicznego.

 

fot. Monika Marciniak

fot. Monika Marciniak

Oprócz mniejszych i większych podróży organizują imprezy komunikacyjne, udzielają fachowego doradztwa Miejskiemu Zakładowi Komunikacji, współpracują przy okazji drzwi otwartych.

Aktualnie mają 12 członków. Do ich największych sukcesów z pewnością zalicza się niezwykła wycieczka pociągiem, którą zorganizowali podczas tegorocznej majówki.

Wyprawa pociągiem

Właśnie wtedy, po raz pierwszy od ponad dwudziestu lat, pociąg osobowy przejechał wzdłuż ulicy Przemysłowej. Nie skończył jednak podróży na tym odcinku, a pojechał dalej; do Drzewiec Lubstowa i Jóźwina.

 

Za organizację tego wydarzenia, cieszącego się dużym uznaniem i zainteresowaniem nie tylko koninian, odpowiadali KMTP z Krzysztofem Lubińskim na czele.

Sama podróż zaczynała się na stacji Poznań Główny. Tutaj pociąg wypełnił się w połowie, natomiast w Słupcy dosiadło się jeszcze kilka osób, a resztę z dwóch składu wypełnili podróżni z Konina. W sumie w wycieczce wzięło udział około 120 osób.

 

Przygotowania trwały rok i wiązały się z wieloma formalnościami. Tym bardziej zachwyciła skrupulatność i wysoki poziom organizacji przedsięwzięcia. Według planu pociąg miał przemieszczać się bocznymi torami w taki sposób, aby podróżni mogli podziwiać przez okna tereny elektrowni i odkrywek węgla brunatnego z niewielkiej odległości.

Na sześciogodzinną podróż nie przewidziano żadnego przystanku, ponieważ na wspomnianej trasie nie ma odpowiedniej infrastruktury, która umożliwiłaby bezpieczne wyjście pasażerów z pociągu.

Taka wyprawa z jednej strony wywoływała ekscytację. Przecież niezbyt często mamy okazję wjechać trzecim torem w miejsca niedostępne dla pociągów pasażerskich.

 

fot. Monika Marciniak

fot. Monika Marciniak

I widoki nie zawiodły. Bliski przejazd przy elektrowni oraz machający do przejeżdżających mieszkańcy miejscowości położonych na trasie wycieczki dopełniły atmosferę.

Z drugiej strony, można było obawiać się sześciogodzinnego „uwięzienia” w pociągu. A jednak nie doszło do tego. Wycieczka skupiła wielu pasjonatów, którzy urozmaicali podróż opowieściami. Więc adrenalina wyczuwalna już na peronie, utrzymała się przez całą podróż. 

Wycieczka okazała się niezwykłą gratką.

 

„Wszystko zaczęło się o 4 rano, kiedy wyjechałem z Konina do Poznania pociągiem, po to by przygotować skład wraz z głównym organizatorem, kolegą Krzysztofem Lubińskim. – opowiada Kamil Wódczak – Rozwieszaliśmy tablice na tak zwanej szopie czyli zajezdni pociągowej, w tym samym czasie pociąg był sprzątany, myty, sprawdziliśmy jego stan techniczny, został zatankowany. Postawiliśmy się na peronie Poznania Głównego o godzinie 7.40. Następne były kwestie formalne, sprawdzanie biletów i listy obecności, rozdysponowanie osób na dwa składy. Wyjazd z Poznania był punktualny, przejechaliśmy przez Wrześnię, do Słupcy dojechaliśmy również o czasie, tak samo jak do Konina. Zależało nam na tym, aby przejazd odbył się bez niedociągnięć, wszystko miało być perfekcyjnie.”

 

Koninianie przyzwyczajeni są do kursujących po Wielkopolsce elektrycznych elfów. Natomiast tego dnia, na wyznaczonej przez organizatorów trasie, jechał szynobus, czyli jednostka spalinowa. Miało to oczywisty związek z nietypową trasą, czyli ciągiem bocznicowym, który nie jest zelektryfikowany, a więc konieczne było sięgniecie po tego typu pojazd.

 

Podróż zaczęła się od niewielkiego wycofania się w stronę Poznania, wówczas nastąpiła zmiana toru na ciąg bocznicowy 388 Konin – Pątnów. Dalej pociąg jechał wzdłuż ulicy Przemysłowej, przejechał na wysokości byłego hotelu Sonata, następnie przez przejazd kolejowy na Paderewskiego i wzdłuż Przemysłowej do Pątnowa do posterunku Przesmyk Gaj, by następnie przez teren elektrowni pojechać do Jóźwina. 

 

”Wszystko zaczęło się mniej więcej rok temu, na przełomie września i października 2020 roku. – opowiada o początkach organizator Krzysztof Lubiński – Wtedy grupa ZE PAK oficjalnie poinformowała, że rezygnuje z dalszych starań o nowe odkrywki węgla brunatnego. Mając na uwadze, że odkrywka Jóźwin 2b i odkrywka Drzewce lada moment praktycznie zakończą swoją działalność wiedziałem, że te szlaki niedługo mogą stać się bezużyteczne i mogą ulec likwidacji. Dlatego stwierdziłem, że to jest ostatni moment na to, żeby podjąć działania i przejechać pociągiem specjalnym po tej sieci. Oprócz dowozu pielgrzymów do Lichenia w 1999 roku nie udało się tu nigdy wjechać pociągiem specjalnym pasażerskim, stąd to duże zainteresowanie dzisiaj. Mimo wysokiej ceny biletu, która była niestety podyktowana kwestią konieczności sfinansowania jedynie z biletów całego tego przedsięwzięcia zainteresowanie było bardzo duże. Ta ogromna przychylność nas cieszy, ponieważ widać że jest popyt na takie przejażdżki kolejowe. Wiele osób chce odbyć taką przejażdżkę, ponieważ można na nasz piękny, koniński rejon spojrzeć z trochę innej perspektywy.”

 

Konińscy Miłośnicy Transportu Publicznego mają jeszcze wiele pomysłów i energii by je zrealizować. Wśród nich oczywiście kolejne wycieczki i następne innowacje dla komunikacji miejskiej.